czwartek, 15 września 2016

269. Edith Wharton "Jak każe obyczaj"

Undine, główna bohaterka powieści, naznaczona jest myślą, która w pełni zdeterminowała jej życie – sądzi, że wartość człowieka wynika z przynależności do konkretnych grup społecznych oraz posiadania. Nie dysponując dużym majątkiem oraz istotnymi znajomościami, za wszelką cenę pragnie spełnić własne ambicje, co doprowadza ją oraz jej bliskich do katastrofalnych skutków.

Jak każe obyczaj to książka, którą trudno jednoznacznie zdefiniować, wskazując najwyraźniejszy, dogmatyczny tor, którym toczy się jej przekaz tudzież wartość. Porusza bowiem wiele problemów, zjawisk i postaw, które w odpowiednich momentach kolejno stawia na pierwszym planie lub ucisza, zwiększając tymczasowo wymowę innego. To niewątpliwie cecha wielkich dzieł, takich, w których pod pierwszą, najbardziej namacalną i dosłowną płaszczyzną, możliwą do dostrzeżenia nawet przez niezbyt spostrzegawczego czy wyrobionego czytelnika, kryją się kolejne, jeszcze szerzej i głębiej penetrujące wykreowaną rzeczywistość. Podobnie jest w przypadku recenzowanej powieści, jednak tutaj ma miejsce przejrzystość i klarowność przekazu, kolejnych warstw lub znaczeń, którymi traktuje odbiorcę autorka. Niczym w kalejdoskopie następują po sobie następne wątki, budowane cały czas na fundamencie głównego – postępowań bohaterki, Undine Spragg. Jej decyzje, permanentnie motywowane tymi samymi pragnieniami i oczekiwaniami, przynoszą coraz to głębsze rozwinięcia portretowanego zachowania, ukazywanej postawy, co kreśli nie tylko szeroki portret jej osoby, jako postaci zachłannej na podziw, narcystycznej, żądnej towarzyskiej obecności oraz zbytku, ale również środowiska, w którym się porusza, oraz mentalności poszczególnych klas społecznych. Bo recenzowana powieść realizuje się wielowymiarowo, tworząc mnogie obrazy i zestawienia, kreśląc zawiłe relacje międzyludzkie, w których wartości pryncypialne zdają się sięgać bruku. Z kolei wszystko to, co doczesne i nietrwałe, a także wszelka powierzchowność – którą czytelnik obserwuje w wielu kontekstach – przejmują kontrolę nad ludzkimi zachowaniami, wiodąc prym.

Książka Edith Wharton opiera się przede wszystkim na portrecie głównej bohaterki, który dokonuje się z kilku perspektyw. Pierwszym – najbardziej widocznym – jest oczywiście jej postawa, naznaczana wyborami oraz zachowaniami. Mamy do czynienia z postacią, której nadrzędnym celem jest społeczna popularność, obracanie się wśród towarzyskiej śmietanki, życie na wysokim poziomie. Wyłącznie to – blichtr oraz złudne przekonanie, zgodnie z którym bywanie oraz dostatek świadczą o wartości człowieka – determinują jej wybory, które – w sposób niezwykle mocny – naznaczają losy ludzi, z którymi w jakiś sposób jest powiązana. Odwrócona hierarchia wartości – bo tylko o takiej w przypadku Undine możemy mówić – niesie ze sobą dość przewidywalne, typowe skutki – charakterystyczne dla tych, którzy za nadrzędny cel stawiają awans społeczny oraz posiadanie wielu dóbr doczesnych – jednak ukazanie ich w kontekście innych oraz nie tyle ostatecznej porażki, ile stopniowego pogrążania się, upadania, sprawia, że losy bohaterki stanowią zarówno intrygującą opowieść, jak i sposobność do kontemplacji celu życia oraz wartości. Jak każe obyczaj w sposób odwrotny, na około, traktuje o nich, gdyż w sposób przejrzysty i otwarty mówi o tym, co istotne, obrazując to kontrą, przeciwnością, całkowitą odwrotnością, oraz przykładem, mówiącym o tym, jakie konsekwencje niesie niemoralność, bezrefleksyjność i zbyt ziemskie oraz zbyt powierzchownie pojmowanie rzeczywistości tudzież definiowanie własnej wartości przez pryzmat m.in. towarzyskiej obecności. Nie tylko Undine stanowi wyraz ślepego pożądania za stricte materialnymi pragnieniami, ale również ci, z którymi było "po drodze" bohaterce. Zarówno jej rodzina, ludzie, wśród których wyrosła, którzy w dużym stopniu ukształtowali jej osobowość oraz jej błędne mniemania, jak i bliscy i środowisko, w którym permanentnie pragnie się odnaleźć, realizują główną myśl powieści, obrazując powierzchowność, płytkość i marność tego, co możemy zdefiniować jako traktowanie siebie w kontekście majątku i popularności – im większe zgromadzone zasoby i wpływy, im wyższa zajmowana pozycja w hierarchii społecznej, tym większe znaczenie i wartość człowieka.

Obydwa powyżej wspominane portrety, jakie kreuje recenzowana powieść – losów i mentalności głównej bohaterki oraz losów i doświadczeń jej bliskich, które zostały naznaczone postawą Undine – zostały rzucone na kolejne płaszczyzny, równie znaczące i wymowne. Decyzje w Jak każe obyczaj mają ogromne znaczenie, niosą konsekwencje i następujące po sobie sytuacje, stanowiące o prawidłach i istotnych cechach jednostek, zbiorowości, mentalności oraz światów, które dają o sobie znać w książce. Ciągi przyczynowo-skutkowe, obrazujące m.in. zachłanność, rozrzutność, niemoralność, bezwzględność, poświęcenie, których obserwacja zwieńczona zostaje jednoznacznymi spostrzeżeniami oraz wnioskami, stanowiącymi przekaz utworu, przeplatają się z wieloma kontrastami, na podstawie których autorka ukazuje nie tylko relatywność postrzegania rzeczywistości oraz niejednoznaczność pragnień ludzi, którzy z założenia powinni być jednomyślni, ale również różnice wynikające z przynależności do konkretnych warstw społecznych oraz pochodzenia. Urodzenie i posiadanie w świecie bohaterów znaczą bowiem bardzo wiele. Co więcej, zdają się tym, co w pełni stanowi o ludzkim znaczeniu – zarówno w wymiarze wyobrażenia, samooceny, samopoczucia, jak i wartości obiektywnej, wynikającej z powszechnego uznania, panujących przekonań. Autorka kontrastuje nie tylko chorobliwą potrzebę uznania, ale również międzykontynentalne różnice w odbieraniu siebie i innych – w kontekście społeczeństwa, własnej rodziny, tradycji oraz różnego rodzaju uprzedzeń. Jak każe obyczaj penetruje wszystkie te zagadnienia, ciągle zajmując się jednostką – przez pryzmat grup społecznych i ich zasad – względem wielu zjawisk, pragnień, norm oraz postaw.

Powieść Edith Wharton to utwór wielowymiarowy, poruszający niezwykle wiele tematów i zjawisk. To książka o niezmierzonej potrzebie bycia, rozumianego jako zauważalność, społeczna popularność, oraz o dążeniu do różnych spełnień. To powieść, która w sposób przystępny i przejrzysty – na bazie losów bohaterki – ukazuje ważną prawdę na temat żądz materialnych. Jednoznacznie mówi o tym, że ślepy pęd za dobrami doczesnymi oraz wysoką pozycją w hierarchii społecznej zawsze kończy się porażką, gdyż wynika z najpłytszych, najbardziej powierzchownych i nietrwałych pragnień. Co więcej, fiasko to dotyka nie tylko osoby, która je realizuje, ale również tych, którzy stanowią jej bliskie środowisko. Bo potrzeby Undine nie tylko jej samej przyniosły zawody i cierpienia, ale również odebrały najcenniejszą wartość – życie – zakochanemu w niej mężczyźnie, oraz naznaczyły pustym dzieciństwem jej syna. Powierzchowność niszczy tutaj szlachetność, nikczemność dobroć, a zło prawość. Ma jednak miejsce ostateczny powrót do harmonii, gdyż losy Undine zdają się realizować biblijną prawdę – wszystko, co związane z wartościami wanitatywnymi to pogoń za wiatrem, a szczęścia oraz spełniania należy szukać gdzie indziej. Jak każe obyczaj nie definiuje jednak jednoznacznie poprawnej postawy, zostawiając czytelnikowi pole do własnych wniosków.

6/6 

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MG.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz