czwartek, 4 lutego 2016

197. Piotr Zaczkowski "Szkoła złudzeń. Dziennik"

Źródło
Co mogę powiedzieć o lekturze Szkoły złudzeń Piotra Zaczkowskiego? Przede wszystkim to, że czuje się niezręcznie, gdyż, jak wiadomo, nie ma przyzwolenia na czytanie cudzej korespondencji, prywatnych zapisków, pamiętników i różnego rodzaju dokumentacji. Nie ma, nie wolno, zakaz. Jednak, sięgając po tę książkę, drogi Czytelniku, musisz liczyć się z tym, że posuniesz się o krok dalej – przenikniesz do świata autora.

Szkoła złudzeń to nic innego jak dziennik Zaczkowskiego. Zawiera bowiem różnego rodzaju zapiski, traktujące o różnych płaszczyznach życia, funkcjonowania i zainteresowaniach piszącego. Poruszane są tu rozmaite zagadnienia i tematy, dotyczące między innymi tego, co formalne i urzędowe, wzniosłe i nieuchwytne, oraz tego, co stanowi o prozie życia. Jego zapiski przeplatane są różnymi tekstami kultury, zarówno własnego autorstwa, jak i innych osób. 

Recenzowana książka to pozycja osobliwa, oszczędna pod wieloma względami. Autor prowadząc dziennik – lub wybierając to, co ma zostać opublikowane – nie zmusza się do żadnej systematyczności czy powinności, narzucającej regularność w pisaniu oraz tematykę, o której miałyby traktować powstające zapiski, a pozwala sobie na zupełną dyspensę – notuje wyłącznie wtedy, kiedy ma coś do zakomunikowania, do powiedzenia, do przelania na papier, lub wtedy, kiedy w Jego życiu wydarza się coś, o czym warto lub wypada wspomnieć. Pisze więc nieregularnie, zostawiając między zapiskami przerwy rzędu nierzadko wielu miesięcy, nie poczuwając się w żaden sposób do odpowiedzialności uzupełniania czy zapełniania luk informacyjnych, donosząc o tym, co się przez ten czas wydarzyło, co uległo zmianie. I dobrze. To nie silenie się na regularność i swoistą powszechność sprawia, że powstało dzieło niezaszufladkowane, wolne od czasu, miejsca i różnych podziałów, stanowiące coś ponad – coś znacznie wartościowszego, ciekawszego – wyraz nie tyle pewnego okresu z życia autora, ile jego osobowości, istoty; tego, co o nim stanowi. Dziennik obejmuje bowiem lata 1975-2012 i wyraża te spostrzeżenia, cechy i wydarzenia, które w jakiś sposób naznaczyły, ukierunkowały lub zaintrygowały autora. I za sprawą tego zewnętrznego, panoramicznego portretu, o Piotrze Zaczkowskim można dowiedzieć się wiele. Jednak, co równie istotne – poznajemy obraz niemal wyłącznie z życia duchowego, inteligenckiego i zawodowego. Brak w tej książce prywaty, informacji o życiu prywatnym, o polityce, o wydarzeniach, którymi w danym czasie żyło społeczeństwo. 

Szkoła złudzeń w sposób płynny przeplata w sobie przemyślenia o codzienności, wierze, własnej drodze życiowej, ze sztuką. Lapidarne zapiski stanowią nierzadko fragmenty listów, cytaty i spostrzeżenia, którymi autor wyraża swój stosunek do świata. Wiele tekstów dotyczy śmierci, życia wiecznego oraz Boga, a także stosunku piszącego do spraw ostatecznych. Piotr Zaczkowski notuje więc o zmartwychwstaniu, o przejściu w nieistnienie i o strachu (lub jego braku), który dotyczy odejścia ze świata żyjących. Jest to również dziennik, w którym wyrażone są nie tylko obawy związane z kwestiami ostatecznymi, ale przede wszystkim z lękami i niepewnością życia codziennego. Mowa między innymi o różnych niepowodzeniach i prywatnych dramatach (wyrażanych często pismami urzędowymi lub zawiadomieniami) oraz o poszukiwaniach celu, własnej drogi. Piotr Zaczkowski to w pewnym sensie homo viator – permanentnie szuka odpowiedzi i sposobu na życie. Notuje o tym, kim chciałby być, co chciałby osiągnąć – może w literaturze, teatrze, reklamie albo jako dyrektor placówek kulturalnych. Chcę konfrontacji z literaturą, choć niekoniecznie z fikcją literacką, pisze. Ponadto umieszcza swoje wiersze, recenzje i prace, wyrażając tym własny stosunek do sztuki.

Dzienniki Zaczkowskiego to obraz duchowego życia artysty, usilnie poszukującego drogi rozwoju tudzież  szans. To zapiski, w których wyjątkowość spostrzeżeń, obserwacji i świadomości przeplata się z miałkością codzienności, a rozwój osobisty, wiedza i doświadczenie z tym, co przyziemne. To książka dająca świadectwo uważnego, odpowiedzialnego życia, pełnego przemyśleń i refleksji, o którym nie stanowi pozycja społeczna czy zasobność portfela, ale bogactwo wewnętrzne i sztuka. Szkoła złudzeń to swoisty portret inteligenta, bezkompromisowego człowieka, myśliciela. To pozycja, w której gorzkość przeplata się ze wspaniałością myśli, radość ze smutkiem. To pozycja, którą odczytywać można na wiele sposobów: jako świadectwo, jako wyraz wewnętrznego życia, jako odpowiedź na to, co zewnętrzne, jako zapis przeżyć i obserwacji artysty, jako dziennik osoby światłej. Wszystkie te płaszczyzny splatają się podczas lektury, przynosząc czytelnikowi głęboki, nieuchwytny, przejmujący tekst. 

6/6

Za książę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

1 komentarz:

  1. Pozycja całkiem odmienna od innych co mnie do niej bardzo zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń