niedziela, 1 marca 2015

137. Alfred Siatecki "Polonistki"

Nieustanie przeglądam oferty wydawnicze różnych wydawnictw, wyglądając książek, które mogłyby wzniecić we mnie lawinę myśli. Natrafiwszy na najnowszą powieść Alfreda Siateckiego, której opis zaintrygował mnie na tyle mocno, by zdecydować się sięgnąć po nią, przeczuwałem, że mam do czynienia z książką, która wywrze na mnie duże wrażenie. Czy nie myliłem się? Zapraszam do recenzji.

Alfred Siatecki – pisarz, dziennikarz, autor takich powieści jak „Postrzelony”, „Jubel”,  „A jednak będzie noc poślubna”, zbiorów opowiadań oraz słuchowisk. Zajmuje się krytyką literacką i historią literatury. Jego utwory przekładano na białorusku, łużycki, niemiecki i rumuński.

Tytułowe polonistki – Beata, Inez, Jadwiga, Magda, Natalia i Pola, wraz z partnerami, jak co roku spotykają się na zjeździe koleżeńskim, tym razem w domu Magdy i Marka w Sławie. Spotkaniu towarzyszą liczne rozmowy, zawierające wspomnienia z lat akademickich, podsumowanie dokonań i sukcesów oraz skontrastowanie dawnych marzeń z brutalną rzeczywistością. Każda z nich, pomimo wielu podobieństw – wykształcenia, zainteresowań, przeszłości, wybrała inną drogę życiową, realizując się na odmiennych ścieżkach zawodowych – Beata jest dyrektorem dużej szkoły, Inez przebywa na wcześniejszej emeryturze, Jadwiga zajmuje się opieką w domu starców, Magda pracuje w inspektoracie sanitarnym, Natalia nie potrafi znaleźć pracy na dłużej, a Pola kieruje odziałem kontroli środowiska i wykłada w szkole wyższej zawodowej. Mąż Magdy, Marek, podczas spotkania zajmuje się zbieraniem materiału na nową książkę.

Wykreowana przez Alfreda Siateckiego powieść opiera się przede wszystkim na dialogach. To one budują fundament recenzowanej pozycji, dostarczając informacji nie tylko o głównych bohaterach i ich poglądach, ale o całej literackiej rzeczywistości. W „Polonistkach” próżno szukać rozbudowanych, obszernych i istotnych opisów, traktujących o otoczeniu miejsca akcji, postaciach czy wydarzeniach. Wszystkie wiadomości, jakie można przyswoić z niniejszej książki, wynikają rozbudowanych dialogów. Pełnią one również inną zasadniczą funkcje – dynamizują akcje. Proza Siateckiego, przynajmniej w przypadku Jego najnowszej powieści, to proza gadana, a zatem traktuje o wielu sprawach – narrator nie ogranicza się jedynie do rzetelnego komentowania aktualnych wydarzeń mających miejsce w fabule, ale pozwala sobie na liczne dygresje, sprawnie lawirując między różnymi tematami.

Istotą „Polonistek” są bohaterowie, zawierający w sobie różne, sprzeczne cechy, dzięki czemu z książki wyłania się panorama osobowości oraz przegląd konkretnej grupy społecznej (w tym wypadku intelektualistów). Autor obdarzył swoje postacie licznymi wadami, które niekiedy zdają się dominować nad resztą charakteru, przez co utwór ma wydźwięk nieco groteskowy oraz prześmiewczy. Bohaterów Siateckiego łączą, a właściwie łączyły, rozmaite relacje, które za sprawą upływu czasu, odległych miejsc zamieszkania, zmiany otoczenia, rozmyły się. Obecnie znajomości te polegają przede wszystkim na przekonywaniu znajomych, a być może samych siebie, co do słuszności własnych decyzji, odniesionych sukcesów oraz wybranych dróg życiowych. Jest to zatem powieść o sztucznych, budowanych na siłę przyjaźniach i relacjach, a także o ludzkiej skłonności do brylowania, potrzebie akceptacji, docenienia i bycia chwalonym.

Niestety, "Polonistki" nie wywarły na mnie takiego wrażenia, jakie z pewnością mogłyby. Jest to utwór, który, jak mniemam, w oczach autora miał być intrygującym spojrzeniem na błędne decyzje, złudne podążanie za marzeniami. Jednak tak nie jest. W powieści zostało osadzonych tak dużo wątków, historii, bohaterów oraz tematów, toczy się w niej tak dużo obszernych, dynamicznych rozmów, przewija się w niej sporo drugoplanowych postaci, że trudno "wycedzić" to, co jest jej istotą. Właściwie książkę czyta się tak, jakby czytało się długą rozmowę kilku osób, traktującą o wielu tematach. W utworze dominuje nieokiełznany chaos, wydarzenia następują bardzo szybko po sobie, nie dając czytelnikowi chwili na złapanie oddechu. 

3/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

1 komentarz:

  1. Szkoda, że trochę zawodzi, bo książka naprawdę interesująca.

    OdpowiedzUsuń