środa, 9 marca 2016

203. Tomasz Kowalski "Mędrzec kaźni"

Wiosną 1939 roku do Paryża przybywa amerykański dziennikarz, pragnący przeprowadzić wywiad ze starszym, tajemniczym mężczyzną – lokalnym katem. Rozmowa, którą zaplanował, powinna toczyć się po ściśle wymierzonym torze, zapewniającym artykułowi poczytność i uznanie za oceanem. Szybko się jednak okazuje, że rozmówca – jakże różniący się od tego, którego wyobraził sobie dziennikarz – ma nieco odmienne plany, znacznie wykraczające ponad najdziwniejsze i najodważniejsze scenariusze.

Mędrzec kaźni to książka przede wszystkim inteligentna. Inteligentna pod wieloma względami. Dotyczy to zarówno jej treści – dialogów, przekazu, opisów, obserwacji, bohaterów – jak i formy. Tomasz Kowalski proponuje czytelnikowi lekturę niezwykle rozwijającą i stymulującą. Wychodzi do niego z książką, której przyswajanie mocno wychodzi ponad poznawanie wyłącznie wykreowanego świata i jego postaci, gdyż literacka rzeczywistość nie tyle skłania, ile bezpośrednio wpływa na odbiorcę – zmusza do refleksji, formułuje wnioski i obserwacje. To pozycja pod tym względem bogata, oferująca czytelnikowi wiele. 

Autor posługuje się w powieści rosnącym napięciem, a także tajemnicą, wokół której porusza się czytający. Pisarz kreuje rzeczywistość, która zmierza w nieznanym odbiorcy kierunku, wiodąc go i intrygując enigmatycznością. Początkowo, podczas lektury pierwszych stron, odnieść można wrażenie, że utwór traktować będzie wyłącznie o zwierzeniach, poglądach kata, mocno kontrastującego z wyobrażeniami o nim. Następnie, w wyniku rozwoju wydarzeń, uwypuklić może się myśl, że jest to opowieść o niejednoznaczności, a najważniejsze są w niej napięcie i groza, które wywołuje u czytelnika. Ostatecznie, po poznaniu zakończenia, okazuje się, że jest to nie tylko książka o tym, o czym powyżej, ale również o złu, źródle wymierzania kary, śmierci oraz o zabijaniu, które – na bazie cenionych i wyznawanych przez nas wartościach – niekiedy spotyka się z przyzwoleniem. Nie jest to jednak wszystko, co najogólniej stanowi o Mędrcu kaźni. Treść bowiem – co bardzo ważne – mocno kooperuje z formą – zwłaszcza przy pomocy ironii oraz czarnego humoru. 

Sposób literackiego obrazowania jest w tym wypadku nadzwyczaj ważny. Tomasz Kowalki kreśli bowiem przed czytelnikiem wizję niejednoznaczną – dotyczy to zarówno głównego bohatera, punktu, do którego zmierza akcja, jak i świata, w którym dzieje się powieść. To utwór kontrastujący w sobie patetyczność ze zwykłością, powagę z groteską, makabrę z humorem, osobliwość z normalnością oraz cnotę z grzechem. Najbardziej widoczną, najmocniejszą skrajnością jest jednak sparowanie – obecne przez akcję całego utworu – śmierci z życiem. To ono wyłuszcza z treści całą dosadność i niesamowitość, mocno oddziałującą na czytelnika. Obecna jest zarówno w rozmowach (w których postrzegana jest jako coś oczywistego, koniecznego: by społeczeństwo mogło spokojnie funkcjonować, należy eliminować tych, którzy mu zagrażają), przywoływanych obrazach (żyjący – kat – musi odebrać życie przestępcy), jak i w akcji (opis budzącego się miasta po kluczowych dla utworu wydarzeniach).
  
Mędrzec kaźni to jednak przede wszystkim powieść filozoficznie głęboka, traktująca o wszystkim tym, co stanowi o nas, a także o tym, co związane ze śmiercią, wymierzaniem kary głównej i moralnością. Powieść stanowi wymowną podróż do świadomości kata, przynoszącą nie tylko obrazowy portret psychologiczny, ale również obraz świata postrzeganego przez mężczyznę zajmującego się wymierzaniem śmierci. Jego wypowiedzi dotyczące religii, zasad, zaprowadzania porządku, wartości, kręgosłupa moralnego, obowiązków względem społeczności, reakcji na agonię, dają swoiste świadectwo. To książka traktująca w pełni o karze głównej – o jej istocie, wymiarze, znaczeniu. To także powieść o idei, która sięgnęła bruku, oraz o złu, którego nie sposób wyplenić. Jedna z ostatnich scen utworu, przedstawiająca rozmowę komisarza z doktorem, zdaje się przypominać zakończenie Dżumy Alberta Camus, w którym narrator spostrzega, że bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika. Postawy tych bohaterów – odzwierciedlające stanowiska wielu z nas – niestety zdają się potwierdzać te słowa. 

6/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

3 komentarze:

  1. Widzę, że książka zgodnie z moimi przewidywaniami jest godna przeczytania. Chętnie poświęciłbym jej chwilę, tym bardziej, że ostatnio czytuję raczej niewymagające powieścidła. I oprócz wartości intelektualnej zapowiada się też niezła intryga, czyż nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. "Mędrzec kaźni" spaja w sobie wszystko, czego może oczekiwać czytelnik – wciągającej akcji, intrygi, ciekawych bohaterów, przemyśleń, pięknego języka, klimatu.... powieść godna polecenia. :)

      Usuń
  2. W zakończeniu dostrzegasz analogię do "Dżumy", ale styl pisania - zdaje się - zupełnie inny, tak? Czy narracja prowadzona podobnie?

    OdpowiedzUsuń