niedziela, 31 maja 2015

154. Stosik majowy



Maj upłynął mi bardzo szybko. Przede wszystkim pod znakiem podróży, gdyż w połowie miesiąca wróciłem z miesięcznych praktyk we Włoszech. Z tego powodu, a także za sprawą nadrabiania zaległości w szkole, nie miałem dużo czasu na lekturę. Przeczytałem raptem cztery książki. Jednak, w wyniku promocji w moim ulubionym internetowym dyskoncie, do mojej kolekcji dołączyło kilka pozycji. 


Do mojego księgozbioru dołączyły następujące pozycje:

Przewodniki zakupione w odwiedzanych miastach:
1. Przewodnik po San Marino
2. Przewodnik po Florencji

Zakupy własne:
3. "W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany"
4. Evelyn Waugh "Daleko stąd"
5. John Le Carre "Szpieg"
6. Alberto Manguel "Homer. Iliada i Odyseja"
7. Haruki Murakami "Ślepa wierzba i śpiąca kobieta"
8. Erin Morgenstern "Cyrk nocy"
9. James L. Haley "Wilk. Szlaki życia Jacka Londona"

Egzemplarz rezenzencki:
10. R.A. Antonius "Czas beboka" – recenzja: KLIK

Czytaliście którąś z tych książek? Polecacie?

środa, 27 maja 2015

153. Lisa See "Na złotej górze"

Uwielbiam zaczytywać się w różnego rodzaju opowieści autobiograficzne, pamiętniki, biografie i relacje z życia wybitnych osób. Cenię w nich przede wszystkim możliwość dowiedzenia się więcej o postaciach, którymi się interesuje oraz poznania różnych intymnych smaczków z ich życia, a także konkretną wiedzę oraz sposobność do wyciągania wniosków na cudzych decyzjach.

Lisa See – autorka bestsellerów z listy "New York Timesa": Kwiat śniegu i sekretny wachlarz, Miłość Peonii, Dziewczęta z Szanghaju, Sieć rozkwitającego kwiatu, Marzenia Joy. Jej książki zostały przełożone na trzydzieści języków i sprzedane w wielomilionowych nakładach. Mieszka w Los Angeles.

Na złotej górze to opowieść autobiograficzna, która traktuje o losach rodziny autorki, poczynając od Jej dziadka, który w roku 1867 przybył do Ameryki, gdzie zajął się sprzedażą ziołowych mikstur robotnikom-imigrantom. Jego syn Fong See stworzył imperium handlowe (które powstało na fundamentach małego sklepiku z pamiątkami) oraz ożenił się z białą kobietą, co wówczas było nie tylko przełamaniem konwenansów, ale również rażącym pogwałceniem prawa. Autorka snuje opowieści również o dalszych członkach rodziny – Lisie dorastającej w sklepie z antykami, krewnych żyjących w biedzie w Chinach, przodkach próbujących swoich sił w amerykańskim biznesie oraz wszystkich tych, którzy mieli wpływ na kształtowanie się losów jej rodu.

Recenzowana książka to pozycja zdumiewająca, bowiem w natłoku dat, nazw własnych, obcobrzmiących imion i nazwisk, prywatnych wydarzeń oraz skomplikowanych rodzinnych relacji, nie nudzi obciążając czytelnika dużą ilością treści, a porywa i intryguje. Przytaczane przez autorkę historie traktujące o zawiłych losach jej rodziny, imponują nie tylko płaszczyzną historyczną (jako fakty, ciągi wydarzeń z zamierzchłych czasów), niebywałymi dokonaniami przodków (ich determinacją, iście filmowymi relacjami i losami), ale przede wszystkim portretem społeczeństwa chińczyków i amerykanów z XIX i XX wieku. Jest to książka, w której autorka bardzo zręcznie posługuje się faktami, płynnie przechodząc ze sfery intymnej – przedstawiając prywatną historię rodziny, w realia społeczne – kwestie związane z tolerancją, gospodarką, kulturą, uprzedzeniami, czyniąc z tych dwóch obszarów jedną porywającą całość.

Nie ukrywam, że bardziej niż przedstawione losy przodków Lisy See, interesowały mnie informacje związane ze społeczeństwem amerykańskim, z naciskiem na stosunki z masowo przybywającymi imigrantami z Chin. I tu, już podczas pierwszego etapu lektury, moje oczekiwania zostały zaspokojone. Wbrew mojemu błędnemu mniemaniu, jakoby społeczeństwo amerykańskie żywiło otwartość i tolerancje wobec wszystkich narodowości, z książki wyłania się obraz Stanów Zjednoczonych, jako zamkniętych oraz widocznie uprzedzonych na chińczyków. Masowa emigracja do USA oraz rozmaite wewnętrzne czynniki (kryzys lat siedemdziesiątych, kiedy pracę straciło 30 procent mieszkańców Kalifornii, spadek wydobycia złota oraz problemy pogodowe) sprawiły, że weszły w życie różne ustawy o charakterze antychińskim (będące często wykorzystywane w promowaniu się polityków oraz prowadzoniu kampanii), wykluczające, uniemożliwiające pobyt, emigrację oraz znalezienie pracy przez chińczyków. Polityka ta okazała się na tyle skuteczna, że w roku 1887 na Złotą Górę – bo tak Chińczycy nazywali Stany Zjednoczone, przybyło jedynie 26 emigrantów z Chin (dla porównania: kilka lat wcześniej udało się prześlizgnąć aż 39579 osobom!). Oprócz uwarunkowań gospodarczo-politycznych podjętych przez autorkę w książce, intrygującą kwestią jest również izolacja kulturowa i społeczna, czego przykładem jest nie tylko problem z asymilacją, ale również fakt utworzenia się osobnej dzielnicy, zamieszkiwanej jedynie przez imigrantów z Chin – Chinatown.

Na złotej górze to niewątpliwie pozycja interesująca, zawierająca informacje z wielu płaszczyzn, spiętych klamrą losów przodków Lisy See. Opowiedziane historie urozmaicone osobistymi refleksjami, anegdotami, gawędami i historycznymi faktami, wykraczają mocno poza schematy, czyniąc z recenzowanej pozycji książkę nie tylko dobrą, ale również szalenie użytkową (ze względu na płynącą z niej wiedzę).

5/6

piątek, 22 maja 2015

152. Rafał Socha "Kredyt na żula"

Nie przepadam za krótkimi formami prozatorskimi. Rzadko po nie sięgam, ceniąc sobie rozbudowaną akcję, wielowątkowość oraz możliwość zżycia się z bohaterami. Dla niektórych pozycji, kierując się przeczuciem oraz rekomendacjami innych, robię wyjątki. Tak było w wypadku najnowszej książki Rafała Sochy, "Kredytu na żula".

Rafał Socha (ur. 1976 r.) – prozaik oraz autor piosenek. Z wykształcenia inżynier budowlany, autor powieści "Jak zostałem bażantem" oraz szeregu opowiadań o tematyce współczesnej. Współpracuje z częstochowskim magazynem literackim "Galeria". Pasjonuje się muzyką i sportem.

"Kredyt na żula" to antologia prozatorskich miniatur Rafała Sochy, zbiór opowiadań powstałych na przestrzeni wielu lat, traktujących o przykrej, szarej rzeczywistości, z którą zmagają się bohaterowie. Realia, w jakich żyją, przeplatają się z groteską, codzienność z niezwykłością, a smutek ze śmiechem oraz ironią.

Opowiadania Rafała Sochy to teksty nacechowane specyficznym podejściem do kreowania literackich rzeczywistości oraz sposobów ich ukazywania. Nieszablonowość, osobliwość oraz oryginalność to niektóre z słów, którymi mógłbym najlapidarniej oraz najtrafniej opisać utwory składające się na recenzowaną książkę. Pióro autora – olśniewające nie tylko lekkością, bogactwem słownictwa oraz przenikliwością, porywa specyficznym poczuciem humoru, wyraźnie naznaczonym ironią oraz inteligentnym żartem. Sposób budowania świata bohaterów – permanentnie przenikającej się gorzkiej rzeczywistości z groteskową, wręcz nierealną, płaszczyzną, balansowanie pomiędzy realizmem a absurdem, podniosłością a wulgarnością, przechodzenie ze sfery codzienności do sfery nacechowanej magią, sprawia, że książkę czyta się w zahipnotyzowaniu, z wrażeniem, że obcuje się z czymś nierealnym, dalekim i przyziemnym zarazem. Obfitość sposobów kreowania literackiej rzeczywistości (która intryguje, wpływa na zmysły i wodzi czytelnika przez wykreowany świat), bujność patentów na wzbogacenie akcji oraz środków obrazowania, nie sprawiają, że lektura "Kredytu na żula" męczy czy przytłacza. Wręcz przeciwnie, porywa czytelnika w niebanalną rzeczywistość.

Bohaterów opowiadań autor traktuje w sposób niezwykły, przynajmniej w moim mniemaniu. Czytając poszczególne teksty odnosiłem wrażenie, że to właśnie oni – ci główni, jak i drugoplanowi, stanowią centrum wykreowanego świata, a nie, jak to często bywa, współtworzą z otaczającą ich rzeczywistością jedność. Wyruszając w podróż w literacką fikcję Rafała Sochy, czytelnik winien przygotować się na nietuzinkowe obrazy, takie jak niecodzienna wizja technikum budowlanego, w którym bohater prowadzi zajęcia, osobliwa podróż w góry czy niezwykła rozmowę kwalifikacyjna. Wyjątkowość, choć w tym wypadku w pejoratywnym znaczeniu tego słowa, opowiadań ze zbioru "Kredyt na żula" objawia się również w opisach stosunków erotycznych, które niestety są niesmaczne i przesadzone.

Mimo wielu zalet recenzowanego zbioru opowiadań – bardzo dobrego warsztatu pisarskiego autora, olśniewających umiejętności kreowania literackiej rzeczywistości oraz stosowania groteski i ironii, utwory Rafała Sochy nie wywarły na mnie takiego wrażenia, na jakie liczyłem. Poza zachwytem nad poziomem tekstów, nie wyciągnąłem z opowiadań nic intrygującego dla siebie. Żadnych spostrzeżeń, żadnych myśli, żadnych cennych uwag.

4/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

poniedziałek, 18 maja 2015

151. Waldemar Nocny "Jelitkowo na dawnej pocztówce"


Jednym z najczęściej przywożonych przeze mnie przedmiotów z podróży, tych większych, jak i mniejszych, zaraz obok informatorów czy regionalnych skarbów, są pocztówki. Nieduże, klimatyczne, prostokątne pocztowe kartki, przedstawiające najbardziej atrakcyjne miejsca turystyczne, potrafią, nawet po długim okresie, przywołać wspomnienia. Tym razem, za sprawą "Jelitkowa na dawnej pocztówce" Waldemara Nocnego, miałem okazję udać się w podróż mocno wykraczającą poza moje wspomnienia, w podróż historyczną.

Jelitkowo, mała nadmorska miejscowość, która z końcem XIX w. zrobiła dużą karierę jako nadbałtyckie kąpielisko, notowana jest już, jako niewielka wieś rybacka, w 1480 r. Wioska, zamieszkiwana przez Kaszubów, aż do początków XX w. miała charakter rybackiej osady. Około 1875 r. pojawili się w niej pierwsi letnicy, dla których dwa lata później otwarto gospodę, a w 1893 r., za sprawą Reinholda Kamerke, nadmorskie kąpielisko, w którego skład weszły sklep i trzy gospody. Od tego momentu, zwłaszcza dla turystów ceniących ciszę i spokój, ta mała nadmorska miejscowość stała się kluczowym miejscem do wypoczynku, o czym świadczy jej rosnąca popularność przez następne dekady. Życie jest tu proste i tanie – tak w 1898 r. zachwalał pobyt w Jelitkowie berliński przewodnik turystyczny.

 "Jelitkowo na dawnej pocztówce" to zbiór pocztówek opatrzonych krótkimi komentarzami historycznymi lub cytatami, traktującymi o Jelitkowie – jego historii, zabudowie, istotnych wydarzeniach, mieszkańcach oraz losach. Oprócz kartek pocztowych przedstawiających najistotniejsze elementy kurortu nadmorskiego – plaży, mola, promenad, album zawiera również istotne pod względem historycznym i kulturowym miejsca, m.in. dawny folwark cysterski nad Potokiem Oliwskim, młyn powstały w 1609 r., domy zdrojowe, pętle tramwajową, parki, łodzie rybackie, łazienki, hotele, kawiarnie oraz kaplicę jelitkowską, którą rozebrano w roku 1979.

Oprócz konkretnych informacji dotyczących omawianej miejscowości, z albumu Waldemara Nocnego wyłaniają się wiadomości, które traktują o sposobach i zwyczajach wypoczywania w XIX i XX wieku. W Jelitkowie, za sprawą rozpowszechnienia się niemieckiego wynalazku, tzw. plaży rodzinnej, podobnie jak w Świnoujściu, kąpieliska były podzielone na Damenbad, Herrenbad i Familienbad, czyli na damską, męską oraz rodzinną część. Równie fascynującym zagadnieniem jest plażowa moda, nieustannie zmieniająca się na przestrzeni lat. Na początku XX wieku, około 1910 roku, panie, co wynika z przekazu Heleny Duninównej, nosiły pąsowe majteczki z falbankami, sięgającymi do pół łydki, obszytymi białą tasiemką, zaś w latach trzydziestych, tym razem wśród panów, popularność zyskały szorty i krótkie spodenki kąpielowe, odsuwając na bok pasiaste uniformy.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

sobota, 16 maja 2015

150. R. A. Antonius "Czas Beboka"

Bardzo chętnie sięgam po książki, które potrafią przenieść w nieznane rzeczywistości. Mam na myśli nie tylko te, które zabierają w podróż do innych epok czy obcych miejsc, ale również opowiedziane z innej, bądź zapomnianej, perspektywy.

Richard A. Antonius (Ryszard Antoniszczak), ur. w 1947 w Nowym Sączu. Artysta plastyk, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, autor tekstów, scenariuszy filmowych i sztuk teatralnych, ilustrator, reżyser i malarz.

Główny bohater powieści, Adam, jedenastoletni chłopiec o niebywałej wyobraźni, żyjący w siermiężnych czasach PRL-u, u boku wymagającego ojca i mniej surowej matki, poznaje rzeczywistość w jakiej dane jest mu żyć. Informacje o niej czerpie z wielu źródeł – podsłuchanych rozmów rodziców i ich gości, opowieści babci oraz własnych obserwacji.

Akcja powieści rozgrywa się w 1953 roku w Katowicach. Główny bohater, wspominany Adaś, mieszkający na jednym z blokowisk wraz z zaborczym ojcem, oddanym działaczem partyjnym, oraz matką, której brak odwagi i sił, by móc przeciwstawić się mężowi (choćby wtedy, kiedy ten, motywowany rzekomym dobrem dziecka, za drobne, naturalne dzieciństwu błędy, karci syna), na oczach czytelnika zmierza się z PRL-owską rzeczywistością. Jego punkt widzenia, jakże spójny z poziomem dojrzałości i wiekiem, nacechowany naiwnością, swoistą magią oraz brakiem powagi i patetyczności dorosłych, pozwala odczytać i spojrzeć na minione czasy z zupełnie innej, bardziej magicznej, perspektywy. Wszystko to, co tworzy Jego rzeczywistość – bliscy, otoczenie, przedmioty codziennego użytku, najbliższe otoczenie, traktowane jest w sposób nieszablonowy, również tożsamy z wiekiem bohatera. Z tego powodu na przykład kredens, wydawałoby się najbardziej użytkowy i stateczny mebel w mieszkaniu, za sprawą opowieści babci, staje się mitycznym, legendarnym przedmiotem, nie tylko osnutym magiczną, w oczach bohatera, historią, ale również wyobrażeniami jedenastolatka.

"Czas Beboka" czaruje nie tylko postacią głównego bohatera, ale również kontrastujących z nim rodziców, reprezentujących nie tylko konkretne postawy czy światopoglądy, ale przede wszystkim dorosłych, wyzbytych z dziecięcej delikatności, naturalności oraz wyidealizowanego spojrzenia na świat. Powieść Richarda A. Antoniusa to zaskakująca opowieść o dwóch światach, na pozór równoległych: dziecka i dorosłych. Ten pierwszy, charakteryzujący się wrażliwością i chęcią poznania, zdecydowanie zatrważa świat dorosłych, funkcjonujący w imię zasad, poglądów czy ściśle skonkretyzowanych celów, wypierających z życia cechy dziecka, które niewątpliwie należy w sobie pielęgnować.

Niniejsza książka urzeka również soczystym językiem, nacechowanym kolokwializmami oraz gwarą. Spójność treści z językiem, obrazów literackich z bohaterami, akcji z realnymi wydarzeniami sprawia, że powieść realizuje się na wielu płaszczyznach oraz olśniewa rozmachem, pomysłem oraz warsztatem literackim autora. Akcja powieści toczy się bardzo nieśpiesznie i właściwie nie krąży wokół żadnego konkretnego problemu czy konfliktu. Nie jest to książka, która przypadnie do gustu każdemu, jednak czytelnicy powieści obyczajowych, ceniący kunszt językowy i wyraziste postacie, powinni być zachwyceni.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję Business & Culture.

czwartek, 14 maja 2015

149. Dorothy Rowe "Depresja. Jak skruszyć mury więzienia swojego umysłu"


Depresja, podobnie jak cukrzyca oraz otyłość, należy do grona chorób cywilizacyjnych. Coraz więcej osób, nie pomijając naszego najbliższego otoczenia, zmaga się z nią. Powody są różne, za każdym razem należy je interpretować indywidualnie. Na ratunek chorującym, jak i osobom, które w jakiś sposób współżyją z tą chorobą, wychodzi Dorothy Rowe, proponując książkę "Depresja. Jak skruszyć mury więzienia swojego umysłu".

