piątek, 27 lutego 2015

136. Marek Adamkowicz "Oblężenie"

Wątki historyczne nie zawsze są interesująco osadzone w powieściach. Niekiedy nużą, zwłaszcza, gdy autor postanawia przekazać czytelnikowi zbyt dużą pulę informacji, czasem dominują nad istotą powieści albo traktują o wydarzeniach, które nie interesują odbiorcy. Jednak, poprawnie poprowadzone są w stanie nie tylko urozmaicić powieść, ale również być jej wielką zaletą. Tak było w przypadku "Oblężenia" Marka Adamkowicza, niebanalnego kryminału historycznego.

Marek Adamkowicz, z urodzenia gdańszczanin, jest dziennikarzem, publicystą i prozaikiem, redaktorem "Polski. Dziennika Bałtyckiego" i miesięcznika "Nasz Historia". Dwukrotny laureat Ogólnopolskiego Konkursu Prozatorskiego im. Jana Drzeżdżona, zwycięzca konkursu na najlepsze opowiadanie kryminalne o Gdańsku, stypendysta Funduszu im. Izabelli Trojanowskiej dla dziennikarzy zajmujących się tematyką regionalną. Autor książki "Szepty".

Główny bohater książki, Savingy, bezwzględny oficer gubernatora Gdańska, generała Jeana Rappa, prowadzi śledztwo w sprawie szpiegów, próbujących przyśpieszyć upadek twierdzy. Poszukiwania komplikują tajemnicze morderstwa, mające miejsce nie tylko wśród osób wysoko postawionych, czym można by motywować zabójstwa, ale również niezwiązanych z nimi, przeciętnych, na pozór dobrych, mieszkańców Gdańska. Sytuacja staje się o wiele bardziej skomplikowana, gdy zaatakowany zostaje sam Savingy, z czego ledwo uchodzi z życiem, a Jego przeszłość zaczyna odgrywać w poszukiwaniach kluczową rolę.

Druga powieść Marka Adamkowicza to wielowymiarowy utwór, zachwycający nie tylko wątkiem kryminalnym, ale również płaszczyzną historyczną. Intryga kryminalna "Oblężenia" została idealnie dopracowana, a jej konstrukcja świadczy o wysokim poziomie warsztatu pisarskiego autora. Podczas lektury czytelnik jest cały czas wodzony za nos, naprowadzany na nowe tropy, jednak zakończenie okazuje się zaskakujące, niemożliwe do odgadnięcia nawet przez najprzenikliwszego odbiorcę. Akcja powieści nie rozgrywa się jednym tempem (choć dominuje dynamiczny rozwój wydarzeń): przyśpiesza podczas nagłych, niespodziewanych zwrotów akcji i przełomowych dla fabuły wydarzeń, zwalniając podczas dygresji głównego bohatera, pojawiających się zwłaszcza w drugiej połowie książki.

To, co początkowo budziło we mnie pewne obawy, okazało się największą zaletą recenzowanej pozycji. Mam na myśli bogate i szerokie tło historyczno-kulturowe, będące integralną częścią najnowszej książki autora "Szeptów". Z powieści wyłaniają się różne wydarzenia i obrazy z przeszłości, w tym Oblężenie Gdańska, mające miejsce w 1813 roku, podczas którego dzieje się akcja. Do głosu dochodzą wciąż nadzieje pokładane w Napoleonie Bonaparte, w którym Polacy przez długi czas upatrywali swoje wybawienie. Intrygujący jest również wyraźny zarys poziomu życia różnych warstw społeczeństwa, w tym żołnierzy francuskich i środowisk militarnych, gdańskiej biedoty wypędzanej masowo z miasta (jedno z najintensywniejszych obrazów, jakie zostają po lekturze "Oblężenia"), służby domowej czy poszczególnych zawodów. Autor w sposób bardzo precyzyjny, plastyczny i realistyczny przedstawia hierarchie społeczeństwa oraz historię Gdańska.

Marek Adamkowicz w wykreowanej przez siebie historii wplątuje swoje postacie nie tylko w konkretne wydarzenia z przeszłości, ale również skomplikowane i niejasne związki z innymi bohaterami. Czytelnik poznaje literacką rzeczywistość z nie do końca obiektywnego źródła, bowiem postrzega ją przez pryzmat głównego bohatera, przez jego stosunki z innymi postaciami. Savingy, wchodząc w związek damsko-męski, a dokładniej przytaczając ze wspomnień jego przebieg, zwalnia na chwilę rozwój akcji, pozwalając odbiorcy na wniknięcie w psychikę i świadomość bohatera.

5,5/6

Za książkę serdecznie dziękuje portalowi Sztukater.

niedziela, 22 lutego 2015

135. Christian Merkury "Oszukać matrix"

Czasy, w których przyszło nam żyć, z pewnością nie są idealne. Potrzebę bliskości, kontaktu z naturą, samorealizacji, budowania relacji międzyludzkich zastąpiliśmy gonitwą za pieniędzmi, tytułami oraz zatraceniem się w konsumpcjonizmie. Dla tych, którzy odrzucają fundamenty ówczesnego życia, powracając do, mam wrażenie, zamierzchłych wartości, los nie okazuje się łaskawy, bowiem trudno wyzwolić się z narzuconego przez rzeczywistość trybu życia. Jednak, są osoby, które postanawiają mimo to iść pod prąd, odrzucając zasady funkcjonowania szerszych społeczności. W podobny sposób postępuje bohater powieści Christiana Merkurego "Oszukać matrix" , Christian Perth.

Opowieść przedstawiona przez autora jest wytworem Jego wyobraźni, a przeniesienie Jej na kartki powieści wynika z silnej, jak sam określił, potrzeby wyrzucenia jej z siebie. Mniemam również, na podstawie opisu książki, że napisanie recenzowanej pozycji mogło okazać się swoistą terapią, mającą na celu samodoskonalenie i utwierdzenie się, co do słuszności pewnych wartości.

Główny bohater powieści, Christian Perth, posiada wszystko to, co powinno, według wielu osób, tytułować go szczęśliwym - jest udziałowcem dobrze prosperującego przedsiębiorstwa, posiada rodzinę, otoczony jest gronem wiernych przyjaciół, stać go na realizowanie i spełnianie własnych pragnień i marzeń, w tym licznych podróży. Jednak, nie zawsze tak było, bowiem przez pewien okres bohater borykał się z problemami finansowymi, od których szukał ucieczki w alkoholu. Tym większe jest zdziwienie współpracowników, znajomych i rodziny, gdy właśnie teraz, gdy wszystko jest w jak najlepszym porządku, Christian niespodziewanie znika, zostawiając testament. Współwłaściciele poczynają rozprzedawać i dzielić majątek firmy, według zaleceń samego Pertha, a Jego partnerka, Dziub, z którą relacje w ostatnim czasie uległy pogorszeniu, rozpoczyna poszukiwania, mające miejsce na biegunie północnym.

"Oszukać matrix" to powieść, która została osadzona na sprawdzonych, pewnych fundamentach, na jakich wielu pisarzy zbudowało wykreowane przez siebie historie. Główny bohater, charakteryzujący się odmiennym spojrzeniem na rzeczywistość, różniący się mentalnie od ogłupiałego, zmaterializowanego społeczeństwa, pragnący żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i naturą, udaje się w samotną podróż, mającą znaczny wpływ na Jego osobowość i sposób patrzenia na świat. Znacie to? Zapewne. Jednak, rozwinięcie tego wątku, przynajmniej dla mnie, okazuje się osobliwe. Niebywała wyprawa, odbywana wyremontowanym, unowocześnionym radzieckim pojazdem gąsienicowym, nie odmienia przede wszystkim światopoglądu czy osobowości głównego bohatera, ale Jego najbliższych. Życiowa partnerka Christiana, matka Jego syna, po odnalezieniu męża, znajdującego się na skraju wyczerpania, zmienia swoje zachowanie i przyzwyczajenia, dostosowując się do potrzeb swojego przyszłego męża. Również samo zakończenie utworu jest zaskakujące, bowiem książka nie kończy się happy-endem, gdyż autor uśmierca kilku bohaterów oraz przedstawia zatrważającą wizję przyszłości.

Debiutancka powieść Christiana Merkurego to przede wszystkim książka o poszukiwaniu samego siebie, człowieka zagubionego w zgiełku codzienności. Cała akcja utworu, będąca warkoczem przeplatających się dwóch gatunków powieści: obyczajowej i sensacyjnej, jak i bohaterowie oraz fabuła, przede wszystkim skłaniają czytelnika do refleksji, prowadząc z nim inteligentną grę. Chęć uczestniczenia w niej została osiągnięta między innymi za sprawą wątków sensacyjnych, związanych na przykład z poszukiwaniami głównego bohatera czy działalnością mafijną. Wykreowana rzeczywistość nie jest rzeczywistością wyraźną, pozostającą na długo w pamięci czytelnika, ale pozostającą z tyłu, w tle, pozwalającą w pełni wybrzmieć losom bohatera, będącymi rzetelnymi drogowskazem dla odbiorcy.

Recenzowana pozycja, wydana pod skrzydłami wydawnictwa Oficynka, jest z pewnością powieścią wartą lektury, bowiem niesie ze sobą ponadczasowe wartości, gwarantując przy tym godziwą rozrywkę. Jednak, jak to zwykle bywa, nie obyło się bez drobnych potknięć, a raczej, mam nadzieję, chochlików drukarskich. A dokładniej mówiąc - jednego. W powieści pojawia się wyrażenie w każdym bądź razie, które jest niepoprawną konstrukcją wyrażenia w każdym razie.


4,5/6

Za książkę serdecznie dziękuje portalowi Sztukater.

środa, 11 lutego 2015

134. Stosik - luty 2015

Echh.... już niemal połowa lutego, wiosna coraz bliżej, jaśniej coraz dłużej, a książek nieprzeczytanych na półkach coraz więcej. Wolnym czasem na czytanie ostatnio nie dysponuje, a i bloga pisać nie mogę tak często, jak bym chciał, bowiem borykam się z pewnymi problemami technicznymi (stąd tak mało mnie ostatnio na Waszych blogach, za co serdecznie przepraszam), jednak, zakupienia nowych pozycji nie mogłem sobie odmówić, co widać na poniższym stosiku:


1. "Lala" Jacka Dehnela "chodziła" za mną od dawna, niedługo zamierzam po nią sięgnąć. 
2. Michaił Bułhakow "Mistrz i Małgorzata" - perła literatury, z którą mam obecnie przyjemność obcować. 
3. E. L. Doctorow "Homer i Langley" - przeczytałem już z tej serii "Daniel Stein, tłumacz", powieść, która wywarła na mnie duże wrażenie. Również tego oczekuję i po tej pozycji.
4. Stefan Żeromski "Przedwiośnie" - przeczytałem bardziej z obowiązku, niż z przyjemności, aczkolwiek nie żałuję.
5. Iwona Kienzler "Maria Konopnicka - rozwydrzona bezbożnica" - uwielbiam czytać o środowiskach artystycznych, więc przypuszczam, że ta książka przypadnie mi do gustu.
6. Lisa See "Na złotej górze" - autorka bardzo znana, z którą nie miałem okazji do tej pory obcować. Dlaczego postanowiłem to zmienić? Zakochałem się w wydaniu!

Czytaliście którąś z tych książek? Polecacie?

niedziela, 8 lutego 2015

133. Stephen Greenblatt "Zwrot. Jak zaczął się renesans"

Książki dotyczące literatury i szeroko pojętej kultury od zawsze mnie frapowały. Możliwość przyjrzenia się zmianom, jakie miały miejsce w świecie sztuki, prądom i ideom, jakie towarzyszyły twórcom, w moim mniemaniu, są szalenie ciekawe i inspirujące, stąd u mnie na półkach tak dużo tego typu pozycji. Jedną z nich, po którą w ostatnim czasie sięgnąłem, jest "Zwrot. Jak zaczął się renesans", Stephena Greenblatta.

Stephen Greenblatt - czołowych amerykański krytyk literacki oraz teoretyk literatury i kulturoznawstwa. Ekspert w zagadnieniach związanych ze sztuką renesansu, badacz Szekspira, autor wielu prac poświęconych tym tematom, zarówno artykułów, jak i książek. Od 1997 jest profesorem nauk humanistycznych na Harvardzie.

Prawie 600 lat temu, w roku 1417, Pogio Bracciolini, włoski humanista, pisarz, sekretarz apostolski, przemierzający Europę w poszukiwaniu starych, antycznych ksiąg, ściąga z bibliotecznej półki zakurzony, stary, zapomniany rękopis dzieła rzymskiego filozofa Lukrecjusza, O rzeczywistości. To dzieło, niosące gorszące, według ówczesnych, treści, bowiem zawiera rewolucyjne koncepcje dotyczące stworzenia wszechświata bez pomocy bogów, za sprawą permanentnie poruszających się atomów, o mocy tworzenia i niszczenia oraz braku życia pozagrobowego, wpłynęło na kształtowanie się nowych postaw i idei, co przyczyniło się do powstania nowej epoki w dziejach kultury, nazwanej renesansem.

Niniejsza książka, słusznie nagrodzona Nagrodą Pulitzera 2012 oraz National Book Award, jest niebywale skonstruowaną pracą dotyczącą przemian w kulturze, z wyraźnym tłem historyczno-społecznym, którą czyta się jak wciągającą powieść. Największą zaletą dzieła Stephena Greenblatta jest niewątpliwie szerokie tło, realizujące się na wielu płaszczyznach. Autor, przedstawiając główne zagadnienie - narodzenie nowej epoki, do którego przyczyniło się odnalezienie rękopisu O rzeczywistości, przytacza lawinę historii, wydarzeń, faktów, osób związanych tematycznie z istotą recenzowanej pozycji. Tak więc, poznajemy między innymi wydarzenia mające miejsce w XV wieku w Watykanie - hierarchię pracowników kościelnych, przekupstwo, pychę dostojników Kościoła oraz schizmę, kwestie związane z powstawaniem bibliotek (prywatnych, przyklasztornych, słynących z rozmachu (choćby tej z Aleksandrii, gromadząca ponad pół miliona ksiąg), losów skrybów i poszukiwaczy antycznych tekstów.

Książka "Zwrot. Jak zaczął się renesans" została tak wykreowana, że podczas lektury można odnieść wrażenie, że czyta się dobrze skonstruowaną powieść. Jest to zasługa między innymi osadzenia wszelkich kwestii wokół postaci Braccioliniego - poszukiwacza ksiąg, oraz ukazania ich przez pryzmat wydarzeń z Jego życia (na przykład przedstawienie sytuacji w Watykanie za sprawą Jego kariery u boku papieża). Dzieło Greenblatta zachwyca szeroką, wyczerpującą i rzetelną penetracją tematu oraz licznymi odwołaniami do historii.

5/6