Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2018

374. Bóg Ojciec S.A. Tomasz Kowalski „Przysionek, dom dla pozornie umarłych”

Tomasz Kowalski wydaje się pisarzem, któremu bardzo zależy na tym, by każde zdanie było ostre i zauważalne. Czytając jego ostatnią książkę, Przysionek, dom dla pozornie umarłych, utwierdziłem się w tym przekonaniu, bo znalazłem tam wiele fragmentów, które wręcz proszą się o to, by wyciągnąć je z ram okładek na rzecz szerokiego cytowania.
Muszę przyznać, że cały czas jestem pod dużym wrażeniem Mędrca kaźni, debiutu prozatorskiego Kowalskiego. Sięgając po recenzowaną książkę, spodziewałem się kontynuacji tego, co zachwycało poprzednio – niebanalnej, nagłej i niespodziewanej akcji, a także wycyzelowanych spostrzeżeń oraz czarnego humoru. I mam wrażenie, że o ile autorowi łatwo było urabiać materię literacką w dłuższej, ciągłej formie powieści, o tyle w wypadku Przysionku, składającego się z krótkich opowiadań, miniatur, trudno mu panować nad stałym napięciem czy ciągłą atrakcyjnością utworu. To bardzo zauważalne, jak poszczególne fragmenty obnażają pewne braki warsztatowe autora, widoczn…

373. Nie-miejsce. Bianca Bellová „Jezioro”

Myślę, że pisanie o Jeziorze należy zacząć od podkreślenia wyjątkowości uniwersum, które Bianca Bellová wykreowała. Ta książka przedstawia świat zupełnie odrębny, uniwersalny, jakby nadrealny – wszak nawet bohater, podróżując, nie wie, jaki jest dzień tygodnia i rok. To bardzo sugestywne, zwłaszcza że cała narracja startuje w przestrzeni wymykającej się normom ujmowania rzeczywistości w konkrety czy detale. Otrzymujemy za to obraz nie-miejsca, na poły realnego, na poły mitologicznego, którego przedstawienie intryguje i ustanawia wobec postrzegania postaci.

To, co muszę na wstępie podkreślić, to pobrzmiewająca w trakcie lektury powieść Jana Pelca, czeskiego prozaika, ...będzie gorzej. Nie twierdzę, że recenzowana książka bazuje na przywołanym utworze, że czerpie z niego pod względem fabularnym lub stylistycznym, ale nie mogę się uwolnić od monumentalnego dzieła Pelca, myśląc o Jeziorze. Oczywiście pochodzenie autorów to nie jedyna rzecz łącząca w moim mniemaniu te dwa tytuły. Paralela…

372. Podania i historie. Ryszard Łuczkiewicz „Dziadka Rocha opowieści z Kaszub”

Książka Dziadka Rocha opowieści z Kaszub w wielu miejscach razi banałem. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta publikacja została pomyślana tak, by jej forma była bardzo przystępna – zwłaszcza dla dzieci – ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że zarówno konstrukcja kolejnych opowiadań (wydawnictwo składa się bowiem z pomniejszych opowieści, historii przedstawianych przez dziadka Rocha), jak i ich treść wydają się zbyt powierzchowne.
Na recenzowaną książkę składa się kilkanaście opowieści, będących przykładem typowo lokalnych legend i ludowych podań. Przedstawiane historie związane są z Kaszubami, m.in. miejscowościami Liniewo, Lubieszyn, Głodów oraz Garczyn, a ukazywane wydarzenia dotyczą na przykład różnego rodzaju wierzeń i przesądów, przekazywanych z pokolenie na pokolenie. W ten sposób audytorium tytułowego dziadka Rocha, miejscowe dzieci, poznaje mniej lub bardziej realnie opowiastki o zdarzeniach i postaciach, które, choć trudno odnaleźć w kronikach, od wielu dekad pozostają żywe w …

371. Pod prąd. Jennifer Egan „Manhattan Beach”

Jennifer Egan napisała powieść tematycznie złożoną, pokazującą, jak wielotorowo toczy się życie, zwłaszcza w burzliwych pod względem politycznym czasach. Dla jej bohaterów wojna okazuje się żywiołem, w którym muszą się odnaleźć, jednak dla czytelnika najbardziej frapujący okazuje się wątek na wskroś feministyczny – kobiety, która nie dała się podporządkować mężczyznom, postępując podług własnego uznania. 
To, co wydaje się kluczowe w mówieniu o tej powieści, to właśnie wątek feministyczny. Główna bohaterka, Anna, okazuje się postacią, wokół której skonstruowana jest cała narracja, a losy jej rodziny stanowią kanwę opowieści o doświadczeniach wojennych, miłości i walce (nie tylko militarnej, ale również, co istotne, społecznej). Prawdę mówiąc, gdyby nie kwestia niezgody na męską dominację, ta książka nie byłaby warta większej uwagi. Dlaczego? Co w niej bowiem mamy? Niełatwe czasy wojny, rozbitą rodzinę, nieszczęścia, konieczność prędkiego dorastania, rekonstruowanie przeszłości, scalan…

370. Rozczarowanie. Dominic Smith „Ostatni obraz Sary de Vos”

Ostatni obraz Sary de Vos to książka przeźroczysta, pozbawiona wyrazu i punktu, o który można by się zaczepić, chcąc powiedzieć o niej coś więcej. Trudno właściwie pisać o tej pozycji, bo zarówno na polu czysto krytycznym, jak i – powiedzmy – emocjonalnym, wydaje się błaha, nijaka i mało frapująca.

Należałoby zacząć od tego, że jako czytelnik nie znajduję w tej powieści niczego, co by mogło przykuć moją uwagę na dłużej. Owszem, książka jest naprawdę dobrze napisana, jeśli chodzi o język, styl i sposób obrazowania, ale to za mało, by podtrzymać przez całą lekturę wysokie zainteresowanie. To, co okazuje się zasadniczym problemem tego utworu, to wyraźnie niestabilne napięcie, dające o sobie znać na każdym etapie fabuły. Wszystkie wydarzenia, które mają miejsce w Ostatnim obrazie Sary de Vos rozwijają się dość wolno, ale samo w sobie nie jest to oczywiście niczym złym. Śmiało można by to przekuć w walor, ale niestety w tym wypadku dzieje się zgoła inaczej. Skłonność autora do wprowadzania…

369. Powroty i wspomnienia. Tadeusz Tomaszewski „Wracając do Wilna”

Miałem jeden zasadniczy problem przy lekturze książki Wracając do Wilna. Wynika on ze zjawiska, które bardzo często dotyka publikacji traktujących o Wilnie lub Lwowie. Mam na myśli historyczny sentymentalizm, idealizujący wspomniane miejsca. I choć bynajmniej nie roszczę sobie praw do oceniania czyichś wspomnień czy doświadczeń, to nie raz, nie dwa, także w tej książce, pod względem czysto literackim takie narracje okazują się najzwyczajniej w świecie mało ciekawe, a niekiedy po prostu tandetne.

Zastanawiam się, w jakim stopniu Tadeusz Tomaszewski trafnie dobrał tytuł do prezentowanych czytelnikowi rozmów. Owszem, wszystkie wywiady w istocie dotyczą Wilna, dzisiejszej stolicy Litwy, jednak owe powroty okazują się po pierwsze nie zawsze prawdziwe, a po drugie w brzmieniu przesadnie sentymentalne. Zdaję sobie sprawę z tego, że autor próbuje tytułem „ogarnąć” wszystkich rozmówców, że słowem wrócić wydobywa naprawdę wiele znaczeń (można przecież powrócić geograficznie, historycznie, menta…

368. Bursa do przemyślenia. Andrzej Bursa „Dzieła (prawie) wszystkie”

W posłowiu Wojciech Bonowicz, odpowiedzialny za opracowanie Dzieł (prawie) wszystkich, pisze, że (...) Znów (po 36 latach) mamy „dużego” Bursę – do przemyślenia. Uwaga ta odnosi się po pierwsze do wciąż nieustalonej pozycji poety w historii polskiej literatury, a po drugie do wypełnienia pewnego braku wydawniczego – ostatnia publikacja zbierająca znaczną część spuścizny poety została wydana w 1982 roku. Nic więc dziwnego, że propozycja Znaku okazuje się nie lada wydarzeniem.

Myślę, że mówienie o Dziełach (prawie) wszystkich należy zacząć od chłodnego opisu zawartości. Poprzedni zbiór twórczości Bursy, opracowany przez Stanisława Stanucha, stanowi ważny dla tej pozycji odnośnik, ponieważ Bonowicz utrzymał podział książki w obrębie poszczególnych działów (tzn. na Wiersze, Próby dramatyczne i Prozę), rezygnując jednak z Publicystyki. Decyzja o pominięciu tej części w recenzowanym zbiorze wynika z przekonania, jakoby artykuły (...) nie były tej samej rangi, co utwory poetyckie, prozatorsk…

367. Omamy, fobie i smutki. Olga Hund „Psy ras drobnych”

Myślę, że Psy ras drobnych Olgi Hund to jedna z ważniejszych książek ostatnich tygodni. Sporo się o niej mówi, głównie w kontekście poruszanego tematu – pobytu w zakładzie psychiatrycznym. Autorka, pisząca zresztą pod pseudonimem, przedstawia problem hospitalizacji w sposób bardzo oszczędny pod względem narracyjnym, decydując się na formę ni to diariusza, ni impresji – krótkich, zarysowujących wydarzenia tekstów. 
To, co wydaje się kluczowe w recepcji tej prozy, to forma, sposób narracji. Hund opowiada bardzo lapidarnie, esencjonalnie, skupiając się na relacjonowaniu czy komunikowaniu faktów oraz przedstawianiu obserwacji bohaterki-narratorki. Świat, który ukazuje, sprowadzony jest do prostych czynności, to na ich przebiegu funkcjonuje cała literacka rzeczywistość, a ich chronologiczność – mniej lub bardziej widoczna – podszyta jest perspektywą dwóch porządków: szpitalnego i zewnętrznego, poza murami. Choć między kolejnymi fragmentami Psów ras drobnych nie zachodzi większa ciągłość, …

366. Obywatel świata. Leopold Tyrmand „Zapiski dyletanta”

To kolejna książka Leopolda Tyrmanda, którą wznowiło wydawnictwo MG. I bardzo dobrze, bo to bez wątpienia literatura, która nie tylko ostała się upływowi czasu, ale także zachowała aktualność i rzetelność, jeśli chodzi o diagnozowanie czy opisywanie rzeczywistości. Zapiski dyletanta, bo tej pozycji dotyczy recenzja, stanowią zbiór obserwacji, uwag i wniosków autora z pobytu głównie w Stanach Zjednoczonych.
Leopold Tyrmand, co widać zarówno w powieściach, choćby w Życiu towarzyskim i uczuciowym, jak i w tekstach eseistycznych, na przykład w Cywilizacji komunizmu, posiadał wielki dar lekkości w pisaniu o sprawach trudnych i zagmatwanych. Ta możliwość pozwalała mu definiować rzeczy czy zjawiska, które zdają się wymykać ramom i klasyfikatorom – ze względu na ich tematyczną szerokość oraz złożoność. Nie inaczej jest w Zapiskach dyletanta, w których Tyrmand, w sposób ni to pamiętnikowy, ni publicystyczny, pisze przede wszystkim o swoich wrażeniach z pobytu w Stanach Zjednoczonych. Robi to j…

365. Jak igły na dywanie. Dorota Masłowska „Inni ludzie”

Dawno nie czytałem tak porywającej książki. Inni ludzie Doroty Masłowskiej to – za wydawcą – gatunkowa hybryda, polifoniczny utwór-potwór, który zdecydowanie na długo zostanie w pamięci. Autorka Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną opowiada o swoich bohaterach nie przez zdarzenia, a przez język – jakże inny, osobliwy, a przy tym powszechny i znany.
Myślę, że pisanie o Innych ludziach może wprawiać w niemałe zakłopotanie. Okazuje się, że wypadałoby zacząć od bardzo wielu istotnych rzeczy – choćby od gatunku literackiego – które w gruncie rzeczy nawet po wnikliwej lekturze i refleksji pozostają niejasne. Po pierwsze, to, co wydawnictwo określa polifonicznym utworem-potworem, okazuje się utworem stylizowanym na hip-hopowy tekst, zawierającym wszystkie charakterystyczne dla rapu wyznaczniki – od sposobu frazowania przez rytm po typowe wyrażenia czy określenia. Styl, którym pisze Masłowska, bazuje oczywiście na rejestrze ulicznym, potocznym, pełnym gramatycznych niedociągnięć, wu…

364. Dwie rzeczywistości. Arek Borowik „Błazen w stroju klauna”

Przypominam państwu, że istnieją dwie rzeczywistości: prawdziwa, czyli nudna, i nasza, czyli prawdziwa – mówi jeden z bohaterów Arka Borowika. I nie sposób się z tą uwagą nie zgodzić, jeśli odniesiemy ją do Błazna w stroju klauna, czyli książki wieńczącej Mocną rzecz o namiętnościach, serię trzech tytułów.
Podobnie jak w wypadku wcześniejszych pozycji, Borowik zyskuje przede wszystkim za sprawą niebanalnych rozwiązań fabularnych, osadzonych na prostych konstrukcjach baśniowych. To niesamowite, o czym pisałem także w recenzji poprzedniej książki, ile czytelnik ma satysfakcji, dostrzegając i rozkodowując baśnie, na podstawie których zostały zbudowane fabuły. Z racji niespoilerowania nie będę zdradzał opowieści, które zostały wykorzystane, jednak śmiało mogę powiedzieć, że autor ponownie staje na wysokości zadania. Błazen w stroju klauna okazuje się nie tylko sprawnie napisaną i skonstruowaną na poziomie fabularnym pozycją, ale także – czego być może nie dostrzegałem w poprzednich tytuła…

363. Poeta zaangażowany. Jaś Kapela „Modlitwy dla opornych”

Kinga Dunin w blurbie do nowego poetyckiego tomu Kapeli napisała, że Jaś Kapela jest melancholijnym optymistą. Cierpi za miliony ludzi, drzew i zwierząt, a jednocześnie cieszy się, że nie płynie pontonem przez Morze Śródziemne. Wydaje się, że to spostrzeżenie bardzo dobrze oddaje wiersze z Modlitw dla opornych, którym patronują takie instytucje czy portale, jak Krytyka Polityczna, Vege czy Codziennik Feministyczny. Te dwie uwagi, dotyczące opisu i patronów publikacji (a właściwie matronów, bo tak głosi opis na okładce), trafnie nastawiają do lektury wydanego przez Korporację Ha!rt tomu – jakże feministycznego, buntowniczego i politycznego.

Kapela, znany między innymi z publicystycznego zaangażowania w obronę przyrody, mniejszości seksualnych oraz praw kobiet i obcokrajowców, w wierszach pozostaje bliski polityczno-obywatelskim kwestiom. Tom Modlitwy dla opornych został podzielony na cztery główne i osobno zatytułowane części, a także aneks, gdzie znajduje się kilka konku…

362. Bizarre czyli dziwny. Olga Tokarczuk „Opowiadania bizarne”

Na Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie Olga Tokarczuk powiedziała, że myśli małymi formami i preferuje pisanie opowiadań. Z tymi uwagami, pamiętając o wielowątkowych, stworzonych z rozmachem Księgach Jakubowych, czytałem Opowiadania bizarne, czyli najnowszą książkę laureatki jednej z najważniejszych światowych literackich nagród – Man Booker International Prize.

Opowiadania Tokarczuk rozgrywają się przede wszystkim na granicach różnych wydarzeń i stanów, co pokazuje, jak płynne i zmienne jest życie. Bohaterowie funkcjonują w świecie niestałym, w którym wiele może się zmienić w mgnieniu oka – stąd wszystkie „przejścia” z rzeczywistości realnej do nierealnej, z życia do śmierci, z poczucia kochania w samotność, z rutyny w niecodzienność, ze zwykłości w mistycyzm. Wszystko, co spotyka postaci, wpisuje się właśnie w szeroko rozumianą zmianę. Jednak trudno jednoznacznie ocenić, na ile ona jest w oczach bohaterów dobra, a na ile zła – po prostu jest, przychodzi, tyle możn…

361. Będzie coraz gorzej. Marcin Kołodziejczyk „Prymityw. Epopeja narodowa”

Marcin Kołodziejczyk dzieli literacką drogę z Dorotą Masłowską, uważając – co można wywnioskować z jego debiutanckiej powieści – że za pomocą samego języka można powiedzieć znacznie więcej, niż za sprawą szeroko rozpisanej narracji. Prymityw. Epopeja narodowa, bo tej książki dotyczy ta recenzja, zdecydowanie wychodzi z takiego założenia.

Posłuchajcie: na świecie i u nas będzie coraz gorzej – tak brzmi pierwsze zdanie powieści, co wcale nie okazuje się prorocze, jeśli chodzi o późniejszą recepcję książki. Wręcz przeciwnie. Marcin Kołodziejczyk, prowadząc dość prostą fabułę, skupioną wokół kilku wydarzeń, kreśli obraz polskiej rzeczywistości, przedstawiając wydarzenia ze współczesnej warszawskiej Pragi  – pełnej osobliwych postaci, typków i charakterów, które wpisują się w dzisiejsze stereotypy.

Na początku trzeba zauważyć, że Prymityw wcale nie zadziwia. Nie mam w tym miejscu na myśli fabuły czy sposobu kreacji bohaterów, bo to, wiadomo, zawsze kwestia indywidualna, wynikająca z doświad…

Archiwizuj

Pokaż więcej