sobota, 19 lipca 2014

79. Leszek Szymowski "Oszust"

Prawdopodobnie nigdy nie sięgnąłbym po tą książkę, gdyby nie pewien oksymoron. Tytuł i okładka wskazująca na to, że "Oszust matrymonialny" to ckliwy, tandetny i pstrokaty romans, skutecznie odstraszały, a opis Polski dziennikarz śledczy ujawnia szczegóły działalności oszusta matrymonialnego, sugerujący, że jest to porywająca historia, którą czyta się z ogromnym zainteresowaniem, sprawiał, że nie mogłem doczekać się chwili, kiedy zacznę ją czytać.  I w końcu, po długim okresie niezdecydowania, zasiadłem, pełen ambiwalentnych odczuć, do lektury niniejszej pozycji.

Leszek Szymowski, urodzony 1981 roku w Krakowie, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, jest polskim dziennikarzem śledczym i fotografem. Publikował m.in. na łamach "Wprost", "Angory" i "Gazety Polskiej". Pracował w TVP przy programach śledczych. Jest autorem kilku książek, między innymi "Zabić komendanta" oraz "Media wobec bezpieki".

Treść "Oszusta matrymonialnego" stanowi historia Kamila, obecnie przebywającego w więzieniu, który w latach 2002-2010 wzbogacał się, kosztem uwiedzionych kobiet. Poznawał je za pomocą portali randkowych, umawiał się z Nimi, wzbudzał zaufanie, kupował kwiaty, prawił komplementy, obiecywał ślub i dozgonną miłość. W pewnym momencie, za pomocą różnych sposobów, wyłudzał od Nich duże pieniądze, a to na rzekomą operacje matki, a to na kupno działki pod dom, a następnie bezpowrotnie znikał. Jego celem były tylko i wyłącznie kobiety samotne, bardzo zamożne, które, ze względów prawnych, Szymowski przedstawia za pomocą innych imion i nazwisk. Autor podzielił "Oszusta matrymonialnego" na cztery części, stanowiące osobne rozdziały w "karierze" Kamila: "Mój pierwszy raz", "Łowy na "księżniczki"", "Mój największy przekręt" oraz "Bogini zemsty".

Największą zaletą recenzowanej pozycji jest treść, którą można traktować jako przestrogę, interesującą historię, reportaż czy odczytywać ją w kategoriach psychologicznych. Postępowanie Kamila oraz kobiet, które mu zaufały, zdecydowanie przynoszą czytelnikowi dużą dawkę wiedzy o człowieku. Opisując zabawę uczuciami samotnych kobiet, autor przedstawia problem, jakim jest samotność i nadmierne zaufanie. Choć Szymowski nie prezentuje portretów psychologicznych swoich bohaterów, skupiając się wyłącznie na poczynaniach Kamila, to informacje na temat czytelnik może samodzielnie wysnuć, choćby z dialogów i sposobów manipulacji, jakich dokonuje główny bohater. Jednym mankamentem, jaki przychodzi mi do głowy w sprawie treści, jest brak opisów zachowań oszukanych bohaterek, gdyż szersze informacje o nich kończą się w momencie wyłudzenia pieniędzy.

Niestety, kwestia wydania, językowa i interpunkcyjna pozostawia wiele do życzenie. Nigdy w życiu nie spotkałem się z tak źle wydaną książką. "Oszust matrymonialny" oprócz interesującej, zapierającej dech w piersi historii, to także ogromny zbiór błędów i przykład, jak nie powinna wyglądać książka. W tekście odnajdziemy wiele błędów - stylistycznych, ortograficznych, interpunkcyjnych. Brakuje wielu, naprawdę wielu, znaków zapytania, akapitów, przecinków, spacji. Pojawiają się także liczne, denerwujące, literówki. Zwieńczeniem tych licznych błędów zdaje się być okładka, z którą wstyd wyjść na ulicę. Być może stanowi rzetelne dopełnienie treści, jednak patrząc na nią mam wrażenie, że niniejsza książka niemal na pewno jest ckliwym romansem.


3/6

9 komentarzy:

  1. Czytałam kiedyś w gazecie artykuł o tym oszuście matrymonialnym. Niezły biznes sobie wymyślił ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie tutaj u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie przeczytam, tematyka jakoś mnie nie interesuje...a te błędy...nie, zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Proponuję wbić w googla nazwisko autora. Szybko się okaże, że to zwyczajny nie matrymonialny oszust jest. Dwie z wymienionych redakcji zerwały z nim współpracę, facet przegrywa proces za procesem za nierzetelność.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dostałam tę książkę od redakcji Fanbooka za udział w ankiecie. Na pewno w końcu do niej zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie mój styl, więc spasuję ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... Odrobinę mnie tą książką zainteresowałeś, więc może dam jej kiedyś szansę. A okładka faktycznie - mało zachęcająca. Sama pewnie obłożyłabym ją w papier przed zabraniem do tramwaju. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. pocieszę Cie, że ponoć jeszcze gorzej spisała się korekta Pamiętnika diabła. nie dość, że okładka jest koszmarna to jeszcze jej wnętrza nie da się czytać. Oszusta sobie podaruje, za to polecam Ci Zabawkę diabła, ciekawy thriller z nietypowym pomysłem na bohaterów - właśnie go kończę.

    OdpowiedzUsuń
  9. I zarejestruj się, człowieku, na portalu randkowym... Moja kuzynka ma konto na dwóch takich portalach, ale bardzo się pilnuje, żeby nie paść ofiarą jakiegoś zwyrodnialca/oszusta itp.
    A okładka istotnie nie zachęca, wręcz odstrasza.

    OdpowiedzUsuń