wtorek, 27 października 2015

178. Mikołaj Milcke "Różowe kartoteki"


Ksawery Downar – główny bohater recenzowanej książki – to wybitna postać sceny politycznej, ciesząca się niebywałą popularnością i poparciem społecznym. Przyszłe wybory prezydenckie mają należeć do niego – przewiduje się, że właśnie on obejmie to stanowisko, stanie się głową państwa. W dniu ogłoszenia kandydatury władze partii, z której Ksawery się wywodzi, dostają dokumenty, które dyskwalifikują go jako osobę ubiegającą się o stanowisko prezydenta. Na jaw wychodzą informację, według których Downar był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL, zwerbowanym wskutek akcji "Hiacynt". Bohater – obawiając się o przyszłość – rozpaczliwie poszukuje osoby, która dostarczyła kompromitujące informacje, zmierzając się z niechlubną przeszłością i niewygodną prawdą.

Różowe kartoteki to książka przedstawiająca niebywale krótką historię upadku. Upadku, który staje się owocem, zwieńczeniem życia wbrew sobie, własnej naturze i prawdziwemu obliczu, skrywanemu przez lata. Losy Ksawerego Downara to losy tragiczne, naznaczone cierpieniem wynikającym z własnego wyboru, strachu przed utratą szacunku, stanowiska i pozycji. Jego życie – na pozór naznaczone sukcesem: zarówno zawodowym, jak i rodzinno-społecznym – jest podręcznikowym przykładem upadku moralnego, wynikającego z niepogodzenia się z własną immanentnością, prawdą o samym sobie. Sposób, w jaki postępuje, decyzje, jakie podejmuje, pobudki, jakimi się kieruje, oraz opinie, jakie wygłasza, stanowią nie tylko o jego wewnętrznej sprzeczności czy niezdecydowaniu, ale przede wszystkim o braku odwagi, niemożności otwartego definiowania własnej istoty oraz strachu przed tym, jak zareagują ludzie, co powiedzą bliscy i współpracownicy. W jego postępowaniach i zajmowanych pozycjach ma miejsce ciągła sprzeczność, knucie na pozór przeciwko innym (środowiskom homoseksualnym), a tak naprawdę przeciwko samemu sobie. Czyniąc to – być może nieświadomie, a może z nadzieją na odwrócenie kłamstwem biegu rzeczy, zatarcie prawdy o własnej tożsamości, wmówienie sobie pożądanych cech – sprowadza na siebie jeszcze większe nieszczęścia, topiąc się we własnej hipokryzji i dwulicowości, co doprowadza do funkcjonowania w dwóch kontrastujących ze sobą światach: prawdy i iluzji. Dopiero wtedy, gdy obie te rzeczywistości – po kilkudziesięciu latach względnie spokojnego funkcjonowania – zaczną się przenikać, tworząc spójny obraz życia Ksawerego, bohater podejmujee decyzje, które przez dekady odwlekał, obawiając się skutków.

Postępowanie Downara skazuje nie tylko jego na życiowe niepowodzenia i przykrości, ale również otoczenie, nie wyłączając z  niego rodziny. Mikołaj Milcke wyraźnie ukazuje relacje i wpływ decyzji głównego bohatera na życie jego najbliższych, uwypuklając przede wszystkim poczucie poniżenia, które miesza się ze wstrętem i rozpaczą. Zarówno żona – okłamywana, oszukiwana, traktowana jako maska, służąca do kreowania nieprawdziwego wizerunku tudzież tuszowania prawdy i gorzkiej rzeczywistości – jak i partnerzy – których Ksawery traktuje instrumentalnie – ponoszą razem z nim swoistą klęskę, wynikającą z rozczarowania. Wraz z nimi postawieni w niekomfortowej sytuacji zostają współpracownicy, syn oraz znajomi. Jednym słowem: wszyscy ci, którzy mieli coś wspólnego z Downarem. Przez te relacje, powiązania, bohaterowie czują się oszukani (nierzadko zgoła różnych powodów), co obrazuje, że życie jednostki determinuje również – w różnych miarach – losy innych. Jest to więc powieść bogata w portrety psychologiczne, ukazujące stany emocjonalne wielu grup społecznych.

Choć książka prezentuje losy bohatera fikcyjnego, to wydarzenia historyczne – jakże istotne w powieści – są prawdziwe. Autor osadza wykreowane postacie w różnych realiach, z których pierwsze skrzypce gra niewątpliwie akcja "Hiacynt", prowadzona w PRL, mająca na celu gromadzenie informacji o polskich społecznościach homoseksualnych. Te wydarzenia, a także ich następstwa – szantaże, przemoc, zatrzymania – nie tylko kształtują postawy bohaterów Różowych kartotek, ale także naświetlają czytelnikowi niedawną sytuację polityczną tych społeczności, oburzając podejściem oraz cynizmem przedstawicieli prawa.

Różowe kartoteki to książka, która wyraźnie pokazuje, że nie da się żyć w konflikcie z własnymi potrzebami, własną cielesnością i naturą, której nie można zmienić oraz uciszyć. Udawanie, brnięcie w kłamstwa, tworzenie pozorów oraz oszukiwanie własnego sumienia i tak ostatecznie zwieńcza upadek, nie tylko demaskujący i odkrywający prawdę, ale również pozostawiający piętno, przynoszący ból i cierpienie zarówno osobie ponoszącej klęskę, jak i jej otoczeniu. To książka ukazująca w pełni problem oraz skutki nietolerancji samego siebie. Ksawery Downar ponosi porażkę w kilkanaście godzin, obrazując nią skutki życia w kłamstwie, życia na pozór. To książka o zgubnym pragnieniu ukrycia własnej tożsamości, o tym, do czego prowadzi strach przed pokazaniem światu prawdziwego oblicza. Opisania historia pokazuje, że dwulicowość i zakłamanie kroczą przed upadkiem. Upadkiem, z którego można już się nie podnieść.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

sobota, 24 października 2015

177. Wisława Szymborska "Wszystkie lektury nadobowiązkowe"

Wszystkie lektury nadobowiązkowe
Wszystko zaczęło się od rubryk "Książki nadesłane" – znajdujących się w każdym piśmie literackim – w których próżno szukać było pozycji wspomnieniowych, monografii, antologii, leksykonów, książek popularnonaukowych oraz poradników. Wychodząc na przekór tej sytuacji, uważając czytanie za najpiękniejszą zabawę, jaką ludzkość sobie wymyśliła, Wisława Szymborka rozpoczęła regularne pisanie felietonów – choć początkowo zamierzała pisać recenzje – dotyczących książek pominiętych i zapomnianych przez recenzentów, a docenianych i kupowanych przez czytelników. 

W tytule recenzowanej książki nie bez przyczyny pojawia się wyraz "wszystkie", gdyż stanowi kompletny zbiór felietonów Szymborskiej, zawierający każdy znany tekst. Jest to pierwsza pozycja, która prezentuje wszystkie Lektury nadobowiązkowe, liczące 562 teksty. Pierwszy z nich pojawił się 11 czerwca 1967 roku w "Życiu literackim", stanowiąc opozycję do Lektur obowiązkowych, w których uniwersyteccy badacze zajmowali się kanonicznymi tekstami polskiej literatury.

Wszystkie lektury nadobowiązkowe to pozycja wyjątkowa z wielu względów. Przedstawia fascynujący portret Wisławy Szymborskiej, utkany z jej poglądów, wiedzy, ideologii i humoru, ukazujący w pełnej krasie jej zainteresowania, ciekawość świata oraz przenikliwość. To książka wielowymiarowa, gdyż realizuje się na kilku płaszczyznach: krytycznoliterackiej, opiniotwórczej i biograficznej. Pisząc o poszczególnych pozycjach wydawniczych, poetka – zgodnie z początkowym założeniem – nie skupia się na krytyce literackiej – choć taka siłą rzeczy ma miejsce – a używa omawianego tytułu do snucia myśli, tworząc frapujący patchwork minionych lat, czytelniczych zainteresowań artystki i rynku wydawniczego. Szymborska pisze w sposób luźny, pozwalający na płynne przenikanie i dopełnianie się myśli, refleksji oraz spostrzeżeń, tworzących teksty, które zaskakują zarówno mnogością tematyczną, jak i wyrafinowaną retoryką. Felietony osnute są wokół różnych elementów omawianej pozycji – niekiedy konkretnego (np. opisywanej rzeczywistości, problematyki, tytułu, okładki, przekazu), a czasem szczegółu, który mógłby czytelnikowi umknąć, a wokół którego – za sprawą skojarzeń, powiązań i konceptu – poetka buduje treść. Teksty – co jest znamienne dla twórczości Wisławy Szymborskiej – nacechowane są osobliwym humorem, ironią oraz zaskakującymi puentami, które zachwycają przenikliwością i świadomością literacką.

Niezwykle istotną płaszczyzną recenzowanej książki są wątki biograficzne, które nie tyle wprost wyłaniają się z felietonów – poza Onieśmieleniem, gdzie Szymborska pisze otwarcie o poznaniu Miłosza – a możliwe są do wychwycenia wyłącznie przez czytelnika, który choć trochę odnajduje się w lirycznej spuściźnie poetki. Świadomość przekuwania przyswajanych treści, zdobywanych doświadczeń, przeżywanych chwil i wspomnień, wszystkiego, co się w życiu przydarza, przez artystów na twórczość, teksty kultury – w procesie sublimacji – przenosi lekturę na zupełnie inny, bardziej sakralny, mistyczny i rozszerzający percepcje poziom, skupiający uwagę na detalach i tematach, których doszukiwać można się w wierszach poetki. Czytając felieton dotyczący książki Geografia osadnictwa, której autorką jest Maria Karczewska-Zalewska, można doszukać się zbieżności tematycznej z wierszem Psalm, a przyswajając teksty traktujące o faunie i florze, można dostrzec zainteresowanie naturą, która przecież tak często pojawia się w tomikach Szymborskiej. 

Zbiór felietonów to także subiektywny zarys literatury, spojrzeń na zjawiska, historię i poszczególne tytuły, uwydatniający nie tylko podejście i stanowisko poetki, ale również ogólny zarys tej dziedziny sztuki. Noblistka pisze o swoich i naukowych obserwacjach, poruszając takie zagadnienia, jak spuścizna antyczna (zajmując się Antologią poezji nowogreckiej), powieść gotycka, istota pozycji autobiograficznych, biograficznych, naukowych oraz wydawanych dziennikach i pamiętnikach. Zajmuje się również pozycjami dotyczącymi nauczania (podręcznikami, pomocami naukowymi) oraz książkami popularnonaukowym. 

Wszystkie lektury nadobowiązkowe to książka, którą czyta się z nieopisaną przyjemnością, z poczuciem, że ma się do czynienia z kimś niezwykle światłym, o wysokiej świadomości literackiej i zachwycającej przenikliwości. Felietony naszpikowane są cennymi uwagami i spostrzeżeniami, których lektura przynosi nie tylko satysfakcję intelektualną, ale również wymierną wiedzę i punkt wyjściowy do rozważań. Wisława Szymborską za sprawą zabawnych i ironicznych puent nierzadko rozbawia i zachwyca trafnością, intrygując czytelnika. To książka warta rekomendacji, pozycja – dla sympatyków twórczości poetki – obowiązkowa. 

6/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

sobota, 17 października 2015

176. Sabaa Tahir "Ember in the Ashes. Imperium Ognia"


Akcja powieści toczy się dwutorowo: z perspektywy Laii –
wstępującej w podziemne szeregi buntowników, stającej się niewolnicą komendantki, kobiety zarządzającej Akademią na Czarnym Klifie – oraz Eliasa, ucznia, przyszłego żołnierza Imperium. Drogi życiowe tych bohaterów konsolidują się, prowadząc ich do zatrważających wydarzeń i sytuacji. Ona – walcząca w imię swojego brata, zatrzymanego za zdradę – i on – przewartościowujący swoje życie – stworzą duet, który odmieni nie tylko ich życie, ale również wielu osób.

Imperium ognia ujmuje przede wszystkim niebywale dobrze skrojonym wątkiem obyczajowym, który właściwie dominuje w całej powieści. Bohaterowie zostają ukazani w pełnej krasie, sportretowano ich naturę w sposób niezwykle dogłębny i szeroki, ukazujący wszystko to, co determinuje ich postępowanie i losy. Nie sposób większości z nich jednoznacznie podzielić na prawych i lewych, dobrych i złych, gdyż ich negatywne cechy w ostatecznym rozrachunku zostają przyćmione przez słuszne, humanitarne i wartościowe decyzje, pozwalające postaciom cierpiącym i walczącym ziścić plany i marzenia. Bohaterowie recenzowanej pozycji zmagają się z różnymi przeciwnościami losu, starają się o realizację odmiennych – niekiedy ostatecznie łączących się – celów. Charakteryzują ich niejednakowe systemy wartości, w których prym wiodą różnorodne postawy tudzież idee: jedni traktują honor i waleczność jako pryncypium, drudzy stawiają na piedestale rodzinę i uczucia, trzeci zaś bezpieczeństwo i przetrwanie. Książka ukazuje więc zastępy osobowości i charakterów, postacie wyznające skrajne idee oraz poglądy, których walka – wynikająca z rozmaitych pobudek – ma charakter nie tylko rozrywkowy, ale również moralizatorski.

Bohaterowie powieści to postacie wielowymiarowe, o niezgłębionej psychice i niejednotorowym toku ideologicznym. Ich działania wyrastają z różnych założeń, każdy z nich obdarzony jest traumatyczną przeszłością, która definiuje ich postępowania lub stanowiska. Główna bohaterka, Laia, została pozbawiona najbliższej rodziny – uprowadzony zostaje Jej brat, a dziadkowie zostają zamordowani – dąży więc do przywrócenia wolności jedynemu żyjącemu krewnemu. Elias, główny męski bohater powieści, zobligowany zostaje do zbrojnej walki o pozycję i tytuł, co kłóci się z jego przekonaniami i potrzebami, co ostatecznie doprowadza do wewnętrznego konfliktu i wyboru między oczekiwaniami przyjaciół i rodziny a własnymi poglądami i wartościami. Na drodze tych postaci – jakże wspólnej w zaawansowanym etapie powieści – stają inne, starające się uniemożliwić lub pomóc w realizacji tych pragnień. Nad losami bohaterów ciąży swoiste fatum, bliższe lub dalsze pierwotnej definicji. Elias poznaje swoją przyszłość, dokładnie widząc ludzi – w tym przyjaciół i znajomych – których zgładzi. Z kolei Laii, będącej niewolnicą srogiej komendantki, grozi rychła śmierć (podobnie jak jej poprzedniczkom). Jednak za sprawą uporu, niezachwianego systemu wartości oraz odpowiedniego postępowania – wpisującego się w istotę etyki conradowskiej – bohaterom udaje się osiągnąć założone cele.

Sabaa Tahir buduje w czytelniku napięcie nie tylko dynamicznie toczącą się akcją i licznymi wybiegami, ale również ekspresywnym językiem. Bohaterowie powieści prowadzą wewnętrzne monologi, traktujące o moralności, hierarchii wartości oraz podejmowanych przez siebie decyzjach. Narracja korzysta z pytań retorycznych, poszukujących odpowiedzi nie tylko do zagadnień o rozwiązania fabularne, ale również o kwestie ideologiczne. Wykreowane osobowości są niezwykle niestabilne i silnie powątpiewające zarówno w otaczający ich świat, jak i we własne postępowanie. Imperium ognia ukazuje bohaterów nadzwyczaj ludzkich, obdarzonych tymi cechami, które stanowią o naszej istocie, o naszych ułomnościach i zaletach. To powieść o honorze, miłości i trudnych wyborach, które decydują nie tylko o naszych losach, ale również o przyszłości innych. To porywająca opowieść o odpowiedzialności za drugiego człowieka, ilustrująca skutki upadku wartości i nieposzanowania bliźniego. To wreszcie książka o potędze dobra, bezinteresownej i bezgranicznej miłości, która wyzwala i czyni szczęśliwym. Roztaczana przed czytelnikiem rzeczywistość zachwyca i zasysa w siebie, porywając w fascynującą podróż realizującą się na wielu płaszczyznach. To książka kompletna pod każdym względem.

6/6

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Akurat oraz Business & Culture.

środa, 14 października 2015

175. Urlich Schnabel "Zmierzyć wiarę. Dlaczego wiara góry przenosi i skąd się bierze"


Religie przez wieki obrosły mistycyzmem i enigmatycznością. To, co stanowi ich fundament, namacalną relację z Bogiem, podstawę praktykowania, nierzadko jest trudne do pojęcia, a jeszcze częściej mylone bądź źle odczytywane. Zmierzyć wiarę. Dlaczego wiara góry przenosi i skąd się bierze przedstawia wiele elementów wiary – takich jak modlitwa, wstawiennictwa, objawienia czy cudy – naukowo tłumacząc ich istotę, stawiając w prawdziwym świetle.

W zależności od wyznawanych światopoglądów i idei różne zjawiska tłumaczy się inaczej. Jedni przypisują pewnym wydarzeniom miano cudu, drudzy widzą w nich wyłącznie zbieg okoliczności lub działanie organizmu. Jedni wierzą w modlitwy wstawiennicze, inni przypisują ich rzekomym owocom efekt placebo. Jedni upatrują w medytacji sposób na szczęśliwe życie, inni nie dostrzegają w niej żadnych mistycznych przeżyć. Urlich Schnabel recenzowaną książką odpowiada na wiele pytań oraz rozjaśnia niejasności i tajemnice, jakie wytworzyły się wokół wiary, przeżyć i praktyk religijnych.

Jest to książka ciekawa. Z wielu powodów. Po pierwsze oprowadza po świecie nauki, ukazując multum dociekań, eksperymentów, badań i prób, które miały na celu udowodnienie istnienia bądź nieistnienia siły wyższej. Autor w sposób niezwykle zręczny i wyważony obraca się wśród tego typu wydarzeń, przytaczając relacje, opisy, reakcje środowisk naukowych tudzież niezrzeszonych społeczności, oraz ostateczne wyniki, wyławiając i prezentując to, co stanowi esencję, co najpełniej przedstawia omawiany problem. Książka stanowi głęboką penetrację ludzkiego umysłu, człowieczej psychiki, poszukującą odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące wiary – uwarunkowań sprzyjających przeświadczeniu o istnieniu Boga oraz rozwijaniu się pobożności, wpływu praktykowania modlitw na życie, powiązaniach między przynależnością a postępowaniem (hierarchią wartości i przyjmowanymi postawami), emocjami i uczuciami wynikającymi z praktykowania wiary. Przedstawia przebiegi i metody wielu prowadzonych doświadczeń, skupiając się nie tylko na wynikach i samym procesie badawczo–obserwacyjnym, ale również na owocu końcowym, jako ukazanym i zbadanym przez pryzmat ideologii i postaw samych badających – wierzący tłumaczą rzekomy cud jako zamierzone działanie Boga, ateiści zaś stanowczo dążą do wyjaśnienia naukowego Jest to więc pozycja traktująca nie tylko o wierze jako postawie, ale również o wierze w naukę, doniesienia oraz obiektywność doświadczeń.

Zmierzyć wiarę to pozycja szczególna. Obdziera bowiem niektóre zjawiska, elementy lub przedmioty wiary z otoczki niewytłumaczalności lub ingerencji bożej, rzetelnie tłumacząc i wyjaśniając w sposób zrozumiały i podparty nauką. To książka niezwykle światła, której lektura czyni świadomym nie tylko w kwestiach religijnych, ale również życiowych. Uczłowiecza i sprowadza do sfery profanum to, co obrosło mistycyzmem, magicznością, co zostało wyniesione do sfery sacrum, objaśniając psychologią, doświadczeniami, nauką oraz faktami historycznymi. Książka, choć traktuje o bardzo wielu elementach związanych z religią – samej postawie ideologicznej, praktykowanych czynnościach (modlitwach, medytacji, objawieniach, stanach euforii), przełożeniu wyznawanych zasad na rzeczywiste postępowanie, kształtujących się postawach społecznych, historii, cechach osobowościowych – to dotyka każdego z nich bardzo dokładnie, szeroko opisując i wyjaśniając.

