sobota, 5 grudnia 2015

186. Igor Sokołowski "Spokojnie. To tylko Rosja"


Rosja jest wielka. A człowiek mały – tymi słowami Igor Sokołowski rozpoczyna tę porywającą opowieść o Rosji; kraju, w którym to, co dla ludzi zachodu osobliwe, stanowi coś oczywistego, codziennego. To zbiór tekstów z podróży autora po Rosji, prezentujący nie tyle sam kraj, ile obywateli – ich mentalność, poglądy, usposobienie, styl życia, patriotyzm i stanowiska wobec zachodu oraz polityki i historii. Sokołowski pokazuje ten obraz ojczyzny Dostojewskiego, który możliwy jest do dostrzeżenia wyłącznie podczas bezpośredniego spotkania. To książka o tym, że Rosję można albo kochać, albo nienawidzić – trudno wobec niej zachować neutralność, gdyż jest to miejsce charakterystyczne. Wyjątkowe zarówno pod względem geograficznym, jak i polityczno–społecznym.

Igor Sokołowski podczas swojej wyprawy przygląda się przede wszystkim człowiekowi. To właśnie on – obywatel Federacji Rosyjskiej – stanowi punkt zaczepienia recenzowanej książki, fundament, na którym stoi Spokojnie. To tylko Rosja. To opowieść o obywatelu tego kraju, o tym, co kształtuje jego mentalność, co zadaje mu ból, a co czyni szczęśliwym, spełnionym, i co pozwala mu wierzyć nie tylko w wyjątkowość własnej ojczyzny, ale również w jej wyższość nad innymi. To frapująca panorama społeczeństwa, obraz życia i portret rosjanów. Portret, który naradza się podczas rozmowy i obserwacji, a nie – czego powinniśmy się wystrzegać – na kanwie stereotypów, skrótów myślowych i tych kłamstw, w które wierzymy, i w które z wielu względów chcemy wierzyć.

Rosjanin to człowiek dumny. Należy nawet powiedzieć więcej: człowiek niezwykle dumny. Dumny z tego, że jest obywatelem kraju, który wydał na świat tych ludzi, którzy zmienili jego bieg – wielkich twórców, polityków, przywódców oraz naukowców. Dumny z tego, że jego ojczyzna jest powierzchniowo największa na świecie, że arena międzynarodowa musi się liczyć z jej istnieniem, a pod względem militarno–politycznym stanowi istotny punkt na mapie świata. Igor Sokołowski w sposób lekki i pozbawiony patosu ukazuje to poczucie wyjątkowości i wyższości, nie tylko portretując i dostarczając czytelnikowi szerokiego obrazu, ale pozwalając mu – co w moim mniemaniu niezwykle istotne – na własną analizę i ocenę. Autor nie próbuje wmówić odbiorcy – choć przez książkę przewija się kilka powierzchownych myśli o tym raju – konkretnego stanowiska i opinii, nie komentuje w sposób subiektywny, nie porywa się na wygłaszanie jednoznacznych ocen. Wszystko to zostawia czytelnikowi, a sam usuwa się w cień, nie stawiając swojej postaci w centrum. Przyjmuje pozycję osoby, która obserwuje, podróżuje i dostarcza informacji, i która nie pretenduje do roli mówcy, osoby predysponowanej do kształtowania poglądów innych osób. Ta postawa – obowiązkowa – przynajmniej w moim mniemaniu – w tego typu pozycjach – sprawia, że książka jest obiektywna, że traktuje w sposób pełny, nienaznaczony prywatą i przekonaniem o słuszności własnych racji.

Igor Sokołowski na swojej drodze spotyka ludzi, których wypowiedzi generują pewien tok myśleniowy o mieszkańcach Rosji. Jego rozmówcy oddają ducha rosyjskiego i prostują błędne wyobrażenia oraz informacje, które są albo nieprawdziwe, albo znacznie przekoloryzowane. To rozmowy, w których duma z przynależności do narodu przeplata się z prawdą o życiu w przedstawianym kraju, a lekkość życia z tragizmem. Bo Rosja, co również wyłania się z recenzowanej pozycji, to kraj zaniedbany i biedny. W dużej mierze wynika to z zasady przewróciło się, niech leży. Miejsca, które odwiedza podróżnik – przede wszystkim małe miejscowości – to obszary, na których podróżowanie jest nierzadko nie lada wyzwaniem – ze względu na niską jakość (albo brak) dróg – a usługi, które są obecne w niemal każdym miejscu w krajach zachodnich, nierzadko stanowią jedynie marzenie. To samo dotyczy zabudowań – domów, mieszkań, różnych budynków, hoteli – które zazwyczaj nadają się wyłącznie albo do kapitalnego remontu, albo do rozbiórki. Również Soczi – ubiegłoroczne miasteczko olimpijskie – na które władze Rosji wydały bardzo duże pieniądze (były to najdroższe igrzyska olimpijskie w historii) popadają w ruinę, a wzniesione obiekty są nie tylko niewykorzystywane, ale zostawione samopas.

To, co zatrważa, to opisy świątyń i cerkiew, które, za sprawą dawnej polityki ZSRR, niszczeją. Szerzenie ateizmu oraz wrogie nastawienie wobec jakichkolwiek formy wierzeń, doprowadziły do znacznego spadku liczby wyznawców, a co za tym idzie – niszczenia obiektów sakralnych. Te – wznoszone niegdyś z niesamowitą częstotliwością, obecne niemal w każdej – nawet małej – miejscowości – dziś często chylą się ku upadkowi, nie przypominając w niczym dawnej świetności. Jednym z najbardziej wymownych obrazów, jaki przytacza Igor Sokołowski, i który wywarł na mnie największe wrażenie, jest opis soboru św. Mikołaja, znajdującego się w miejscowości Kalazin, który – wskutek polityki stalinowskiej – znalazł się pod wodą – z wystającą ponad taflę wody wieżą, służącą jako punkt orientacyjny. Zimą, kiedy woda zamarza, można przyjrzeć się budynkowi z bliska, a w okresach suszy, kiedy woda ustępuje, można zobaczyć sobór w pełni. Zapadające w pamięć, nieprawdaż?

Spokojnie. To tylko Rosja stanowi interesujący portret rosjanów, uwzględniający to, co jako naród przejść musieli, co przechodzą i jak się odnoszą do tego, co się dzieje poza ich krajem. To książka o ludziach, którzy po upadku ZSRR zostali nadzy. Poczucie bezradności, oszukania i w pewnym sensie bezdomności, doprowadziło nie tylko do kształtowania się różnych postaw, ale przede wszystkim do zrodzenia się różnych nurtów i zjawisk, takich jak wróżbiarstwo, znachorstwo oraz ludowe wierzenia. Religie, które próbowały wypełnić lukę, jaką zrodził rozpad ZSRR, upatrując w tym szansy na odbudowanie swojej pozycji, nie były w stanie, za sprawą skutecznej stalinowskiej polityki, zyskać ponownie rzeszę wyznawców, co również przyczyniło się do wzrostu popularności – która, co ciekawe, niezmiennie trwa do dziś – różnych wierzeń i osobliwych praktyk. Igor Sokołowski portretuje jednak nie tylko tych ludzi, których doświadczyła historia. Porusza również kwestie młodszego pokolenia, które – choć dumne z tego, kim jest, choć pragnące kontynuować tradycję i utrzymywać wizję, jaką świat traktuje Rosję – żyje w sposób iście zachodni. I choć zdaje sobie sprawę, że życie w takich krajach, jak Polska, pod wieloma względami jest łatwiejsze i przyjemniejsze, to postrzega swój naród z wyższością.

Książka Igora Sokołowskiego to pozycja ciekawa. Przedstawia bowiem Rosję w sposób szeroki, ukazując ją przez pryzmat ludzi. To książka przede wszystkim o nich – o dumnych obywatelach Federacji Rosyjskiej. Dumnych z wielu powodów – historycznych, politycznych, społecznych. Autor ukazuje to, co stanowi esencję tego narodu – niezachwianą wiarę we własną wyjątkowość, niegasnący ogień patriotyzmu, przekonanie o własnej potędze i znaczeniu. To książka, która pozwala zrozumieć rosyjską mentalność. I ducha.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuje wydawnictwu MG. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz