sobota, 27 lutego 2016

200. Piotr Witwicki "Petarda"

Piotr Witwicki kreśli przed czytelnikiem historię nieoczywistą, wodzącą za nos w różne strony. Wydawać by się mogło, że jest to jednowymiarowa opowieść o człowieku, którego życie zmusiło nie tylko do pozycji biernej, poddańczej, ale i przegranej – nieporywającej się na żaden wysiłek i starania, mające na celu odmienienie losu. Innym razem, po zagłębieniu się w powieść, na myśl może przyjść wniosek, że jest to rzecz o sportowcu, z naciskiem na to, co zostało z dawnej chwały i osoby osiągającej sukcesy na ringu, a także o tym, jak przebiega konfrontacja tych dwóch światów: popularności, blasku i formy z zapomnieniem i odtrąceniem. Podczas lektury innych fragmentów, poświęconych kolejnym elementom świata przedstawionego, można uznać Petardę za książkę o wychodzeniu z cienia, walki ze samym sobą, depresji, próbie zapanowania nad własnym życiem, stabilizacji i przeglądaniu się w teraźniejszości przez pryzmat niewłaściwych decyzji. Jest to bowiem pozycja merytorycznie obszerna i szeroka, umożliwiająca nie tylko poznanie historii relatywnie ciekawej, ale przede wszystkim dająca okazję do poznania postaci, której losy dają wymowne świadectwo. 

Przekaz Petardy to przede wszystkim wyraźnie zobrazowany portret psychologiczny głównego bohatera, realizujący się na zasadzie ukazania jego życiowej porażki, wynikającej nie tylko z błędnych decyzji i niesprzyjającego losu, ale również niewłaściwych znajomości i osobliwego środowiska. Buldog – niemal czterdziestoletni sportowiec, bokser – w trakcie akcji właściwej to postać, która – jakby się mogło wydawać – wszystko, co najlepsze, ma za sobą. Sukcesy zawodowe, wygrywane walki bokserskie, wysokie przychody, szczytowa popularność – wszystko to stanowi oznakę dawnych czasów, symbol przemijającej świetności i glorii. Dziś, po znacznym spadku formy, zarówno fizycznej, jak i psychicznej, z dawnej chwały zostało wyłącznie rozpoznawalne nazwisko, a z wygrywanych i wyczekiwanych przez kibiców walk, drugorzędne starcia, zwieńczone fiaskiem nie tylko ze względu na niską skuteczność bohatera, ale i założony z góry plan. Buldog bowiem, by mieć jakieś źródło dochodu, "umawia" się na walki, sprzedając własną porażkę – za pieniądze pozwala się pokonywać, przyczyniając się tym do wzrostu popularności przeciwników. 

Oprócz niepowodzeń na płaszczyźnie zawodowej i społecznej, bohater zmaga się z licznymi problemami i zmartwieniami natury damsko-męskiej. Nieudane, krótkotrwałe związki, a także rozhisteryzowana, znerwicowana, pragnąca odebrać prawa do dziecka eksdziewczyna – to wszystko obarcza psychicznie postać Piotra Witwickiego, czyniąc jego życie ciągłym konfliktem – zarówno z otoczeniem, jak i ze samym sobą. Wśród trudnych relacji, działających nierzadko destrukcyjnie, należy również wymienić trenera i promotora, którzy – oprócz własnych osobliwych losów – zajmują się karierą Buldoga.

Petarda należy do tych powieści, których wszystkie składowe są tożsame: język z bohaterem, temat ze sposobem ukazywania rzeczywistości, przekaz z formą. To książka dosyć brutalna – przynajmniej na płaszczyźnie obrazowania i języka. Autor kreśląc losy bohatera, używa takich sformułowań i określeń, które – oprócz dynamizowania akcji – kojarzą się czytelnikowi ze środowiskiem, które pisarz porusza. To historia napisana żywym, dosadnym, niekiedy wulgarnym, mięsistym językiem, uwypuklająca sytuacje równie wyraziste. Piotr Witwicki prezentuje taki świat, którego odbiorca mógł się spodziewać, którego mógł oczekiwać – pojawiają się w nim brudne interesy, wyprute z empatii i uczuć relacje (również te najbardziej fizyczne, cielesne), przemoc oraz sposób postrzegania rzeczywistości. I bynajmniej nie jest to mankament, bo nie sposób zarzucić autorowi, że tak rzetelnie i szeroko portretuje ukazywaną rzeczywistość. Petarda jest to bowiem obraz szczególny, gdyż przedstawia rozmaite portrety psychologiczno-socjoligiczne, zarówno bohaterów – Buldoga, jego trenera, eksdziewczyny – jak i światów – sportu, boksu, nieczystych interesów.

Recenzowana książka to przede wszystkim opowieść o upadku oraz o tym, że niektóre sytuacje w życiu determinują ludzkie zachowania, zmuszając do podejmowania niekorzystnych i uwłaczających decyzji, sprowadzających nie tyle na manowce, ile na dno – społeczne i moralne.  To książka o przegrywaniu i przegranym – na każdej płaszczyźnie: zarówno tej najoczywistszej, stanowiącej źródło dochodu bohatera, jak i tej alegorycznej. Piotr Witwicki kreuje bowiem historię wielowymiarową, możliwą nie tylko do wielorakiej interpretacji i głębokiego odczytu, ale zmuszającą do podjęcia refleksji. Traktuje o wszystkim tym, co stanowi o naszym życiu – o przemijaniu, stawaniu się mniej użytecznym i efektywnym, o godzeniu się ze starzeniem i spadkiem formy, o "zwalnianiu" miejsca młodszym, o błędnych decyzjach i o zgubnych znajomościach. To także porywająca wyprawa w świat boksu i ubogacająca podróż do świadomości głównego bohatera. To książka o nas wszystkich – dla wszystkich. Niech jej tematyka nikogo nie zgubi, to lektura, która zafrapuje nie tylko miłośników boksu i sportu.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

2 komentarze:

  1. Nie moje klimaty, więc nie będę się zmuszać do czytania :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Wprawdzie "relatywnie ciekawa" historia nie brzmi jakoś super zachęcająco :), ale lubię bardzo portrety psychologiczne. Czasami, gdy się chce pokazać człowieka (lub jego świat) jako przedmiot obserwacji, zaskakująca fabuła przestaje być tak ważna.

    Innymi słowy - podoba mi się pomysł psychologicznego ujęcia świata boksu. A tym bardziej - jego przedstawiciela.

    OdpowiedzUsuń