Przejdź do głównej zawartości

111. Mateusz M. Lemberg "Patron"

http://www.proszynski.pl/images/media/products//Patron.jpgNa początku był kryminał. Tak, tak - kryminał. Początek mojej przygody z literaturą, który miał miejsce kilka lat temu, zaczął się właśnie od tego rodzaju powieści. Z wypiekami na twarzy śledziłem losy bohaterów, uwikłanych w niebezpieczne i mroczne intrygi. Choć obecnie częściej sięgam po inne gatunki powieści, to sympatia do kryminałów we mnie została. I z tego powodu, zahipnotyzowany intrygującą okładką oraz obiecującym opisem książki, postanowiłem sięgnąć po "Patrona" Mateusza M. Lemberga.

Mateusz M. Lemberg, urodzony w 1971 roku, ukończył studia medyczno-weterynaryjne. Amatorsko realizował filmy, podróżował na Wschód, a także rysował komiksy. Zarabia na życie jako lekarz. Jest autorem powieści "Zasługa nocy".

W Starym Brodzie, w klasztornym kościele, zostaje odnalezione zmasakrowane ciało biskupa - pozbawione głowy, która została umieszczona w tabernakulum. Śledztwo w tej sprawie zostaje przydzielone zmagającemu się ze schizofrenią komisarzowi Witczakowi, przygotowującej się do zmiany płci aspirantce Cynowskiej oraz sfrustrowanemu sierżantowi Tymańskiemu. Witczak, który niedawno wyszedł z zamkniętego oddziału Instytutu Psychiatrii i Neurologii, postanawia pozostać w starobrodzkim klasztorze, by uporać się z własnymi problemami, a także bliżej przyjrzeć się prowadzonemu śledztwu. Grono ofiar szybko się powiększa, gdyż giną kolejne osoby, w jakiś sposób związane z klasztorem w Starym Brodzie, których morderstwa przypominają męczeńską śmierć kilku świętych.... W tym samym czasie Cynowska i Tymański poszukują nekrofila, profanującego w sposób bestialski uprowadzone zwłoki.

Powieść Mateusza M. Lemberga opiera się na tradycyjnym schemacie - serii brutalnych morderstw, popełnianych z zrozumiałych tylko dla mordercy powódek. Prowadzone śledztwo jest już mniej oczywiste, gdyż przewodniczą mu bohaterowie, których autor obdarzył nie tylko różnorodnymi i wyrazistymi osobowościami, ale także osobliwymi problemami i życiem prywatnym. W "Patronie" mamy między innymi do czynienia z schizofrenikiem, którego choroba znacznie postępuje, homoseksualną aspirantkę, której planowaną zmianę płci uniemożliwia ciąża, będąca owocem gwałtu, a także ogólny, acz bardzo wyraźny, zarys istoty i konserwatyzmu Kościoła. Podczas lektury, gdy zaczęły z treści wyłaniać się pojedyncze osobowości, odniosłem wrażenie, że nadanie indywidualnych rysów wielu bohaterom, w połączeniu z urodzajem wątków oraz intryg, będzie przemawiać tylko na niekorzyść książki. Jednak, szybko się okazało, że indywidualizm postaci jest tylko powierzchowny, że autor nie wgłębia się w psychikę bohaterów oraz sens ich postępowań. 

Akcja "Patrona" rozwija się nieregularnie. Momentami toczy się bardzo nieśpiesznie, pozwalając czytelnikowi przyjrzeć się dokładniej bohaterom oraz wątkom dotyczącym ich życia prywatnego, by za chwilę radykalnie zmienić tempo, porywając w prowadzone śledztwo. Dochodzeniu towarzyszą licznie nieścisłości i ślepe zaułki, dzięki czemu czytelnik jest wodzony rozwojem wydarzeń, przez zwroty akcji, nowe poszlaki, wątki oraz intrygi. W powieści Lemberga mają miejsca liczne brutalne opisy (choćby zbrodni, jakich dokonał poszukiwany morderca), które, bardziej niż szokują i mrożą krew w żyłach, zadziwiają. Niektóre z nich brzmią także mało prawdopodobnie, jednak nie zakłóca to odbioru treści.

Dużym zaskoczeniem okazała się dla mnie jednowymiarowość powieści. Mimo licznych okazji, by uczynić "Patrona" nie tylko utworem sprzyjającym rozrywce i napięciu, autor wykreował rzeczywistość, która bynajmniej nie oddziałuje na emocje. Niechciana ciąża bohaterki, będąca owocem gwałtu, nie została w żadnym kontekście szerzej rozpatrzona, została zarówno autorowi, jak i odbiorcy, obojętna, a motyw, jakim kierował się zabójca, nie został skonfrontowany z żadną myślą, która zmusiłaby czytelnika do podjęcia szerszej refleksji.

4/6

Za książkę serdecznie dziękuje portalowi Sztukater.

Komentarze

  1. To nie mój gatunek, ale gdybym miała wypowiedzieć się o tej książce z jako takim obiektywizmem, to zmartwiłaby mnie ta powierzchowność bohaterów i fakt, że wielkich emocji przy tej lekturze nie ma. Szkoda ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O ksiżce pierwsze słyszę i jak na razie mam do niej mieszane uczucia. Gdybym nie miałą co czytać, sięgnęłabym. Ale że mam... Może kiedyś? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kryminały uwielbiam, jednak martwi mnie kompletny brak emocji. Lubię, gdy podczas lektury podnosi mi się ciśnienie. A w tym przypadku, chyba by tak nie było.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz