środa, 29 czerwca 2016

223. Michał Piedziewicz "Domino"

Konstanty Kotkowski wyrusza na front. Łucja Wilczyńska otrzymuje list od Adama Grabskiego, dawnej miłości. Koresponduje również do męża, Krzysztofa, któremu referuje o życiu. II wojna światowa oraz wydarzenia dziejące się znacznie później, a także problemy rodzinno-społeczne... wszystko to w Dominie, powieści wydanej nakładem wydawnictwa MG, splata się w jedną całość, dając obraz życia pokolenia, któremu los nie szczędził trudnych przeżyć...

Michał Piedziewicz wykreował świat, który mnie, czytelnika, całkowicie zachwyca. To rzeczywistość nad wyraz szeroka, realizująca się na tak wielu płaszczyznach i poziomach, że nie sposób nie wejść w nią w zaintrygowaniu. To opowieść – jakkolwiek zostanie to zrozumiane – ludzka, naznaczona wszystkim tym, co stanowi o naszym życiu. Zwyczajnym, a przy tym jakże magicznym. Mamy bowiem w ofercie, sięgając po Domino, i tło historyczne, które determinuje losy, i miłość, i rozstania, i problemy w relacjach, i wszystkie inne zjawiska, które towarzyszą nam każdego dnia. Autor kreśli losy bohaterów tak, że czytelnik nasiąka ich nastrojami, emocjami, potrzebami i przeżyciami, w pełni angażując się w ich losy. Jest to bowiem książka, która nie tylko uzmysławia pewne prawdy, przedstawia jakąś historię, ale przede wszystkim integruje wizją, jaką kreuje. To powieść skończona, pełna pod każdym względem, wybrzmiewająca długo po przeczytaniu ostatniego zdania. 

Miasto, Gdynia, podobnie jak w Dżokerze, pierwszej książce autora, jest istotnym elementem utworu. Następuje szerokie odmalowanie realiów, klimatów i niepokojów tego miasta, ukazanych przez pryzmat tego, co znamienne dla akcji – II wojny światowej. Ma miejsce wymowny, szczegółowy, portret tego miejsca, motywowany zarówno ogólnym, obiektywnym spojrzeniem, jak i mocno subiektywnym, jednostkowym, charakteryzującym się wyraźną emocjonalnością. Ten pierwszy, budujący klimat, którym nasiąka czytelnik, traktuje o nastaniu konfliktu zbrojnego, strasznej wojnie, i przedstawia nie tyle obrazy obrony, starć czy klęsk, które mają miejsce w Gdyni, ile poruszającą relację z upadku – stopniowego pogrążania się w działaniach wojennych, ingerowania obcych wojsk w życie miasta oraz niszczenia (zarówno tego jak najbardziej fizycznego, jak i mentalnego). Mamy bowiem do czynienia z rozległymi (bynajmniej nie nużącymi!) opisami sytuacji oraz wydarzeń, które realizują się również w formie dialogów czy rozmów bohaterów. Dzięki temu poznajemy tę sytuację znacznie głębiej i pełniej, gdyż z jądra miasta – od jego mieszkańców. Drugą perspektywą, równie przejmującą, są relacje poszczególnych postaci z konkretnymi miejscami czy samą Gdynią. Pojawiają się spostrzeżenia tudzież wspomnienia o lokalizacjach, budynkach czy wydarzeniach, które działy się w miejscach już nieistniejących lub będących w ruinie i zapomnieniu. Postacie Piedziewicza są nie tylko wielce zżyci z miejscowością, w której żyją, ale przede wszystkim stanowią o niej.

Domino to wzruszająca powieść o tym, jak skomplikowane potrafi być życie. Losy bohaterów przedstawiają historię pokolenia, wobec którego w kontrze stanęła wojna. W całym swym okrucieństwie, dając się odczuć jako ta, która niszczy, deformuje i zabiera. Co? Niemal wszystko. Spokój, stabilność, pewność, dobre warunki, pewną sytuację materialną, relacje, miłość, bliskich. Wpływa na wszystkie płaszczyzny życia, bezpowrotnie zmieniając bieg rzeczy tudzież istotę. W książce Michała Piedziewicza mamy bowiem wstrząsające wyprawy na wojnę, poszukiwania bliskich, rozpaczliwe powroty i tęsknoty, a także decyzje, które trudno ocenić jednoznacznie. Strach przeplata się z miłością, ryzyko z poczuciem odpowiedzialności, potrzeba bezpieczeństwa z ciągłym zagrożeniem, ubóstwo z pragnieniem życia. Książka skupia się jednak przede wszystkim na człowieku, na jego przeżyciach. To, co najbardziej ujmuje w recenzowanej powieści, to potraktowanie życia w sposób tożsamy z prawdziwym – skomplikowany, niejasny. Brak w tej opowieści dogmatów czy ewidentnych wzorców – bohaterowie nie ucieleśniają symbolicznych charakterów. Są enigmatyczni, skrywają tajemnicę. Żyją, funkcjonują w świecie niełatwym, a ta rzeczywistość determinuje ich losy. Doznają niewyobrażalnych krzywd, rozpadów, muszą walczyć o przeżycie, o atencję, o miłość. Muszą żegnać się z bliskimi – na jakiś czas lub na zawsze. Doświadczają wszystkiego, co najgorsze, najstraszliwsze, a mimo to nie gasną, nie umiera w nich nadzieja.... bo to, co złe – można dojść do takiego wniosku podczas lektury – musi kiedyś minąć. 

6/6

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG.

1 komentarz:

  1. Hmm. I pomyśleć, że ta społeczno-obyczajowa (?) powieść została napisana przez autora męskiego. Mężczyźni chyba znacznie rzadziej biorą się za taką tematykę, a tu proszę, niespodzianka ;)

    OdpowiedzUsuń