Urlich Schanabel skupia się na dwóch zasadniczych płaszczyznach: subiektywnej (stawiającej na pierwszym planie człowieka: psychikę, świadomość, procesy kształtujące jego religijność, przeżycia związane z wiarą) oraz obiektywnej (traktującej w sposób ogólny o wyznaniach, o ciągłości religijnej, o przyczynach istnienia i niewymierania wiary, o powodach potrzeby wyznawania kultu siły wyższej). Mamy więc do czynienia nie tylko z analizą ludzkiej psychiki, relacji człowiek–wiara, ale również z relacjami historycznymi oraz przedstawieniami genez i wpływów praktyk religijnych na kształtowanie się społeczeństw. Należy spostrzec, że nie jest to książka, która obiera za zadanie zrodzenie w czytelniku powątpiewania bądź upewnienia, co do istnienia siły wyższej. Jest to pozycja przedstawiająca zagadnienia dotyczące wiary, a nie – jakby się mogło wydawać – ją samą. Autor rozjaśnia niejasności związane z religiami, naukowo tłumacząc niektóre praktyki oraz elementy, czyniąc wytłumaczalnym i zrozumiałym to, co przez wieki – a dla niektórych nawet do dziś – stanowiło niepodważalny dowód na istnienie Boga.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuje wydawnictwu MUZA oraz Business & Culture.

piątek, 9 października 2015

174. Harry Mulisch "Procedura"

Źródło
Procedura to powieść wielowymiarowa, w której treść i forma stanowią jedność. Rzecz traktuje w sposób szeroki o istocie tworzenia, przedstawiając jednocześnie równie dogłębnie tragizm życia głównego bohatera. Książkę można podzielić na trzy części, z czego dwie pierwsze – dotyczące stwarzania, tworzenia oraz losów pewnego człowieka, co zobowiązał się stworzyć gnoma – stanowią swoiste preludium, wigilię ostatecznej opowieści.

Przedstawiona historia stanowi wymowną esencję ludzkiego życia, jako toczącego się dwojako: drogą zewnętrzną oraz wewnętrzną. Te dwie płaszczyzny, choć budujące jedną osobowość, jednego człowieka, nie zawsze idą w parze, jednym stałym krokiem. Niekiedy – jak u bohatera Procedury – rozchodzą się, generując osobę rozbitą, o dualnych przeżyciach, których społeczno–materialny stan przeczy własnej samoocenie, emocjonalnemu i psychicznemu poczuciu. Harry Mulisch kreuje bohaterów ciekawych, zróżnicowanych, o interesującej psychice, trudnych do jednoznacznego ocenienia. Świat powieści jawi się równie dwojako, co postawa głównego bohatera: z jednej strony jest pozbawiony skrupułów, żądny pieniędzy i tytułów, lecz jednocześnie zmysłowy, uduchowiony, odbierany w sposób wrażliwy i nostalgiczny.

Wiktor Werker to postać tragiczna. Jego przeszłość – postępowania rodziców, seria nieudanych związków, śmierć dziecka oraz odejście ukochanej – determinuje jego wewnętrzne życie, permanentnie naprowadzając myśli na przykre obrazy, smutne wspomnienia i nieudane znajomości. To one – powracające nie tylko w świadomości czy w sumieniu, ale również w realnym życiu (pod postacią spisywanych listów czy podejmowanych decyzji) – stanowią o jego porażce. Harry Mulisch przedstawia czytelnikom bohatera niejednoznacznego, o dwoistej naturze, ukazanego w sposób cząstkowy, tworzący z czasem szeroki patchwork, obrazujący niezwykle niejasną, trudną i osobliwą osobowość. Wiktor posiada wszystko to, co stanowić powinno o jego życiowym powodzeniu, statusie i sukcesie: jest cenionym naukowcem u szczytu kariery, genialnym odkrywcą, niespotykanie światłym umysłem, który z niczego powołuje życie, sprowadzając tym istnienie boga do wymiaru legendy bądź mitu. Jednak prywatna życiowa katastrofa, którą narrator stopniowo ukazuje odbiorcy, zaważa na całym jego życiu. Utrata córki – a w rezultacie również jej matki, która zostawia Werkera równie nagle i niespodziewanie, co przedwcześnie (bo jeszcze jako płód) zmarłe dziecko – odbija się na całym istnieniu bohatera, czyniąc go postacią tragiczną.

Ustępy dotyczące córki stanowią najbardziej przejmującą i poruszającą część książki. Bohater korespondując do Niej, referuje nie tylko o sprawach bieżących (prowadzonych badaniach, powracających wspomnieniach, relacjach), ale coraz intensywniej zagłębia się w przeszłość, opowiadając o związku z Jej matką, ciąży, wielkiej miłości oraz rozstaniu. Są to fragmenty niezwykle ekspresywne, ukazujące ból, rozpacz oraz ogrom nienazwanych nieszczęść, jakie pojawiają się w życiu po tak wielkiej stracie. Werker ukazuje to zjawisko w sposób bardzo szeroki i dogłębny. Przedstawia jego dwie płaszczyzny: emocjonalną – dotyczącą refleksji traktujących o nienarodzonej córce, świadomości noszenia martwego płodu, poczucia utraty i porażki życiowej – oraz fizyczną – przedstawiającą odruchy, próby godzenia się z zaistniałą sytuacją, cierpieniem i bezradnością. Dzięki ujęciu przedstawianych wydarzeń w formie listów (trzecia, ostatnia, część książki realizuje się jako powieść epistolarna) emocje i odczucia bohaterów zostają ukazane w sposób subiektywny, pozbawiony narratorskiego wyobcowania.

Procedura to pozycja zajmująca myśli czytelnika, poruszająca wiele tematów. To książka przede wszystkim o istocie tworzenia – zarówno samego pisarstwa, jak i wielorakiej inicjacji. Harry Mulisch przedstawia to zjawisko z wielu perspektyw, przygotowując czytelnika na ostateczną opowieść – historię Werkera – ukazując uprzednio to zagadnienie z kilku perspektyw: ogólnego wtajemniczenia w proces kreacji, stwarzania czegoś z niczego, oraz generowania nowego życia. To także powieść o samotności i rozpaczy, będących następstwem niepowodzeń w związku. Autor przytacza obraz bohatera rozbitego wewnętrznie, którego nie określają sukcesy materialne czy naukowe, ale psychiczno–emocjonalna niestabilność, duchowy upadek i smutek. To portret osoby cierpiącej, nieumiejącej zapanować nad własnym życiem. Osoby, która, choć opanowała wyhodowywanie życia w próbówce, nie zawładnęła prywatnym życiem.

5/6

poniedziałek, 5 października 2015

173. Annie Jacobsen "Operacja Paperclip"

Operacja PaperclipZakończenie II wojny światowej doprowadziło nie tylko do ukształtowania się nowego ładu na świecie, ale również zapoczątkowania pewnych procesów i wydarzeń, które dziś traktowane są jako tajemnice, na które spuszczane są zasłony milczenia.

Annie Jacobsen jest dziennikarką oraz autorką książki Area 51, która przez wiele tygodni gościła na listach bestsellerów, stając się międzynarodowym hitem wydawniczym. Zajmuje się przede wszystkim sprawami dotyczącymi broni, wojny oraz bezpieczeństwa narodowego.

Operacja Paperclip przedstawia historię niemieckich zbrodniarzy wojennych – naukowców, chemików, lekarzy, fizyków – którzy w końcowym okresie II wojny światowej, za sprawą tajnych operacji amerykańskich służb specjalnych, trafiły do USA. Tam – wykorzystując zebraną wiedzę, opracowane techniki oraz nabyte umiejętności – rozpoczynali pracę dla Stanów Zjednoczonych, biorąc tym udział w wyścigu militarnym ze Związkiem Radzieckim.

To, co przede wszystkim stanowiło o potędze III Rzeszy, to zastępy naukowców, chemików, fizyków i matematyków, którzy w sposób nowatorski opracowywali różnego rodzaju bronie, sposoby walki oraz urządzenia i pojazdy, które miały posłużyć w wojnie. Alianci jednoznacznie uważali, że gdyby nazistowskie pociski V były gotowe wcześniej, przebieg wojny mógłby wyglądać inaczej. Właśnie one – budowane w fabryce w środkowych Niemczech, znajdującej się w górach Harz, głęboko pod ziemią, w dawnej kopalni gipsu – stanowiły główny przedmiot wywiadu Stanów Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii. W grudniu 1944, kiedy w podziemnych tunelach umierali niewolnicy – sprowadzani z Francji, Holandii, Belgii, Włoch, Czechosłowacji, Węgier, Jugosławii, Rosji, Polski i Niemiec, pracujący na dwunastogodzinnych zmianach, siedem dni w tygodniu, bez świeżego powietrza, światła, systemu wentylacyjnego i urządzeń sanitarnych, karani za nieposłuszeństwo śmiercią – nikt nie spodziewał się, że osoby odpowiedzialne za ten proceder zostaną docenione i uznane za przydatne przez Stany Zjednoczone i że większość z nich – między innymi Arthur Rudolph, Georg Rickhey, Wernher von Braun, generał Walter Dornberger zostaną przewiezieni do Ameryki, gdzie podejmą się pracy. Podobny los spotkał również innych naukowców i dygnitarzy III Rzeszy, których USA uznało za wartościowych.

Masowe ściąganie zbrodniarzy wojennych do Stanów Zjednoczonych wynikało z pogłębiającej się zimnej wojny, rywalizacji amerykańsko–sowieckiej. USA, doceniwszy wiedzę, zdolności oraz potencjał naukowców pracujących niegdyś dla Niemiec, zapewniało nie tylko zatrudnienie, ale również nową tożsamość, bezpieczeństwo oraz opiekę polityczną, dzięki czemu wielu z nich nigdy nie stanęło przed Międzynarodowym Trybunałem w Norymberdze.

Lektura recenzowanej książki zmusza do zmierzenia się z pytaniem dotyczącym wymiaru sprawiedliwości, a konkretnie jego braku. Kraje, do których emigrowali zbrodniarze wojenni – przede wszystkim Stany Zjednoczone – posiadając świadomość czynów oraz zła, jakiego dopuścili się byli niemieccy naukowcy, nie tylko nie potępiły ich przeszłości, ale dali wyraz solidarności i aprobaty, gwarantując bezpieczeństwo oraz pracę. Annie Jacobsen przedstawia ukrywaną i niewygodną prawdę, kreśląc historię lekarzy, chemików i uczonych, ukazując nie tylko ich losy powojenne, ale również dokonania i relacje, które służyły III Rzeszy. Operacja Paperclip to książka penetrująca omawiany temat w niezwykle szeroki i dogłębny sposób, poszerzona o liczne historyczno–naukowe odwołania, prezentująca nie tylko konkretne sylwetki, ale również postawy społeczeństw, narodów i władz. To pozycja bulwersująca, poruszająca i demaskująca, zadająca kłam wielu teoriom oraz poruszająca niedopowiedzenia historyczne.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuje portalowi Sztukater.

sobota, 3 października 2015

172. Jan Nowicki "Dwaj panowie"

Dwaj Panowie
Dwaj Panowie to zbiór korespondencji, jaka miała miejsce prze okres czterech lat, ponad dekadę temu, między dwoma przyjaciółmi: Janem Nowickim i Piotrem Skrzyneckim. Listy te – niegdyś publikowane na łamach Przekroju – trafiając dziś w ręce czytelników, wciąż zachwycają i intrygują treścią.

Recenzowana książka to pozycja szczególna. Listy w niej zebrane pochodzą z dwóch różnych płaszczyzn: profanum – z której pisze autor, Jan Nowicki, oraz sacrum, z której koresponduje przyjaciel pisarza, Piotr Skrzynecki. Można spostrzec więcej: listy pochodzą z dwóch różnych nieprzystających do siebie światów; kontrastujących wręcz. Jedne wysyłane są z naszej ziemskiej rzeczywistości, drugie z nieba. Jedne dotyczą spraw bieżących, drugie spisywane są wśród aniołów oraz pozaziemskich zjawisk. Autorem – zarówno nadawcą, jak i adresatem – jest dokładnie ta sama osoba, choć nazwiska na kopertach stanowią inaczej. O co zatem chodzi?

O tęsknotę. Po śmierci Piotra Skrzyneckiego, która miała miejsce w roku 1997, Jan Nowicki zaczął pisać listy adresowane na Niebo. Co więcej – nie tylko je pisywał, ale również otrzymywał. I także z Nieba! Od przyjaciela, kierownika artystycznego Piwnicy pod Baranami. Wymiana ta, trwająca ponad cztery lata: od 1997 do 2001 roku, dotyczyła bardzo wielu tematów – nie była ukierunkowana na żadne konkretne zagadnienie czy zjawisko – i stanowiła uzewnętrznienie emocji i refleksji, jakie wywołała w Janie Nowickim śmierć przyjaciela. Nawiązuję przede wszystkim do wielkiej tęsknoty, ujawniającej się w korespondencjach, oraz pragnienia zatrzymania żywych relacji z Piotrem Skrzyneckim, niepoddających się upływowi czasu.

Jan Nowicki pisze przede wszystkim o tym, co go otacza i zajmuje. Robi to w sposób ironiczny, niekiedy sarkastyczny, niezwykle przenikliwy, świadomy i dygresyjny. Roztacza przed rozmówcą – do którego kurtuazyjnie zwraca się Panie Piotrze – wizję samego siebie (własnych poglądów, spostrzeżeń, zauważeń, osobliwych zjawisk, kształtujących go wydarzeń i osób), dzięki czemu wymiana listowa nie ma charakteru stricte "pocztowego", a przyjmuje zupełnie inne, bardziej kameralne i bezpośrednie, cechy. Miejscami przypomina inteligentną konwersację intelektualistów (gdy traktuje o sprawach egzystencjalnych bądź ostatecznych), a niekiedy luźną przyjacielską pogawędkę, nastawioną na wymianę opinii o bieżących sprawach, ciekawych wydarzeniach oraz sytuacjach, które niedawno miały miejsce.

Dwaj panowie to książka osobliwa. Kreśli bowiem zażyłość relacji, jaka łączyła dwóch przyjaciół, przedstawiając ją ze stanowisk zgoła innych, niżby mógł spodziewać się czytelnik. Jest to opowieść o dwóch bliskich sobie osobach, których znajomości nie określiła i nie zdefiniowała fizyczność (w tym wypadku śmierć), a świadomość, wspólna historia, zbieżne osobowości oraz powiązania. Recenzowana książka jest świadectwem niepohamowanej i niezmierzonej tęsknoty, spowodowanej utratą kogoś ważnego. To manifest przyjaźni, kreślący wizję wiecznej znajomości, niegasnącej pamięci i relacji.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

czwartek, 1 października 2015

171. Wiesław Adamczyk "Kwiaty polskie na wygnaniu"


Sztuką jest napisać książkę historyczną, która nie tylko stanowiłaby źródło informacji, ale również emocji. Wiesławowi Adamczykowi – głównemu autorowi recenzowanej pozycji (obok Barbary Dominiczak i Ewy Ledóchowicz) – udało się to. Narracją omawianego tomu – głosem młodych ludzi – opowiada historię, która przede wszystkim wzrusza. Historię dzieci, które w czasie II wojny światowej zostały deportowane w głąb Związku Radzieckiego.

Kwiaty polskie na wygnaniu to fascynujący portret świadomości ludzkiej, dotyczący problemów, jakimi są zsyłki, wojna oraz tułaczka po świecie. Z racji tego, że bohaterami zebranych opowieści są dzieci – na podstawie ich pamiętników, rysunków, wierszy oraz wpisów poznajemy omawianie zagadnienia – wyłaniający obraz cechuje iście dziecięce, choć nie infantylne, podejście: ze strachem miesza się naiwność, ze złem dobroć, z niewiedzą nadzieja, z krzywdzą niezrozumienie. Mamy do czynienia ze wstrząsającymi obrazami rozstań, rozdzielań rodziny, porzucania znanego świata – domu rodzinnego, sielskich ogrodów i miejscowości – na rzecz niedobrowolnej wędrówki w nieznane. Postacie Adamczyka odbierają otaczającą ich rzeczywistość w sposób niezwykle czuły i adekwatny do wieku, dzięki czemu książka stanowi zupełnie inne, bardziej wrażliwe i ekspresywne spojrzenie na problem wygnania. Nie jest ono nacechowane obawą o utratę życia czy dóbr materialnych, ale strachem przed tym, co obce i dotąd niepoznane. Szczególnie dojmująca jest rozpacz po utracie tego, co dla dziecka najważniejsze – poczucia bezpieczeństwa oraz harmonii. Adamczyk przedstawia czytelnikowi świat na pozór prosty i jednoznaczny (w tym wypadku niesłuszny, niesprawiedliwy i złowrogi), którego zasady – przynajmniej dla dorosłych – są znane: należy walczyć o przetrwanie. Jednak robi to w sposób osobliwy i ciekawy, gdyż kontrastuje go z niewinnością oraz dobrocią dzieci, tworząc wymowny i poruszający obraz.

Bohaterowie recenzowanej książki uciekają od tragizmu, niesprzyjających warunków i bólu w świat nierzeczywisty, wykreowany przez wyobraźnię, pamięć i wspomnienia. To świat tworzony na kartkach pamiętników, zeszytów i dzienników, będący niezależną rzeczywistością, płaszczyzną, na której życie odzyskują porzucone miejsca, dawno niewidziani bliscy oraz umierająca tożsamość. Świat, który pozwala choć na chwilę wydostać się z bezkresnej Syberii, przenoszący w miejsca, za którymi wzbiera tęsknota, które powracają w snach. Prowadzone pamiętniki – ich pisanie oraz lektura – stanowiły jedyną broń, jaką zesłańcy mogli wytaczać wobec brutalnej codzienności. Pełniły również rolę mostu pomiędzy przeszłością a bieżącym życiem. Zawierały wszystko to, co było nieosiągalne, co istniało jedynie w sferze sacrum i marzeń. Ucieleśniały tęsknoty i pragnienia, żale i radości. W listach, rysunkach, wierszach i prozie ujawniała się cała emocjonalność, wewnętrzność i świadomość wysiedleńców; ludzi, którym zabrano to, co najcenniejsze.

Wiesław Adamczyk przedstawia historię społeczności, którą wyrwano ze słodkiego dzieciństwa, stanu nieświadomości i świata wolnego od zła; wtłoczoną w gorzką rzeczywistość, zmuszoną do rychłego dorośnięcia. Bezpowrotnie wpuszczono do ich życia wojnę i cierpienie, ukazując w całej krasie okrucieństwa, do jakich posunąć może się człowiek. Nagłe wywózki – niehumanitarne, zbierające plony w postaci różnych chorób (niekiedy powodujących śmierć) – przerzucały całe rodziny w pustkę Syberii, gdzie zdane były wyłącznie na siebie. Kwiaty polskie na wygnaniu ukazują ich męczarnie i ból, dając przy tym świadectwo ludzkiej solidarności, zdolności do etycznego postępowania i konieczności pielęgnowania więzi rodzinnych. To książka o człowieku i jego cierpieniu, o tym, jak wiele potrafi przejść i unieść. To portret ludzi okradzionych z dzieciństwa, których życiowym kompanem okazało się cierpienie.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.