poniedziałek, 15 czerwca 2015

158. A.M. Homes "Niech będzie nam wybaczone"

Niech będzie nam wybaczone to książka obfita pod wieloma względami, zaczynając od najbardziej widocznego – ilości stron, kończąc na zawartości – ilości wątków, bohaterów czy wydarzeń. Jest to powieść napisana z wielkim rozmachem, zdumiewająca mnogością elementów wykreowanej rzeczywistości oraz pokaźnym wachlarzem tematycznym.

A. M. Homes jest autorką pięciu powieści, redaktorką "Vanity Fair" oraz wykładowczynią na Uniwersytecie Princeton. Publikuje między innymi w "New Yorkerze" i "New York Timesie". Jej książki przełożono na dwadzieścia dwa języki, a za Niech będzie nam wybaczone otrzymała w 2013 roku Women's Prize for Fiction.

Harold Silver przez całe życie obserwował sukcesy młodszego brata. Z zazdrością, jako bezdzietny akademicki wykładowca, bezowocnie piszący od lat książkę o Nixonie, odnosi się w stosunku do George'a, widząc nie tylko sukcesy w Jego życiu zawodowym, ale również prywatnym. Wszystko zmienia się w chwili, gdy George doprowadza do śmiertelnego wypadku samochodowego, a niedługo później posuwa się do morderstwa żony. Kontrolę nad Jego sprawami, w tym opieką i wychowaniem dwójki dzieci, przejmuje Harold, co całkowicie zmienia Jego dotychczasowe życie.

Powieść Niech będzie nam wybaczone to książka interesująca i ważna z wielu powodów. Jednym z nich jest niewątpliwie porywająca, fascynująca i niezwykle wymowna panorama społeczeństwa amerykańskiego, a w rezultacie – za sprawą amerykanizacji oraz globalizacji, całego społeczeństwa XXI wieku. W postępowaniach bohaterów można doszukiwać się wielu nawiązań do Naszych reali, naznaczonych ślepym biegiem konsumpcjonistycznym, zanikaniem mocnych więzi rodzinnych oraz nasilaniem się zachowań, które bynajmniej nie można zaliczyć do godnych naśladowania. Postacie wykreowane przez A.M. Homes to jednostki wyraziste oraz osobliwe, przedstawiające nie tylko konkretne postawy, ale również szerokie grupy społeczne funkcjonujące w obecnych czasach. Dzieci George'a – osierocone przez matkę, opuszczone przez ojca (przebywającego w szpitalu), będące pod opieką głównego bohatera, odzwierciedlają istotę swojego pokolenia: biernego wobec spraw egzystencjalnych, niechętnego do wyrażania własnych emocji, jednak zdolnego do empatii. Ich postępowanie, z jednej strony oschłe i wstrząsające – względna obojętność wobec śmierci matki, zadziwiające zachowanie podczas pochodu pogrzebowego (korzystanie z urządzeń multimedialnych służących do grania), a jednocześnie niezmiernie empatyczne – zainteresowanie chłopcem, który uczestniczył w wypadku samochodowym spowodowanym przez ich ojca, potrzeba towarzystwa i rozmowy z Haroldem (m.in. na tematy dotyczące dojrzewania (miesiączkowanie itp.)) wymyka się jednoznacznej ocenie, zaskakuje, zmusza do refleksji (traktującej o istocie rodzicielstwa, problemach związanych z dojrzewaniem), a także stanowi fascynujący portret psychologiczny nastolatków. Sam Harold – wpisany w gombrowiczowską formę, realizujący się jako opiekun, zastępczy ojciec i przyjaciel dzieci, również intryguje portretem psychologicznym. Jego postępowanie, nie zawsze łatwe do zdefiniowania, a także skomplikowane relacje z otoczeniem – z kobietami poznanymi w internecie, z bratem, byłą żoną, matką i jej nowym partnerem, stanowią wymowny przekrój społeczeństwa amerykańskiego, nastawionego na krótkie, płytkie relacje, w pewnym sensie hedonistycznego, dążącego do zaspokajania własnych żądz.

A.M. Homes stworzyła powieść, w której treść trafnie współgra z formą, a ta stanowi integralną część treści. Obraz konsumpcjonistycznego społeczeństwa, skontrastowany ze stereotypami oraz zamierzonymi przerysowaniami i wyolbrzymieniami, zostaje dopełniony tempem akcji (niezwykle śpiesznym (co zostało osiągnięte między innymi za sprawą lapidarnych, acz częstych dialogów)), językiem oraz wysublimowanym poczuciem humoru. Autorka, by uwypuklić sylwetki postaci, posługuje się groteską (choćby podczas pochodu pogrzebowego, gdy dzieci zmarłej grają w gry), a także specyficznym, czarnym humorem.

Niech będzie nam wybaczone opiera się na dosyć odważnej konstrukcji, wymagającej od autora umiejętności długofalowego podtrzymywania czytelnika w zainteresowaniu. Wszystkie przełomowe wydarzenia – wypadek samochodowy, śmierć żony George'a, rozpad pożycia małżeńskiego głównego bohatera, mają miejsce w pierwszej połowie książki, co sprawia, że od tych wydarzeń akcja powieści toczy się jakby z góry, po wyznaczonych torach, systematycznie zwalniając. By podtrzymać jej tempo, a nawet więcej – podwyższyć, autorka wplątuje bohaterów w skomplikowane relacje (rodzinne, przyjacielskie, miłosne, motywowane poczuciem winy lub obowiązku), stawia ich przed rozmaitymi wyborami, zamykającymi bądź otwierającymi nowe drogi. Wszystko to – mnogość rozwiązań i wydarzeń pojawiających się sukcesywnie w późniejszej fazie lektury, sprawia, że powieść zaczyna stopniowo nużyć oraz męczyć czytelnika. Książka zdecydowanie powinna być o połowę krótsza, pozbawiona wielu niepotrzebnych wątków, które nie tylko nie urozmaicają, ale przywodzą na myśl niekończące się seriale.

3,5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

1 komentarz:

  1. Czasami zbyt dużo szkodzi książce. I tak chyba jest w tym właśnie przypadku.

    OdpowiedzUsuń