czwartek, 25 czerwca 2015

159. Robert Schneider "Pierwsze damy Francji"


Osoby z pierwszych stron gazet, pełniące istotne funkcje, będące w ciągłym zainteresowaniu mediów, na pozór wydają się szczęśliwe. O ich spełnieniu i zadowoleniu, według opinii publicznej, stanowić powinna pełniona funkcja. Robert Schneider, książką Pierwsze damy Francji, udowadnia, że niekoniecznie piastowane stanowisko jest powodem do radości, przedstawiając historię ośmiu kobiet, którym na pierwszy rzut oka los sprezentował życie wyjątkowe, pełne zaszczytów i przywilejów.


Robert Schneider był kierownikiem działu politycznego czasopisma "L'Express", zastępcą dyrektora redakcji rozgłośni radiowej France Inter, potem redaktorem naczelnym i kierownikiem działu politycznego "Nouvel Observateur". Obecnie pełni funkcję doradcy dyrekcji tego tygodnika. Opublikował kilka książek.

Pierwsze damy Francji to książka przedstawiająca portrety ośmiu pierwszych dam Francji, których życie u boku republikańskiego monarchy mocno odbiegało od wyobrażeń społeczeństwa. To historie traktujące o kobietach obsadzonych w określonej roli, od której – w większym lub mniejszym stopniu, próbowały uciec. Losy Yvonne de Gaulle, Claudie Pompidou, Danielle Mitterrand czy Bernadette Chirac – kilku z opisanych w recenzowanej książce kobiet, oprócz jednostkowych historii przedstawiają pół wieku najnowszej historii Francji. 

Claudie Pompidou stwierdziła, że Pałac Elizejski jest dla Niej domem nieszczęścia. To spostrzeżenie, wydające się na pierwszy rzut oka niedorzecznością – bo jak można czuć się nieszczęśliwie na świeczniku, pełniąc jedną z najbardziej reprezentacyjnych funkcji w państwie, śmiało podtrzymywały inne kobiety, którym przypadła funkcja pierwszej damy Francji. Tak, to nie żart. Na przykład Yvone de Gaulle, małżonka Charlesa de Gaulle, traktowała swój pobyt w Pałacu Elizejskim jako uciążliwy obowiązek, zaś Claude Pompidou, po objęciu przez Georges'a władzy, nie chciała w ogóle tam zamieszkać, woląc pozostać w dawnym miejscu zamieszkania. Jednak, niechęć wielu kobiet do mieszkania w reprezentacyjnym budynku to tylko wierzchołek góry lodowej, jaką jest prezydentura męża. Do innych składowych ich nieszczęścia zaliczał się między innymi dyplomatyczny protokół, utrata swobody na rzecz licznych obowiązków i zasad oraz poczucie zniewolenia.

Książka Roberta Schneidera to przede wszystkim fascynujące studium najnowszej historii Francji, przemian w obyczajowości, zmian w społeczeństwie oraz w postrzeganiu roli kobiety. W przytoczonych przez autora portretach widać stały progres w istocie i znaczeniu pierwszej damy Francji, rozpoczynający się w przebywającej w cieniu męża Yvonne de Gaulle, przez Cecilie Sarkozy, która jako pierwsza powiedziała szefowi państwa "nie", zmuszając go tym do rozwodu, po Carle Bruni-Sarkozy, która zapisała się na kartach historii jako wyemancypowana żona prezydenta, utożsamiana z rozbawioną elitą oraz swobodą obyczajową. Ta ewolucja rzetelnie odzwierciedla nie tylko szereg zmian w społeczeństwie francuskim, ale również światowym.

Pierwsze damy Francji to książka niewątpliwie interesująca, przedstawiająca najnowszą historię Francji w sposób nieszablonowy, gdyż nie od strony rządzących, a pierwszej damy. Jest to pozycja, która powinna zaciekawić osoby zainteresowane Francją, prywatnym życiem elit oraz poszerzaniem się praw i przywilejów kobiet. 

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA SA

5 komentarzy:

  1. Bardzo lubię czytać o życiu elit, więc bardzo chętnie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie specjalnie interesuje mnie historia Francji i jej pierwsze damy, więc raczej nie przeczytam tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie nie mam ochoty na tę książkę, ale może kiedyś po nią sięgnę, chociaż na pewno w późniejszym terminie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie jakoś nigdy nie interesował życiorysy pierwszych dam, dlatego dałam sobie spokój z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja bym bardzo chętnie tę książkę przeczytała! Muszę poszukać w bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń