poniedziałek, 21 kwietnia 2014

59. J.R.R. Tolkien "Hobbit, czyli tam i z powrotem"

Trudno recenzować klasykę. Trudno pisać o niej w sposób interesujący, ponieważ dzieła, które mogą nosić ten tytuł, są wszystkim dobrze znane. I porządnie zrecenzowane...  pisząc swoją opinię mam nadzieje, że przedstawię ją w sposób interesujący, że mój punkt widzenia będzie świeży i inny. A na temat "Hobbita, czyli tam i z powrotem" zostało już powiedziane absolutnie wszystko. Tak więc recenzując tą pozycję nic nowego nie wyłuskam, a z całą pewnością, powielę schematy. By się tego ustrzec postanowiłem, że nie skupię się na treści, a na swoich odczuciach i wnioskach.

John Ronald Reuel Tolkien (1892 - 1973) to światowej sławy pisarz, profesor filologii germańskiej w Oksfordzie, znawca literatury i języka staroangielskiego, autor wielu prac naukowych, który zasłynął jako powieściopisarz w roku 1937, publikując "Hobbita". Innym bardzo znanym dziełem Tolkiena jest trylogia "Władca Pierścieni", która została wydana w latach 1954 - 1955. Autor szybko został okrzyknięty mistrzem gatunku, czego dowodem są liczne wydania Jego dzieł.
Bilbo Baggins jest tytułowym hobbitem. Mieszka w pewnej dużej norze ziemnej, w której toczy spokojne i monotonne życie. Bilbo, jak każdy hobbit, jest smakoszem. Choć Jego życie to permanentna rutyna, to hobbit nie wydaje się być tym zmartwiony. Wręcz przeciwnie, podoba mu się to. Prawdopodobnie życie Bagginsa przebiegałoby nadal według utartych schematów, gdyby nie niespodziewane spotkanie z Gandalfem, które zaskutkowało wizytą trzynastu krasnoludów. To wydarzenie wywróciło do góry nogami ustabilizowane życie bohatera. Zostaje wciągnięty w niebezpieczną przygodę, której celem jest odzyskanie skarbów zrabowanych przez okrutnego smoka.

Jestem pod ogromnym wrażeniem języka Tolkiena. Chyba nigdy nie spotkałem się z językiem tak plastycznym, lekkim, przyjemnym i bogatym. Coś niesamowitego... trudno to ująć w słowa, zrozumie mnie tylko ten, kto z nim obcował. Każde zdanie zdaje się być dokładnie przemyślane, żadne słowo nie znalazło się w nim przez przypadek. Już pierwsze zdania wywarły na mnie duże wrażenie, a kolejne strony przyniosły myśl, że choć treść - elfy, krasnoludy i gobliny, mnie nie interesują, to "Hobbita" warto przeczytać choćby tylko po to, by móc obcować z językiem Tolkiena. Gdybym miał podsumować ją jednym zdaniem, to powiedziałbym, że jest to idealnie skrojona treść. Oprócz języka warty uwagi jest także świat, w którym żyje Bilbo Baggins. Tolkien wykreował niebanalną rzeczywistość, która w każdym najmniejszym detalu jest dopracowana. Czytając "Hobbita" przenosimy się w miejsca, które są nam kompletnie obce. Zagłębiając się w przedstawioną historię przemierzamy nieprzebrane lasy i polany, wędrując z hobbitem i Jego kompanami, by odnaleźć zrabowane skarby. Poznajemy nietuzinkowe stworzenia (gobliny, elfy itp.), spotykamy się z niecodziennymi sytuacjami, wydarzeniami. Lektura recenzowanej powieści przyniosła mi ogrom przyjemności, pozwalając przenieść się w miejsca, o których nie miałem pojęcia. Zdecydowanie poszerzyła moje horyzonty.

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" to z całą pewnością początek mojej przygody z fantastyką, po którą będę sięgał znacznie częściej.

8/10

19 komentarzy:

  1. Wypadałoby przeczytać, ale jakoś mnie nie ciągnie... Fantastyki ogólnie nie lubię, a Tolkien nie jest w tym względzie żadnym wyjątkiem. Kiedyś spróbuję.

    PS jaki ciekawy nagłówek! Co to za układ książek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam za fantastyką, ale zawsze warto spróbować ;)

      Zdjęcie nie jest moje, pobrane z internetu. Ale wygląda bardzo interesująco.

      Usuń
    2. Z Hobbitem będzie mi łatwiej, bo nie jest tak długi jak Władca pierścieni ;)

      To prawda :)

      Usuń
  2. Mimo, iż nie przepadam za fantastyką, to Tolkiena wprost uwielbiam i szczerze polecam jego twórczość :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zamierzam się z nią zaprzyjaźnić, choć też nie jestem fanem fantastyki ;)

      Usuń
  3. Każda kolejna recenzja "Hobbita...", i nie ukrywam, że również powstałe niedawno ekranizacje, sprawiają, że na powrót mam ochotę wrócić do tej magicznej historii. A jest do czego wracać, tym bardziej, że książkę czytałam dobrych kilka temu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jestem ciekawy jak będzie ze mną. Czy za kilka lat nadal będę pamiętał o "Hobbicie" i Jego przygodach ;)

      Usuń
  4. Tolkien nadal przede mną. Muszę jak najszybciej nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam tylko tą powieść Tolkiena, więc dalej jest przede mną ;) Muszę koniecznie zmierzyć się z Jego trylogią.

      Usuń
  5. Tym razem nie dla mnie. Czytałam pierwszy tom Władcy Pierścieni a już drugiego nie mogłam zmęczyć. Jak dla mnie zbyt dużo opisów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię, gdy autor męczy opisami. Mam nadzieje że trylogia przypadnie mi do gustu.

      Usuń
  6. Hobbita uważam za znacznie lżejszego od Władcy, może temu, że kierowany jest ponoć do młodego czytelnika. jakby nie było jest to fantastyczna historia, której nawet ekranizacja bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często pojawia się opinia, że "Hobbit" to wstęp do trylogii. Liczę na to, że również ona mnie oczaruje ;)))

      Usuń
  7. O tak, Tolkien ma niesamowicie plastyczny język. By to odczuć trzeba koniecznie przeczytać :) Czytałam Hobbita i byłam pod ogromnym wrażeniem. Zwłaszcza tego, że stworzył taki piekny świat tyle lat temu... niebywałe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie mi się przypomniało, jak bardzo się z nią męczyłam, kiedy była moją lekturą... Może teraz odebrałabym ją inaczej, niemniej fantastykę zwykle preferuję jedynie w wersjach filmowych...

    Zapraszam do mnie: http://kulturka-maialis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielbię Tolkiena i wszystko co napisał! Hobbit jest pisany jako powieść dla dzieci, i taki ma zachowany klimat ;) To samo można zauważyć w pierwszym rozdziale Władcy, jednak później się to zmienia. Bardzo się cieszę, że podobała Ci się ta książka i zachęcam do innych
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Akurat planuję pożyczyć tą książkę od koleżanki, więc niedługo sama przekonam się jak to jest z tym "Hobbitem". Zapowiada się bardzo ciekawa lektura. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Klasyka - chociaż wolę "Władcę Pierścieni" - jednak całą książkę miło się czyta. Wiadomo jest lekka, ale też nie za bardzo - Tolkien ma już swój specyficzny styl - trzeba go po prostu polubić! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Hobbbit to zdecydowanie dzieło kunsztu literackiego, podobnie jak "Władca Pierścieni" (choć sam jeszcze nie przebrnęłam przez wspomniany drugi utwór). Również jestem niezwykle pod wrażeniem języka Tolkiena, jego stylu, oryginalności. To chyba sprawia, że jego utwory są tak nieprzeciętne.
    Pozdrawiam :)
    ~Gaviota

    OdpowiedzUsuń