Dorothy Rowe jest psychologiem klinicznym. Od roku 1986 poświęciła się całkowicie pisaniu, badaniom i nauczaniu, głównie skupiając się na zagadnieniach dotyczących sposobu, w jaki człowiek tworzy znaczenia i jak się komunikuje z innymi. Jest autorką m.in. "Beyond Fear", "Why We Lie".

Depresja nie jest ani wadą genetyczną, ani tajemniczą chorobą skazującą człowieka na wieczne cierpienie i postrzeganie świata w czarnych barwach. Jest zaś, co udowadnia autorka, czymś, co ludzie sami dla siebie budują, jednocześnie mogąc samemu to zburzyć.

Metafora muru, który chorujący na depresję wznoszą wokół siebie, jest nie tylko obrazowa, ale przede wszystkim trafnie odzwierciedla sytuację w jakiej znajdują się osoby zmagające się z depresją. Początkowy pesymizm, postrzeganie rzeczywistości w złych kategoriach, negowanie sensu, istoty życia oraz własnej wartości - dla niektórych objawy przejściowego stanu czy gorszego dnia, dla innych coś znacznie gorszego, przeistoczonego w zmorę, w więzienie, którego mury są całkowicie niemożliwe do przebycia - w depresję. Jakie są jej powody? Różne. Zawsze zależą od indywidualnych uwarunkowań: osobowości, przeżyć, przeszłości oraz aktualnych stanów emocjonalnych. Niedocenienie, nienawiść, strach, pesymizm, brak miłości i empatii w dzieciństwie to tylko niektóre z nich. Niektóre z bardzo długiej listy...

Kolejnym, choć na pierwszy rzut oka najbardziej osobliwym i drastycznym, powodem, dla którego ludzie popadają w depresję, jest przekonanie, że pogrążanie się w depresji świadczy o byciu dobrym człowiekiem. Osoby cierpiące na tę chorobę postrzegają się jako z gruntu złe jednostki, niezasługujące na bycie szczęśliwym, a swój problem traktują jako karę, którą powinni godnie znieść, gdyż dobrzy ludzie tak właśnie postępują. Inne powody oraz argumenty, które świadczą o słuszności przebywanej choroby, to między innymi bardzo wysokie oczekiwania względem siebie, poczucie niezrozumienia, strach przed odrzuceniem oraz wyolbrzymianie własnych problemów.

Życie po wewnętrznej stronie muru, jakim jest depresja, jest niewątpliwie trudne, jednak i żyjący po sąsiedztwie, tuż za wzniesioną i nieprzebytą przegrodą, nie należy do łatwych. Ludzie, którzy żyją z osobami pogrążonymi w depresji często opowiadają o osobliwej mieszaninie uczuć, która pojawia się podczas przebywania z chorymi. Początkowa troska i współczucie z czasem przeradzają się we frustrację i dezorientację, ponieważ wysiłek jaki wkładają w opiekę nad osobą pogrążoną w depresji, nie przynosi żadnego rezultatu. Dlatego książka Dorothy Rowe jest w dużej mierze kierowana do osób w takiej sytuacji, bowiem traktuje nie tylko o pożądanych zachowaniach i postawach, ale również przygotowuje mentalnie oraz światopoglądowo do życia z chorym.

"Depresja. Jak skruszyć mury więzienia swojego umysłu" nie jest książką traktującą w pełni o problemie depresji (lecz czy jest w ogóle możliwe, by w jednej pozycji omówić całe to zagadnienie?). Skupia się przede wszystkim na przyczynach rodzenia się i przebiegu choroby, analizując jej płaszczyzny i skutki, relacjach z otoczeniem oraz na przybliżeniu świadomości osoby cierpiącej na depresję, co nie tylko stanowi cenne źródło wiedzy o tym temacie, ale również fascynujące studium ludzkiej psychiki. Podzielenie treści na dziesięć rozdziałów, traktujących o kolejnych etapach depresji - od ogólnej wiedzy, uwarunkowań indywidualnych, zaczątków choroby, po próby i ostateczne pokonanie choroby, nie tylko systematyzuje i obrazuje szerzej omawiany problem, ale również pozwala czytelnikowi w pewnym sensie zmierzyć się z depresją, a chorującemu odnaleźć się we własnym problemie i namierzyć odpowiedni kierunek działań.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.