piątek, 23 grudnia 2016

284. Irena Wyczółkowska "Mitoplotki"

Książka Ireny Wyczółkowskiej to interesująca wyprawa w starożytność, poprowadzona nieco inaczej, niż czytelnik mógłby się spodziewać. Kluczem do zrozumienia sprawy, podejścia autorki do omawianych tematów, powinien być tytuł, Mitoplotki, który rzetelnie odzwierciedla to, co stanowi o recenzowanej pozycji. Książka składa się bowiem z krótkich tekstów, okołomitologicznych, zajmujących się albo mniej znanymi informacjami lub tropami interpretacyjnymi, albo znanymi postaciami i sytuacjami, przedstawionymi w zupełnie świeży sposób. 

Książkę podzielić można na dwa zasadnicze bloki. Pierwszy, pisany prozą, dotyczy różnych rozważań, spostrzeżeń, dociekań oraz myśli, podpartych tematami mitologicznymi i starożytnością w rozmaitych zakresach: historycznych, kulturowych, społecznych. Drugi, liryczny, składa się z wierszy autorki, które opierają się na podobnych motywach.

Mitoplotki to pozycja, która zachwyca przede wszystkim lekkością, z jaką została napisana, oraz nieoczywistym podejściem, które objawia się na wielu płaszczyznach każdego utworu. Nawiązuję w dużej mierze do poczucia zaskoczenia, zaintrygowania, wynikającego z przełamania  wizji korzystania z dzieł starożytności, która determinuje myślenie o nich w sposób patetyczny, w pewnym sensie mistyczny. Teksty, które dotyczą tej literatury i kultury, poznawane głównie w szkole lub za sprawą powszechnie znanych przekazów, jawią się poważnie i fundamentalnie – zarówno w wymiarze literackim, jako podwaliny naszej tożsamości, jak i historycznym. Przez to, przez to postrzeganie, zwykliśmy podchodzić do tej literatury inaczej, jakby z dystansu, zaliczając ją do sfery sacrum. Autorka, Irena Wyczółkowska, w swoich utworach nie tylko przekracza tę niespisaną zasadę, ale traktuje źródła, do których się odwołuje, zupełnie inaczej, zabierając się za nie zupełnie na około. Wyciąga z nich różne cząstki, elementy i obrazy, i poddaje je takim literackim tudzież intelektualnym zabiegom, by wydobyć z nich zupełnie nowe twarze, wyrazy, które zaskakują nie tylko przekazem, ale i formą. Jednym słowem, bawi się, jednak nie robi tego w sposób bezcelowy, a starannie przemyślany. Kreując różne toki myśleniowe, naprowadzając czytelnika na zupełnie nowe tropy interpretacyjne i poznawcze, rzutując to, co opisane i dokonane, na to, co aktualne i dopiero zachodzące, uaktualnia źródła starożytne. Przeplata bowiem zmartwienia, problemy, mentalność oraz bohaterów kultury antycznej z dzisiejszą codziennością i naszymi rozterkami, społecznościami oraz zjawiskami, pozwalając tym na ponowne odczytywanie dzieł kanonicznych i nabranie świadomości, że to, co minione, jest tożsame z nami – z naszą osobowością, relacjami czy zawiłościami. 

Ironiczne poczucie humoru, przewrotność oraz duża zdolność budowania niebywałych obrazów na podstawie analogii to nadrzędne cechy autorki, które uwypuklają się w utworach wchodzących w skład recenzowanego wydawnictwa. Wizja ciągłości, która stanowi o sile tej książki, kreowana jest przez pisarkę niezwykle sprawnie i silnie, a jej wymiar, jakże dosadny i trafny, najmocniej wpływa na odbiorcę. To niemała zaleta Mitoplotek, że tak płynnie łączą to, co ponadczasowe, z tym, co doczesne, a także to, co wysokie, z tym, co na pozór niskie. Powszedniość miesza się tu z wyjątkowością, codzienność ze sferą sacrum, przeszłość z teraźniejszością, wysublimowanie z prostotą, a patetyczność z powszechnym humorem. To książka zdecydowanie intrygująca i z wielu względów aktualna. Choć korzysta z dorobku antyku, nie wymaga szerokiej znajomości tej spuścizny. Broni się bowiem, za sprawą przejrzystości i obrazowości, samą sobą, i jako dzieło zupełnie indywidualne przynosi refleksje, różne emocje i spostrzeżenia, które pozwalają dostrzec w niej nie tylko nawiązania do wiadomych źródeł, ale również wyraźną niezależność.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz