środa, 2 listopada 2016

277. Maria Stepan "Człowiek to człowiek, a śmierć to śmierć"

Człowiek to człowiek, a śmierć to śmierć to reportaż szczególny, możliwy do odczytu na niezwykle piorunującej i naznaczającej płaszczyźnie, związanej z taką perspektywą i takimi wartościami, które czynią tę relację zapisem czegoś, co jawi się jako nadrzędne, nieuchwytne. Maria Stepan opisuje wydarzenia na Ukrainie, którymi nie tak dawno wszyscy żyliśmy, prezentując takie perspektywy i punkty wyjścia, które nie tylko wydają się warte poznania, ale przede wszystkim odkrywcze. Ukazują bowiem prawdę o tym, co ze względu na odmienne relacje i niejasności, wydawać się może zagmatwane. 

Sytuacje, które rozegrały się na Ukrainie, które mają swoje źródło w wielu zjawiskach, a fizycznie nabrały masy na Majdanie, stanowią punkt centralny opowieści Marii Stepan. Opowieści, która przytacza wszystkie te trudne dla ukraińskiego narodu wydarzenia, podlane krwią, bezwzględną miłością i oddaniem.  Bo opisy i relacje, które popełnia autorka, związane są z trudami i wyzwaniami, które zostały postawione przed naszym wschodnim sąsiadem, w związku z walką o postęp, rozwój i przynależność do lepszego świata, a następnie o suwerenność, niezależność i wierność ideałom. Bohaterowie, których prezentuje, a także postawy, które wyłaniają się z obserwacji wielu konkretnych postaci, zdają się wyrażać ducha tego narodu, skonfrontowanego z niełatwą, najgorszą z możliwych sytuacji – z wojną. Obserwując to, w co został uwikłany ten naród, Stepan prezentuje czytelnikowi przejmujące historie, które zdają się potwierdzać słuszność walki o pryncypia, udowadniając tym, że Ukraina to kraj silny, pełny woli walki i szlachetny. To książka, w której realia kreślą niewymowny obraz cierpienia, naznaczony patriotyzmem i przynależnością.

Marii Stepan udało się oddać coś, bez czego ta pozycja w moim przekonaniu nie miałaby sensu. Pisząc o wydarzeniach, w których uczestniczyła, które zmieniły bieg historii, opisując spotkania, w których uczestniczyła, obserwując to, co miało miejsce w tym straszliwym czasie, uwypukliła charakterystyczność, immanentność, nastrój – jądro sytuacji, które dotknęły ukraiński naród. Sportretowała wzajemną relację między tym, co spotkało ogół, a mianowicie wszelkie zmiany polityczno-ideologiczne, społeczne zrywy i ich konsekwencje, a tym, co związane z jednostką – odbiorem dziejących się wydarzeń, oceną następujących po sobie sytuacji, nastawieniem oraz oczekiwaniami i  nadziejami. Autorka buduje kreowany przez siebie obraz na jednostkowych relacjach i postawach, podpartych dość obiektywną i neutralną pod względem narracyjnym panoramą. Kreśli perspektywę, składającą się ze swoistych impresji, urywków doświadczeń, emocji oraz relacji, nieustannie mając na pierwszym planie człowieka. Człowieka, który walczy i w swej nieugiętości stawia ojczyznę oraz honor ponad własne życie, a równocześnie tego, który naznaczony wszystkimi słabościami, wyraża skruchę i wielkie przerażenie wobec ogromu cierpienia i niepojętej niemożności. Tą dwutorowością buduje nastrój omawianego zjawiska, pokazując, jak wielce determinuje i wpływa takie doświadczenie, jak wojna. Z jednej strony wyzwala wszystko, co szlachetne, nastawiając na postawę tyrtejską, wyprutą z wątpliwości, a z drugiej wyciąga wszystkie lęki i obarcza strachem, czyniąc człowieka bezbronnym – zarówno na płaszczyźnie fizycznej, jak i mentalnej. 

Człowiek to człowiek, a śmierć to śmierć oprócz obrazów walki oraz patriotyzmu, ukazuje przede wszystkim moralny, filozoficzny aspekt wydarzeń, w których pogrążyła się Ukraina. Maria Stepan przejrzyście pisze o zbiorowym i jednostkowym poczuciu klęski, o poczuciu konieczności walki, o nadrzędnych wobec życia wartościach, o niezrozumieniu i współczuciu, które nie jest współmierne dla wszystkich. Kontrastując sytuacje, które rozegrały się w zbliżonym czasie, a które miały miejsce w Paryżu i na Ukrainie, brutalnie ukazuje rozbieżność w postrzeganiu rozmiaru cierpienia i utożsamianiu się z bólem. Z jednej strony mamy ogrom niezrozumienia i medialnego odzewu, z drugiej lapidarne współczucie, nieidące w parze ze zbiorowym żalem. To nieprawdopodobne, niezrozumiałe – jak pisze sama autorka – zjawisko, zdaje się mówić wiele o nas samych. Wiele, niestety złego – świadczącego o tym, że jednych stawiamy ponad drugich; że jedne ofiary są dla nas ważniejsze, niż inne. Tak jakby człowiek mógł mieć mniejszą lub większą wartość. Niepojęte. 

W recenzowanym reportażu mieszają się nie tylko postawy, dobro i zło, walko o coś i walka przeciw czemuś, ale także poziomy dojrzałości, świadomości, cele i wartości, które kierują ludźmi. Dzięki szerokiej panoramie obserwacyjnej czytelnik zatapia się w problemie całkowicie, dostrzegając rozmaite rozdźwięki i podobieństwa, oraz różnice w postrzeganiu tego samego problemu przez osoby, które żyją w tym samym miejscu, w takich samych warunkach. To frapujące, ale idealnie obrazuje, jak różni potrafią być ci, którzy uchodzą za jedność, jak wiele stanowi o nas jednostkowa historia, więzi rodzinne czy poczucie przynależności. To opowieść o ludziach, którzy postanowili stanowić o miejscu, w którym żyją, którzy sprzeciwili się uciskowi oraz niesprawiedliwości. To historia tych, którzy rozpoczęli drogę do lepszego jutra, do wolności, do uczestnictwa w lepszym świecie. To obraz krwawy i przerażający, wyodrębniający jako nadrzędną wartość ojczyznę. Książka dla tych, którzy pragną zrozumieć, czym tak naprawdę jest współczesna Ukraina, a także dla tych, którym nie jest obojętne to, co dzieje się dookoła. 

6/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz