Przejdź do głównej zawartości

384. Być normalnym człowiekiem. Stanisław Grzesiuk „Klawo, jadziem!”

Klawo, jadziem! to książka wyjątkowa. Zachwyca wieloma walorami, w tym samym wydaniem – Prószyński i S-ka dołożyło bowiem wszelkich starań, by publikacja była dobrze – tzn. bogato, starannie, estetycznie – przygotowana. Znajdziemy w niej dużo ilustracji, skanów oraz zdjęć, będących istotnymi śladami przeszłości.

Na recenzowaną pozycję składają się opowiadania, felietony, przemówienia oraz śpiewane przez Grzesiuka piosenki. We wszystkich zebranych tekstach odbija się nie tylko osobowość i rozległa wyobraźnia twórcy, ale także istotne dla naszej historii wydarzenia – z wojną na czele. Autor Boso, ale w ostrogach podejmuje  w dużej mierze tematykę pokoleniową, kwestie dotyczących szerokich grup społecznych. W utworach przepracowuje doświadczenia z obozu koncentracyjnego, porządek, który zapanował w Polsce po 1945 oraz proces budowy nie tylko powojennego świata, ale również nowej, indywidualnej tożsamości.

Muszę być normalnym człowiekiem

Najciekawszą częścią Klawo, jadziem! wydają się te teksty, które dotykają kwestii związanych z tragicznymi wydarzeniami z pierwszej połowy dwudziestego wieku. To w poświęconych tej tematyce utworach dochodzi do największej intensyfikacji przeżyć i emocji, budowania najgęstszych i najbardziej wyrazistych obrazów wpisujących się w nurt literatury powojennej – zbierającej doświadczenia, trudy, problemy i cierpienia z czasu odwróconego dekalogu. Proza Grzesiuka, bo mam w tym wypadku na myśli jego opowiadania, mówiąc o próbach dopasowania się do nowej rzeczywistości, przywodzi na myśl Wakacje nad Adriatykiem Zofii Posmysz, powieść, w której jedna z postaci nie może uwolnić się od obozowych doświadczeń. Za każdym razem, gdy słyszy język niemiecki, zmaga się z ich powrotem - za sprawą wyraźnych, wstrząsających obrazów. Podobnie jest w wypadku Urazu, niedługiego opowiadania Grzesiuka. Bohater, próbując zapomnieć o  latach przeżytych w pogardzie i cierpieniu, na każdym kroku słyszy język niemiecki, obecny na katowickich ulicach, co powoduje nawrót wspomnień. Stan, jaki wywołuje w nim to wrażenie słuchowe, powoduje szereg podświadomych, impulsywnych zachowań, utożsamianych z obsesją. Postać, opisując własny problem, zauważa, że nie może odciąć się od niełatwych doświadczeń, mając na każdym kroku do czynienia z mową wroga. Zauważa, że nie kojarzy mu się ona z językiem filozofów i poetów, lecz z językiem sadystów i bandytów, którzy (...) w obozie koncentracyjnym każdego dnia, każdej godziny zadawali cierpienie. 

Kwestia skojarzeń okazuje się dla bohatera Grzesiuka na tyle istotna, że determinuje jego postawę. Postać, nie czując nienawiści do ludzi, lecz do mowy, próbuje na własną rękę zaprowadzać symboliczny porządek, najpierw przekonując, że nie należy w Polsce mówić po niemiecku, a później – jeżeli argumenty nie pomagają – używając siły. W opisywanej obsesji widoczna jest nie tyle zawziętość czy potrzeba zemsty, ile automatycznie powoływana postawa obronna – zarówno na poziomie fizycznym (reagowanie przemocą w sytuacji zagrożenia, strachu), jak i psychicznym (poprzez próbę zatrzymania napływu wspomnień). 

Mając na uwadze powyższe rozpoznania, warto zestawić ze sobą przywoływane wcześniej Wakacje nad Adriatykiem i opowiadanie Uraz. W obu utworach postaci nie radzą sobie z przeżyciami, nie potrafią wyrugować z życia obozowych doświadczeń, jednak przedstawione zostaje to na różne sposoby. O ile u Posmysz widoczna jest bezradność bohaterki, poddanie się zarówno przeszłości, jak i napływającym wspomnieniom, o tyle Grzesiuk ukazuje próbę walki, buntu, kreowania przyszłości. W obu przypadkach mamy do czynienia z innymi postawami, wynikającymi z różnych założeń oraz charakterów: w powieści obserwujemy losy osoby złamanej psychicznie, nieodpornej na wpływy otoczenia, naznaczonej piętnem pobytu w obozie, a z kolei w opowiadaniu z Klawo, jadziem! wybija wyraźna wola walki, odcięcia się od przeszłości na rzecz budowania nowego porządku.

Muzykanci to inna kategoria

Zbiór utworów Grzesiuka to książka, w której ciekawie przedstawione zostają także realia ulicy. To w nich funkcjonują bohaterowie, żyjąc z jednej strony bardzo prosto, a z drugiej kolorowo, odmienne. Istotna okazuje się w tym wypadku oralność zebranych opowiadań i felietonów: choć nie zawsze najmocniejszą cechą jest ich literackość, to potoczystość i narracyjność opowieści – jakże charakterystyczna dla tego typu twórczości  – przykuwa uwagę. Na kartach recenzowanej pozycji ciekawie ukazane zostają po pierwsze uliczne postaci (żebracy, pijacy, grajkowie), a po drugie – rozmaite, charakterystyczne dla tego środowiska, problemy: alkoholizm, porachunki, bieda. Grzesiuk płynnie i barwnie opowiada o warszawskiej rzeczywistości, odzwierciedlając folklor oraz osobliwość ulicznej codzienności. Choć w jej przedstawieniu pojawia się wiele smutku i poczucia straty, na pierwszy plan wybija jednak pogodzenia się z własną sytuacją i naturalną koleją rzeczy (śmiercią, odchodzeniem, brakiem pieniędzy) – jak w opowiadaniu Trzy pogrzeby. Czytając Klawo, jadziem! łatwo również uzmysłowić sobie, na jakich zasadach funkcjonowała nie tylko dawna Warszawa, ale także przemysł wydawniczy, życie kulturalne i polityczne – książka zawiera bowiem wiele materiałów graficznych z tamtych czasów, w tym skanów umów, plakatów i dokumentów cenzorskich.

6/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

Komentarze

Publikowanie komentarza