czwartek, 12 listopada 2015

181. Iris May "Dzieci Gosi"

Dzieci Gosi to powieść, która traktuje o wielu tematach i zjawiskach, ukazując je w sposób niezwykle szeroki i pełny. To książka wielopłaszczyznowa, przedstawiająca intrygujące sylwetki bohaterów, stroniąca od powierzchowności i  oczywistości, porywająca rozmachem i dogłębnością. Zarysowuje burzliwe dzieje polsko-niemieckiej rodziny, której los nie oszczędził cierpienia: wojen, niejasnych relacji oraz tragicznych wyborów. 

Margarecie Leitl los odebrał wiele: począwszy od imienia, które konserwatywna teściowa zmieniła z niemieckiej na polską wersję, skończywszy na mężu i synu, których zabrała wojna. Wszystko to, co stanowiło o jej powodzeniu życiowym i czyniło ją szczęśliwym – wspaniały mąż, dwójka dzieci, rozrastająca się rodzina – z czasem stawało się źródłem bólu i cierpienia, nawadnianym przez dwie wojny światowe, niejasne relacje z teściową oraz niepowodzenia tudzież błędne decyzje z przeszłości. Dzieci Gosi prezentuje losy tytułowej bohaterki, ukazane przez pryzmat jej dzieci – Romka i Heli.

Akcja powieści rozpoczyna się przed I wojną światową w Berlinie. Poznajemy osiemnastoletnią Margaret, rezolutną kobietę, której życie wygląda idyllicznie – mieszka z rodzicami, z którymi ma bardzo dobry kontakt, oraz z siostrą, z którą łączy ją silna więź. Rodzeństwo – wychowywane przez nieco konserwatywnych, choć jak na ubiegły wiek normalnych, rodziców – prowadzi życie nieskalane cierpieniem, pełne rozrywek i uciech – spacerów, zabaw, bywania w kawiarniach. W jednej z nich spotykają mężczyznę, Kasimira, który z czasem – po licznych spotkaniach odbywających się w tajemnicy przed matką i ojcem – staje się partnerem, a następnie mężem Margaret. Jako małżeństwo przeprowadzają się do Poznania – będącego pod zaborem pruskim – gdzie mieszka wpływowa rodzina nowożeńca, na czele z Heleną, jedynym żyjącym rodzicem bohatera. Właśnie ona – majętna, religijna kobieta w podeszłym wieku, o zdecydowanie silnej osobowości – staje na drodze do realizacji wymarzonego życia u boku Kasimira, znacznie determinując losy młodego małżeństwa – narzuca polskojęzyczną formę imienia bohaterki, próbuje stanowić o ich życiu, wybiera imię dzieciom, które się z czasem pojawią oraz traktuje Gosię w sposób instrumentalny. Wszystkie nieprzyjemności, które spotykają bohaterkę nie tylko ze strony teściowej, ale również całej rodziny męża, są znośne, dopóki przy jej boku trwa zakochany Kasimir. Jednak z chwilą powzięcia przez niego decyzji o wyjeździe i uczestnictwie w wojnie, życie bohaterki zamienia się w koszmar, spowodowany koniecznością wyboru między przywiązaniem i miłością do dzieci – zabraniem ich do domu rodzinnego, do Berlina, gdzie aktualnie panuje bieda, a ludzie umierają z głodu – a ich fizycznym komfortem, który zagwarantować może wyłącznie zamożna babcia.

Powyższa konieczność wyboru doprowadza do decyzji, której brzmienie przynosi Gosi niewymierne cierpienie – kochająca matka musi zostawić swoje dzieci na obczyźnie, a sama wrócić do Poznania, gdzie doświadcza tragicznych warunków życiowych. Ta sytuacja poraża nie tylko ogromem bólu, jaki generuje rozłąka rodzicielki z pociechami, ale również kontrastującym obrazem życia, który nachodzi – wypierając poprzedni – na losy bohaterki. Z kobiety szczęśliwej, trwającej przy zamożnym i szarmanckim mężczyźnie, spełnionej społecznie i rodzinnie, staje się osobą nie tylko znacznie biedniejszą – a z czasem również owdowiałą – ale przede wszystkim niezmiennie nieszczęśliwą, zmagającą się z tęsknotą za dwójką dzieci. Autorka prezentuje fascynujący portret psychologiczny głównej bohaterki, obdartej z radości i obcowania z ludźmi, którzy stanowi o jej kondycji psychicznej oraz poczuciu spełnienia. Pokazuje, jak ważna jest w życiu człowieka miłość. I nie tylko ta namiętna, między dwoma ludźmi, ale również między matką a dzieckiem. Ukazuje skutki jej utracenia lub rozerwania nie tylko na przykładzie Gosi, ale również Heli i Romka. Mężczyzna – po zawirowaniach związanych z niemożnością ukończenia szkoły – opuszcza dotychczasowego opiekuna, babcię, i przyjeżdża do Berlina, gdzie zamieszkuje wraz z matką. Ich relacje dynamicznie się odbudowują, co spotyka się z dezaprobatą Heli, która nie tylko zostaje w Berlinie, ale mentalnie nie uznaje Margaret, jako swojej matki.

Dalsze losy Romka – miłość do Anneliese, poczęcie potomka, udział w II wojnie światowej, która ostatecznie go pochłania – prezentują kolejne portrety psychologiczne. Tym razem nie tylko Gosi, jako zatroskanej, ponownie cierpiącej – tym razem po śmierci syna – matki, ale również oschłej i podejrzanie obojętnej wobec śmierci mężczyzny Anneliese. Autorka ukazuje niepokojącą postawę młodej wdowy, która – być może wskutek śmierci męża – zatraca jakiekolwiek zainteresowanie dzieckiem, wyzbywając się empatii względem niego oraz przerzucając niemal całą opiekę nad nim na tytułową bohaterkę. Punktem kulminacyjnym, najbardziej wymownym obrazem tego zobojętnienia i wyobcowania stanowi opis wydarzeń, jakie miały miejsce po ataku bombowym na Berlin, gdy po zawaleniu się budynku, w którym przebywała Anneliese wraz z dzieckiem, kobieta nie rozpoczęła poszukiwań pociechy, a jedynie ewakuowała się z feralnego miejsca. Ta sytuacja – z jednej strony rażąca postawą bohaterki, z drugiej wymykająca się możliwości jednoznacznej oceny – zmusza do zastanowienia się nad tym, czy można jasno ocenić zachowania osób, które w jakimś stopniu doświadczyły wstrząsających wydarzeń, i które bezpośrednio obcowały z tragizmem wojny.

Z sytuacjami z życia Gosi – opartych zresztą na kanwie prawdziwych wydarzeń i przedstawiających prawdziwe osoby – przeplatają się prawdy historyczne, stanowiące niebywale interesujące tło. Iris May ukazuje losy ludzi, których w bardzo dużym stopniu dotknęły dwie wojny światowe, które nie tylko wpłynęły na ich życie, ale niekiedy zdefiniowały i uformowały. To opowieść o tym, do czego doprowadzają różnego rodzaju konflikty i przewroty zbrojne – w tym wypadku na przykładzie I i II wojny światowej, Powstania Warszawskiego oraz zrywów, które miały miejsca na obszarach znajdujących się pod zaborami. To książka ukazująca w pełni tragizm działań wojennych oraz ich skutki. Wyraźnie obrazuje cierpienia, jakie dotykają rodzin, które straciły członków-żołnierzy. To historia o tym, że utrata osoby bliskiej, która poległa na froncie, nie stanowi końca, a początek. Początek cierpień i bólu jego najbliższych.

Dzieci Gosi to opowieść o tym, jak decyzje i uwarunkowania zewnętrzne (sytuacja polityczna miejsca, w którym żyjemy, prowadzone konflikty zbrojne, społeczności, wśród których funkcjonujemy) stanowią o naszej przyszłości i determinują nasze losy. Na przykładzie bohaterów autorka ukazuje destrukcyjną działalność braku miłości oraz owoce, jakie zbiera wśród rodzin wojna. To książka porywająca swą prostotą i wymownością, prawdą i nadzieją. Nadzieją, która przez całą opowieść – wbrew tragicznym informacjom i złowrogim wydarzeniom – unosi się nad bohaterami, i która – mimo smutnych rozwiązań i dołujących zwieńczeń – udziela się czytelnikowi. To książka z wydźwiękiem moralizatorskim, penetrująca problemy, z którymi zmierzyć musi się każda rodzina – z istotą okazywania uczuć, gwarantowania poczucia bezpieczeństwa oraz bliskości. To wreszcie powieść o niełatwych wyborach, które stanowią nie tylko o osobie decydującej, ale również o jej otoczeniu.

6/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

2 komentarze:

  1. Książka jest faktycznie niesamowita, pokazuje nie tylko część naszej historii, ale też zawiłe relacje polsko-niemieckie. Akcja jest dość ciekawie skonstruowana, gdyż zazwyczaj myśląc o wojnie widzimy nas-Polaków w roli ofiar i Niemców jako oprawców, a tu schemat jest nieco inny, pokazuje, że narodowość nie określa charakteru człowieka, bo w rzeczywistości nie ma podziału na dobrych Polaków i złych Niemców.

    Książkoholiczka94

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że to bardzo wartościowa książka. Będę miała ją na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń