niedziela, 7 lutego 2016

198. Edward H. Gryf "Przyjdź królestwo twoje. Tom II - Przymierze"

Drugi tom powieści to przede wszystkim imponujące opisy walk, prób podbojów miast i zaskakujących zwycięstw, jakich dokonują wojska pod przywództwem Konstantyna. To niesamowite, jaką lekkością i obrazowością dysponuje autor, pisząc o przeprawach, zmaganiach i bitwach, przyglądając się nie tylko ogólnemu wydźwiękowi oraz skutkom potyczek, ale przede wszystkim szczegółom, serwując czytelnikowi realistyczne opisy. Edward H. Gryf traktuje wykreowane przez siebie wydarzenia niezwykle uważnie – skupia się na poszczególnych zachowaniach bohaterów, ich reakcjach na realizujące się sytuacje oraz ukazuje je w sposób szeroki, nie szczędząc uwagi i miejsca.

Rozgrywki, które stanowią o akcji tego tomu, to porywające walki, przedstawiane równie ciekawie i ekspresyjnie, co prześladowanie chrześcijan w pierwszym tomie. Wyprawy, których podejmują się między innymi wojska Konstantyna – zmierzające w stronę Rzymu – intrygują rozmachem i bogactwem wydarzeń, a także plastycznością i prawdopodobieństwem historycznym. Korci mnie, by użyć w kontekście recenzowanego tomu określenia powieść drogi, gdyż czytelnik – niemal przez całą akcję utworu, za różnymi bohaterami – podróżuje, przemierzając wykreowany świat wzdłuż i wszerz, podążając nie tylko w szeregach armii w imię podboju, walki, ale również w miejsca i do postaci, których istnienie i ważność stanowią istotę drugoplanowych wątków. Jednak właśnie zmagania Konstantyna porywają najbardziej, zachwycając czytelnika swoistą monumentalnością i utrwalonym przez sztukę obrazem walk odbywających się w starożytności. Ta zgodna z wyobrażeniami odbiorcy wizja świata przedstawionego – jego archetypiczność – nie tylko realizuje tożsamy z oczekiwaniami klimat, ale sprawia, że staje się bardziej prawdopodobny i realistyczny, a czytający odczuwa swoiste bezpieczeństwo i spełnienie.

Nie sposób nie wspomnieć o wyższości technicznej recenzowanego tomu nad poprzednim. Autor, pod wieloma względami, w tym wypadku radzi sobie znacznie lepiej, ukazując to, co wykreowane w jego wyobraźni, nie tylko zręczniej i plastyczniej, ale w sposób wolny od nieporadności, jaką można zaobserwować niekiedy w poprzednim tomie. Przymierze to pozycja zamykająca opowieść, finalizująca wszystkie wątki oraz zostawiająca świat ukazany w harmonii i ładzie. Edward H. Gryf stosuje znane literackie patenty i zagrywki, jednak udaje mu się tak zwodzić i intrygować czytelnika, że wszystko, co prezentuje, jawi się jako frapujące i inne. Równie ciekawie – co znamienne dla obu części – traktuje swoje postacie, obdzierając je ze swoistego heroizmu i wyjątkowości, jakimi zwykliśmy postrzegać postacie żyjące w opisywanych miejscach i latach. Autor ukazuje zarówno ich dobrze znane – mężne, silne, wyjątkowe, przywódcze – oblicza i cechy, jak i rozmaite ułomności, co sprawia, że poznajemy bohaterów mniej mitycznych i heroicznych, a bardziej ludzkich, zrozumiałych. Umieszcza w ich ustach również liczne wulgaryzmy – niekiedy, przynajmniej w moim mniemaniu, przesadzone i niepotrzebne – czyniąc tym dialogi ekspresywniejszymi.

W recenzji poprzedniego tomu moją uwagę zajmowały bezwzględnie kapitalne i intrygujące opisy sytuacji chrześcijan – prześladowanych, zabijanych, wykorzystywanych do politycznych zagrywek. Przymierze odchodzi nieco od tej płaszczyzny, ukazując odmienną sytuację wyznawców Chrystusa – zgodną ze zmienionym postrzeganiem i traktowaniem przez społeczeństwo i władzę – panuje większa wolność wyznania i tolerancja. Ta część nie zachwyca już jak poprzednia tłem akcji, ale nią samą – podbojami, walkami, próbami przechwycenia władzy oraz wyprawami.

Przyjdź królestwo twoje to opowieść, w którą wchodzi się bardzo głęboko, która porywa i zachwyca ukazywaną rzeczywistością. To powieść, której lektura pozwala zanurzyć się w czasach starożytnych, poznać je niemal od podszewki. Przenosi czytelnika w świat imperialnej polityki, próby podporządkowania nie tylko coraz to nowszych terytoriów, ale również świadomości, umysłów obywateli. To historia ukazująca początki chrześcijaństwa, uwypuklająca nie tylko nadzieję, jaką wierni pokładali w Bogu oraz silną wiarę, ale przede wszystkim prześladowania, którym byli poddawani. To także opowieść o świecie, który stanął na rozdrożu, który musiał zdecydować, w którą stronę powinien iść – pozostać przy dawnym ładzie, przy dawnej wierze, przy dawnej polityce, czy podążać nowymi drogami, w stronę nowych porządków, w imię nowego boga. Przyjdź królestwo twoje to dwa obszerne tomy, będące zarówno szeroką panoramą społeczeństwa, jak i głębokim portretem poszczególnych bohaterów. To książki, w których to, co ludzkie – nienawiść, miłość, żądza władzy, chęć dominacji – przeplata się z tym, co boskie – z wierzeniami, nauczaniem, posłannictwem, mistycyzmem. To opowieść, w której sacrum miesza się z profanum, a władza z życiem codziennym.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

5 komentarzy:

  1. Ciekawe, że ci wszyscy ludzie kiedyś walczyli o sprawy, które dziś możemy obejrzeć z dystansu, podsumować, ocenić. To co robimy teraz również zostanie niegdyś ocenione i podsumowane z dystansu, o którym my dziś możemy sobie co najwyżej pomarzyć. Czy to nie ciekawe? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, bardzo. I zobowiązujące, bo gdy się okaże, że błądziliśmy albo postępowaliśmy źle, destrukcyjnie, to mogą nas uznać za tych, którzy stąpać po tym padole nie powinni. Choć z drugiej strony, naszą znamienną cechą – powiedzmy za 200 lat – będzie zacofanie, jeśli postęp cywilizacyjny będzie wciąż tak galopował, jak dziś.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Dokładnie :). A zapewne kojarzysz ten wykres, którym nas katowano podczas omawiania epok literackich: spirala idzie w dół: Średniowiecze, Romantyzm; spirala w górę: Renesans, Oświecenie itp. Wszystko wskazuje na to, że właśnie trwa okres, w którym spirala jest na dole :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wierzę, że to bardzo ciekawe i świetnie podane, ale ciężko mi się zmobilizować do lektury książek historycznych. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda książka, w swój sposób to książka historyczna. Im bardziej odległe są wydarzenia w czasie czy kilometrach, tym bardziej w opowieści istotny jest sposób, w jakim autor zarządza tłem. Tak sądzę.

      Usuń