poniedziałek, 4 kwietnia 2016

206. Bożena Przyjemska "Z daleka od mleka"

Literatura dotycząca zdrowia intryguje. Intryguje, bo przecież każdy z nas chciałby być wolnym od chorób, problemów i ułomności, na które narażone jest zarówno ciało, jak i ludzka psychika. Eliminacja niektórych nawyków tudzież prowadzenie odpowiedniej diety to jedne ze sposobów, by cieszyć się dobrym samopoczuciem i zdrowiem. Książka Bożeny Przyjemskiej Z daleka od mleka pretenduje do takiej, która stanie się dla czytelnika kamieniem milowym, swoistym drogowskazem, którego dostrzeżenie pozwoli zmienić nawyki żywnościowe oraz naprowadzi na odpowiednią drogę. Drogę, której nie po drodze ze zwierzęcym mlekiem. 

Pij mleko, będziesz wielki to hasło, które wielu z nas kojarzy z dzieciństwem. O cudownych właściwościach mlekach i konieczności jego spożywania słyszeliśmy wszędzie – w domu, w szkole, w mediach, u lekarza. Jednoznacznie twierdzono, że włączając je w dietę dziecka, można nie tylko uniknąć wielu chorób, ale znacznie wspomóc organizm. Do dziś, choć hasło, o którym mowa, wypadło z obiegu, panuje powszechne przekonanie, że produkty mleczne są niezbędne do funkcjonowania organizmu, co potwierdza ich ciągła obecność w piramidzie żywieniowej. Jednak recenzowaną pozycją, Bożena Przyjemska obala ten mit, nie tyle umniejszając, ile nawołując do całkowitego porzucenia produktów z mleka zwierzęcego, upatrując w nich przyczyny wielu chorób, w tym tych, przed którymi rzekomo chronią.  

Książka Z daleka od mleka to pozycja przystępna, choć niekoniecznie głęboko merytoryczna. Nie jest to wydawnictwo, którego lektura w pełni przekonuje do tez autorki, jednak nie jest to również tytuł, który nie wzbudza w czytelniku zaufania. Bożena Przyjemska w sposób prosty i dosyć jednoznaczny wyjaśnia swoje obserwacje, powołując się nie tylko na nie, ale również na dokonania naukowców, dietetyków i lekarzy z całego świata. Robi to jednak dosyć pobieżnie, serwując informacje lapidarnie i oszczędnie, próbując wyciągnąć z nich to, co najważniejsze. Jest to książka, która stanowić może wyłącznie wstęp, preludium do tematu, lub zapoznanie się z najważniejszymi zagadnieniami dotyczącymi szkodliwego wpływu mleka na zdrowie człowieka, niezupełnie wyczerpując temat. Wynika to przede wszystkim z faktu, że Bożena Przyjemska skupia się na wielu, naprawdę wielu, płaszczyznach omawianego tematu, co w rezultacie prowadzi do rozdrobnienia tematyki, próby zabrania w głosu w sprawie każdego. Przez to – a może dzięki temu, wszystko zależy od oczekiwań czytającego ˜– nie oddaje w ręce odbiorcy pozycji ukierunkowanej i penetrującej dogłębnie konkretne zagadnienie, tylko książkę, która informuje po trochu o wszystkim. 

Głównie założenie i przesłanie wydawnictwa jest tak samo proste, jak i szokujące: człowiek nie powinien spożywać mleka i produktów zawierających zwierzęce mleko, gdyż, wbrew powszechnym przekonaniom, negatywnie wpływa na jego organizm. Autorka udowadnia tę tezę w kilku etapach, początkowo skupiając się na mleku pod względem jego zawartości, pierwotnego przeznaczenia oraz roli w przyrodzie. Następne przechodzi do przyrównania mleka zwierzęcego i ludzkiego, zwracając uwagę na destrukcyjny wpływ tego pierwszego na ludzki – z naciskiem na dziecięcy – organizm, po czym omawia różne choroby – zarówno fizyczne, jak i psychiczne – skupiając się na ich relacjach – niekiedy mocno zaskakujących – ze spożyciem mleka. Bożena Przyjemska opisuje związki między konsumpcją mleka i jego przetworów a takimi chorobami jak cukrzyca, nowotwór czy schizofrenia. Co ciekawe, opisana zostaje również podobna zależność przy osteoporozie, przed którą, według zapewnień wielu lekarz i medialnych akcji, mleko winno chronić. 

Z daleka od mleka to książka ukazująca istotny problem i zmuszająca do zastanowienia się nad tym, czy to, co wmawiają nam, konsumentom, wielkie koncerny i kampanie, to aby na pewno prawda; czy nie jesteśmy jedynie ostatnim ogniwem łańcucha biznesowego, permanentnie oszukiwanym. To pozycja, która nie odpowiada na wszystkie pytania, która nie wyczerpuje w pełni omawianego tematu, ale stanowi przyczynek do rozmyślań oraz – miejmy nadzieję – do powszechnej dyskusji, której obiektem zainteresowania będzie prawdziwy, obiektywny wpływ mleka na ludzki organizm. 

4/6 

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

2 komentarze:

  1. Głupoty jakieś :P już niemowlęta mają instynkt picia mleka. Moi dziadkowie dożyli ponad 90 lat i do końca swoich dni pili mleko i zajadali się produktami z mleka. Niedługo będą powstawać książki o tym, że wszystko jest niezdrowe, więc najlepiej żywić się energią słoneczną, masakra. Ja tam z mleka nigdy nie zrezygnuje, poglądy pani Przyjemskiej są dla mnie śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mleko zwierząt to największa trucizna dla ludzi nawet zdrowych. Moja babcia ur. 1916 rok ma juz 100 lat była biedna nie miała ziemi, nigdy krowy - nie piła sł. mleka - maluto od czasu do czasu maślanka. I do dzis trwa w b.dobrej kondycji fiz. i psych. Za to ja po rodzinie ojca - wszyscy juz nie żyją, bogaci mieli hektary i krowy - wszyscy już 1 wojną umierali na astmę-uduszenie właśnie z powodu mleka krowiego - jednocześnie mamy alergię i tzw. nietolerancję pokarmową na tle mleka i nabiału. Niemowali od krowy piją jak są już odstawione od cyca matki jakieś mleko może od kobiety - tylko ludzie zmuszają dzieci do picia tego świństwa. Po 3 roku życia bo to max.okres do picia mleka matki ale tylko własnej a nie krowiej. Wtedy już nie wolno ssakowi pić już żadnego mleka - osoby zdrowe mogą jedynie pochodne mleka jadać tj. fermetowane albo nabiał.

    OdpowiedzUsuń