sobota, 1 kwietnia 2017

300. Karen Armstrong "Pola krwi. Religia i przemoc"

Zastanawiając się nad lekturą tej książki, łatwo dojść do wniosku, że będzie to kolejna pozycja, która traktuje o tym, jak wielce szkodliwe są religie, gdyż są źródłem przemocy, konfliktów oraz różnego rodzaju wojen. Autorka, co znamienne, nie podąża tą drogą, wręcz odwrotnie – podważa tę tezę, mówiąc o tym, że nie wszystko jest takie oczywiste i powierzchowne, że w tego typu sądach nieuwzględniane są pewne sytuacje, realia oraz zdarzenia – jakże istotne przy tak radykalnych orzeczeniach. 

Pola krwi. Religia i przemoc to pozycja ze wszech miar obszerna, dotycząca związków religii z przemocą i tym, co nazywamy terroryzmem. Jednak nie tylko, bo podążając w kierunku ukazywania rzekomych – bo autorka, jak wspomniałem we wstępie, daleka  jest od jednoznacznych ocen – relacji, przedstawiane zostają takie płaszczyzny danych wierzeń czy społeczności, jak zasady wyznawanej religii, jej historia, wpływy na codzienne życie oraz umiejscowienie jej w szerszym, zróżnicowanym środowisku. Karen Armstrong podążą w poszukiwaniu związków między religią a przemocą w poszczególnych epokach i okresach, zaczynając od starożytnego Sumeru, a kończąc na współczesności. Zajmuje się przede wszystkim trzema wielkimi: judaizmem, chrześcijaństwem i islamem, dopatrując się zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych wpływów i powiązań – z otoczeniem oraz innymi ideologiami. 

Karen Armstrong napisała książkę przede wszystkim przekrojową. Taką, z którą można prześledzić niezwykle długi i treściwy okres, skupiając się na kilku zagadnieniach, kilku elementach. Nie jest to przy tym pozycja nużąca, przytłaczająca i gubiąca czytelnika bogactwem – czy wręcz nadmiarem – informacji. Autorka panuje nad treścią, którą przekazuje niezwykle skrupulatnie, trzymając się głównych wątków i konstrukcji myślowych, prowadząc swoją narrację tak, że odbiorca obcuje nie tylko z uporządkowanym, zrozumiałym, dość lapidarnym tekstem, ale również z frapującymi opisami i interesującym biegiem wydarzeń. To ważne, ponieważ Pola krwi to książka duża – liczy niemało stron, dotyczy bardzo wielu epok i obejmuje wiele cywilizacji, kultur i miejsc. Wszystko, co zostaje przedstawiane, jawi się jako zajmujące, a przy tym logiczne – tworzące ciągi przyczynowo-skutkowe, zaczynające się w odległej historii, trwające do dziś. Realizują się przede wszystkim w tym, co aktualnie obserwujemy, zajmując się takimi zagadnieniami, jak terroryzm, poczucie ucisku wielu grup społecznych, zasięg największych religii czy występowanie pewnych enklaw kulturowych. Ta książka dotyczy wszystkich tych płaszczyzn, nie zamyka się tylko w tytułowej przemocy, choć istotnie to na niej skupia głównie swoją uwagę. Obejmuje jednak więcej obszarów i zależności, dzięki czemu możliwe jest śledzenie omawianego zjawiska z wielu perspektyw, m.in. subiektywnej i obiektywnej.

Pola krwi to wielka opowieść o religiach, a konkretnie o doświadczeniach wyznawców i tych, którzy zostali zmuszeni do praktykowania danego zestawu wierzeń. To historia uciskających i uciskanych, uwzględniająca szerokie grupy społeczne, które świadomie kontynuowały, przyjmowały – z przymusu lub dobrowolnej decyzji – tudzież odrzucały daną tożsamość. Karen Armstrong skupia się przede wszystkim na wzajemnych relacjach, dotyczących wielu zjawisk i postaw. Z jednej strony dostajemy obraz początku, kształtujących się religii oraz znaczenia wierzeń dla pierwszych ludów. Obserwujemy ich podejście, zmieniające się postrzeganie i zapatrywania, a także to, jak rozpowszechniała się dana wiara, jak wpływała na inne płaszczyzny życia i społeczności. W dalszych rozdziałach badana zostaje średniowieczna Europa, na czele z tymi wszystkimi wydarzeniami, które przez lata obrosły masą legend i przejaskrawień, i które bardzo często stosowane są jako poważny argument, który świadczyć ma o tym, jak wielkie zło wyrządza religia – zarówno w ogólnym kontekście, jak i odniesieniu do Kościoła Katolickiego. Autorka analizuje poszczególne zdarzenia, na czele z krucjatami, walką o władzę w Europie oraz różnymi konfliktami na linii papiestwo-władza świecka. Badając te relacje i związki, opisuje poszczególne agresje oraz wynikające z nich sytuacje, tworząc swoistą mapę – nie tylko średniowiecznych rozgrywek, ale istoty realiów, dotyczących zarówno ideologicznej, społecznej warstwy epoki, jak i pragnień poszczególnych środowisk. Armstrong pisze o różnych schizmach i podziałach, sprzeciwach i wystąpieniach, a także o przewrotnych relacjach, które rozgrywały się między sferą sacrum a profanum – Pałacem Apostolskim a poszczególnymi władcami, mniej lub bardziej współpracującymi z Kościołem. Drugim biegunem opowieści o związkach religii z przemocą, stojącym na równi z tym, który dotyczy konkretnych wierzeń i walk w imię konkretnego boga, jest nowoczesność, wynikająca w dużej mierze z oświeceniowych idei, spychających na drugi – jak nie dalszy – plan poprzednie zapatrywania, a wynoszący na piedestał państwo, obywatelstwo – jako wartości niemal boskie. Temu procesowi z dużą uwagą przygląda się autorka, dostrzegając pewne analogie do walk i sytuacji opisanych w poprzednich rozdziałach.

Myślę, że ta książka ma przed sobą niemałe zadanie, niezwykle istotne w dzisiejszych czasach. Weryfikuje pewne tendencje w myśleniu i postrzeganiu religii, pokazując, że nie sama wiara – jako taka – przynosi zło, że to nie ona jest matką wielu tragedii i niesprawiedliwości, ale porządek, w który bywa wbudowywana, i na którym jest osadzana. To właśnie przemoc i wyzysk, wszystko to, co związane z walką o rząd dusz i o prawo do decydowania, winne są tragicznym sytuacjom, do których dochodziło, i do których wciąż niestety dochodzi. Karen Armstrong pokazuje, jak integralny był kiedyś świat, jak zero-jedynkowo – za sprawą współwystępowania wiary i prawa – w związku z tym traktowano to, co inne i obce. To książka, którą należy przeczytać, by zrozumieć nie tylko przeszłość – tak mocno związaną przecież z religią – ale przede wszystkim teraźniejszość. Na przykład terroryzm.
5/6
 
Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz