niedziela, 13 grudnia 2015

187. Mariola Pryzwan "Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach"

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska to niebywałe zjawisko poetyckie. Jej wiersze cieszą się niesłabnąca popularnością, a zainteresowanie jej osobą nie maleje. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach zdaje się odpowiadać na te pytania, które czytelnik chciałby zadać, a także na te, które mogą okazać się pomocne przy odczytywaniu i interpretowaniu jej spuścizny.

To, o czym opowiada książka Marioli Pryzwan, to przede wszystkim dualna osobowość Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, wyrażająca się w postawie życiowej oraz niemożności wygenerowania jednoznacznego portretu nie tylko Jej osoby, ale również Jej życia. Wspomnienia, które przywołuje autorka, choć zazwyczaj spójne i wyrażające wspólną myśl, tożsame duchem, niekiedy kontrastują ze sobą, nie tyle szokując czytelnika, ile wyprowadzając go z powrotem do punktu wyjścia, do chwili, kiedy zaczynał budować w swojej wyobraźni dowolny obraz poetki. Lektura tej książki tak naprawdę  nie wykształca żadnego konkretnego stanowiska, choć dostarcza bardzo wielu informacji i bodźców. Jednak, co wynika z niejednoznacznej osobowości artystki, przytaczane wspomnienia nie mówią jednym głosem, często się wzajemnie wykluczają, tak jak opinia co do postawy Pawlikowskiej wobec ludzi – jedni uważają, że była postacią empatyczną, skromną, sympatyczną, z kolei drudzy wyrażają opinię, jakoby funkcjonowała jako osoba wyniosła, powierzchowna, nieprzyjazna i odstraszająca potencjalnych przyjaciół.

Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach to próba uchwycenia tego, co stanowiło na kolejnych etapach życia – a także we wszystkich jednocześnie, jako wspólny mianownik, trzon osobowości – znamienną cechę, esencję Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Mowa więc nie tylko o poezji, która dla wielu stawała w opozycji do sposobu bycia i postępowania poetki, ale również o przykrościach i radościach, które istotnie determinowały życie bohaterki Marioli Pryzwan. Nawiązuję przede wszystkim do ułomności, z którą borykała się artystką – do krzywicy. To właśnie jej pod wieloma względami artystka podporządkowała swoje życie, ubierając się w taki sposób, by ukryć wadę postawy oraz zamaskować to, co mogłoby nie tylko przykuwać uwagę ludzi, ale przede wszystkim zaniżać samoocenę poetki. Za pomocą różnego rodzaju rozwiązań stylizacyjnych – narzutek, tiuli, szali, wielowarstwowych kreacji, długich, puszystych włosach – starała się ukryć swój największy mankament, przez co – w ocenie znajomych, przyjaciół oraz bliskich – wyglądała jak motyl, jak coś nieuchwytnego, zwiewnie sunącego przez powietrze. Dla wielu właśnie wygląd – któremu Maria Pawlikowska-Jasnorzewska poświęcała dużo czasu – stanowił niemałe zaskoczenie, gdyż wyrażał się raczej w stylu mieszczańskim, a nie – jak mogli przypuszczać ci, którzy znali artystkę wyłącznie za sprawą twórczości – w sposób oryginalny i niezwykle odmienny.

Ułomność, z którą zmagała się poetka, wyraźnie zaznacza się na kartach recenzowanej pozycji. Stanowiła ona nie tylko przykrość stricte fizyczną (estetyczną i zdrowotną), ale również duże obciążenie psychiczne, znaczny mankament, który niekiedy determinował postępowania poetki. Pierwsze małżeństwo, które zawarła w młodym wieku, wychodząc za mąż za porucznika Władysława Janotę Bzowskiego, wynikało między innymi z kompleksu dotyczącego uwarunkowań cielesnych, a co za tym idzie – próby udowodnienia zarówno sobie, jak i rówieśniczkom, że ułomność nie definiuje jej jako kobiety, a ona sama wciąż ma powodzenie u mężczyzn. Mężczyznom – których przecież w życiu Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej było tak wielu – Mariola Pryzwan poświęca należytą uwagę. Wspomnienia oraz materiały źródłowe, które przytacza autorka, prezentują w sposób obiektywny to, z czym musiała zmierzać się poetka: z nieudanymi związkami, rozwodami, zakochaniami oraz ostateczną, wielką miłością. Artystka próbowała związać swoje życie z trzema partnerami, z czego pierwszy związek – o którym mowa powyżej – okazał się niepowodzeniem, a drugi – na pierwszy rzut oka doskonały, wynikający z idealnego dobrania – zakończył się między innymi za sprawą licznych zdrad małżonka. Dopiero trzeci wybranek – Lotek, Stefan Jerzy Jasnorzewski – okazał się tym jedynym; tym, który towarzyszył poetce aż do śmierci.

Mariola Pryzwan przywołuje również te wspomnienia i relacje, które traktują o pobycie pisarki za granicą, wynikającym z wybuchu II wojny światowej. Właśnie te ustępy – stanowiące jedne z najmocniejszych, najbardziej zapadających w pamięć fragmentów książki – w dużej mierze tłumaczą, kim była – a może kim się stała – Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, oraz pokazują, jak jej twórczość była powiązana z życiem osobistym. Emigracja, której towarzyszyła poważna choroba (liczne operacje, złe samopoczucie), okazała się dla poetki na tyle intensywnym przeżyciem, że nie tylko miała wyraz w jej twórczości tudzież w prowadzonej korespondencji, ale wpłynęła również na jej osobowość, o czym wspomina Zofia Starowieyska-Morstionowa, mówiąc, że dopiero w ostatnim okresie życia zaczęła dostrzegać różnice społeczne, trudne sytuacje, w których los obsadzał ludzi, a których wcześniej – za sprawą uprzywilejowania i braku zainteresowania ˜– nie dostrzegała. Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach przedstawia również niezwykle przykre, choć fascynujące zarazem, zjawisko, jakie rozegrało się w życiu bohaterki Marioli Pryzwan. Nawiązuję do degradacji twórczej, którą wyzwoliła u poetki II wojna światowa. Degradacji, którą niektórzy nazywają "ofiarą wojny".

Życie Pawlikowskiej daje świadectwo tego, że niezależnie od sytuacji, zawsze można prowadzić się godnie, iść z podniesioną głową. Zdaję sobie sprawę, że nie brzmi to ciekawie, że może odstraszać – w końcu to wyświechtany frazes – ale tak jest. Taką refleksję zrodziła we mnie lektura recenzowanej pozycji i właśnie nią chciałbym się podzielić. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach to książka obiektywna, utkana z niejednomyślnych głosów, zdań, które dzięki temu, ze kontrastują że sobą, tworzą obraz szerszy, bardziej wiarygodny i przemawiający. Nie jest to książka, która w pełni zaspokaja ciekawość, wyczerpuje temat, ale w sposób rzetelny odmalowuje postać wybitnej poetki. Nie jest to też książka, która mogłaby posłużyć za rzetelne opracowanie życia lub twórczości artystki. Przedstawia ona bowiem coś znacznie istotniejszego – ducha. Zebrane przez Mariolę Pryzwan wspomnienia wyrażają i określają te aspekty życia Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, które definiowały ją jako człowieka, które rzutowały na jej twórczość i które umiejscawiały ją wśród ludzi. To książka o poetce i o jej wewnętrznej przemianie. O jej duszy, o tym, kim była, jak postępowała, jak zapamiętali ją inni. To barwny patchwork utkany ze wspomnień. Barwny, gdyż składa się z wielu odcieni, nierzadko wyraźnie kontrastujących ze sobą.

4/6

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MG.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz