środa, 7 maja 2014

63. Han Kang "Wegetarianka"

Wegetarianizm jest tematem, który cały czas budzi dyskusje. Mimo zapewnień dietetyków, twierdzących, że zrównoważona dieta wegetariańska jest dietą zdrową, ciągle ma swoich przeciwników. Osoby praktykujące ten styl życia nierzadko są krytykowane przez najbliższych. Podobnie było w przypadku Yeong-hye, głównej bohaterki powieści "Wegetarianka", która niespodziewanie, z dnia na dzień, postanowiła wyrzucić ze swojego jadłospisu produkty mięsne.

Han Kang urodzona w 1970 roku w Kwangju w Korei Południowej, absolwentka filologii koreańskiej na Uniwersytecie Yonsei, jest autorką pięciu powieści cieszących się rosnącą popularnością na całym świecie. Debiutowała jako poetka, publikując w magazynie literackim "Munhak kwa Sahoe" wiersz "Seulska zima". W 2013 roku na rynku pojawił się Jej najnowszy zbiór poezji "Schowałam w szufladzie zmierzch".

Yeong-hye, tytułowa wegetarianka, prowadzi nudne, przeciętne, monotonne życie przy boku przeciętnego
męża, Cheonga. Jest żoną wzorową: wierna, posłuszna, wyrozumiała, oszczędna. Ponadto wspiera budżet domowy, pisząc teksty do komiksów. Całe Jej życie się zmienia, gdy pod wpływem koszmarów sennych, odrzuca dotychczasowe ideologie, wybierając wegetarianizm. Decyzji tej za rozsądną nie uważa zaniepokojony mąż, który w nadziei odciągnięcia żony od bezmięsnej diety, zwraca się z prośbą o pomoc do najbliższej rodziny - szwagierki, In-hye, oraz teściów. Ów pomoc kończy się nie najlepiej, gdyż między bohaterką a Jej ojcem dochodzi do poważnej scysji, w wyniku której Yeong-hye podcina sobie żyły. Dalsze feralne wydarzenia (pobyt w szpitalu psychiatrycznym, niespodziewane zachowania bohaterki) wyraźnie obrazują jakie relacje, pozornie trwałe i silne, a naprawdę kruche i słabe, łączą rodzinę bohaterki.

Powieść "Wegetarianka" składa się z trzech powiązanych ze sobą części, w których śledzimy losy głównej bohaterki przez pryzmat różnych postaci: męża, szwagra-artysty, siostry. W powieści mamy do czynienia z dwoma rodzajami narracji: pierwszoosobowej, w której jest przedstawiony początek wegetarianizmu bohaterki oraz reakcja społeczeństwa, i trzecioosobowej, w której dowiadujemy się o Jej późniejszych losach. Spotykamy się także z retrospekcją. Swobodna zabawa formą, jakiej dokonuje autorka, jest jednym z największych plusów recenzowanej pozycji; dzięki niej czytelnik może dokładnie poznać naturę głównej bohaterki, głębiej spenetrować Jej losy, a także szczegółowo zaobserwować Jej powiązania z otoczeniem. Na uwagę zasługuje także język: prosty, chłodny, surowy, oszczędny, bez zbędnych ozdobników, aczkolwiek trafny i plastyczny. Minimalizm językowy idealnie współgra z realizmem, od którego wręcz kipi "Wegetarianka". Stawiając na oszczędność słowa i treści, Han Kang stworzyła intymną relację między czytelnikiem a postaciami, co jest kolejną wielką zaletą książki. 

Wegetarianizm, który, jak się może początkowo wydawać, nie jest istotą powieści, a  jest jedynie sposobem, w jaki Han Kang pragnie zwrócić uwagę na potrzebę bliskości, akceptacji i wolności w życiu człowieka. Kreśląc losy bohaterki, autorka, w sposób niebanalny, przypomina o skomplikowanej ludzkiej naturze, która kształtuje się przez całe życie. Z powieści odczytać można także przestrogę, że błędem jest kierowanie się instynktami w poznawaniu świata. Jedyną drogą, ku zrozumieniu rzeczywistości, jest rzetelna obserwacja i tolerancja.

"Wegetarianka" z całą pewnością nie jest powieścią łatwą; wymaga skupienia, refleksji, czasu. Jest pozycją budzącą liczne pytania, do których odpowiedzi nie znajdziemy w tekście. By zrozumieć jej sens i przekaz należy wykazać się dużą wrażliwością i spostrzegawczością. Jest powieścią nie kończącą się z chwilą przeczytania ostatniego zdania. Jest to dzieło, które żyje w świadomości czytelnika przez długi czas. Żyje, nie dając spokoju...

5/6

Za książkę serdecznie dziękuje portalowi Sztukater:


14 komentarzy:

  1. Sama nie wiem, mam dość mieszane uczucia względem tej książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest specyficzna, aczkolwiek z niej płynące są uniwersalne.

      Usuń
  2. Zastanawiam się właśnie, czy nie wybrać tej książki. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam nigdy o tym tytule :) mięsna dziewczyna jestem :D a tak serio - ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też ta książka była nowością... a książkę polecam ;)

      Usuń
  4. Patrząc na tytuł, miałam złudne wrażenie, że będzie to książka lekka i przyjemna, traktująca głównie o wegetarianizmie.
    Cóż, muszę przyznać, że zaciekawiłaś mnie nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też oczekiwałem historii o wegetarianizmie.

      Usuń
  5. I do mnie ta książka, z nie do końca znanych mi powodów, jakoś w pełni nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię trudne lektury skłaniające do zadumy. Wydaje mi się, że to będzie strzał w 10.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z przykrością stwierdzam, że książka mnie nie zachęciła. Niestety..

    OdpowiedzUsuń
  8. W życiu sama nie zwróciłabym uwagi na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe. Nigdy nie myślałam, że temat wegetarianizmu jest aż tak kontrowersyjny i może wywołać takie reakcje najbliższych tzn. rozumiem, że dyskusja ciągle trwa, ale żeby w wyniku tego podcinać sobie żyły, to ostre zagrania. Chyba, że właśnie tak jak piszesz, wegetarianizm to tylko pretekst do ukazania innych zjawisk.

    Ostatnio widziałam na yt, na kanale Nauka. To lubię filmik, mówiący, że wegetarianizm nie jest zdrowy, polecam ;) Poza tym, niektórzy kpią, ze ciekawe, czy swoje koty wegetarianie także darzą bezmiesną dietą :P Ogólnie nie zaryzykuję czytania tej książki - gdybym przyniosła taki tytuł do domu, to moi najbliżsi zrobiliby mi podobną awanturę jak w książce :D inaczej mnie wychowano :D oczywiście żartuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Intrygująca książka, może dam jej szansę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń