sobota, 20 sierpnia 2016

264. Wilkie Collins "Córki niczyje"

Dickens Maleńką Dorrit sportretował wielką miłość córki do ojca. Miłość, dla której możliwe jest nie tylko poświęcenie, ale absolutne wycofanie, pozwalające na poświęcenie własnego życia, własnych dóbr, na rzecz rodziciela. Wilkie Collins, powieścią Córki niczyje, kreśli podobny obraz, jednak jego bohaterowie – z naciskiem na jedną z tytułowych córek – choć postępują w sposób mający nieść dobro rodzinie, jawią się zupełnie inaczej. Oprócz miłości i poświęcenia, które motywują ich działania, przepełnieni są gamą negatywnych emocji, które determinują zachowania oraz postawy, które trudno jednoznacznie ocenić. 

Rzeczywistość, w której zastajemy bohaterów powieści – Magdalen i Norę Vanstone – jawi się jako idylliczna. Ich życie zdaje się przypominać życie nieco odrealnione, realizujące się na zupełnie innej – mniej ziemskiej – płaszczyźnie, niż innych. Mieszkają w pięknej, ze wszech miar dogodnej, posiadłości, którą dzielą ze wspaniałymi rodzicami, wykazującymi wielką troskę, zainteresowanie oraz niezmierną miłość do dzieci. Każdy ich dzień przepełniony jest przyjemnościami i zajęciami, których istota polega na rozwijaniu własnych pasji, zainteresowań oraz skupianiu się na własnych potrzebach. Jako wrażliwe młode kobiety, nie znają szeroko rozumianego cierpienia, ciesząc się dostatkiem, radością oraz zdrowiem. Ten – jakże baśniowy – stan przerywa niespodziewana śmierć ojca, ginącego w wypadku kolejowym, która prędko pociąga za sobą kolejną – jego żony, matki Magdalen i Nory. Córki pozostają na świecie same, a majątek, który zapewniał im dotąd wygodne życie, przechodzi do innych – na niekorzyść bohaterek, wrogich – rąk, co zmusza je nie tylko do wyprowadzki z dotychczasowego miejsca zamieszkania, ale przede wszystkim zaniżenia poziomu życia oraz konieczności podjęcia pracy zarobkowej. O ile Nora, charakteryzująca się stoickim podejściem, swoistym dystyngowaniem, odnajduje się w zaistniałej sytuacji, z pokorą podchodząc do nowego położenia, o tyle jej siostra, Magdalen, jakże niezależna i honorowa, postanawia odzyskać utracony majątek, decydując się na różnej natury czyny. 

Córki niczyje to obszerna powieść, napisana z wielkim rozmachem, łącząca w sobie elementy wielu gatunków powieści, kreując tym utwór, którego lektura obfituje w przeżywanie różnych emocji oraz różnych nastrojów. Jest to przede wszystkim powieść społeczno-obyczajowa, ukazująca głębie wielu problemów i zjawisk, tożsamych nie tylko z XIX wiekiem, ale również z postawami i zachowaniami, które są zakorzenione w rzeczywistości do dziś. Dotyczy przede wszystkim człowieka oraz jego honorowości, a także tego, do czego jest zdolny, by zapewnić szeroko rozumiane dobro – zarówno dla siebie, jak i najbliższych. Ukazuje rozmaite struktury oraz sytuacje, które przekładają własny interes – niekoniecznie odbierany w kategoriach chęci posiadania; również utożsamiany z ideą, wartością – nad obiektywną moralność i prawość, wynikającą ze społecznych przyzwoleń czy reguł prawnych, które wyznaczają normę. Wobec takich granic, mierzących obszary, po których poruszanie się uchodzi za możliwe lub nie, buntuje się jedna z bohaterek, tytułowych sióstr, przypominając swoim zachowaniem Antygonę, postać z antycznego dramatu Sofoklesa, która w imię wartości wyższych, pochodzących ze sfery sacrum, ośmieliła się złamać prawa ludzkie. Podobny schemat realizuje Magdalen, która dopuszczając się kłamstw, prób manipulacji oraz kradzieży – w ten sposób można śmiało nazwać jej cel – daje wyraz wiary w wartości wyższe, pryncypialne, takie jak honor, sprawiedliwość, oddanie rodzinie oraz swoista ciągłość pokoleniowa. Kontynuowanie myśli oraz woli ojca jest tak głęboko zakorzenione w świadomości bohaterki, że nie dostrzega w swoim zachowaniu niczego niemoralnego, a przecież – co należy wyraźnie podkreślić – jej postawa według obiektywnych mierników jest ewidentnie niesłuszna. Łamie bowiem rozmaite przepisy prawne i społeczne, a także wykorzystuje naiwność innych i swoją przebiegłość do własnych celów. Nie sposób jednak ocenić jej zachowań, gdyż trudno o jednoznaczny, obiektywny wybór: prawo ducha (rozumiane jako wola ojca, moralna praworządność, sprawiedliwość) czy prawo ludzkie? 

Dzieło Collinsa to także dobrze poprowadzony wątek sensacyjno-detektywistyczny, realizujący się świetnymi i niebanalnymi intrygami. Autor osadza swoich bohaterów w sytuacjach niejednoznacznych i nieoczywiście rozwijających się, wywołując tym u czytelnika zaskoczenie i poczucie tajemnicy. W kreowaniu wspomnianych wątków posługuje się metodami dość prostymi, choć owocnymi i wymownymi. Brak w powieści nagłych zwrotów akcji czy skomplikowanych pomysłów. Mają zaś miejsce dalekobieżne intrygi, skrupulatnie przeprowadzane i stopniowo rozwijane. Bohaterka, Magdalen, wraz ze swoimi współtowarzyszami, pozostaje niezmiennie wierna własnym celom, nie bacząc na to, czy uskuteczniane przez nią postanowienia spotykają się ze spodziewanymi skutkami. Wciąż determinuje nowe wybiegi, realizując kolejne zamiary, co nieustannie przybliża ją do upragnionego celu. Jawi się jako niezwykle przebiegła i światła, umiejąca nie tylko skutecznie działać, ale przede wszystkim obserwować innych, dostrzegając ciemne i jasne strony. Córki niczyje prezentują bowiem gamę osobowości i charakterów. Wilkie Collins z niebywałą plastycznością i uwagą kreśli swoich bohaterów, dokonując kilku zasadniczych portretów. Po pierwsze, ukazuje ich indywidualność, nieprzeciętność, obdarzając każdą z postaci charakterystyczną tylko dla niej osobowością czy płaszczyzną związaną z pragnieniami i potrzebami. Po drugie, tworzy obrazy zachowań i postaw, które wynikają z bezpośrednich kontaktów z sytuacjami lub innymi postaciami. Obserwujemy, jak w świadomości i nastawieniu bohaterów zachodzą rozmaite przemiany, determinowane aktualnym położeniem (np. ubóstwem, możliwością realizacji zamiarów), zewnętrznymi wpływami oraz własnymi nastawieniami. 

6/6

Za książkę dziękuję portalowi Sztukater.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz