niedziela, 29 listopada 2015

184. Gore Vidal "Julian"

Tytułowy bohater istniał. To fakt historyczny. Julian – znany również jako Julian Apostata – był cesarzem rzymskim. Nie pisał jednak pamiętników i dzienników, a te stanowią fundament powieści Gore Vidal.  

Julian to książka, od której nie sposób się oderwać. Porywa czymś, co trudno zdefiniować. W powieści nie dzieje się relatywnie dużo, a przynajmniej opisy nie prezentują wydarzeń, które zapierałyby dech w piersi. Jest to raczej pozycja, która, choć realizuje się dynamicznie, to prezentuje czytelnikowi taką wizję świata wykreowanego, która ukazuje wyłącznie wierzchołek, istotę wydarzeń i akcji, szczędząc wciągającego wiru następujących po sobie sytuacji i zaskakujących rozwiązań fabularnych. W związku z tym, że historia opowiadana jest przez pamiętnik i dziennik tytułowego bohatera, narracja jest w pewien sposób ograniczona – nie jest wszechwiedząca, stanowi wyłącznie punkt widzenia osoby opowiadającej i traktuje tylko o tych sytuacjach, o których chce lub o których wie narrator. Z drugiej strony akcja jest niezwykle śpieszna, co zostało osiągnięte za sprawą ukazywania w sposób lapidarny wydarzeń, krótkich opisów nawet tak wielkich i szerokich wydarzeń, jak konflikty zbrojne i kampanie. To, co penetruje narrator, to przede wszystkim wydarzenia związane z polityką, wojnami, ideologiami oraz religiami, które stanowią istotny element recenzowanej książki. 

Akcja powieści toczy się w czasach, kiedy wyznawcy Chrystusa – zwani przez Juliana Galilejczykami – zaczynają odgrywać coraz większą rolę, a ich wyznanie nie tylko szybko się rozpowszechnia, ale wypiera dotychczasowe poglądy religijne, na czele z wierzeniami w bóstwa mitologii rzymskiej. To, co prezentuje książka – oprócz wydarzeń dotyczących życia, władzy i kampanii zbrojnych cesarza – to niezwykle wyraźny i wymowny obraz dwóch kontrastujących ze sobą  wierzeń – chrześcijaństwa i religii antycznej – oraz sytuacji, w jakich znaleźli się ich wyznawcy w tamtych czasach. Pierwsza – zyskująca coraz większą popularność, ciesząca się uznaniem również wśród władców i ludzi uprzywilejowanych – z impetem wkracza w świat na pozór poukładany, poddany i ustawiony pod wierzenia tej drugiej, nieco podupadającej i tracącej wyznawców. Julian – początkowo konformista, ze względu na własne dobro kształtujący się na chrześcijańskiego duchownego – symbolizuje zafascynowanie tym, co zastane, oddanie dawnym wierzeniom oraz pewność w to, że tradycja, w której został wychowany, która definiuje środowisko, wartości i kulturę, powinna trwać, pozostać niezmienna, gdyż jej stabilność gwarantuje nie tylko subiektywny spokój i harmonię, ale ciągłość. Wbrew temu, co dyktuje otaczająca go rzeczywistość – wpływowi biskupi, cesarz, szerokie społeczności – pozostaje wierny dawnym ideałom, wciąż fascynując się dorobkiem kultury antycznej – Homerem, Sokratesem – a jego wierzenia pozostają niezmienne. W dalszym ciągu składa modlitwy i ofiary mitologicznym bóstwom, a po objęciu władzy – uznając wolność wierzenia – przywraca świetność dawnym obiektom sakralnym, remontując lub wznosząc je tam, gdzie zostały zrujnowane, zrabowane, zapomniane lub mocno doświadczone przez czas. Co więcej – będąc przekonanym o swoich racjach oraz ugruntowanym we własnych wierzeniach, objawiając niekiedy niebezpieczny fanatyzm, zdaje się wypowiadać otwartą wojnę chrześcijanom – usuwa ich z wielu wysokich stanowisk, w odwecie zamyka kościoły oraz umniejsza ich znaczenie. Otwarcie mówi o potrzebie powrotu do poprzednich wierzeń i wartości, uznając to, co powoli mija, za coś niewątpliwie słusznego, poprawnego i stanowiącego pryncypium. Nawet podczas kampanii wojennych – zarówno na polu walki, w trakcie podróży, jak i w czasie przygotowań – wypatruje znaków od poszczególnych bóstw, a ich ewentualną wrogość stara się udobruchać licznymi ofiarami, które powierza w napotkanych świątyniach. 

Kampanie wojenne stanowią istotny element świata przedstawionego. To właśnie im – planowaniom, przygotowaniom, przebiegom, skutkom i celom – towarzyszy najwięcej zwrotów akcji i kluczowych dla fabuły rozwiązań, a także klimat cesarskich pałaców – zamierzeń dotyczących podboju nowych lądów, poszerzania wpływów i władzy, rozwój ambicji oraz wszelkiego rodzaju knowań i podstępów. Największy z opisanych w Julianie konflikt zbrojny dotyczy wyprawy wgłąb Persji, mającej na celu podbój tychże ziemi i podporządkowanie cesarstwu społeczności tam zamieszkujących. Opisy eskapady i walk, które znajdują się w dzienniku i pamiętniku tytułowego bohatera, a także w komentarzach i listach, których autorami są Libaniusz i Priskus, ukazują w sposób niezwykle szeroki zjawisko, jakim jest kampania wojenna, nie tylko od strony stricte militarnej – najazdów, bitew, starć, artylerii – ale również logistycznej i – co ciekawe – religijnej: wpływów oraz znaków od bóstw, przepowiadających zakończenie, zwycięzców oraz ofiary wojny. Mamy więc do czynienia z różnego rodzaju przepowiedniami, sygnałami i objawieniami, do których zobowiązani są ustosunkowywać się zarządzający armią.

Opisy najazdu na Persję to porywające relacje z serca konfliktu, pochodzące wprost od osoby kierującej i decydującej tą eskapadą – samego Juliana. Bohater snuje wizję kampanii, roztaczając przed czytelnikiem obrazy podróży, zarządzania, starć, przejmowania majątków oraz nastrojów, które jej towarzyszą. To relacje zachwycające rozmachem i wiarygodnością. Przedstawiają nie tylko wzloty i sukcesy, ale również wydarzenia, które powodują spadek morałów oraz konieczność podjęcia niełatwych decyzji. Oprócz tego dostajemy soczyste opisy samych bitew (w tym tej ostatecznej, w której ginie główny bohater), przemierzanych miejsc i podejrzeń, które rodzą się w głowie Juliana. Jednym słowem: wszystko to, co towarzyszy kampaniom – począwszy od przygotowań i pierwotnych założeń, skończywszy na skutkach i podsumowaniach.

Książka Gore Vidal zachwyca również portretami psychologicznymi, które – choć poprowadzone powierzchownie – są niezwykle wymowne. Przemiana, jaka dokonała się w Julianie, obrazuje możliwości adaptacji, której dokonać może człowiek, oraz to, że tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Okoliczności, w jakich czytelnik poznaje tytułowego bohatera, oraz jego decyzje i postawy sprzed objęcia cesarskiej władzy, nie sugerują, że stanie się on w niedalekiej przyszłości jednym z najpotężniejszych władców. Jego zafascynowanie filozofią oraz późniejsze kształcenie się na chrześcijańskiego duchownego, a także uzewnętrznianie apolityczności i niezainteresowania urzędami, zdają się kontrastować z położeniem, w jakim żegnamy się z Julianem – wybitnego cesarza, reformatora, geniusza wojny. I choć zachował w sobie dawne, młodzieńcze cechy – zafascynowanie kulturą, filozofią i religią antyczną – to jego ostateczne stanowisko nie przypomina tego, w którym czytelnik go zastaje.

Julian to książka dobra. I choć próżno szukać w niej klimatu, o którym mowa w opisie, to lektura przebiega w zafascynowaniu i niegasnącym zaintrygowaniu. Jest to pozycja niezwykle obszerna, którą można rozkoszować się przez wiele wieczorów. Możliwe jest czerpanie z niej pełnymi garściami, gdyż zawiera w sobie nie tylko wiele motywów i sprawdzonych zagrywek fabularnych (takich jak dozgonna miłość, żądza zemsty, podstępy oraz zwroty akcji), ale również znacznie istotniejszą płaszczyznę – traktującą o przemijaniu dawnego, antycznego świata, o niemożności zatrzymania tego procesu. Recenzowana książka to pozycja nie tylko do rozrywkowego poczytania, ale przede wszystkim do zobrazowania sobie, że wszystko ma swój koniec, że nic nie jest trwałe. Ukazuje zastępowanie jednych idei drugimi, człowieka innym człowiekiem. Nie ma niczego, czego nie dałoby się zastąpić. Z taką smutną refleksją zostawia czytelnika Gore Vidal.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

1 komentarz:

  1. Panie Kamilu! Myślę, że nawet najgorsza książkę jest Pan w stanie zrecenzować tak, że człowiek poleci do księgarni/ biblioteki! W wolnym czasie postraram się przeczytać. Pozdrawiam i życzę samych dobrych książek!

    OdpowiedzUsuń