poniedziałek, 12 maja 2014

64. Jerome K. Jerome "Trzech panów w łódce [nie licząc psa]"

Trzech panów w łódce [nie licząc psa] - Jerome K. JeromeTą książkę pragnąłem przeczytać od dawna. Kilka tygodni temu wpadła w moje ręce w księgarni, przez kolejnych kilka tygodni oczekiwała na swoją kolej, by w końcu, w pochmurny weekend, mogła wypełnić swoją powinność, zapewniając mi godziwą dawkę rozrywki.

Temat, o którym traktuje powieść, jest mi zdecydowanie obcy. Żegluga, podróże łodzią zawsze mnie nużyły, rodząc moją niechęć do tego typu literatury. Próbowałem tą niechęć przezwyciężyć, czytając między innymi "Znaczy kapitan", ale za każdym razem ostatecznie ponosiłem klęskę. Tym razem, zachwycony licznymi rekomendacjami, podchodziłem do lektury, także o tematyce podróży statkiem, "Trzech panów w łódce [nie licząc psa]", z wielkim optymizmem i nadzieją. Czy się nie zawiodłem? Tego nie jestem pewien....

"Trzech panów w łódce [nie licząc psa]" to opowieść opisująca podróż trzech mężczyzn, którzy przebyli 123 mile, z Kingston do Pangbourne, Tamizą. Tytułowi panowie to George, Harris i Jerome, który jest zarazem narratorem. W podróży towarzyszy im także Montmorency – pies Jerome’a. Jak się zapewne można domyślić, podróż nie przebiega bez zakłóceń i nieoczekiwanych wydarzeń - tytułowych bohaterów spotyka mnóstwo niezaplanowanych, aczkolwiek zabawnych i interesujących, przygód. Co ciekawe, te przygody, jak i sama podróż, nie skupiają całej uwagi czytelnika, a jedynie jej część, gdyż drugim trzonem powieści są wspomnienia, opowiadania, historie oraz anegdoty bohaterów.

Lektura recenzowanej pozycji przyniosła mi ambiwalentne odczucia; z jednej strony "Trzech panów w łódce [nie licząc psa]" to fenomenalna, lekka powieść, w sam raz na deszczowe sobotnie popołudnia, pełna ciepłych opisów, interesujących historii, zabawnych i inteligentnych anegdot, emanująca niezmiennym optymizmem, ale z drugiej strony zdaje się być zwykłym czytadłem o nieskomplikowanej, prawdę mówiąc naiwnej, fabule. Choć bardzo mocno pragnąłem przeczytać tą książkę, to lektura zdawała się dłużyć niemiłosiernie - z  dwóch dni, bo w tyle powinienem przyswoić treść tej książki, do prawie pięciu. Tłumaczę to tym, że preferuję powieści o mocno zarysowanej akcji, charakteryzujące się szybko rozwijającą się akcją i wielowątkowością, a "Trzech panów w łódce [nie licząc psa]" jest odwrotnością moich upodobań - akcja toczy się nieśpiesznie, pozbawiona wyrazistej fabuły i bohaterów, brak w niej wątków pobocznych, a sam wątek główny często ustępuje retrospekcją, przypowiastkom oraz licznym anegdotą.Także humor, który jest największą zaletą powieści, nie do końca mi odpowiadał. Nie przepadam za specyficznym angielskim humorem, prawdę mówiąc uważam go za naiwny i trywialny.

Co ciekawe, "Trzech panów w łódce [nie licząc psa]" w pierwotnym zamyśle autora, miało być poważnym przewodnikiem turystycznym, oferującym użyteczne informację podróżnika. Sprawy przybrały inny bieg wydarzeń, a Jerome K. Jerome, zamiast przewodnika, stworzył ciepłą, pełną przypowiastek i anegdot, zabawną powieść. Komu polecam? Fanom angielskiego humoru oraz miłośnikom podróży wodnych.

3/6

14 komentarzy:

  1. Wiele słyszałam dobrego o tej książce od mych znajomych, którym w kwestiach czytelniczych bardzo zawierzam. Również się do niej od dawna przymierzam, jednak jeszcze nie trafiła ona do moich zbiorów. Pomimo Twoich ambiwalentnych odczuć, ja pozostanę nastawiona pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ta książka jest ciekawa, aczkolwiek bardzo specyficzna ;) Mimo moich odczuć polecam ;)

      Usuń
  2. Czytałam w oryginale - bardzo nieszablonowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś chyba już chciałam przeczytać tę książkę, ale dlaczego, kto mi ją polecał w jakim kontekście, nie pamiętam...Echh ta pamięć... W każdym razie chyba porzucę ten zamiar - nie lubię angielskiego humoru i to wszystko brzmi średnio interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł książki jest bardzo oryginalny i zdecydowanie zapada w pamięć:) Myślę, że powieść mogłaby mi przypaść do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Świetnie się przy niej bawiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, ze fabuła jest nieco naiwna. Ale nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to widzę, że są tutaj skrajne opinie ;) Ann RK uwielbia, u Ciebie wypadła przeciętnie, a awiola nie mówi nie, więc hmm.... moja odpowiedź będzie najbliższa awioli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :) Zapraszam Cię do zabawy "Jakim jesteś czytelnikiem?"
      Szczegóły tutaj: http://recenzjeami.blogspot.com/2014/05/jakim-jestem-czytelnikiem.html
      Możesz odpowiedzieć publikując u siebie post, albo u mnie w komentarzu ;)

      Usuń
  8. podróże wodne to stanowczo nie dla mnie, więc obawiam się, że nawet brytyjski humor sprawy nie uratuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. tematyka zdecydowanie nie dla mnie. A, że ocena też nie za wysoka to nie będą sobie zawracać głowy tą pozycja. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tytuł kojarzę, ale to raczej nie jest książka dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń