Przejdź do głównej zawartości

354. Za miedzą. Artur Zygmuntowicz „Białoruś. Imperium kontrastów”

Białoruś, choć znajduje się zaraz przy naszej wschodniej granicy, nie cieszy się dużą turystyczną popularnością wśród Polaków. Oczywiście moglibyśmy mnożyć powody, które o tym decydują (zaczynając od tych administracyjno-politycznych, kończąc na możliwościach podsuwanych przez biura podróży), wydaje się jednak, że z pewnością nie należy do nich dobra znajomość (a zatem nieatrakcyjność), choćby powierzchowna, tego państwa. Artur Zygmuntowicz, książką Białoruś. Imperium kontrastów, nie raz, nie dwa bez wątpienia zadziwi czytelnika, nie tyle opowiadaniem o naszym sąsiedzie na zasadzie ciekawostek czy wyolbrzymień, ile prezentowaniem dość powszechnych czy codziennych historii.

Białoruś. Imperium kontrastów to książka, która traktuje przede wszystkim o tytułowych kontrastach. Zygmuntowicz opowiada głównie o nich, należy jednak zaznaczyć, że na poziomie samej interpretacji wydaje się to bezinteresowne – nie robi tego ani po to, by w jakiś sposób umniejszyć czy ośmieszyć Białoruś, ani po to, by ubarwić ewidentnymi opozycjami swoją opowieść. To raczej próba zrozumienia lub uporania się z pewnymi nie do końca przejrzystymi zachowaniami czy sytuacjami, naświetlająca czytelnikowi szeroki obraz białoruskiej rzeczywistości. To, co bez wątpienia zasługuje w związku z  tym na pochwałę, to obiektywność (o ile można tak powiedzieć, bo przecież dobrze wiadomo – od czasów krytyki feministycznej – że nie ma czegoś takiego, jak niepolityczna czy niesubiektywna wypowiedź literacka) tej książki. Czytając, nie odnosi się wrażenia, że autor wartościuje czy ocenia w jakiś sposób opisywane miejsca lub zachowania. Postępuje raczej pod tym względem biernie, pozostając za to absolutnie aktywnym na innym polu – relacji z bohaterami reportażu. Zygmuntowicz nie przedstawia tego, co zaobserwował z perspektywy turysty czy podglądacza, tylko jawi się jako rozmówca, uczestnik wydarzeń, widoczna i otwarta postać.

Białoruś w recenzowanej książce okazuje się mocno zróżnicowana. Po pierwsze, to państwo nierówne pod względem społeczno-gospodarczym, co widoczne jest przede wszystkim w opisach miejsc odwiedzanych przez autora. Miasta i mniejsze miejscowości ukazane zostają jako coś, co jest niespójne, dziwne, w pewnym sensie irracjonalne – odremontowywanie starych obiektów odbywa się w sposób mało rozsądny, bo „dawna” architektura, którą należałoby zachowywać, utrzymywać dla potomnych, jest dewastowana przez nieestetyczne renowacje, a samo zagospodarowanie wspólnych przestrzeni wydaje się niekiedy dość dziwne (przy pięknych zabytkach stawiane są na przykład pokazowe pojazdy wojskowe). Należy tutaj jednak przywołać nie tylko architektoniczne aspekty, ale także życiowe, czysto praktyczne. Zygmuntowicz, wyliczając wydatki i dochody przeciętnego mieszkańca Białorusi, pokazuje, jak wielką zaradnością i kreatywnością muszą wykazać się nasi wschodni sąsiedzi, by związać koniec z końcem. W tym miejscu pojawia się dość istotny dla tej książki wątek migracyjny, związany w dużej mierze z Polską. Nasz kraj na podstawie rozmów ze spotkanymi ludźmi wydaje się nie tylko interesujący pod względem kultury czy gospodarki, ale także istotny dla tych, którzy marzą o lepszym życiu (i tym czysto finansowym, i tym związanym na przykład z edukacją). Białoruś. Imperium kontrastów porusza ten problem bardzo szeroko, mówiąc o staraniach o możliwość pracy czy studiowania w Polsce – jako w miejscu, które reprezentuje lepszy, bogatszy świat. Po drugie, równie ważna wydaje się perspektywa socjologiczna, pozwalająca zaobserwować różne zachowania i postawy Białorusinów – głównie w kontekście władzy, sposobu zarządzania państwem oraz relacji z innymi narodowościami.

Jak to zwykle w tego typu pozycjach bywa, książka Zygmuntowicza rozprawia się z wieloma stereotypami czy mylnymi przekonaniami, związanymi i z przyzwyczajeniami Białorusinów, i z tym, jak postrzegają Polaków. To, co przede wszystkim zwraca uwagę, to otwartość na nas i naszą obecność w ich kraju. Autor, odwiedzając różne miejsca, na przykład rowerem z przymocowaną biało-czerwoną flagą, spotyka się z wieloma aktami sympatii i otwartości, bezpośrednio wynikającymi z sympatii do naszego kraju. Gościnność, uprzejmość czy zapraszanie na rodzinne święta (na przykład wesela) to jedne z przykładów, które świadczą o zainteresowaniu Polakami na Białorusi. W tym miejscu należałoby ponownie przywołać wątek migracyjny, wszystko to, co wiąże się z postrzeganiem przyszłości (na ogół ludzi młodszych, wchodzących w dorosłe życie), a powiązane jest bezpośrednio z Polską (mam na myśli planowanie studiowania czy podjęcia pracy w naszym kraju).

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

Komentarze

  1. Byłam na Białorusi dwa razy i bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ten kraj. O moich wrażeniach można przeczytać tu: http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/search/label/Bia%C5%82oru%C5%9B

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza