wtorek, 20 stycznia 2015

128. Piotr Ibrahim Kalwas "Międzyrzecz"

http://www.jankawydawnictwo.pl/ph/piotr_ibrahim_kalwas_miedzyrzecz.jpg Jedną z najcenniejszych wartości, jaką można uzyskać czytając, to świadomość tego, co można uczynić z językiem. Zabawa słowem, formą i świadomością czytelnika, poprzez treść, od zawsze mnie intrygowała. Powieść Kalwasa, "Międzyrzecz", jest jednym z tych utworów, w którym jest to nadzwyczaj widoczne.

Piotr Ibrahim Kalwas urodził się w Warszawie. Zanim został pisarzem, śpiewał w zespole punkowym, pracował jako robotnik w Skandynawii, był właścicielem sklepu z winami oraz pisał scenariusze filmowe. W 2000 roku przyjął islam i ruszył w świat, o czym napisał cztery książki: "Salam", "Czas", "Drzwi" i "Rasa mystica". Cztery lata temu osiadł w Aleksandrii, gdzie napisał "Dom", "Tarikę" i "Międzyrzecz".

Główny bohater powieści, wskutek spotkania z profesorem literatury z uniwersytetu w Lyonie, zobowiązał się do dostarczenia starego manuskryptu greckiego, Johanowi, mieszkańcowi Wysp Owczych. Po dotarciu na wskazany adres, znajdujący się na tajemniczym odludziu, okazuje się, że adresat posiada niezwykły dom, z numerowanymi drzwiami i oknami, wypełniony różnymi, przedziwnymi rzeczami. Właśnie tam rozpoczyna się mroczna wędrówka bohatera, pozbawiona wszelkich oczywistych zasad, dziejąca się na wielu płaszczyznach, ponad rzeczywistością i czasem.

Proza Kalwasa jest prozą obrazów. Wykreowana przez Niego rzeczywistość jest wypełniona wizjami, sennymi marami oraz nieprawdopodobnymi widzeniami. Każda z nich przenosi w inny, obcy, acz magiczny, wymiar ludzkiego życia, niosąc jakąś prawdę czy wartość, ukrytą w licznych symbolach. Autor subtelnie, z wielką lekkością i zręcznością, lawiruje pomiędzy różnymi sferami, płynnie przenosząc się z nudnej, przyziemnej codzienności, w sferę oniryzmu czy sacrum. Z łatwością podróżuje także w czasie. Przenosi swojego bohatera w przeszłość - tą niedaleką, do dzieciństwa, oraz tą dalszą, aż do średniowiecza, gdzie, w sposób baśniowy, rozgrywa się akcja. "Międzyrzecz" jest przede wszystkim powieścią niedokończonych obrazów, które intensywnie wzbudzają w czytelniku coraz większe zainteresowanie. Autor maluje, nierzadko sposobami ekspresjonistycznego obrazowania, pewne wizje, które zostawia niedokończone, niezrealizowane.

Akcja powieści nie toczy się równym tempem. Podczas wędrówek bohatera, zwiedzającego tajemnicze pokoje domu gospodarza, które przenoszą go w różne miejsca, niczym Kordiana w dziele Juliusza Słowackiego, akcja przebiega bardzo dynamicznie, porywając czytelnika w przedstawiony świat. Z kolei opisy tych pomieszczeń, miejsc odwiedzanych oraz snów zanurzają w nostalgii, a niekiedy, za sprawą rozbudowanych i dokładnych charakterystyk, nużą. Podczas lektury można odnieść przez to wrażenie, że siódma książka Piotra Ibrahima Kalwasa jest przegadana, że za dużo w niej zbędnych słów.

Najbardziej intrygującym elementem "Międzyrzeca" jest zdecydowanie konwencja, polegająca na igraniu, wodzeniu czytelnika i trzymanie go w ciągłej niepewności, wobec czego rozgrywa się akcja. Nie chcę za dużo zdradzać, by nie odebrać ewentualnej satysfakcji z lektury, ale informuję, że nie wiadomo co jest istotą powieści, w czyich rękach są losy i doświadczenia głównego bohatera, kto nimi kieruje.

Osobliwość książki Kalwasa można odczuć już od pierwszych stron. Nieprzewidywalność akcji, dziejącej się na wielu płaszczyznach, mnogość symboli i niedokończonych wizji, podróże w przestrzeni i w czasie, zabawa formą, rozbudowane opisy i niezliczone rodzące się pytania, po pewnym czasie zaczęły mnie męczyć. Poczułem wyraźny przesyt, przedobrzenie. Sama konwencja jest na tyle charakterystyczna i odmienna, że wszelkie ozdobniki, niektóre treści i wątki, w moim mniemaniu, są zbędne.

Recenzując "Międzyrzecz" nie można nie wspomnieć o fantastycznym wydaniu, jednym z najlepszych z jakim się spotkałem. Treść urozmaicają imponujące, klimatyczne ilustracje, motywy oraz obrazki, autorstwa Anny M. Koźbiel i Adama Walasa. Sama fizyczność niniejszej książki, abstrahując od jej treści, jest wystarczającym powodem do tego, by ją nabyć.

4/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

8 komentarzy:

  1. Musiałabym przeczytać choć kawałek, aby sprawdzić czy mam ochotę na tą książkę. Recenzja mimo, że pozytywna jakoś nie jestem przekonana do tej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że to książka wyzwanie. Ciekawi mnie opisana przez Ciebie konwencja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki które trzymają w niepewności. Rozejrzę się za tym tytułem, bo brzmi intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U Ciebie zawsze można trafić na jakąś oryginalną lekturę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka chyba nie dla mnie... Nie lubię takiego skakania, przyznaję bez bicia, i nie lubię igrania z czytelnikiem. To jest dobre w lekturach szkolnych, bo ktoś nam może wytłumaczyć istotę książki :) bardziej interesująca wydaje mi się postać autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z jednej strony ciekawi, szczególnie ta inność i powodzenia czytelnika za nos, z drugiej strony nie wiem, czy to pozycja, która mi się spodoba, czy wpasuje się, w to co czytam...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem przekonana, czy książka wpasowałaby się w moje gusta. Chyba jednak nie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie napisałeś o tej książce! Musze się przyznać, że te obrazy, które samoistnie tworzą się w wyobraźni są bardzo kuszące więc nie omieszkam się siągnąć po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń