Przejdź do głównej zawartości

Posty

Najnowsze posty

Wytwór snu? Ethel Lina White „Starsza pani znika”

Co zrobić, gdy z pociągowego przedziału, w którym właśnie jedziemy, znika nagle jedna z pasażerek? Zgłosić ten fakt do konduktora, poinformować pozostałych podróżujących? Może na własną rękę rozpocząć poszukiwania, przemierzając cały pociąg, zaglądając do każdego wagonu, uważnie przyglądając się każdemu podróżującemu? Wydaje się, że każda z tych strategii może pomóc w odnalezieniu zagubionej osoby, jednak co zrobić, gdy wszyscy – od współpasażerów po konduktora – uważają, że zaginięcie nam się wyłącznie ubzdurało lub przyśniło, bo wspomnianej pasażerki nikt nie widział? Co wtedy? W takiej sytuacji znajduje się Iris Carr, bohaterka książki „Starsza pani znika”. 

Być moralnie (nie)wyspanym. Zofia Szymanowska „Opowieść o naszym domu”

Tak naprawdę już po zapoznaniu się z tytułem książki „Opowieść o naszym domu” Zofii Szymanowskiej można wnioskować, w jaki sposób autorka, siostra wybitnego kompozytora, Karola Szymanowskiego, będzie prowadziła opowieść o przeszłości. Lwia część tego typu wspomnień przebiega podobnie: zawsze jest wyidealizowany obraz domu rodzinnego, przywoływanie sielskich, długich dni dzieciństwa, które mijały na zabawach we wspaniałych okolicznościach przyrody, a także ukazywanie członków rodziny i przyjaciół jako niezwykle pogodnych, ciepłych i wyjątkowych ludzi. To wszystko prowadzi na ogół do wniosku, że pierwsze lata życia były absolutnie wyjątkowe, a czasy, w których się dorastało, pozostają mityczne – jako spokojny, beztroski, wspaniały okres. Abstrahując od oceny takiej perspektywy, trzeba przyznać, że Zofia Szymanowska w dużej mierze wpisuje swoją opowieść w podobny schemat. Jej wspomnienie domu w Tymoszówce to przywoływanie z pamięci nieistniejącego już świata, w którym można było w sposób

Zawsze obcy. Anna Kaszuba-Dębska „Bruno. Epoka genialna”

Ambicją Anny Kaszuby-Dębskiej, malarki, pisarki i reżyserki, było stworzenie nie tyle opowieści o życiu Brunona Schulza, ile przedstawienie jego osoby na tle zarówno epoki, w której tworzył, jak i jego dorobku. W jej książce dochodzą w związku z tym do głosu bardzo różne wątki, czasem dalekie od samego twórcy „Sklepów cynamonowych”. Choć dzięki temu autorce udaje się opowiedzieć o wielu problemach i zjawiskach związanych między innymi ze środowiskami artystycznymi, kulturą, przemianami w społeczeństwie i wydarzeniami historycznymi, to jej publikacja wydaje się niekiedy przesycona niekoniecznie ważnymi informacjami. Tło a bohater „Bruno. Epoka genialna” to książka nierówna. Choć znaczna część biografii wydaje się pasjonująca, bo Kaszuba-Dębska swobodnie operuje faktami i kontekstami, tworząc z nich przekonującą, spójną i przede wszystkim interesującą opowieść, to często odchodzi za daleko od swojego bohatera. Wprawdzie autorka doskonale radzi sobie z literackim przetwarzaniem faktów z ż

Słowa wędrowniczki. Michał Rusinek „Wihajster, czyli przewodnik po słowach pożyczonych”

Książka Michała Rusinka została napisana z myślą o pokazaniu młodszym czytelnikom, że żaden język nie jest skończony, bo każdy bez przerwy podlega wielu różnym procesom. Słowa nie tylko znaczą i brzmią, ale również mają swoje historie. Choć zapożyczeniami posługujemy się na co dzień, niekiedy zupełnie nieświadomie, to często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wyraz, którego właśnie używamy, nie tylko pochodzi z innego języka czy nawet z innej kultury, ale także na przestrzeni wielu lat zmienił swoje znaczenie. Michał Rusinek, językoznawca, autor wielu publikacji poświęconych językowi, w „Wihajstrze, czyli przewodniku po słowach pożyczonych” pokazuje, jak wiele oczywistych dla nas słów ma za sobą nie tak oczywistą drogę – bo przywędrowały do polszczyzny na przykład ze średniowiecznej łaciny przez język włoski, niemiecki i czeski. Wprawdzie początkowo „Wihajster” wydaje się książką zupełnie niepozorną, być może – patrząc z perspektywy dziecka – nawet nudną (bo co nam z tego, że Rusinek

Zanurzeni w czasie. Julia Fiedorczuk „Pod słońcem”

Jacek Dehnel, mówiąc w jednym z wywiadów o swoich sposobach na pisanie książek, powiedział, że powstawanie powieści przypomina proces samoczynnego łączenia się kilku plam na obrusie: pojedyncze mokre miejsca zagarniają coraz więcej suchej przestrzeni, a czasem zaczynają tworzyć jedną wielką plamę. Czytając „Pod słońcem” Julii Fiedorczuk, można odnieść wrażenie, że podobną strategię przyjęła autorka. Jej opowieść powstaje właśnie w ten sposób – pojedyncze historie zagarniają coraz więcej przestrzeni, poszczególne wydarzenia zaczynają dotyczyć coraz większej liczby bohaterów, choć narracja pozostaje cały czas ukierunkowana na to, co jednostkowe i intymne. Gdyby chcieć powiedzieć w dwóch słowach, o czym traktuje najnowsza książka Fiedorczuk, można by powiedzieć: o życiu. Choć brzmi to jak komunał, to dobrze pasuje do tej powieści. Autorka, osadzając akcję utworu między innymi w pogranicznej, wielokulturowej przestrzeni Podlasia, opowiada o bohaterach żyjących w niespokojnych czasach dwudz