sobota, 29 listopada 2014

115. John Conroy "Tortury. Ofiary. Prześladowcy. Świadkowie"

http://www.gandalf.com.pl/o/tortury-ofiary-przesladowcy-swiadkowie,big,481240.jpg
Źródło
Tortury są tematem, o którym niewątpliwie trudno jest mówić. Zarówno o tych, które miały miejsce w przeszłości, jak i o tych, które dzieją się obecnie. John Conroy, recenzowaną pozycją, zabiera Czytelnika w świat tortur, tłumacząc jego skomplikowany mechanizm i prawa, jakim się rządzi, a także losy oprawców i torturowanych.

John Conroy - absolwent Uniwersytetu Illinois, były redaktor naczelny "Chicago Magazine", autor książki poświęconej problemom Irlandii Północnej "Belfast diary: War as a way of life" oraz wielu artykułów, publikowanych w czołowych magazynach.

Nie trudno sobie wyobrazić, jakie jest zadanie i jaka jest istota tortur. Przeprowadzane są z wielu różnych powodów, wśród których najczęściej pojawiają się uzyskanie cennych informacji, karanie, zastraszanie oraz wymuszanie zmiany przekonań. Sam Arystoteles i święty Augustyn opowiadali się za torturami, jako skutecznymi środkami do zdobywanie wiarygodnych dowodów. Z kolei w starożytnym Rzymie istniały ściśle ustalone zasady określające, które warstwy społeczne mogą być torturowane. Jak się nie trudno domyślić, pierwotnie torturom byli poddani tylko niewolnicy, których chłostano, bito drągami lub łańcuchami oraz przypalano rozgrzanym metalem. Kościół katolicki, mimo początkowego sprzeciwu, przejął wiele tego typu praktyk, co zaskutkowało decyzją z 1252 roku, umożliwiającą torturowanie podejrzanych o herezję. W Europie późnego średniowiecza tortury były przeprowadzane na porządku dziennym, jako preferowana metoda karań. Dopiero XVIII wiek, za sprawą głoszonych przez filozofów negatywnych opinii, przyniósł poszukiwania nowych rozwiązań, które zastąpiłyby torturowanie.

Jednak, mimo narastającego sprzeciwu społeczeństw wobec tego typu praktyk, tortury mają miejsce do dziś. I nie są stosowane tylko w krajach totalitarnych, ale również w demokratycznych, szczycących się humanitarnością. Jednym z takich przykładów, poruszonych w niniejszej książce, jest postać Andrewa Wilsona, oskarżonego o zabójstwo, który, podczas pobytu w jednej z chicagowskich komend, został brutalnie pobity, przypiekany (początkowo papierosem, następnie kaloryferem) oraz rażony prądem. Mimo licznych skarg Wilsona, sytuacja bynajmniej nie uległa zmianie. Prowadzony w tej sprawie proces (nie mającego żadnego wpływu na proces dotyczący domniemanego zabójstwa) także nie rozstrzygnął kwestii dotyczących oskarżeń Wilsona, gdyż sędzia unieważnił postępowanie. Co ciekawe, nie jest to żaden tragiczny ewenement, gdyż oprawcy bardzo rzadko stają przed sądem, nie mówiąc już o poniesionych odszkodowaniach i rekompensatach względem poszkodowanych.

Ciekawą kwestią poruszoną przez autora są etapy, niekoniecznie według następującej kolejności, potwierdzenia prowadzonych tortur w krajach demokratycznych. Pierwszym etapem jest zdecydowane i całkowite zaprzeczenia (towarzyszą mu ataki na osoby, które ujawniły fakt tortur), drugim umniejszanie ich znaczenia, trzecim uwłaczanie ofiarom i przedstawienie ich w złym świetle, czwartym uzasadnienie maltretowania (na przykład za pomocą zaistniałych sytuacji, braku innych rozwiązań itp.), piątym postawienie zarzutu, według którego wszyscy, którzy stają po stronie torturowanych pomagają wrogom państwa, szóstym upowszechnienie stwierdzenia, że do tego typu aktów przemocy już nie dochodzi i dochodzić nie będzie. Ostatnimi trzema etapami są obarczanie winy kilku czarnych owiec, stwierdzenia, że inni dopuszczają się znacznie gorszych rzeczy oraz głoszenie, że ofiara w końcu dojdzie do siebie.

"Tortury. Ofiary. Prześladowcy. Świadkowie" to książka, po którą niezaprzeczalnie warto sięgnąć. Powinna zainteresować nie tylko znawców tego tematu, ale także czytelników interesujących się historią, więziennictwem, politologią, psychologią oraz otaczającą go rzeczywistością. Książka dostarcza nie tylko informacji z zakresu sposobów prowadzenia tortur, wydobywania informacji oraz związanych z tymi zagadnieniami tematami, ale także portretów psychologicznych ofiar. Wielogodzinne, nierzadko wielotygodniowe, akty bestialstwa (choćby uniemożliwianie snu, nakazanie długiego stania) doprowadzają nie tylko do nieodwracalnych zmian w organizmie, ale także w psychice poszkodowanego. Z upływem czasu ofiary nie dostrzegają winy swojego cierpienia w katach (bo tak należy mówić o osobach zadających komuś cierpienie), ale w samych sobie. Bo czy przyznanie się do winy, zmienienie poglądów czy zastosowanie się do poleceń osoby przetrzymującej, nie umożliwi zaspokojenia podstawowych potrzeb? Snu? Kontaktu z lekarzem? Takie pytania, co udowadnia autor, niewątpliwie towarzyszą osobie torturowanej, dzięki którym postrzega siebie jako wroga. Zadziwiające jest również to, że samo uwolnienie, a nawet pozytywny wyrok wymiaru sprawiedliwości, nie gwarantuje spokoju. Osoba, która została poddana torturom już na zawsze obarczona jest doznanymi nieprzyjemnościami, co objawia się myślami samobójczymi, depresjami, koszmarami sennymi, lękami itp.

John Conroy, by udowodnić, że do tortur dochodzi na całym świecie, a nie tylko w krajach totalitarnych, jak niektórzy uważają, zabiera odbiorcę w podróż do Stanów Zjednoczonych, Izraela oraz Irlandii. Jego przekonująca oraz rzetelna narracja, mimo licznych odwołań historycznych i społecznych, świadków, faktów oraz relacji, sprawia, że, zgodnie z opisem wydawnictwa, książkę czyta się jak dobrą powieść. Zdecydowanie warta polecenia.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuje portalowi Sztukater

3 komentarze:

  1. Książka nie w moich klimatach i poruszająca dość trudny temat, ale...zaciekawiła mnie i chociaż bije się reakcji na treść będę jej szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężkostrawna książka chyba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie lektury pozostawiają we mnie niezatarte wrażenie.

    OdpowiedzUsuń