Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2019

Upupiona zusówka z Warszawy. Barbara Klicka „Zdrój”

„Zdrój” Barbary Klickiej jest książką błyskotliwą. Powiedziałbym nawet, że jej błyskotliwość została zrealizowana w dość podstępny sposób – pod pozorem lekkich, niekiedy żartobliwych, niby niezobowiązujących krótkich narracji przemycony zostaje brutalny, groźny i w gruncie rzeczy patriarchalny obraz świata, w którym bohaterka nie może w żaden sposób decydować ani o swoim ciele, ani o swoim postępowaniu. Decydując się na pobyt w sanatorium, zostaje zmuszona do przyjęcia i zaakceptowania zasad, które podważają jej podmiotowość – po wejściu w rolę kuracjuszki przestała być kobietą, mieszkanką Warszawy, osobnym „ja”, a stała się przedmiotem, ciałem przeznaczonym do macania i przesuwania oraz numerem w szpitalnej kartotece. Zusówka z Warszawy Pisząc o książce, która miała premierę kilka miesięcy wcześniej, ma się komfort swobodnego obserwowania debaty krytycznej, możliwość porównywania wniosków i obserwacji, które determinowały podejście poszczególnych recenzentów. Recepcję „Zdroju” zdomi…

396. Sentymentalna opowieść. Barbara Wachowicz „Wielcy Polacy na Kresach”

Barbara Wachowicz w „Wielkich Polakach na Kresach” daje się poznać nie tylko jako miłośniczka Mickiewicza czy Słowackiego, ale także jako znawczyni literatury (nie tylko polskiej) oraz historii. W jej opowieści przeplatają się różne porządki (kulturowy, literacki, historyczny), a narrację o kresach i bohaterach książki urozmaicają wiersze, liczne obserwacje oraz anegdoty. Wprawdzie książka traktuje o Polakach na kresach, więc Wachowicz teoretycznie mogłaby ograniczyć się wyłącznie do przytaczania biografii opisywanych twórców i ich powiązań z dawnymi polskimi terenami, jednak autorka wychodzi znacznie dalej – przywołuje wiersze Lechonia, Baradulina, Piotrowicza, Kiersnowskiego, Wierzyńskiego i wielu innych twórców, prezentując tym czytelnikom znaczenie i wyjątkowość omawianych miejsc. Recenzowana książka stanowi zatem nie tyle zapis pobytów Mickiewicza, Słowackiego czy Orzeszkowej między innymi na Litwie lub na Białorusi, ile wyraźnie sentymentalną, refleksyjną i na swój sposób romant…

395. W opresji. Paul Heyse „Cztery kobiety: Filomena, Lotka, Beatrice, Garcinda”

„Cztery kobiety: Filomena, Lotka, Beatrice, Garcinda” to zbiór nowel, których bohaterkami są  nieszczęśliwe, poranione kobiety. Ich cierpienia wynikają z rozmaitych powodów, jednak na pierwszy plan zdaje się wysuwać doznanie niesprawiedliwości społecznej.
Paul Heyse przedstawia czytelnikom historie, które z jednej strony kuszą klasycyzującą, na swój sposób utopijną, wizją świata, a z drugiej odpychają jego przewidywalnością i stereotypowością. Zebrane w recenzowanym tomie nowele, poświęcone tytułowym bohaterkom, choć opowiadają o różnych kobietach, pochodzących z różnych domów, zmagających się z innymi problemami, sprowadzają na poziomie kreacji i przedstawienia wszystkie postaci do dwóch archetypicznych postaw: dzielnego, walecznego mężczyzny i nieporadnej niewiasty. Patriarchalne porządki Zasadniczym problemem omawianych nowel jest ich nieaktualność. Trudno bowiem znaleźć w tych historiach nie tylko – sugerując się opisem z czwartej strony okładki – „okazję do wzruszeń”, ale równie…

394. Nowi polscy Polacy. Jacek Dehnel „Ale z naszymi umarłymi”

Jacek Dehnel napisał powieść o zombie. Dokładnie – o polskich zombie. Opowiadając o powstających z grobu zmarłych i towarzyszących temu wydarzeniu okolicznościach, pisarz ukazuje niebezpieczne procesy, jakie zachodzą w naszym społeczeństwie, oraz skutki, do jakich prowadzi nacjonalistyczna polityka oraz przyzwolenie na  wykluczenie. Nasz polski wkład To, od czego należy zacząć, pisząc o recenzowanej powieści, to omówienie znaczenia kwestii przechwytywania oraz wykorzystywania dyskursów i języka debaty publicznej. Po raz pierwszy zwróciłem na to uwagę u Dehnela podczas tegorocznego protestu nauczycieli, gdy pisarz wykorzystał krążący po mediach społecznościowych wpis o płaczących kuzynkach, powielany najpewniej przez boty, przerabiając go na wiersz. Z czasem, obserwując publicystyczną działalność prozaika, spostrzegłem, jak lekko, a przy tym wymownie, przejmuje i wykorzystuje on język propagandy, nadętych polityków, tkwiących mentalnie w XIX wieku, oraz księży, pisząc o kwestiach społ…

393.Wieczna Treblinka. Szymon Hołownia „Boskie zwierzęta”

Wraz z rozwojem myśli ekologicznej rośnie zapotrzebowanie na publikacje traktujące o środowisku, zwierzętach i wegetarianizmie. Jednym z medialnych orędowników, który z racji popularności najgłośniej mówi o tych kwestiach, jest bez wątpienia Szymon Hołownia. Jego podejście jest o tyle ciekawe, o ile dotyka nie tylko istoty samego zjawiska (czyli konieczności walki o klimat oraz prawa zwierząt), ale również nanosi je na płaszczyznę teologiczną – Hołownia zajmuje się bowiem w dużej mierze chrześcijańską publicystyką. Czy zwierzęta trafią do nieba? „Boskim zwierzętom” zdaje się patronować święty Franciszek z Asyżu. Jego umiłowanie przyrody oraz podejście do zwierząt jako do braci mniejszych dają o sobie znać przez całą książkę. Widać to przede wszystkim na poziomie metodologicznym: Hołownia czyta relacje między zwierzętami a ludźmi przez franciszkańskie założenia, interpretując w ten sposób nie tylko naszą pozycję w świecie (a zatem i zadania, obowiązki oraz przywileje), ale również zna…

392. Szkiełko i oko. Melanie Barnum „Księga symboli intuicyjnych”

Na początku muszę podkreślić jedną rzecz – trafiłem na Księgę symboli intuicyjnych zupełnie omyłkowo. Czytając opis wydawniczy tej książki, a także sugerując się jej okładką, utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to publikacja, która traktuje o podświadomie odbieranych przez nasz mózg symbolach. Jakie było moje zdziwienie, gdy ostatecznie wydawnictwo okazało się traktować nie tyle o psychologiczno-kulturowych mechanizmach, sprawiających, że każdego dnia chłoniemy i interpretujemy różne znaki i obrazy, ile o ezoterycznym procesie odczytywania przekazów mediumicznych. 
Być może to niezbyt profesjonalne z mojej strony, ale muszę to podkreślić: nie czuję się kompetentny, by merytorycznie oceniać czy wartościować przekazane w tej książce informacje. Tak jak wspomniałem, sięgając po nią, spodziewałem się zupełnie innych treści, związanych z opartymi na naukowych badaniach faktami, niż te, które ostatecznie dostałem. Nie ukrywam jednak, że dużo w tym winy samego wydawnictwa, które przygoto…

391. Zaradzanie złu. Marcin Pilis „Zemsta kobiet”

Po lekturze „Zemsty kobiet” zmagam się z przedziwnym dysonansem. Z jednej strony odczuwam wyraźne rozczarowanie przeczytaną powieścią, a z drugiej wydaje mi się, że nie mam ku temu żadnych powodów – to, co Marcin Pilis obiecał, podając informacje o nowej książce w różnych wywiadach, zostało ostatecznie spełnione. Moglibyśmy zatem uznać, że pisarz wywiązał się z obowiązku dostarczenia czytelnikowi takiej publikacji, jakiej ten oczekiwał, dokonując zakupu.  Pamiętając jednak fenomenalną „Łąkę umarłych”, nie mogę uwolnić się od przekonania, że można było w tym wypadku jeszcze lepiej, jeszcze ciekawiej – wszak Pilis to świetny prozaik, któremu z wielką lekkością przychodzi kreślenie wiarygodnych i przejmujących portretów psychologicznych. 
Pisząc o „Zemście kobiet”, nie bez powodu przywołuję konsumencką relację między czytelnikiem (klientem) a autorem. Traktując publikację książkową jako produkt, co jest nieuniknione na rynku wydawniczym, można mierzyć jej status nie tylko wartością lite…

390. Zakurzone miasto. Newton Booth Tarkington „Wspaniałość Ambersonów”

Historia o Ambersonach to odwrócona opowieść o szekspirowskich losach Romeo i Julii. W obu utworach mamy do czynienia ze zwaśnionymi rodzinami, wspaniałymi miastami oraz zakochanymi bohaterami. W dziele Tarkingtona dochodzi jednak do przestawienia ról: to dzieci stają na przeszkodzie dorosłym. 
Nie jeden, a dwa Muszę zacząć od komunału: jaka to piękna i wciągająca opowieść!  Wspaniałość Ambersonów zachwyca czytelnika wieloma rzeczami, jednak wydaje się, że najważniejszą kwestią dla recepcji recenzowanego dzieła jest jego klasycyzujący charakter. Dostajemy bowiem, jako odbiorcy, niemal wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać, sięgając po „tradycyjną” powieść: stary, bogaty ród (nawet dwa!), szczegółowo opisaną, dokładnie oddaną przestrzeń (i to w dwóch odcieniach: za czasów świetności i w trakcie upadku), uniwersalny problem (i to nie jeden; Tarkington przedstawia bohaterów uwikłanych w wiele niełatwych sytuacji – między innymi w zakazaną miłość, utratę majątku, zbyt prędko zmieniający s…

389. Wszystko się ułoży. Tomasz Kwaśniewski „W co wierzą Polacy?”

Reportaż Tomasza Kwaśniewskiego to nie tyle próba znalezienia odpowiedzi na zadane w tytule książki pytanie, ile ciekawa refleksja nad naszym społeczeństwem. Choć wydawałoby się, że za sprawą dynamicznego kulturowo-gospodarczego rozwoju i przynależności do tzw. państw zachodu przestaliśmy traktować wróżki, szeptuszki i różnego rodzaju ezoteryczne byty za wiarygodne, to W co wierzą Polacy? pokazuje, że jest zupełnie inaczej – wiara w nadprzyrodzoną rzeczywistość i możliwość przejrzenia przyszłości ma się wśród nas bardzo dobrze. Kwaśniewski, przedstawiając czytelnikowi przebieg własnego dochodzenia (spotkań i rozmów z wróżkami, uczestnictwa w seansach, próbach rzucenia klątwy, obserwacji rynku wróżbiarskiego), udowadnia, że u podstaw tak silnej wiary w rynek usług magicznych nie stoją – jak by się mogło wydawać – zacofanie lub głupota, tylko bezradność, lęk, poczucie osamotnienia i potrzeba bycia zaopiekowanym.

388. Temat rozległy jak ocean. Aleksandra Kardaś „Książka o wodzie”

Rodzimi wydawcy zauważyli, że jako społeczeństwo notujemy wzrost  świadomości ekologicznej, dlatego też dostarczają nam, czytelnikom, coraz więcej różnych książek poświęconych ochronie środowiska oraz naturze. Wydawnictwo MG wypuściło już kilka ważnych i ciekawych pozycji, z czego na uwagę zasługują przede wszystkim dzieła Maeterlincka – Życie mrówek, Życie pszczółi Inteligencja kwiatów. Do oferty oficyny dołączył nie tak dawno kolejny tytuł – Książka o wodzie Aleksandry Kardaś.
Recenzowana publikacja to skarbnica wiedzy o wodzie. Można odnieść wrażenie, że kończąc szkołę i obserwując, choćby powierzchownie, naturę, wiemy o niej wystarczająco dużo. Kardaś pokazuje jednak czytelnikowi coś więcej: nie pojedyncze informacje, strzępki wiedzy, tylko złożoną opowieść o fenomenie tytułowego zagadnienia – jego znaczeniu, historii, przyszłości oraz roli w naszym życiu,
Charakter tej książki dobrze oddaje jej początek: pierwszy akapit z wprowadzenia. Kardaś zaczyna bowiem popularnonaukową opow…

387. Scheda po dzieciństwie. Katarzyna Lorecka „Jak kochamy? O przywiązaniu w miłości”

Książka Katarzyny Loreckiej to pozycja więcej niż zajmująca, pozwalająca spojrzeć na relacje międzyludzkie – własne i cudze – w sposób bardziej dogłębny.

386. Oznaki życia. Piotr Marcin Kraska „Rok End Lol”

Tom Piotra Marcina Kraski, traktując o świecie, wykorzystuje motyw world as a text. W wierszach poety widać przede wszystkim próbę umocowania w rzeczywistości słownej tego, co nieuchwytne – wspomnień z dzieciństwa, tragicznych wydarzeń, śmierci, uczuć, lęków. W jednym z utworów podmiot, zliczając ilość użytych znaków, zauważa: 142 znaki ze spacjami / to 142 oznaki życia, co zdaje się wymownie oddawać nastrój oraz istotę tomu Rok End Lol. 

385. Śląska opowieść. Aleksandra Klich „Cały ten Kutz. Biografia niepokorna”

Aleksandra Klich napisała biografię niezwykle ciekawą, bo przedstawiającą nie tylko życie Kutza, ale również losy Śląska i jego mieszkańców. Wydaje się to ważne i interesujące o tyle, o ile mówiąc o dokonaniach reżysera, nie sposób abstrahować od jego związków z miejscem, z którego pochodził – przez całe życie czuł z nim silne powiązanie.

384. Być normalnym człowiekiem. Stanisław Grzesiuk „Klawo, jadziem!”

Klawo, jadziem! to książka wyjątkowa. Zachwyca wieloma walorami, w tym samym wydaniem – Prószyński i S-ka dołożyło bowiem wszelkich starań, by publikacja była dobrze – tzn. bogato, starannie, estetycznie – przygotowana. Znajdziemy w niej dużo ilustracji, skanów oraz zdjęć, będących istotnymi śladami przeszłości.

383. Jaka ona jest? Igor Sokołowski „Białoruś dla początkujących”

Co wiemy dziś na temat Białorusi? – pyta w opisie książki wydawca. Gdyby przeprowadzić taką ankietę, przy wielu odpowiedziach zapadałby wymowna cisza. Niewiele bowiem w polskich mediach mówi się na temat tego kraju.

382. Centymetr godności. Łukasz Pilip „Podwórko bez trzepaka. Reportaże z dzieciństwa”

Książka Łukasza Pilipa jest o tyle ciekawa, o ile na wiele sposobów odczarowuje to, co zwykliśmy otaczać atmosferą idylliczności. Mowa oczywiście o dzieciństwie, które w wypadku zebranych w recenzowanym tomie reportaży okazuje się okresem straconym, czasem bezpowrotnie utraconych możliwości i szans.

381. Krwiście. Tomasz Hildebrandt „Czerwony szkwał”

Książka Tomasza Hildebrandta to naprawdę ciekawa pozycja. Autor Dotykuprzedstawia opowieść, której akcja dzieje się w Węgorzewie, na Mazurach. Jest to o tyle ciekawe, o ile przedstawiona rzeczywistość daleka jest od sielskich krajobrazów tego regionu. Sporo w niej przestępstw, okrucieństwa i mroku – niekiedy wręcz apokaliptycznego.  Brunatne ścierwa i zalatujący lizol Przywołana w nagłówku krwistość to nawiązanie nie tylko do brutalności świata bohaterów, ale także do językowej warstwy powieści. Hildebrandt proponuje bowiem czytelnikom i czytelniczkom taką prozę, która jest przeładowana opisem: gęstym, wulgarnym, wyraźnym. Te słowa jako pierwsze przychodzą na myśl, gdy próbuje się zdefiniować styl Czerwonego szkwału. Nie jest to jednak kwestia obrazowości czy poetyckości utworu; chodzi raczej o pewną ciężkość, wyrazistość frazy, typ opisu, który stawia czytającemu opór. Zobrazujmy to następującym fragmentem: Gospodarstwo Dobrych przywitało ich słodko-kwaśną wonią zgnilizny, która w b…

380. Bez patosu. Michał Rusinek „Jaki znak twój? Wierszyki na dalsze 100 lat niepodległości”

W opisieksiążki Michała Rusinka Jaki znak twój? czytamy, że o polskości, ojczyźnie, wolności każdy może mówić własnym głosem.  I trzeba przyznać, że o wspomniane prawo zdecydowanym tonem upomina się recenzowana publikacja. Zwraca bowiem uwagę na to, że również dzieci nie powinny być wyłączane z dyskusji o Polsce i obywatelskości.

Pisanie o szeroko rozumianym patriotyzmie to rzecz bez wątpienia niełatwa. Związane jest to z kilkoma kwestiami, ale najtrudniejsze wydaje się skuteczne pominięcie patosu, który w wielu razach – głównie za sprawą dziewiętnastowiecznego romantycznego paradygmatu oraz widma istotnych dla naszej kultury tekstów (takich jak Rota Marii Konopnickiej) – wdziera się w wiersze, reportaże czy przemowy polityków poświęcone temu zagadnieniu. Sprawa wydaje się jeszcze bardziej zawiła, jeżeli weźmiemy pod uwagę literaturę dziecięcą – od razu przychodzą na myśl wszystkie akademie, apele oraz szkolne konkursy recytatorskie, podczas których na pierwszy plan wysuwają się pod…

379. Nakrętki po napojach. Jakub Tabaczek „Czytajcie, co jest wam pisane”

Moje pierwsze skojarzenie z książką Jakuba Tabaczka brzmiało: Dorota Masłowska. Trudno mi powiedzieć, z czego ono dokładnie wynikało, ale przypuszczam, że mogło mieć związek z podobieństwem okładki zbioru opowiadań Czytajcie, co jest wam pisane do okładki Więcej niż możesz zjeść Masłowskiej (postaci w centrum, podobny styl graficzny, tytuły bezpośrednio zwracające się do czytelnika). I o ile pierwsze wrażenie w trakcie lektury słabło, o tyle powróciło ze zdwojoną siłą pod koniec książki – za sprawą kilku opowiadań, które przywodzą na myśl poetykę autorki Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną. 

Istotnym elementem opowiadań Tabaczka jest kreowanie złożonych przestrzeni. W jego literackich rzeczywistościach nie ma mowy o prostym podziale na coś, co jest albo realistyczne, wiernie oddane, albo przerysowane, surrealistyczne. W każdym z utworów ma miejsce pomieszanie tych dwóch porządków, nie tylko na zasadzie konstruowania nie do końca przejrzystego świata, ale także za sprawą spos…

378. Paradoks stosu. Victor Hugo „Nędznicy. Tom pierwszy”

Nędznicy Victora Hugo to bez wątpienia powieść wielka. Określenie to odnosi się w tym wypadku do bardzo wielu kwestii, nie tylko – choć wydawnictwo MG wydało ten utwór w dwóch tomach – do fizycznego rozmiaru.
To, od czego wypada zacząć, omawiając tę książkę, to wybór wydania: do rąk czytelnika nie trafia ani nowe, ani – co gorsza – pełne tłumaczenie. Wydawnictwo MG zdecydowało się na wybór przekładu z roku 1931, które umożliwia lekturę wyłącznie wersji skróconej – na podstawie publikacji Iskier z 1954 roku. Jak nie trudno zauważyć, od momentu przełożenia na język polski recenzowanego dzieła minie niedługo sto lat, więc śmiało można przypuszczać, że „tamta” wersja – jakkolwiek kanoniczna czy lubiana – wymaga poprawek lub ponownego odczytania. Wydaje się to również zasadne z tego powodu, że o ile pojawianie się na rynku klasyki zawsze wiąże się z pewną dodatnią wartością (wspieranie dawnej literatury, promocja istotnych dla historii utworów, pogłębianie świadomości czytelniczej, poszer…

Archiwizuj

Pokaż więcej