wtorek, 21 czerwca 2016

221. Olgierd Świerzewski "Master"

Korporacja to zło. Taka opinia w wielu kręgach jest na tyle stanowcza i pewnie postawiona, że wrośnięta wręcz w ziemię. Tak się przyjęło, tak się mówi. Bo praca w korporacji jawi się jako niezdrowa, niemoralna, wymagająca wysiłku i wyrzeczeń, sprowadzająca człowieka do roli pionka, a jego wartość ustalająca nie na poziomie osobowości czy czynów, a wartości zawodowej i sukcesów. Master Olgierda Świerzewskiego to obszerna powieść, która pozwala dobitnie obcować z tym światem, umożliwiając dostrzeżenie tego, co naradza nam się w głowie, gdy myślimy o tym, co stanowi o korporacji. 

Główny bohater to jedna z wyrazistszych postaci, z jzkż zetknąłem się w ostatnim czasie. To charakter zdecydowany, silny, jakby nie do zdarcia, któremu nie sposób zagrozić. Aleks Rymmer, bo o nim mowa, specjalista w Green Stone, przeniesiony z zagranicznego centrum do polskiego oddziału, ponownie próbuje wrócić na szczyt korporacyjnej hierarchii. Nie cofnie się przed niczym, a świat, w którym prowadzi grę, zna na tyle dobrze, że jest wręcz predysponowany do tego, by rozdawać karty. I faktycznie, czyni to, narażając się wielu ludziom, którzy, mimo starań, nie są w stanie mu zaszkodzić.

Master to powieść intensywna. To opinia niewątpliwie osobliwa, jednak najpełniej wyraża to, co o niej sądzę. Myślę tak, gdyż wszystkie płaszczyzny, wszystkie składowe tej książki, można zamknąć w tym określeniu, nie odejmując ani nie zawężając żadnego znaczenia. Olgierd Świerzewski wykreował historię, która jest niezwykle śpieszna, oraz świat, który jest po brzegi wypełniony wydarzeniami i sytuacjami, które jawią się jako wielkie, niecodzienne oraz zwracające na siebie uwagę. Bo rzeczywistość, którą czytelnik poznaje podczas lektury, jest niesamowita. To intrygujące, ale utwór, którego akcja rozgrywa się głównie w murach biurowca, korporacji, którego fabuła ograniczona jest do działań szeroko pojętego biznesu, porywa nie mniej, niż świetnie poprowadzony kryminał. Porywa, gdyż zasysa w wir intryg, konszachtów, rywalizacji i podstępów, będących jednocześnie fascynującymi i nieczystymi zagrywkami, jak i przepustką do poznania płaszczyzn obcych i bliskich odbiorcy równocześnie. Żyjemy bowiem w świecie korporacyjnym, w którym prym wiedzie chęć piastowania wysokich stanowisk i pozycji społecznych, o które trzeba powalczyć, na które trzeba zasłużyć. I bohaterowie Świerzewskiego pokazują, jak wiele można oddać, by osiągnąć własne założenia, by spełniać ambicje. Walczą – bo to najtrafniejsze określenie – niemal na śmierć i życie. Przekraczają różne grancie, postępują wbrew nie tylko oczekiwań innych, ale również wbrew sobie, decydując się na czyny, które uwłaczają lub stoją w kontrze do ich moralności. Bo moralność w tym świecie nie istnieje. Ta rzeczywistość jest z niej wypruta. Nawet wszelkie działania, których ostatecznym owocem jest pomoc, są działaniami stricte biznesowymi – wchodzą w skład promocji, ocieplania wizerunku lub są składową wpływania na czyjąś decyzję. Nie sposób jednak jednoznacznie ocenić tego, co na pierwszy rzut oka może wydawać się nieczyste, godne skarcenia. Czytelnik zastanawia się, czy w świecie, w którym wszyscy postępują w ten sposób, należy wymagać prawości i moralności. Czy można świadomie nie czynić krzywdy i zła, decydując się wyłącznie na te postawy, które, choć ewidentnie słuszne, przynoszą mniejsze profity, mniejsze skutki. Pieniądze, bo o nie przede wszystkim toczy się bój, w recenzowanej powieści jawią się jako najznamienitsze trofea, a ten, który zwycięża, posiada honor, szacunek i sławę. Zwycięzca jednak może być tylko jeden, przegranych zaś, niekiedy w najokrutniejszym znaczeniu, bardzo wielu.

Nie ma w tej książce, mimo całkowitej kreacji, niczego, co nie mogłoby wydarzyć się tuż za rogiem większego lub mniejszego miasta, w jednej ze znanych lub nieznanych nam firm. Książka Olgierda Świerzewskiego realizuje się tak dosadnie, tak wielce prawdopodobnie, że nie sposób nie przyjąć tego, co czytelnik podczas lektury doświadcza, za prawdę, za coś, co z pewnością w tej chwili ma miejsce. To powieść o nas i o naszych relacjach nie tylko biznesowych, ale również międzyludzkich. Bo Master to wstrząsająca opowieść o pustce i tęsknocie, których brzmienia nie sposób uciszyć. Bohaterowie doświadczają tych, a także wielu innych przykrych uczuć, niezwykle mocno, topiąc własne frasunki i problemy w używkach, seksie oraz pracy. Sukces miesza się z bólem, a szczęście z nieszczęściem. To, co znamienne dla zawodowych powodzeń, przeplata się z prywatnymi tragediami, a życiowe, miłosne wzloty z różnymi upadkami. To powieść o ludzkich uczuciach oraz o przystosowywaniu się do otaczających warunków. Bohaterowie Świerzewskiego prezentują całą panoramę charakterów i osobowości, niemierzona jest głębia ich uczuć oraz pragnień. Autor poddaje te szerokie spektrum indywidualności tym samym presjom, tym samym wyzwaniom i sytuacjom, dzięki czemu możemy dokonać szerokiej obserwacji, jak korporacja i towarzyszące jej stany wpływają na psychikę, do czego doprowadza wyścig szczurów, czego obawiają się i czym żyją ci, którzy każdego dnia walczą o sukcesy zawodowe.

Master to powieść olbrzymia – zarówno pod względem objętościowym, jak i merytorycznym. Dotyka wielu zagadnień, wielu płaszczyzn życia, które związane są z walką o byt, o sukcesy, o pozycję w korporacji. To książka, w którą się wchodzi, którą się nasiąka. Nie tylko fabułą, akcją utworu, ale również językiem, bohaterami. Wiem, jestem o tym przekonany, że lektura tej książki dla wielu okaże się nie tyle literacką przygodą, ile porywającą wyprawą w świat nieznany. Bo finansowe imperium, o którym traktuje, nie jest takie, na jakie wygląda, a wygodne, luksusowe gabinety i miłe, pyszne lunche to wyłącznie szczyt góry lodowej. Jeśli chcesz, drogi Czytelniku, poznać ten świat od poszewki, nasiąknąć jego emocjami, wziąć udział w grze o wszystko, niewątpliwie powinieneś sięgnąć po najnowszą powieść Olgierda Świerzewskiego.


4,5/6

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Muza.

4 komentarze:

  1. Pierwsze co pomyślałam, jak wzięłam egzemplarz książki do ręki, to dlaczego ona jest u licha, taka wielka :D Zupełnie nieforemnie mi się ją trzymało (i czytało zarazem), jestem jednak nią nadal oczarowana :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie! Książka świetna. Może by zyskała nieco na odchudzeniu w kilku miejscach, ale jest naprawdę dobra.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczarowała mnie od pierwszych stron i tak zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście mam nadzieję, że dostaniemy jakiś dalszy ciąg albo chociać coś w podobnym klimacie, świetna pozycja

    OdpowiedzUsuń