Przejdź do głównej zawartości

145. Tomasz Kowalczyk "Maszynopis z Kawonu"

Żyć chwilą. Cieszyć się nią. Brzmi prosto? Brzmi. Jednak, w konsumpcjonistycznym pędzie, nastawionym na powiększanie posiadanych dóbr, zapominamy o tym, poszukując kolejnych okazji do pomnażania dobytku. Wielu z nas, wybrawszy materialne ambicje i dążenia, zapomina o marzeniach, o potrzebie kontemplacji własnej natury i konieczności poszukiwania własnej drogi. W opozycji do tego ślepego pędu, prowadzącego donikąd, Tomasz Kowalczyk stawia głównego bohatera swojej najnowszej powieści, "Maszynopis z Kawonu".

Tomasz Kowalczyk – (ur. 1990) poeta, pisarz, wielbiciel sztuki. Dotychczas ukazały się dwie pozycje spod jego pióra: "Kontrasty" (tom wierszy), "Stworzenie świata" (poemat trzynastozgłoskowy).

"Maszynopis z Kawonu" to zbiór impresji, połączonych postacią głównego bohatera, będącego przenikliwym obserwatorem rzeczywistości, obserwującym nie tylko zjawiska dotyczące życia, ale przede wszystkim ludzką naturę oraz towarzyszące jej zachowania. Oceniając otaczający świat oraz wysnuwając refleksje, bohater poszukuje sensu życia. Próbując dotrzeć do najgłębszych podłoży własnego istnienia, popada w rozmaite stany emocjonalne i dociera do odpowiedzi na fundamentalne pytania.

Proza Tomasza Kowalczyka nie jest prozą jednoznaczną, realizującą się na jednej, ściśle określonej, płaszczyźnie. Jest to proza mocno refleksyjna, wymagająca chęci poznania i otwartego umysłu, w której prym nie wiodą bohaterowie, ciąg przyczynowo-skutkowy, a pojedyncze obrazy i wizje, nierzadko wymykające się podstawowym narzędziom ludzkiej percepcji. Na własny użytek definiuję ją jako prozę wizji, bowiem właśnie pojedyncze obrazy i sytuacje, nierzadko niedopowiedziane, wymagające własnej interpretacji, stanowią fundament powieści.

Autor "Kontrastów" nie tylko pod względem kreowania rzeczywistości kroczy osobliwą drogą, zaskakując bądź przerażając czytelników (recenzowana pozycja wielu osobom może nie przypaść do gustu, zwłaszcza tym, którzy oczekują od autora klarownych, jasnych powieści, w których nie trzeba wyłuskiwać sensów i interpretować treści), ponieważ również sam język okazuje się niebywały i niecodzienny. "Maszynopis z Kawonu" został napisany iście barokowym językiem, nacechowanym indywidualnością, licznymi metaforami, symbolami, synestezjami oraz neologizmami. To, co początkowo zaskakuje i zachwyca (zwłaszcza osoby lubujące się w prozie, którą czytać należy powoli, którą powinno się kontemplować), po pewnym czasie zaczyna męczyć. Każde zjawisko, każda składowa wykreowanej rzeczywistości, każde zachowanie bohaterów jest dokładnie penetrowane i opisywane w sposób poetycki. Powyższa nieobojętność narratora, bądź nagminna potrzeba wypowiadania się,  pomimo niedużej objętości powieści, z czasem zaczyna ciążyć, zasypując czytelnika bogactwem, wyszukanością i osobliwością języka.

Wszystkim zainteresowanym lekturą recenzowanej powieści należy się pewne wyjaśnienie, dotyczące niepoprawnej kwalifikacji tego tytułu. W wielu recenzjach można się spotkać ze stwierdzeniem, że "Maszynopis z Kawonu" jest powieścią poetycką, co jest nieprawdą (powieść poetycka powinna zawierać elementy liryki, epiki i dramatu, pisana powinna być wierszem, mimo posiadania narratora). Niniejszą książkę zakwalifikować możemy co najwyżej do prozy poetyckiej, co jest jak najbardziej uzasadnione i na miejscu.

4/6

Za książkę serdecznie dziękuję autorowi.

Komentarze

  1. Czytałam i to naprawdę wielkie wyzwanie. Zapraszam dzisiaj wieczorem na wywiad z autorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, jestem ciekawy tego wywiadu. Zajrzę, zajrzę.

      Usuń
  2. Bardzo lubię taką literaturę i chętnie po nią sięgnę. Dziękuję za recenzję~~

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka - wyzwanie. Lubię sięgać po książki, które wymagają skupienia, kontemplacji, ale obawiam się, że w tej pozycji tych symboli i metafor jest trochę za dużo.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz