Przejdź do głównej zawartości

336. W internecie. „Przeglądarka. Felietony poufałe” Anna Janko

Jaki internet jest, każdy widzi – chciałoby się powiedzieć. Korzystamy z sieci w sposób powszedni, tak jakby była to sprawa oczywista – od zawsze, na zawsze. No bo jak poradzić sobie bez dostępu do wyszukiwarki, w której na pstryk można znaleźć informacje o przepisie lub numerze do urzędu, o tym, jak napisać podanie, albo o tym, na jaki film warto się wybrać w ten weekend? Anna Janko w podobny sposób podchodzi do przestrzeni internetowej, jednak oczywistość jej recepcji polega na czymś zupełnie innym – na traktowaniu forów, blogów czy stron jako ewidentnego zwierciadła nas samych, oczywistej drogi do poznania jakiejś części dzisiejszego świata.

Przeglądarka. Felietony poufałe bardzo trafnie analizuje nasze zachowania w internecie, posługując się różnymi środkami lub może bardziej sposobami poznawczymi. Przede wszystkim jest to swoista dla felietonów gra porównaniami i budowania zaskakujących analogii, łączących temat główny (w tym wypadku – internet) z czymś, czego czytelnik zupełnie się nie spodziewa – na przykład, jak w „Motywie z poduszką”, czyli inicjacji w sieci, zbudowania powiązania między tytułowym rozpoczęciem życia seksualnego i szukaniem wsparcia w tej sprawie na forum internetowym a dawnym „wyczekiwaniem” rodziny na efekt pierwszego małżeńskiego współżycia młodej pary. W ten sposób, tworząc złożone, choć logiczne i zrozumiałe, obrazy, podparte z jednej strony lekkim dystansem i niewymuszoną ironią, a z drugiej swoistym antropologiczno-anegdotycznym podejściem, Anna Janko pisze na tematy powszechnie znane i dostrzegane w sposób intrygujący, niebanalny. Powiedziałbym nawet więcej – w pewnym sensie poznawczo odkrywczym, co wpisuje się w jedno ze „spojrzeń” na literaturę, które każe nam, odbiorcom, patrzeć na nią jako na udziwnienie rzeczywistości, dzięki któremu możemy zwrócić uwagę na pewne rzeczy, kwestie, niedostrzegane na co dzień – wszak – za Wiktorem Szkłowskim – automatyzacja zjada rzeczy. I tak, co mówię bez żadnej przesady, większość felietonów okazała się dla mnie na swój sposób ożywcza, odkrywcza, gdyż, zwracając uwagę na coś, co w moim odczuciu dotąd było jednolite, nieskomplikowane, zmieniła moje podejście nie tylko do samego publikowania czy komunikowania się w internecie, ale również postrzegania relacji między użytkownikami w sieci. To właściwie najciekawsza płaszczyzna obserwacji Anny Janko. Dotyczy tego, jak to, co zamieszczamy w wirtualnej rzeczywistości, świadczy o nas samych – nie tylko personalnie, pojedynczo, ale również grupowo, na swój sposób globalnie.

Podczas lektury ucieszył mnie brak dystansu autorki względem spraw czy tematów, których się podejmuje. Pisząc o forach czy naszych zachowaniach w internecie, niekiedy dość kuriozalnych, żeby nie powiedzieć, że pokracznych, Anna Janko wyzbywa się złośliwej ironii (choć ironiczna bywa) czy prześmiewczości, zupełnie poważnie traktując to, czym się zajmuje. Co ważne, Przeglądarka nie traktuje przestrzeni internetowej wyłącznie w lekki, zabawny sposób, ale również dostrzega w niej ogrom powagi i zasadniczych kwestii, które pojawiają się za sprawą różnych publikacji. Ból, cierpienie, samotność, nieradzenie sobie z kłopotami – to wszystko wypływa z różnych wpisów i wirtualnej aktywności, a okraszanie tego typu problemów inteligentnym komentarzem pozwala na głębszą refleksję nie tylko nad samym zagadnieniem i jego wirtualnością, ale również nad relacją między światem rzeczywistym a internetowym oraz tym, jak proces zanikania granic między tymi płaszczyznami życia wpływa na nasze funkcjonowanie.

Przeglądarka. Felietony poufałe to książka, która, choć pisana ciekawie, po jakimś czasie nudzi. Wydaje mi się, że nie powinno się czytać tych tekstów jeden za drugim, bo wtedy tracą na wyrazistości, choć – na ironię – czytane pojedynczo intrygują. Z pewnością warto pochylić się nad tym wydawnictwem, jednak myślę, że nie na raz – należy sięgać po zamieszczone w nim felietony od czasu do czasu, dzięki czemu lektura będzie bardziej owocna.

3,5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

Komentarze