poniedziałek, 21 września 2015

168. Mariola Pryzwan "Haśka. Poświatowska we wspomnieniach i listach"

Halina Poświatowska należy do grona tych twórców, których twórczość – ze względu na formę oraz poruszaną tematykę – jest wciąż aktualna i chętnie czytana. Jej spuścizna zachwyca i intryguje, a wydany niedawno zbiór korespondencji i wspomnień, opracowany przez Mariolę Prywzan, przybliża tę fascynującą postać, pozwalając odbiorcy przeniknąć do świata poetki.

Na recenzowany tom składają się listy, wspomnienia, anegdoty, liczne fotografie, rękopisy oraz dokumenty. Wybranie tego sposobu przedstawiania sylwetki poetki owocuje nie nie tylko szerokim, wielobarwnym, złożonym i wieloperspektywistycznym portretem samej artystki, ale również wielu społeczności, w tym twórców skupionych wokół krakowskiego Domu Literatów.


Haśka. Poświatowska we wspomnieniach i listach kreuje wizję poetki, jako kobiety niezwykle pogodnej, pomimo trudnych i niesprzyjających realiów oraz okoliczności, w jakich została obsadzona. Nawiązuję przede wszystkim do nieuleczalnej choroby serca, która nie tylko psychicznie zajmowała artystkę, ale nakładała różne fizyczne ograniczenia, znacznie utrudniające normalne funkcjonowanie – choćby w poruszaniu się. Dolegliwość, która sprawiłaby, że wiele osób podporządkowałoby swoje życie użalaniu się i popadaniu w coraz głębsze kręgi smutku, u Haliny Poświatowskiej przyniosła zgoła inne rezultaty – uwypukliła w niej potrzebę tworzenia oraz zmotywowała do działania, z naciskiem na poszerzanie horyzontów za sprawą nauki i lektury. Właśnie po operacjach serca, którym poddała się w Stanach Zjednoczonych, nie znając angielskiego (dopiero na miejscu zaczęła intensywną naukę), bez znacznych środków pieniężnych (licząc na stypendium) i o kulejącym zdrowiu, rozpoczęła studia filozoficzne na Smith College, które w dużej mierze absorbowały jej czas. Przebywając w obcym kraju – z dala od najbliższej rodziny, matki, która dotychczas otaczała córkę niezwykłą opieką i troską, z którą łączyła ją bardzo mocna więź – dochodziła w niej do głosu tęsknota za ojczyzną i bliskimi ludźmi, która była często powracającym tematem w prowadzonych przez nią korespondencjach.


Życie autorki Opowieści dla przyjaciela, tak bardzo naznaczone chorobą, toczyło się dwojako, po dwóch różnych, niekiedy przeplatających się, a niekiedy zupełnie obcych i nieprzystających do siebie, torach. Na tym pierwszym, najbardziej jednoznacznym – kojarzącym się z cierpieniem i bólem – realizującym się w szpitalach, gabinetach lekarskich oraz w łóżku, do którego artystka bywała przykuta, Poświatowska stawała twarzą w twarz z własną chorobą, z własnymi słabościami, uzmysławiając sobie powagę sytuacji oraz kruchość życia. Z kolei na drugiej płaszczyźnie, stojącej w opozycji do rzeczywistości szpitalnej, wśród ludzi, przyjaciół, literatów, w nowych miejscach bądź w konfrontacji z rzeczami lub wiedzą, której jeszcze nie posiadła, zachowanie poetki przebiegało inaczej – używała życia w ludycznym tego słowa znaczeniu, niechętnie rozmawiała o problemach zdrowotnych i dużo pracowała (zwłaszcza ucząc się języków, tłumacząc oraz przygotowując się do egzaminów). Oczywiście, obie te rzeczywistości tworzyły jedną postać – jakże niejednoznaczną – a znajomi Poświatowskiej zgodnie zauważają, że nigdy nie lubiła mówić o chorobie, to z listów czy z zachowanych urywków z przeszłości, wyłania się ten podział (choć nie zawsze dotyczy samej postawy czy mentalności poetki – dotyczy również ograniczeń fizycznych).

Lektura recenzowanej książki to swoista gra ze świadomością i wrażliwością, gdyż z każdym następnym wspomnieniem oraz następną korespondencją, rośnie wiedza nie tylko na temat artystycznego rozwoju poetki czy relacji z otoczeniem, ale przede wszystkim wzrasta poczucie mijającego czasu, przybliżającego do śmierci Poświatowskiej. Postawa artystki, która wyłania się z zebranego i opracowanego przez Mariolę Pryzwan materiału, wzrusza nie tyle bezradnością wobec nieuleczalnej choroby, ile wrażliwością, refleksyjnością oraz próbą przeżycia i zrozumienia świata w możliwie najwyższym stopniu. To historia o kruchości życia, o tym, że dosyć wyświechtane carpe diem, naprawdę ma przełożenie w rzeczywistości, a jego założenia – choć znane ludzkości od wielu epok – są słuszne i warto z nich korzystać. Życie Poświatowskiej to przykład istnienia w imię sztuki i samorozwoju, niepodporządkowanego żadnym granicom, fizycznym uwarunkowaniom czy chorobom. To opowieść o kobiecie, której życie – choć krótkie i naznaczone cierpieniem – charakteryzuje się radością z codzienności. Haśka. Poświatowska we wspomnieniach i listach przedstawia taki wariant funkcjonowania i postępowania, jaki mógłby, i jaki powinien, posłużyć nie tylko osom zmagającym się z chorobami, ale wszystkim wątpiącym w życie za wzór.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

3 komentarze:

  1. Nie wiem zbyt dużo o życiu Poświatowskiej, więc taka książka na pewno miałaby dla mnie charakter poznawczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna, genialna recenzja! A po jej przeczytaniu jeszcze bardziej się cieszę, że książka leży u mnie na półce :)

    OdpowiedzUsuń