Przejdź do głównej zawartości

135. Christian Merkury "Oszukać matrix"

Czasy, w których przyszło nam żyć, z pewnością nie są idealne. Potrzebę bliskości, kontaktu z naturą, samorealizacji, budowania relacji międzyludzkich zastąpiliśmy gonitwą za pieniędzmi, tytułami oraz zatraceniem się w konsumpcjonizmie. Dla tych, którzy odrzucają fundamenty ówczesnego życia, powracając do, mam wrażenie, zamierzchłych wartości, los nie okazuje się łaskawy, bowiem trudno wyzwolić się z narzuconego przez rzeczywistość trybu życia. Jednak, są osoby, które postanawiają mimo to iść pod prąd, odrzucając zasady funkcjonowania szerszych społeczności. W podobny sposób postępuje bohater powieści Christiana Merkurego "Oszukać matrix" , Christian Perth.

Opowieść przedstawiona przez autora jest wytworem Jego wyobraźni, a przeniesienie Jej na kartki powieści wynika z silnej, jak sam określił, potrzeby wyrzucenia jej z siebie. Mniemam również, na podstawie opisu książki, że napisanie recenzowanej pozycji mogło okazać się swoistą terapią, mającą na celu samodoskonalenie i utwierdzenie się, co do słuszności pewnych wartości.

Główny bohater powieści, Christian Perth, posiada wszystko to, co powinno, według wielu osób, tytułować go szczęśliwym - jest udziałowcem dobrze prosperującego przedsiębiorstwa, posiada rodzinę, otoczony jest gronem wiernych przyjaciół, stać go na realizowanie i spełnianie własnych pragnień i marzeń, w tym licznych podróży. Jednak, nie zawsze tak było, bowiem przez pewien okres bohater borykał się z problemami finansowymi, od których szukał ucieczki w alkoholu. Tym większe jest zdziwienie współpracowników, znajomych i rodziny, gdy właśnie teraz, gdy wszystko jest w jak najlepszym porządku, Christian niespodziewanie znika, zostawiając testament. Współwłaściciele poczynają rozprzedawać i dzielić majątek firmy, według zaleceń samego Pertha, a Jego partnerka, Dziub, z którą relacje w ostatnim czasie uległy pogorszeniu, rozpoczyna poszukiwania, mające miejsce na biegunie północnym.

"Oszukać matrix" to powieść, która została osadzona na sprawdzonych, pewnych fundamentach, na jakich wielu pisarzy zbudowało wykreowane przez siebie historie. Główny bohater, charakteryzujący się odmiennym spojrzeniem na rzeczywistość, różniący się mentalnie od ogłupiałego, zmaterializowanego społeczeństwa, pragnący żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i naturą, udaje się w samotną podróż, mającą znaczny wpływ na Jego osobowość i sposób patrzenia na świat. Znacie to? Zapewne. Jednak, rozwinięcie tego wątku, przynajmniej dla mnie, okazuje się osobliwe. Niebywała wyprawa, odbywana wyremontowanym, unowocześnionym radzieckim pojazdem gąsienicowym, nie odmienia przede wszystkim światopoglądu czy osobowości głównego bohatera, ale Jego najbliższych. Życiowa partnerka Christiana, matka Jego syna, po odnalezieniu męża, znajdującego się na skraju wyczerpania, zmienia swoje zachowanie i przyzwyczajenia, dostosowując się do potrzeb swojego przyszłego męża. Również samo zakończenie utworu jest zaskakujące, bowiem książka nie kończy się happy-endem, gdyż autor uśmierca kilku bohaterów oraz przedstawia zatrważającą wizję przyszłości.

Debiutancka powieść Christiana Merkurego to przede wszystkim książka o poszukiwaniu samego siebie, człowieka zagubionego w zgiełku codzienności. Cała akcja utworu, będąca warkoczem przeplatających się dwóch gatunków powieści: obyczajowej i sensacyjnej, jak i bohaterowie oraz fabuła, przede wszystkim skłaniają czytelnika do refleksji, prowadząc z nim inteligentną grę. Chęć uczestniczenia w niej została osiągnięta między innymi za sprawą wątków sensacyjnych, związanych na przykład z poszukiwaniami głównego bohatera czy działalnością mafijną. Wykreowana rzeczywistość nie jest rzeczywistością wyraźną, pozostającą na długo w pamięci czytelnika, ale pozostającą z tyłu, w tle, pozwalającą w pełni wybrzmieć losom bohatera, będącymi rzetelnymi drogowskazem dla odbiorcy.

Recenzowana pozycja, wydana pod skrzydłami wydawnictwa Oficynka, jest z pewnością powieścią wartą lektury, bowiem niesie ze sobą ponadczasowe wartości, gwarantując przy tym godziwą rozrywkę. Jednak, jak to zwykle bywa, nie obyło się bez drobnych potknięć, a raczej, mam nadzieję, chochlików drukarskich. A dokładniej mówiąc - jednego. W powieści pojawia się wyrażenie w każdym bądź razie, które jest niepoprawną konstrukcją wyrażenia w każdym razie.


4,5/6

Za książkę serdecznie dziękuje portalowi Sztukater.

Komentarze

  1. Ciekawie napisałeś o tej książce. Chętnie bym się zapoznała z jej treścią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię jak książki nie kończą się happy - endem, chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie recenzja grubo przecenia książkę. Dla mnie to wydawniczy koszmar. Nie polecam, książka płaska, niekonsekwentna. Jeśli to debiut autora to mówię STOP i radzę zabrać się za coś innego. Szkoda mi dobrych książek, które mogłyby być wydane zamiast tej. Zastanawiające jest już samo to, że recenzji książki nikt nie podpisuje swoim imieniem i nazwiskiem.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz