piątek, 22 sierpnia 2014

88. Cezariusz Andrejczuk "Podlasie z lotu ptaka"

Na ogół nie sięgam po albumy fotograficzne, jednak, w okresie wakacji, w czasie, kiedy większość polaków podróżuje po kraju, a nierzadko także po świecie, a ja - przytłoczony obowiązkami, zakotwiczony w miejscu zamieszkania, postanowiłem wybrać się w niezapomnianą podróż na Podlasie, w której towarzyszyć będzie mi Cezariusz Andrejczuk.

Cezariusz Andrejczuk urodził się w Białymstoku w 1966 r. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim oraz realizację telewizyjną w PWSFTviT w Łodzi. Fotografował architekturę starożytną i arabską na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Jest miłośnikiem przyrody swojego rodzinnego regionu, któremu poświęcił kilka albumów.

"Podlasie z lotu ptaka" to obszerny album fotograficzny, traktujący o Podlasiu. Autor zabiera odbiorcę w niesamowitą podróż, wysoko nad ziemią, pokazując piękno tego regionu oraz jego unikatowość. Zdjęcia, robione z lotu ptaka, prezentują nie tylko znane, lubiane i często odwiedzane przez polaków miasta, ale także małe, acz urokliwe, miasteczka oraz jeszcze mniejsze, ale równie piękne, klimatyczne wsie. W albumie odnaleźć można zdjęcia między innymi Doliny Biebrzy i Narwi, Białegostoku, Wasilkowa. Autor poświęca dużo zdjęć Białemustokowi, prezentując jego rozmaite walory m.in. architektoniczne (kościół św. Rocha, cerkiew św. Ducha na Antoniuku, drewniany ołtarz główny w Bazylice), przyrodnicze oraz estetyczne (Białystok we mgle, o poranku itd.). Na uwagę zasługują także liczne zdjęcia przyrody, na których Cezariusz Andrejczuk umieścił między innymi bociany, ryby, łabędzie, żubry, łosie, wierzby i żurawie. Warte chwili skupienia są również fotografie Tykocina (miasta w województwie podlaskim, w powiecie białostockim), które przedstawiają miasto skąpane w porannej mgle, z której wyłaniają się ciekawe obiekty budowlane - kościół, synagoga, a także wiosenne rozlewiska Narwi.

Jestem pod dużym wrażeniem zdjęć Cezariusza Andrejczuka. Muszę przyznać, że autor zmienił mój stosunek do fotografii, którą, do tej pory, traktowałem w sposób lekceważący. Zdawałem sobie sprawę, że potrafi zachwycić, jednak nie potrafiłem uzmysłowić sobie, że za jej pomocą można przekazać jakąkolwiek treść. A jednak... przy odrobinie wysiłku intelektualnego, kreatywności oraz chęci poznania świata, ze zdjęć można wyłuskać naprawdę wiele istotnych informacji! "Podlasie z lotu ptaka" gwarantuje nie tylko zaspokojenie wszelkich potrzeb estetycznych, ale także niesie ze sobą rzetelną pożywkę intelektualną. Przyglądając się uważnie zdjęciom Andrejczuka, można uzmysłowić sobie, jakie nieodkryte i nieopisane piękno tkwi w przyrodzie, a zarazem w prostocie. W pogoni za pieniędzmi i tytułami, zatraceni w konsumpcji, zapominamy o tym co istotne i nie dostrzegamy piękna, które permanentnie nam towarzyszy. Fotografie, na których widać kontrast między rozbudowanymi miastami, a ogromem natury, najdotkliwiej do mnie przemówiły, przypominając, że to nie ludzie dominują na Ziemi, a, często niedoceniona i zapomniana, natura. Niniejszy album odbieram jako manifest, traktujący o tym, aby zostawić i rzucić wszystko co przyziemne i błahe, a zająć się poszukiwaniem własnego szczęścia w zgodzie z naturą i przemijaniem.

5,5/6

Za album serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

4 komentarze:

  1. Uwielbiam takie albumy. Szkoda, że zwykle mają zabójczą cenę, bo chętnie zebrałabym sporą ich kolekcję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, cena zawsze mnie odstrasza przed takimi albumami niestety....

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie zaopatrzę się w ten egzemplarz, chociaż na pewno jest ciekawy i ładny :)

    OdpowiedzUsuń