Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2018

353. Uczciwa oszustka. Krystyna Mazurówna „Nasi za granicą”

Słuchanie i oglądanie Krystyny Mazurówny to czysta przyjemność. Tancerka, osobowość sceniczna, a także medialna, bo w tych kategoriach bez wątpienia należy o niej mówić, na każdym kroku udowadnia, jak wiele energii i pomysłów w sobie nosi. Jakiś czas temu odnotowałem ze zdumieniem, że Mazurówna także pisze. Głównie o samej sobie, przede wszystkim o przeszłości, faktach z życia artystycznego czy prywatnego. Dopiero teraz, w związku z kolejnym wydawnictwem, miałem okazję sięgnąć po którąś z jej pozycji. Wybór padł na Naszych za granicą, książkę opisującą losy emigracyjne – nie tylko samej autorki, ale znacznie szerszej grupy osób.  (...) Komuś trzeba załatwić pracę, ktoś szuka mieszkania, nie wie, jak dostać się do lekarza, ma kłopoty – aż mnie swędzi, żeby się wtrącić, wsadzić nos w nie swoje sprawy, poradzić, pomóc, załatwić (...)* – pisze o sobie Krystyna Mazurówna. Zdaje się, że powyższe zdanie świetnie określa po pierwsze osobowość tancerki, a po drugie recenzowaną książkę. Cała ta …

352. Zmieniający się świat. Amos Oz „Do fanatyków. Trzy refleksje”

Fanatyzm, choć zapewne zawsze był, zwłaszcza dziś wydaje się jednym z większych problemów. Nie mam w tym miejscu na myśli wyłącznie tego, który dotyczy różnego rodzaju wyznań i ich politycznych przeobrażeń. Nawiązuję do wszystkich zachowań, które determinowane są przekonaniem o nadrzędności konkretnego poglądu czy stanowiska wobec odmiennego. Amos Oz, prozaik i eseista, popularny izraelski pisarz, recenzowaną książką zabiera głos w tej sprawie, pokazując, jak bliskie naszemu codziennemu życiu są podobne zachowania.

Do fanatyków. Trzy refleksje to książka, która stawia kilka trafnych, przejrzystych i zrozumiałych diagnoz, dotyczących współczesnego świata i porządku, w którym żyjemy. Amos Oz, przyglądając się tytułowemu fanatyzmowi, próbuje dotrzeć do istoty tego społecznego problemu. Zastanawia się przy tym, jak fanatyzm objawia się w codziennym funkcjonowaniu, z czego się bierze i jakie niesie konsekwencje, a przy tym – co znamienne dla tej książki – odcina się od wielkich narracji na …

351. Jest człowiek, jest problem. Piotr Kitrasiewicz „Artyści w cieniu Stalina”

Artyści w cieniu Stalina to bez wątpienia książka ciekawa. Ze wszech miar świetnie skrojona, bo z jednej strony bogata w informacje, a z drugiej strony tak dramatycznie poprowadzona, że czyta się ją jak dobrą powieść. Piotr Kitrasiewicz, autor Jego ekscelencji na herbatce z Göringiem, prezentuje niełatwe losy czterech artystów, którym – jak w tytule – przyszło żyć w cieniu Gospodarza.

Maryna Cwietajewa i Osip Mandelsztam, Michaił Bułhakow i Sergiusz Eisenstein, bo o nich w tej książce mowa, to artyści, których życie – nie tylko twórcze – zostało zdeterminowane przez politykę Stalina. Kitrasiewicz, portretując ich doświadczenia i rezultaty, do jakich doprowadziła realizacja politycznych postulatów, pokazuje tak naprawdę cztery prawdziwe dramaty – związane z odtrąceniem, strachem, agitacją i biedą na czele.

Przypuszczam, że niełatwo jest napisać taką książkę – głównie ze względu na konieczność przeprowadzania ciągłej selekcji. Autor nie proponuje bowiem skróconych biografii czterech art…

350. Mozolnie? Justyna Nawrocka „Paragon”

Justyna Nawrocka, poetka, krytyczka teatralna, autorka dramatów, Paragonem zaprasza czytelnika do lat 90. ubiegłego wieku, gdzie wśród szarej, siermiężnej i niekiedy dość ciężkiej rzeczywistości rozkwitają subkultury, a w tym niełatwym świecie młoda dziewczyna – bohaterka – próbuje zaznaczyć własne miejsce.
Muszę przyznać, że trudno pisać o tej książce jednoznacznie. Dzieje się tak z kilku powodów, jednak ciężar odpowiedzialności należy przenieść  na dwie kwestie. Po pierwsze, mam wrażenie, że cała ta powieść została absolutnie przegadana – przynajmniej na kilku poziomach. Oczywiście, łatwo dostrzec w tym sposobie narracji konwencję, pewną celowość, świadome dążenie do nienacechowywania w żaden sposób tekstu, sprawiania wrażenia spontaniczności, swobody i tym samym potoczności przedstawianej historii, jednak w Paragonie czytelnik spotyka się z przykrym problemem niewyrazistości postaci, zdarzeń i miejsc, w których dzieje się akcja. Wszystkiego tu dużo, wszystko zostaje ukazane jako …

349. Solidnie. Leszek Herman „Biblia diabła”

Niemal miesiąc temu na rynku ukazała się kolejna książka Leszka Hermana, Biblia diabła. Podkreślam to, bo uważam, że ta premiera to wydarzenie nie lada, zwłaszcza dla tych, którzy cenią sobie solidnie – jak w tytule recenzji, bo to jakby słowo klucz w mówieniu o tej pozycji – i z rozmachem napisane kryminalne powieści, w których na pierwszy plan wysuwa się historia. 
Powieść skupia się wokół trzech problemów – tajemniczego morderstwa, odkrywania średniowiecznych manuskryptów i poszukiwania zaginionego skarbu. To, co przede wszystkim zwraca uwagę w tej książce, to bez wątpienia szeroka płaszczyzna historyczna. Nie bez powodu nazywam w tym wypadku wplątanie wątków historyczny płaszczyzną, bo Biblia diabła to powieść, o której istocie na wielu poziomach świadczą właśnie przytaczane fakty, legendy, różne źródła, podania czy przypuszczenia. Leszek Herman – podobnie jak w poprzednich książkach, w tym Latarni umarłych – tak prowadzi fabułę i kreuje całą literacką rzeczywistość, że wszelka hi…

348. Desperacja. Wilkie Collins „Córka Izebel”

Prawie dwa lata temu miałem okazję przeczytać powieść Córki niczyje, której autorem jest Wilkie Collins. Do dziś myślę o tej książce jak najlepiej, wspominając głównie świetnie poprowadzone portrety psychologiczne postaci oraz wątek detektywistyczny, jakże znamienny dla tego pisarza. Z wielką radością przyjąłem informację o kolejnej pozycji, również wydanej nakładem wydawnictwa MG – Córce Izebel. 
Do czego zdolna jest matka dla swojego dziecka? – pyta nas, czytelników, wydawca w opisie na tylnej okładce. Myślę, że ta zagadko-refleksja trafnie nastawia do lektury, bo z jednej strony naprowadza na tor narracyjny, a z drugiej otwiera niełatwą i nieoczywistą dyskusję, w której wir z czasem zostaniemy i tak wplątani. Wilkie Collins niniejszą powieścią zdaje się bowiem odpowiadać na powyższe pytanie, rozpisując jego treść na losy Madame Fontaine, wdowy po wybitnym chemiku, samotnie wychowującej córkę. Jednak nie tylko, bo autor, portretując desperację matki i losy obydwu kobiet, przedstawia …

347. Nie ciekawość, a głód. Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert „Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955 -1996”

Po niedawno wydanej korespondencji Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza, o której również miałem okazję napisać kilka słów, wiedziałem, że jeśli wyjdzie kolejna książka z listami poetki, z pewnością po nią sięgnę.

Korespondencja zebrana w niniejszym tomie obejmuje ponad cztery dekady, a należy zaznaczyć – jak zauważa sam Ryszard Krynicki, odpowiedzialny za redakcję i opracowanie edytorskie – że wiele z listów zaginęło. Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955 -1996 „startują” natomiast dość oficjalnie, gdy Szymborska, jako redaktorka tygodnika literackiego, prosi Herberta o nadesłanie wierszy. Z kolei ostatni list, który został umieszczony w tej książce, dotyczy przewrotnej odpowiedzi na gratulacje za otrzymanie Literackiej Nagrody Nobla.

Zebraną korespondencję można czytać wieloma kluczami, jednak dwa wydają się najbardziej zasadne: jako świadectwo wielkiej przyjaźni i jako wyraz twórczego wsparcia. Pierwszy, być może na pierwszy rzut oka najoczywists…

346. Genialne jak mrówka. Maurice Maeterlinck „Życie mrówek”

Maurice Maeterlinck, dzięki wydawnictwu MG, zwrócił w ostatnim czasie naszą uwagę na świat  roślin i pszczół. Teraz przyszła pora na mrówki. Pojawiła się bowiem na rynku kolejna książka cenionego autora, Życie mrówek, tym razem opisująca życie tytułowych stworzeń – wciąż nie tylko w sensie biologicznym, ale również filozoficznym. Autor podejmuje bowiem refleksję nad mrówkami – podobnie jak przy Życiu pszczół – podkreślając nie tylko ich pracowitość oraz wyjątkowość, ale również równość w stosunku do świata ludzkiego.
Życie mrówek, podobnie jak poprzednie książki – Życie pszczółoraz Inteligencja roślin – łączy w sobie dwa podejścia: biologiczne, związane z dokładnym naukowym opisem, wynikającym z obserwacji i szczegółowej wiedzy, oraz filozoficzne, powiązane z refleksją nad istotą i relacją z człowiekiem lub otoczeniem. Dzięki takiej perspektywie – ani do końca naukowej, ani w pełni humanistycznej – przed czytelnikiem ukazywany jest obraz życia – na pozór mniej złożony – który okazuje s…

345. Wielobarwny patchwork. Piotr Adamczyk „Powiem Ci coś”

Ależ to dobra powieść! Pod każdym względem. Powiem Ci coś Piotra Adamczyka to książka, którą czyta się w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości.

Głównym bohaterem jest pisarz, samotnie mieszkający w dużym domu. Wynajmuje pokój studentce ASP, która tworzy obrazy wykorzystujące DNA, podobno zapewniające nieśmiertelność. Z czasem dwójka twórców zakochuje się w sobie, a sytuacja, która ma miejsce w otoczeniu pisarza, zaczyna niebezpiecznie przypominać powieść kryminalną, nad którą jedna z postaci pracuje.

Powiem Ci coś to w dużej mierze powieść autotematyczna. Książka o pisaniu. Piotr Adamczyk z wielką zręcznością umieszcza w recenzowanym wydawnictwie coś, co zdaje się mieć dla czytelnika głodnego nie tylko procesu tworzenia, ale również środowisk artystycznych wartość nie do przecenienia – myśli, emocje i samoświadomość pisarza. Ta opowieść skonstruowana została w taki sposób, że miesza kilka porządków, z których na pierwszy plan wysuwają się dwa najoczywistsze, najszerzej w tym wypadku po…

344. Świeże spojrzenia. Leszek Kołakowski „Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy”

Leszka Kołakowskiego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wybitny myśliciel, filozof w tym tomie daje się poznać z nieco innej, acz równie interesującej, strony – bardziej zabawnej, emanującej humorem i ironicznym podejściem do spraw jak najbardziej poważnych. Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy to bowiem zbiór tekstów –  w wielu wypadkach dotąd niepublikowanych – poetyckich, eseistycznych, teatralnych i satyrycznych, dotyczących istotnych zagadnień z życia literackiego, społecznego, językowego czy kulturowego, związanych niekiedy dość mocno z konkretnymi postaciami czy sytuacjami. 
Czytanie zebranych w tej książce prac i utworów ma charakter ożywczy. Zdaję sobie sprawę z tego, że może brzmieć to nieco dziwnie, jednak w istocie tak jest. Nie raz, nie dwa podczas lektury przyłapywałem się na tym, że albo daję się „urobić” literackim wybiegom i sposobom gry z czytelnikiem, albo wprawić w swoiste osłupienie, wynikające z poczucia oświecenia. Oba stany wynikają z kil…

343. Uważnie. Fiodor Dostojewski „Wspomnienia z martwego domu”

Z pewnością należy na początku podziękować wydawnictwu MG za regularne wydawanie dzieł Fiodora Dostojewskiego. To godne pochwały i zauważenia, że w czasach, gdy czytelnictwo nie ma się najlepiej, poza literaturą środka, kryminałami i celebryckimi książkami możemy w księgarniach dostrzec niezwykłe powieści rosyjskiego mistrza – głównie w charakterystycznych kolorach i szacie graficznej, łączącej wydane dotąd przez wspomniane wydawnictwo utwory. Niedawno, pod koniec ubiegłego roku,  dołączył do „serii” kolejny – Wspomnienia z domu umarłych.
Recenzowana powieść jest bezpośrednio związana z życiem Dostojewskiego, który w 1849 został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok został jednak w ostatniej chwili przez cara zmieniony, a pisarz został zesłany na Syberię, gdzie umieszczono go w więzieniu i zmuszono do trudnych prac. Swoje doświadczenia i obserwacje Dostojewski umieszcza w tym wypadku w ustach skazanego za zabójstwo żony szlachcica, Aleksandra Pietrowicza.

Narracja Dostoje…

342. Wielki literacki talent? Nathan Hill „Niksy”

Zdecydowanie za łatwo ulegamy wydawniczo-promocyjnym kampaniom, które – o czym dobrze wiemy – każdą kolejną książkę okrzykują wydarzeniem roku lub – w wypadku pierwszej pozycji autora – największym debiutem ostatnich lat. Podobnie miałem z Niksami, o których w ostatnim czasie było dosłownie wszędzie: w krytyce, prasie, mediach i blogosferze. Jedni, między innymi Barłóg Literacki, Justyna Sobolewska i Mariusz Szczygieł, zachwalali, rekomendowali, gdy inni, na przykład Jacek Dehnel, odcinali się od zbiorowego zachwytu, krytykując. Nie ukrywam, że jeszcze przed lekturą opowiedziałem się po stronie tych pierwszych, co – jak się okazało – wprawiało mnie w niemałe zakłopotanie podczas czytania.
Dużo można by powiedzieć o tej powieści. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na rozmiar (i rozmach!) – blisko dziewięćset stron, gęsto zapełnionych treścią, nie tylko w znaczeniu fizycznym czy drukarskim. Ta historia zdaje się puchnąć i puchnąć w trakcie czytania, nieustannie  poszerzając i wł…

341. Przemilczane. Marta Abramowicz „Zakonnice odchodzą po cichu. Wydanie specjalne”

Książka Marty Abramowicz przyciąga uwagę głównie przez kontrowersyjny, choć mocno przemilczany, temat, który – jak się okazuje – wcale daleki od życia codziennego nie jest. Odchodzenie zakonnic z różnych zgromadzeń staje się w tym wypadku bodźcem do poznania nie tylko często skrywanych motywacji, ale również życia za murami zakonów – zupełnie innego, niż mogłoby się osobom postronnym wydawać. 
Reportaże ze zbioru Zakonnice odchodzą po cichu to dość krótkie formy, acz gęste od treści. Abramowicz dopuszcza do głosu przede wszystkim tych, którym ten głos jest albo zabierany, albo uniemożliwiany, z racji tego, że jest niepożądany w społecznej dyskusji. Powiedzieć coś na zakon, na co trafnie zwraca uwagę ta książka, to wystąpić samemu przeciwko całej instytucji kościoła, która – wbrew laicyzacji życia i różnym obyczajowym przemianom – wciąż dzierży wielką władzę i dysponuje ogromnymi wpływami. Bohaterki (bo głównie z kobietami prowadzone są rozmowy) występując ze zgromadzeń, muszą poradzić…

340. Wrocławska legenda. Rafał Tumski „Rozewrzeć światłem”

Cóż za wrocławska historia! I używam w tym wypadku tego określenia nie bez powodu. Ta powieść, choć dzieje się w niej wiele, a wszystkie wydarzenia mogłyby się właściwie rozgrywać w innym mieście, w tym wypadku została tak osadzona i tak umiejętnie oraz obrazowo wpleciona w Wrocław, że trudno powiedzieć, jak wyglądałaby bez niego. Rozewrzeć światłem Rafała Tumskiego to książka, którą czyta się w zahipnotyzowaniu, pod naprawdę wielkim wrażeniem.

Na wstępie trzeba powiedzieć, jak niezwykle w tej książce ukazany został Wrocław. I nie chodzi bynajmniej o to, co w tym wypadku przychodzi pierwsze na myśl – wielki realizm czy wystawianie laurek. Nie, nie, a właściwie wręcz przeciwnie – Tumski nie stroni od krytycznych uwag, choć te uwagi wymierzone są nie tyle w miasto jako przestrzeń czy miejsce, ile w społeczność, rządzących lub w sposób, w jaki funkcjonuje. Ale o tym później. Skupiając się na analizie odwzorowywania i wplątywania stolicy Dolnego Śląska w fabułę czy tkankę tego utworu, nie…

Archiwizuj

Pokaż więcej