poniedziałek, 30 marca 2015

144. Agnieszka Gromkowska-Melosik "Kobieta epoki wiktoriańskiej. Tożsamość, ciało i medykalizacja"

Sposób i perspektywa postrzegania wielu rzeczy, zachowań bądź zjawisk zmieniał się na przestrzeni setek lat. Wiele z tych zmian, na przykład odrzucenie założenia, że Ziemia jest płaska czy położenia Naszej planety w centrum wszechświata, wynika z wielkich odkryć, dociekań wybitnych jednostek oraz postępu technologicznego. Ewolucja poglądów dotyka również spraw kulturowo-społecznych, w tym istoty kobiecości i jej roli, o czym traktuje "Kobieta epoki wiktoriańskiej. Tożsamość, ciało i medykalizacja".

Agnieszka Gromkowska-Melosik – dr hab., prof. Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. W swoich zainteresowaniach badawczych koncentruje się na problemach związanych z gender studies, socjologią edukacji i socjologią kultury. Autorka wielu książek, wśród których można wymienić "Edukacja i (nie)równość społeczna kobiet. Studium dynamiki dostępu" oraz "Ściągi, plagiaty, fałszywe dyplomy. Studium z socjopatologii edukacji".

Epoka wiktoriańska, wyznaczona przez daty narodzin i śmierci królowej Wiktorii (1837-1901), stanowi okres, który autorka dokładnie penetruje, przedstawiając życie kobiet, problemy związane z kobiecym podporządkowaniem wynikającym z tożsamości, ciała, seksualności i stylu życia, rzutującym na dominacje społeczną mężczyzn. Zjawisko to, realizujące się nie tylko na społecznym odizolowaniu, ale również w pojmowaniu ciała i istoty kobiety w odrębnych kategoriach, doprowadziło do swoistego odizolowania płci pięknej.

Recenzowana pozycja to treściwe kompendium wiedzy dotyczące wiktoriańskiej kobiety, bowiem traktuje o wielu aspektach ówczesnego pojmowania kobiecości, przedstawiając je w sposób bardzo szeroki. Agnieszka Gromkowska-Melosik, na podstawie wielu źródeł – obrazów, tekstów literackich, zapisów np. medycznych, poradników literackich, publicystki, opisuje funkcjonowanie kobiet w wiktoriańskim świecie, skupiając się na kilku kluczowych elementach m.in. medycynie, roli w społeczeństwie, kanonach piękna, prawach, obowiązkach względem innych (przeważnie mężczyzn) czy seksualności. Z przytoczonych tekstów kultury, jak i interpretacji autorki, kobieta wiktoriańska jawi się jako uciemiężona obowiązkami i powinnościami, motywowana określonymi zadaniami i standardami, podporządkowana mężczyznom i panującym zasadom. Głównym obowiązkiem kobiety, wobec którego nie było żadnej alternatywy, było macierzyństwo, które, według ówczesnej ideologii i założeń, uzasadniało i ziszczało, nadając brzemiennej racje bytu w znaczeniu społecznym oraz spełniało ją z punktu widzenia społecznego. Powyższy punkt widzenia nie wynikał wyłącznie z traktowania rozmnażania jako celu nadrzędnego, ale również z powszechnie panującego przekonania, także wśród środowisk medyczno-naukowych, czego dowodem są liczne dzieła, które przedstawiało macicę jako istotę, "centrum" i symbol kobiety.

Rozważania autorki, prowadzone w sposób przejrzysty i naturalny, pozwalają na szerokie rozeznanie w omawianym zagadnieniu, co jest możliwe nie tylko dzięki klarownej analizie i swobodnej narracji, ale również przytaczaniu rozmaitych cytatów pochodzących z różnych źródeł, pozwalających również na własną, subiektywną interpretacje, oraz bogactwu tematycznemu. Wraz z Agnieszką Gromkowską-Melosik czytelnik odbywa podróż przez wiktoriańskie czasy, przyglądając się rozmaitym materiom, w tym modzie, wychowywaniu i dojrzewaniu, seksualności, nierównouprawnieniu oraz szeroko pojętym zdefiniowanym przez mężczyzn świecie kobiet. "Kobieta epoki wiktoriańskiej. Tożsamość, ciało i medykalizacja"to absolutnie niebanalna, wymowna książka, poruszająca w sposób oryginalny niezbyt dobrze zbadany dotąd temat, dostarczająca wiele informacji, inspiracji i refleksji.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuje portalowi Sztukater.

sobota, 28 marca 2015

143. Brian Anse Patrick "10 przykazań propagandy"

Czym jest propaganda każdy wie, a przynajmniej się domyśla. Niewątpliwie wpłynęła na losy świata, niewątpliwie w dalszym ciągu wpływa. Dziś, w czasach konsumpcjonizmu, dominacji wielkich przedsiębiorstw oraz chęci posiadania jak największych wpływów, jest obecna niemal w każdym elemencie życia. By się jej przeciwstawić, nie pozwalając jej zawładnąć swoją świadomością, powinniśmy poznać ją od podszewki, co jest możliwe dzięki książce "10 przykazań propagandy".

Brian Anse Patrick jest profesorem na wydziale komunikacji Uniwersytetu Toledo. Jest autorem wielu książek oraz znanym amerykańskim ekspertem w dziedzinie kultury posiadania i używania broni palnej, a także specjalistą od historii i technik propagandy,

Propagandę można definiować na różne sposoby, jednak, najprościej mówiąc, jest to świadome oddziaływanie na odbiorcę (jednostkę bądź zbiorowość), mające na celu ukształtowanie określonych poglądów lub zachowań. Powstała przede wszystkim jako broń przeciwko heretykom, innowiercom i reformatorom, z którymi Kościół skutecznie walczył (między innymi skazując na śmierć), potwierdzając tym swój monopol do definiowania nie tylko spraw duchowych, związanych z religią, ale również innych elementów rzeczywistości. Zapoczątkowana na początku XVII wieku, za sprawą ustanowienia Kongregacji Rozkrzewiania Wiary przez papieża Grzegorza XV, będącą pierwszą kampanią komunikacyjną i propagandową na skalę światową, umocniona przez wybuch i następstwa I wojny światowej, nowej formy mass mediów oraz technologii komunikacyjnej, doczekała się licznych dociekań naukowych, badań i doświadczeń, oraz realnej wszechobecności w dzisiejszych czasach.

"10 przykazań propagandy", cytując opis z okładki, jest mieczem obosiecznym, pomagającym nie tylko zorganizować antypropagandową ochronę w życiu osobistym i zawodowym, ale również przeprowadzić skuteczny atak. A walczyć jest o co, bowiem każdego dnia, za sprawą różnych źródeł, jesteśmy atakowani różnymi hasłami, reklamami czy treściami, mającymi na celu wzbudzenie w nas pożądanej postawy, zmieniając tym naszą naturę oraz wpływając na nasze ideologie. Jak to się odbywa? Przeciwnicy (propagandyści) znają różne sprawdzone i skuteczne sposoby, do których możemy zaliczyć kuszenie nowościami, ulepszeniami oraz humorem, wpajanie różnych prostych komunikatów w sposób systematyczny i ciągły, dobór odpowiednich słów bądź stylu, wzbudzanie zainteresowania lub budowania wrażenia tajemnicy, którą będziemy chcieli poznać lub rozszyfrować, gdyż, jak powszechnie wiadomo, zakazany owoc smakuje najlepiej. Nie sposób uniknąć tego typu sytuacji (jak i wymienić wszystkich technik propagandy!), ponieważ mają miejsce niemal na każdej płaszczyźnie, towarzysząc nam zarówno w pracy, jak i po niej (w telewizji (sic! nawet, czego nie każdy by się spodziewał, w programach informacyjnych, które z definicji powinny być obiektywne i rzetelne), prasie, internecie), polityce (w przemówieniach, na wiecach, kampaniach) oraz innych elementach naszego funkcjonowania.

Książka została napisana w sposób akademicki, przepełniona jest licznymi dygresjami, dotyczącymi obserwacji społeczeństwa oraz życia jednostek, odwołaniami historycznymi i kulturowymi, doświadczeniami oraz badaniami naukowymi. Szeroki zasób informacji i wiedzy, odniesień do badań wybitnych socjologów i obserwacji naukowców, posługiwanie się specjalistyczną terminologią, sprawiają, że "10 przykazań propagandy" trudno przeczytać jednym tchem (chyba, że jest się miłośnikiem niniejszego tematu), jednak, co należy zaznaczyć, lektura nie nuży i nie zachęca do odłożenia pozycji "na później", co zostało osiągnięte dzięki niezagłębianiu się w najgłębsze kwestie omawianego zjawiska. Książka powinna zainteresować przede wszystkim studentów psychologii, dziennikarstwa, socjologii oraz ludzi interesujących się otaczającą nas rzeczywistością i funkcjonowaniem mass mediów.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

niedziela, 22 marca 2015

142. Claire Kendal "Wiem o tobie wszystko"


Nie będą odkrywcą i prekursorem, jeśli stwierdzę, że najlepsze są takie książki, które pozostawiają po sobie jakiś ślad, znamię. Mogę to być różne pozostałości, realizujące się na różnych płaszczyznach: konkretne informacje, wymowne idee, daleko idące myśli czy pobudzone emocje. Każda z nich nie tylko uczy i satysfakcjonuje, ale również rozwija.


Claire Kendal urodziła się w USA, dorastała w Wielkiej Brytanii. Wykładała literaturę angielską, prowadzi kursy pisarskie. "Wiem o tobie wszystko" jest jej pierwszą powieścią, została już przetłumaczona na ponad dwadzieścia języków. Obecnie pracuje nad kolejnym thrillerem psychologicznym.

Clarissa, główna bohaterka powieści, wiedzie na pozór normalne i ustabilizowane życie. Niedawno zakończyła swój wieloletni związek, aktualnie spędza dużo czasu na sali rozpraw, będąc członkinią ławy przysięgłych w sprawie rzekomo zgwałconej dziewczyny. Zeznania i opowieści, z jakimi spotyka się w sądzie, nie są dla Clarissy tylko obcymi, nierealnymi historiami, ale czymś znacznie więcej, czymś znanym z autopsji, bowiem bohaterka stała się ofiarą stalkingu, ofiarą prześladowań nieobliczalnego, groźnego, śmiertelnie zakochanego Rafe'a, który jest w stanie zrobić wszystko, by posiąść ją na własność.

Debiutancka powieść Claire Kendal dotyczy bardzo poważnego tematu, o którym zdecydowanie należy mówić, podnosząc dyskusją w społeczeństwie świadomość o nim. Stalking, bo o tym traktuje "Wiem o tobie wszystko", definiowany jest jako uporczywe prześladowanie i zastraszanie konkretnych osób, mające na celu wpłynięcie na ich zachowania. Zjawisko to, wbrew pozorom, nie dotyczy tylko celebrytek i ludzi zamożnych, ale również całkiem zwyczajnych kobiet, takich jak Clarissa. Główna bohaterka, rozstając się z ówczesnym partnerem, stała się ofiarą Rafe'a, który, pod pozorem miłości, zaczął coraz silniej ingerować w jej życie, wpływając znacznie na decyzje, jakie podejmuje. Postać stała się więźniem ram, jakie wyznaczał jej mężczyzna - zrezygnowała z przyjemności spacerów, pozostając w domu, unikała spotkań z przyjaciółmi, z obawy o spotkanie z uporczywym prześladowcą, przemieszczała się jedynie taksówkami, bywała jedynie w miejscach, w których nie obawiała się go spotkać, a załatwianie codziennych spraw i podejmowanie
różnych decyzji były motywowane lękiem i obawą.

Kreacja głównej bohaterki została wykreowana w sposób perfekcyjny i niesamowicie wymowny, wywierający na czytelniku niezatarte wrażenie. Jej portret psychologiczny, przedstawiający rozpad psychiczny i osobowościowy, popadnięcie w pierwsze stadia depresji, przypominający najgenialniejsze kreacje literackie (choćby głównego bohatera "Zbrodni i kary", który po dokonaniu zbrodni popada w obłęd), jest genialnym i przemawiającym odzwierciedleniem stanu psychicznego osób borykających się nie tylko z problemem stalkingu, ale również przemocy. Osadzenie wykreowanej rzeczywistości w dwóch narracjach: trzecioosobowej i drugosobwej (realizującej się w notatkach głównej bohaterki, będących zapisem prześladowań Rafe'a oraz odczuć im towarzyszącym) nie tylko pozwala szerzej spojrzeć na akcje powieści, ale przede wszystkim głębiej przeniknąć do świadomości bohaterki "Wiem o tobie wszystko", utożsamiając się z jej obawami i myślami.

Ciekawym elementem debiutanckiej powieści Claire Kendal jest również akcja. Choć fabuła rozwija się dosyć szybko, a wydarzenia w niej zawarte następują jedno po drugim (co sprawia, że książkę czyta się szalenie szybko), to akcja powieści toczy się zupełnie innym tempem, znacznie wolniejszym. Cała przedstawiona historia opiera się na kilku elementach, cyklicznie się powtarzających. Mam na myśli między innymi ciągle wystawanie prześladowcy pod domem Clarissy, śledzenie jej zarówno na mieście (zazwyczaj na dworcu kolejowym), jak i w sądzie, pozostawianie pod jej domem różnych rzeczy czy wiadomości oraz próby unikania Rafe'a przez główną bohaherkę. Kilka tego typu elementów buduje całą fabułę, nie nudząc i nie męcząc przy tym powyższą powtarzalnością, co jest dla mnie swoistym fenomenem.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję Business & Culture

poniedziałek, 16 marca 2015

141. Hanna Cygler "Złodziejki czasu"

Niejednokrotnie powtarzałem, że środowiska artystyczne bardzo mnie interesują. Sięgam nie tylko po biografie, wywiady rzeki, różnego rodzaju relacje, wspomnienia czy pamiętniki, ale również powieści, w których istotnym elementem jest tworzenie bądź fabuła dotyczy twórców. Z tego powodu zainteresowałem się najnowszą książką Hanny Cygler, "Złodziejki czasu".

Hanna Cygler - zawodowo zajmuje się tłumaczeniem ze szwedzkiego i angielskiego, a dla przyjemności pisze powieści. Jest autorką wielu książek, wśród których można wymienić "Dobre geny", "Odmiana przez przypadki", "Bratnie dusze", "Tryb warunkowy", "Grecka mozaika" oraz "Dwie głowy anioła".

Cztery przyjaciółki, wspólna pasja - pisarstwo, rozmaite problemy i kłopoty, z którymi borykają się w życiu codziennym, wpływające na to, co piszą. Wyzwania, jakim muszą sprostać, kłody, jakie los rzuca im pod nogi, bez problemu mogłyby znaleźć się w literackich rzeczywistościach, bowiem nie tylko zaskakują, ale potwierdzają myśl, że najlepsze scenariusze pisze samo życie.

"Złodziejki czasu", wbrew moim obawom, nie jest powieścią adresowaną wyłącznie do kobiet. I choć bohaterkami są przede wszystkim postacie płci pięknej, a ich perypetie to w dużej mierze skomplikowane relacje z mężczyznami, to akcja nie rozgrywa się wokół punktu widzenia świata przez kobiety, a wokół osobliwych, niecodziennych i zabawnych wydarzeń w ich życiu. Bohaterki Hanny Cygler to postacie niejednoznaczne, o zróżnicowanych, nierzadko kontrastujących ze sobą, osobowościach i przeżyciach. Na kartach powieści spotykamy między innymi wyzwoloną, pewną siebie Elwirę, autorkę bestsellerowych kryminałów, samotną, zmagającą się z przeszłością Annę, autorkę biografii, Teresę, która wydaje pod pseudonimem literackim popularne romanse oraz prowadzącą ustabilizowane życie Kingę, autorkę horrorów. Każda z nich, w wyniku różnych perturbacji życiowych, zmierza się z przeciwnościami losu, niekiedy tragicznymi - problemami rodzinnymi czy finansowymi, ostatecznie przywracając harmonie i spokój.

Najnowsza książka Hanny Cygler to niezobowiązująca lektura, która przede wszystkim zajmuje oraz, nawiązując do tytułu, kradnie czas. Nie jest to powieść niosąca wymowne przesłanie i odpowiedzi na trudne pytania, pozostawiająca w czytelniku niezadarte piętno, tylko książka, którą czyta się wyłącznie dla przyjemności, dla oderwania się od rzeczywistości. Autorka w sposób niewymuszony i niezwykle sprawny przemieszcza się po różnych gatunkach, tworząc bardzo interesujący patchwork literacki. "Złodziejki czasu" to połączenie przede wszystkim kryminału (w powieści mają miejsce liczne pościgi, ucieczki, poszukiwania, drobne śledztwa i intrygi), romansu (liczne wątki związane z problemami w związkach, zdrady, utracone miłości) oraz powieści obyczajowej (spostrzeżenia na temat ludzi, relacji międzyludzkich).

Istotnym elementem recenzowanej pozycji jest panorama społeczeństwa pisarskiego, proces pisania oraz relacje z wydawnictwami. Losy głównych bohaterek, godzących życie osobiste i liczne problemy, z pisaniem, pokazują, że tworzenie nie zawsze jest czynnością lekką i przyjemną, bowiem niekiedy akt twórczy ma miejsce w mękach i przymuszeniu. Książka ukazuje również wydawnictwa w niekoniecznie dobrym świetle, bowiem przedstawia je jako ukierunkowane jedynie na sprzedaż, a nie na wartość artystyczną (między innymi na przykładzie jednej z głównych bohaterek, którą wydawca namawia do wplątywania w fabułę wątków erotycznych, w celach zwiększenia sprzedaży).

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

sobota, 14 marca 2015

140. Mateusz Grzesiak "Success and Change"

Rozwój osobisty. Dla wielu, w tym dla mnie, rzecz priorytetowa. Wartość nie do przecenienia. Jeden z najistotniejszych aspektów życia, pozwalający nie tylko zrozumieć świat, ale wynieść z niego jak najwięcej. By dowiedzieć się, jak czerpać z życia najobficiej, wykorzystując wszystkie dostępne możliwości, lubię sięgnąć po porady tych, którzy potrafią nie tylko wskazać odpowiednią drogę, ale również zmotywować. Niewątpliwie do takich osób należy Mateusz Grzesiak, radzący z książki "Success and Change".

Mateusz Grzesiak - międzynarodowy nauczyciel i trener, psycholog, autor książek o rozwoju osobistym, emocjonalnym i duchowym.

Spełnienie. Marzą o nim wszyscy:  zarówno młodzi, jak i ludzie z bagażem doświadczenia. Pragną go studiujący, pracujący, mężczyźni i kobiety. Osiągnięcie poczucia satysfakcji z własnego życia jest w zasięgu ręki każdego z Nas. Jednak nielicznym się to udaje. Niektórzy gubią własną drogę, inni się poddają, a niektórym brakuje odwagi, by chwycić za stery własnego życia. By to wszystko osiągnąć, według Mateusza Grzesiaka, należy nauczyć się zarządzać jednym kluczowym czynnikiem, pozwalającym w pełni wykorzystać osobisty potencjał, zwiększyć własną efektywność i podnieść jakoś swojego życia. Tym czynnikiem jest oczywiście umysł.

Nie ukrywam, że nie przepadam za poradnikami. Podchodzę do nich z przymrużeniem oka, mając na uwadze świadomość, że niekiedy są nieudolnie napisane i nie są w stanie wnieść żadnej wartości w życie odbiorcy (niestety z takimi poradnikami często się spotykałem), a czas poświęcony na ich lekturę okaże się czasem straconym. Jednak, w przypadku "Success and Change" było inaczej, bowiem dobra sława oraz popularność autora (ponad sto tysięcy fanów na Facebooku!) sprawiła, że uwierzyłem w potencjalną siłę Jego najnowszej książki. I nie myliłem się.

Pozycja została podzielona na sześć rozdziałów: "Success and Change", "Ego Management System", "Time Management", "Inteligencja emocjonalna", "Modelowanie" oraz "Epilog - przyszłość". Każdy z nich dzieli się na mniejsze części i traktuje kolejno o: ogólnych uwarunkowaniach człowieka i psychologii sukcesu, komponowaniu osobowości (na męża, ojca, przedsiębiorce, nauczyciela, przyjaciela, obserwatora),  realizowaniu własnych założeń (o celach, matrycy stwarzania siebie oraz stanach flow), istocie inteligencji emocjonalnej oraz procesie modelowania. Oprócz wymienionych wyżej zagadnień, autor oddaje w ręce czytelnika ćwiczenia oraz swoisty dekalog, będący zbiorem pięćdziesięciu pozytywnych nawyków.

"Success and Change", według opisu na okładce, jest prywatnym treningiem umysłu, pozwalającym na swobodną realizację planów i układania życia na własnych warunkach. Zgadzam się z tym. Co więcej, wysnułbym informacje o wiele prędzej idącą, traktującą o tym, że recenzowana pozycja to prosta, aczkolwiek wymowna, podróż w głąb siebie. Wraz z autorem, między innymi za sprawą licznych istotnych pytań retorycznych, dotyczących istoty życia, czytelnik jest zmuszony do konfrontacji własnych celi, osiągnięć, dawnych marzeń z tym, co przyniosło życie, gdzie i dlaczego się w tej chwili znajduje i dlaczego nie udało mu się osiągnąć tego, co zakładał. Niekiedy odpowiedzi na te pytania mogą przynieść nieprzyjemne myśli, jednak uzmysłowienie sobie tych prawd to jedyna droga do wymodelowania nowej osobowości, będącej spełnieniem oczekiwań względem siebie, jak i życia. W prostych, zrozumiałych słowach, na przykładzie licznych odwołań do życia codziennego, autor uzmysławia podstawowe, choć niekiedy zapomniane i oddalone na dalszy plan, wartości, takie jak samorozwój, potrzeba życia własnym życiem, samorealizacji.

"Success and Change" jest idealną pozycją dla wszystkich tych, którzy zagubili się we własnym życiu, szukają indywidualnej drogi do spełnienia marzeń oraz poznania samego siebie. Polecam. Warto przeczytać.

5/6 

Za książkę serdecznie dziękuje portalowi Sztukater.

poniedziałek, 9 marca 2015

139. Katarzyna Bonda "Maszyna do pisania"

Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisaniaJak napisać dobrą książkę? Pytanie, które zadaje sobie wielu twórców, zwłaszcza przed debiutem. Pytanie, na które odpowiedź z pozoru łatwo uzyskać, bowiem wielu pisarzy dzieli się swoimi przemyśleniami na ten temat. Jednak, zagłębiając się w pomysł napisania książki, rodzą się coraz nowsze zwątpienia, nierozstrzygnięte kwestie oraz pytania. Z odpowiedzią na nie śpieszy Katarzyna Bonda, z kursem kreatywnego pisania "Maszyna do pisania".

Katarzyna Bonda - pisarka, scenarzystka, dokumentalistka specjalizująca się w tematyce kryminalnej. Pracowała dla najbardziej prestiżowych gazet i magazynów, realizowała krótkie formy telewizyjne. Obecnie zajmuje się pisaniem książek i scenariuszy filmowych. Wykłada w szkole kreatywnego pisania.

Pisania, jak każdego zawodu, można się nauczyć. Tymi kontrowersyjnymi, w moim mniemaniu, słowami, autorka zachęca do sięgnięcia po poradnik "Maszyna do pisania". Założenie brzmi interesująco, gdyż zapewne nie jestem osamotniony z tłukącymi się po głowie marzeniami, co do napisania własnej, porywającej książki. Jednak idee ideami, a ich konfrontacja z rzeczywistością bywa bolesna. Bowiem by pisać, nie wystarczą marzenia i plany, a potrzeba konkretnych przygotowań, systematyczności, wiedzy i swoistej wprawy. Jakiej? By się tego dowiedzieć, należy sięgnąć po kurs kreatywnego pisania Katarzyny Bondy.

Jedna z grup poetyckich dwudziestolecia międzywojennego, Skamandryci, do której należał między innymi Julian Tuwim, zakładała, że poeta nie jest artystą natchnionym, tworzącym jedynie pod wpływem weny, a rzemieślnikiem słowa. W podobny sposób pisarza traktuje Katarzyna Bonda, twierdząc, że pisanie to ciężka, również fizyczna, praca, wymagająca nie tylko talentu, ale również dyscypliny. Przybliżając czytelnikowi poszczególne etapy pisania, poczynając od zupełnie wstępnych, niespisanych, czynności - powołania w myślach do życia konceptu, pierwszego zarysu fabuły, istoty i problematyki życia bohaterów, przez kolejne "poziomy" pisania - doboru narracji, sposobów kreowania bohaterów, przedstawiania literackiej rzeczywistości, po wybór fabuły, królowa polskiego kryminału oprowadza odbiorcę po warsztacie pisarza, palcem pokazując jego narzędzia, metody "wykuwania" rzeczywistości oraz błędy, jakie może popełnić.

"Maszyna do pisania" to rzetelny poradnik, napisany żywym, zrozumiałym językiem, obrazującym pewne zagadnienia w sposób przejrzysty i szeroki, pozwalający nie tylko przyswoić pewne kwestie, ale podejść do nich z dużym optymizmem i radością, Katarzyna Bonda, niejednokrotnie zwracając się do czytelnika bezpośrednio, za sprawą drugoosobowej narracji, umacnia go w przekonaniu, że jest w stanie napisać dobrą książkę (bo osoby czytające ten poradnik zapewne mają takie ambicje). Dzięki ćwiczeniom, wyeksponowaniom ważniejszych treści, czytelnym podziałem na rozdziały i mniejsze akapity, cała treść jest przejrzysta i ma szansę przynieść plony.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję Business & Culture.

wtorek, 3 marca 2015

138. Stosik cz. 2. - luty 2015

Luty nie okazał się miesiącem dobrym pod względem przeczytanych książek. Udało mi się przeczytać tylko osiem książek, a wiem, że przy większym zorganizowaniu, przeczytałbym więcej. Jednak, również z tej liczby jestem zadowolony.

Na początku miesiąca chwaliłem się własnymi zakupami - KLIK, tworzącymi całkiem pokaźny stosik. Mistrza i Małgorzatę, Lalę i Przedwiośnie udało mi się przeczytać, a pozostałe pozycje wciąż oczekują w kolejce. Patrząc na kolejny stosik, będący owocem współprac recenzenckich, mam wrażenie, że poczekają jeszcze długo....


Egzemplarze recenzenckie od portalu Sztukater:
1. Christian Merkury "Oszukać matrix" - recenzja KLIK
2. Rafał Socha "Kredyt na żula"
3. Marek Adamkowicz "Oblężenie" - recenzja KILK
4. Hanna Cygler "Złodziejki czasu"
5. Dorothy Rowe "Depresja"
6. Brian Anse Patrick "10 przykazań propagandy"
7. Mateusz Grzesiak "Success and Change"
8. Kazimierz Nowak "Kochana Maryś!"
9. Agnieszka Gromkowska-Melosik "Kobieta epoki wiktoriańskiej"
10. Waldemar Nocny "Jelitkowo na dawnej pocztówce"
11. Alfred Siatecki "Polonistki" (książki zabrakło na zdjęciu) - recenzja KLIK

Egzemplarze recenzenckie od Business & Culture:
12. Claire Kendal "Wiem o tobie wszystko"
13. Katarzyna Bonda "Maszyna do pisania" - recenzja niebawem

E-booki:
14. Wit Szostak "Oberki do końca świata" - od portalu Sztukater
15. Michał Kowalczyk "Apatia" - od autora - recenzja niebawem.

niedziela, 1 marca 2015

137. Alfred Siatecki "Polonistki"

Nieustanie przeglądam oferty wydawnicze różnych wydawnictw, wyglądając książek, które mogłyby wzniecić we mnie lawinę myśli. Natrafiwszy na najnowszą powieść Alfreda Siateckiego, której opis zaintrygował mnie na tyle mocno, by zdecydować się sięgnąć po nią, przeczuwałem, że mam do czynienia z książką, która wywrze na mnie duże wrażenie. Czy nie myliłem się? Zapraszam do recenzji.

Alfred Siatecki – pisarz, dziennikarz, autor takich powieści jak „Postrzelony”, „Jubel”,  „A jednak będzie noc poślubna”, zbiorów opowiadań oraz słuchowisk. Zajmuje się krytyką literacką i historią literatury. Jego utwory przekładano na białorusku, łużycki, niemiecki i rumuński.

Tytułowe polonistki – Beata, Inez, Jadwiga, Magda, Natalia i Pola, wraz z partnerami, jak co roku spotykają się na zjeździe koleżeńskim, tym razem w domu Magdy i Marka w Sławie. Spotkaniu towarzyszą liczne rozmowy, zawierające wspomnienia z lat akademickich, podsumowanie dokonań i sukcesów oraz skontrastowanie dawnych marzeń z brutalną rzeczywistością. Każda z nich, pomimo wielu podobieństw – wykształcenia, zainteresowań, przeszłości, wybrała inną drogę życiową, realizując się na odmiennych ścieżkach zawodowych – Beata jest dyrektorem dużej szkoły, Inez przebywa na wcześniejszej emeryturze, Jadwiga zajmuje się opieką w domu starców, Magda pracuje w inspektoracie sanitarnym, Natalia nie potrafi znaleźć pracy na dłużej, a Pola kieruje odziałem kontroli środowiska i wykłada w szkole wyższej zawodowej. Mąż Magdy, Marek, podczas spotkania zajmuje się zbieraniem materiału na nową książkę.

Wykreowana przez Alfreda Siateckiego powieść opiera się przede wszystkim na dialogach. To one budują fundament recenzowanej pozycji, dostarczając informacji nie tylko o głównych bohaterach i ich poglądach, ale o całej literackiej rzeczywistości. W „Polonistkach” próżno szukać rozbudowanych, obszernych i istotnych opisów, traktujących o otoczeniu miejsca akcji, postaciach czy wydarzeniach. Wszystkie wiadomości, jakie można przyswoić z niniejszej książki, wynikają rozbudowanych dialogów. Pełnią one również inną zasadniczą funkcje – dynamizują akcje. Proza Siateckiego, przynajmniej w przypadku Jego najnowszej powieści, to proza gadana, a zatem traktuje o wielu sprawach – narrator nie ogranicza się jedynie do rzetelnego komentowania aktualnych wydarzeń mających miejsce w fabule, ale pozwala sobie na liczne dygresje, sprawnie lawirując między różnymi tematami.

Istotą „Polonistek” są bohaterowie, zawierający w sobie różne, sprzeczne cechy, dzięki czemu z książki wyłania się panorama osobowości oraz przegląd konkretnej grupy społecznej (w tym wypadku intelektualistów). Autor obdarzył swoje postacie licznymi wadami, które niekiedy zdają się dominować nad resztą charakteru, przez co utwór ma wydźwięk nieco groteskowy oraz prześmiewczy. Bohaterów Siateckiego łączą, a właściwie łączyły, rozmaite relacje, które za sprawą upływu czasu, odległych miejsc zamieszkania, zmiany otoczenia, rozmyły się. Obecnie znajomości te polegają przede wszystkim na przekonywaniu znajomych, a być może samych siebie, co do słuszności własnych decyzji, odniesionych sukcesów oraz wybranych dróg życiowych. Jest to zatem powieść o sztucznych, budowanych na siłę przyjaźniach i relacjach, a także o ludzkiej skłonności do brylowania, potrzebie akceptacji, docenienia i bycia chwalonym.

Niestety, "Polonistki" nie wywarły na mnie takiego wrażenia, jakie z pewnością mogłyby. Jest to utwór, który, jak mniemam, w oczach autora miał być intrygującym spojrzeniem na błędne decyzje, złudne podążanie za marzeniami. Jednak tak nie jest. W powieści zostało osadzonych tak dużo wątków, historii, bohaterów oraz tematów, toczy się w niej tak dużo obszernych, dynamicznych rozmów, przewija się w niej sporo drugoplanowych postaci, że trudno "wycedzić" to, co jest jej istotą. Właściwie książkę czyta się tak, jakby czytało się długą rozmowę kilku osób, traktującą o wielu tematach. W utworze dominuje nieokiełznany chaos, wydarzenia następują bardzo szybko po sobie, nie dając czytelnikowi chwili na złapanie oddechu. 

3/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.