niedziela, 24 kwietnia 2016

210. Michał Kubicz "Agrypina. Cesarstwo we krwi"

Starożytny Rzym to okres, którego literackie poznawanie sprawia mi wielką przyjemność. Niezmiennie jestem zaintrygowany tym okresem, nie tylko ze względu na klimat czy miejsce akcji, ale przede wszystkim na jej przewrotność.

Agrypina. Cesarstwo we krwi to powieść, której słowem kluczem jest intryga. Uważam tak, gdyż każdy element rzeczywistości, którą poznaje czytelnik, każda płaszczyzna, na której się realizuje, każdy bohater i każdy wątek – wszystko to jest podszyte intrygą. To historia, która wybrzmiewa powoli, stopniowo, wraz z rozwojem akcji – podstępów, planów, zamiarów i konszachtów. To świat niepewności i tajemniczości. Świat, w którym każdy jest przeciwko każdemu, a przymierza jawią się jako nietrwałe tudzież złudne. Nie ma bowiem wśród relacji, które mają miejsce między bohaterami recenzowanej książki, fundamentu, pewności, która zagwarantowałyby, że niezależnie od okoliczności zwycięży solidarność. Michał Kubicz prezentuje czytelnikowi w ten sposób świat zakłamany, nastawiony na spełnianie własnych ambicji i dążenie do realizacji założeń. To przede wszystkim obraz środowisk, które lapidarnie można nazwać "przy władzy". To postacie, które w jakiś sposób – najczęściej więzami krwi – splecione są z rządzącym, a które bynajmniej nie zostają bierne wobec możliwości, które daje im pochodzenie. Rywalizacja, podchody, których celem jest przejęcie jak największego pola wpływów, możliwości rządzenia oraz majątków – wszystko to stanowi o rzeczywistości, którą odkrywa przed czytelnikiem autor. Jest to zatem powieść pod wieloma względami bolesna. Po pierwsze, dobitnie traktuje o jednym z najistotniejszych instynktów – przetrwania. Tak bowiem należy postrzegać postawy, które przyjmują bohaterowie – niezależnie od tego, jakie zamiary lub pozycje cechują daną postać, każda skazana jest na ciągłe niebezpieczeństwo – zarówno z wyższych szczebli, jak i grupy społecznej, do której się przynależy. Po drugie, ukazuje najgorsze, najstraszliwsze oblicza człowieka, które potrafią się uwypuklić, gdy kontrolę nad jego czynami przejmują żądza pieniądza i władzy. 

To, co niewątpliwie stanowi wielką zaletę Agrypiny, w moim mniemaniu jest również jej dużym mankamentem. Mam na myśli intrygi, a przede wszystkim ich mnogość, oszałamiającą częstotliwość. Niemal na każdej stronie realizuje się jakaś, starając się przykuć uwagę czytelnika. To ktoś chciałby odebrać władzę z rąk cesarza, to cesarzowa zwiększa swe wpływy, a przy okazji zawęża znaczenie Agrypiny, która z kolei próbuje nie tylko ochronić się przed żoną władcy, ale zagwarantować sobie i swojemu synowi wysoką pozycję – wchodząc w rozmaite relacje, snując misterne intrygi. Po drodze pojawia się duża rzesza postronnych, mniej znaczących bohaterów, którzy również urzeczywistniają własne ambicje. W rezultacie czytelnik zostaje nie tyle skonfrontowany, ile zasypany lawiną wydarzeń, nierzadko niemających wpływu na akcję, których przyswajanie może nie nuży, nie odbiera przyjemności z czytania, ale sprawia, że kolejne zmowy, kolejne zaskoczenia, zwroty akcji – nie zaskakują. Trud przebycia przez gęstą akcję jest w dużej mierze związany z rozmachem, wielkością powieści – Agrypina to nie tylko bogata w wydarzenia i bohaterów książka, ale również dość gruba.

Nie sposób nie wspomnieć o środowisku, w którym rozgrywa się recenzowana powieść. Mamy do czynienia ze społeczeństwem wyraźnie podzielonym na grupy, w których prym wiodą Ci, co przy władzy. Bohaterowie z wyższych sfer dysponują niewolnikami i poddanymi, których traktują w sposób okrutny. Nie tylko wykorzystując, ale przede wszystkim w sposób przerażająco prosty decydując o tym, kto zasługuje na życie, a kto na śmierć. Podobne zależności zostają ukazane w innych grupach społecznych, a także w relacji rządzący-poddani. Nawet w cesarskim pałacu brana jest pod uwaga sympatia lub niechęć, którymi lud darzy poszczególne osoby.

Agrypina. Cesarstwo krwi to powieść, która powinna zainteresować wszystkich tych, którym po drodze ze starożytnym Rzymem, intrygami i gęstą akcją. To historia, której lektura przenosi w odległą rzeczywistość, której istota frapuje i intryguje czytelnika. To pozycja z pewnością interesująca, choć z wielu względów dość monotonna. Akcja utworu toczy się nieśpiesznie, choć intensywnie. Podszyta jest niezliczonymi intrygami, a jej wydźwięk rzetelnie ukazuje prawdy o zależnościach i sytuacjach związanych ze sprawowaniem władzy i walczeniem o wpływy lub przetrwanie w czasach, o których traktuje. Wszyscy, którzy czują się zaciekawieni, powinni po nią sięgnąć.

4/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

3 komentarze:

  1. Czytałam ową powieść i jestem zaskoczona, że przypadła mi do gustu, choć to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako autor dziękuję za rzetelną i szczerą recenzję.
    Rozumiem, że wielość wątków i wydarzeń opisanych w książce może w pierwszej chwili sprawiać wrażenie natłoku. Jednak to jest cena, jaką musiałem zapłacić za wierność historyczną. Fabułę tej książki napisało życie – tak wedle zachowanych źródeł (oczywiście w miarę potrzeby uzupełnionych w granicach swobody literackiej) wyglądało życie Julii Agrypiny Młodszej. Dlatego książka nie jest oparta na jednej intrydze, która się powoli rozwija i którą czytelnik odkrywa w miarę czytania. Tak jak w życiu – bohaterowie konfrontowani są z kolejnymi wydarzeniami i muszą na nie reagować, podejmując decyzje, które w danej chwili wydają im się najtrafniejsze. Tak jak w życiu, ich działania nie zawsze podyktowane są jakimś odgórnie zarysowanym planem, lecz są wypadkową racjonalnych przemyśleń, szacowania ryzyka i zwykłych ludzkich emocji.
    Ponieważ w mojej pracy oparłem się o założenie, że czytelnik powinien dostać historię opowiedzianą w sposób możliwie wierny temu, co opisali starożytni historycy, selekcja wydarzeń i oddzielenie tych istotnych od błahych nie była łatwa. Życie Agrypiny przypominało roller coaster, w którym na każdym zakręcie czaił się kolejny spisek, kolejne zabójstwo, kolejne oszustwo. I taka też jest książka, która opisuje jej dzieje.
    Podobnie z bohaterami – akcja książki rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu lat i w tym okresie w życiu Agrypiny jedne postacie się pojawiały, inne z niego znikały. Te, które były często bez znaczenia w okresie wcześniejszym, nagle stawały się kluczowe pod koniec jej życia. Relacje między bohaterami powieści – rodzinne i polityczne – były w rzeczywistości bardzo skomplikowane. Dla każdej z nich musiałem znaleźć wiarygodne uzasadnienie. Z których postaci zrezygnować, a które umieścić w książce? Niełatwa decyzja.

    Lecz właśnie dzięki temu pozornemu chaosowi (pozornemu, ponieważ to właśnie suma przedstawionych w książce wydarzeń prowadzi do takiego, a nie innego zakończenia) czytelnik może się zapoznać nie tylko z kolejną historią z cyklu „literatury sandałowej”, jakich wiele. Otrzymuje książkę, w której może spróbować dostrzec autentycznych ludzi z ich dylematami, radościami, pragnieniami, strachem, zazdrością.

    Jestem pewny, że nie każdemu taka konstrukcja książki się spodoba. Ale właśnie taka była historia Agrypiny, którą chciałem opowiedzieć.

    Michał Kubicz

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przemawia do mnie mnogość wątków, mimo wszystko wolę nie tylko pozorne uporządkowanie. Tam gdzie jest przesyt nie ma zaskoczenia, jak piszesz. Możliwe, że wpadnie mi w ręce, bo uwielbiam wszelkie powieści historyczne.

    OdpowiedzUsuń