Przejdź do głównej zawartości

57. Nora Roberts "Błękitny dym"

Błękitny dym - Nora RobertsGdy sięgam po książkę zastanawiam się, co mi jej lektura przyniesie; gdy odnoszę wrażenie, że coś wartego uwagi, to od razu zabieram się za czytanie. W przeciwnym przypadku szybko ją odkładam, bo nie widzę sensu, by się z nią zaprzyjaźniać. Jest tyle wspaniałych pozycji, tylu ciekawych autorów, że szkoda trwonić czas na coś, co nie rozwija. Z tego powodu w moje ręce wpadają różne gatunki i różni autorzy. Z przyjemnością sięgam po wciągający kryminał, zaczytuję się klasyką, uciekam od rzeczywistości z fantastyką, ale nie stronię od reportażu. Czytam autorów polskich, ale także zagranicznych. Czytam pozycje wydane niedawno, ale także te, które pokryły się kurzem w bibliotece czy w księgarni. "Błękitny dym" był moim kolejnym krokiem w kierunku poszerzenia horyzontów, gdyż proza Roberts, choć wiele dobrego o niej słyszałem, była mi nieznana.

Baltimore 1985 rok. Pożar pizzerii Bianki i Gibsona Hale. Maj 1992 rok. Śmierć Josha Boltona spowodowana pożarem w Jego mieszkaniu. Baltimore 1996 rok. Śmierć Hugha Fitzgeralda, który następnie został spalony we własnym samochodzie. Baltimore 1999 rok. Podpalenie samochodu Luke'a. Baltimore 2005 rok. Seria podpaleń w mieście. w tym obiektów publicznych, prywatnych i samochodów. Wszystkie te wydarzenia zdają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. A jednak - coś je łączy, Wspólnym mianownikiem jest Reena Hale, oficer śledczy od spraw podpaleń. Wszystkie wymienione wydarzenia miały wpływ na życie bohaterki. W wyniku pożarów giną albo Jej partnerzy, albo zostają podpalone istotne dla Niej miejsca. Nieświadoma serii nieprzypadkowych podpaleń, wiąże się z Bo, z którym staje do walki z niebezpiecznym żywiołem. Dwadzieścia lat od pierwszego pożaru, podpalacz uaktywnia swoje działania, nie szczędząc ofiar. Jego cel jest jasny - chce zniszczyć Reene Hale. Powód? Zemsta...

Prawdę mówiąc zawiodłem się. Zabierając się za czytanie "Błękitnego dymu" miałem duże oczekiwania i pokładałem w niej duże nadzieje. Zachwycony opisem, okładką i renomą autorki zasiadłem do lektury z wypiekami na twarzy, które niestety szybko zniknęły na rzecz zniechęcenia. Czytanie szło mi mozolnie. Książkę, którą powinienem "połknąć" w trzy dni, przyswajałem ponad tydzień. I to tylko dlatego, że zmusiłem się do tego, by dokończyć lekturę w niedziele. Gdyby nie to, to pewnie nadal bym ją pochłaniał... akcja powieści jest niestabilna; raz toczy się bardzo szybko, by za chwilę stanowczo zwolnić. Raz autorka nie żałuje nam trupów i wydarzeń, a raz oferuje długie, nużące opisy, skupiając się na relacjach między postaciami, środowiskiem. Co do samych bohaterów - Roberts wykreowała bardzo interesujące postacie, lecz poskąpiła im wad i nie poszerzyła ich osobowości. Zdają się być płytcy, jednowymiarowi. Weźmy na przykład podpalacza - wiemy, że mści się, wiemy jak, ale nie przyświecają mu żadne głębsze idee. A przecież można było to wykorzystać, przedstawić czytelnikowi Jego ideologie, dodać wątki psychologiczne. Ahh, szkoda...  Czytając "Błękitny dym" niezmiernie irytowało mnie także to, że szybko doszedłem do wniosku, kim jest podpalacz. Posiadłem tą wiedzę już na początku, a Reena potrzebowała na to prawie 500 stron. Ponownie pojawił się u mnie zapał do czytania tuż przy samym końcu, gdy na kartkach pojawiało się coraz więcej krwi, ognia i zwrotów akcji, ale i to szybko minęło, bo autorka zaserwowała Czytelnikowi banalne zakończenie.

Nora Roberts jest znana z tego, że w niebanalny sposób łączy wątki romansowe, sensacyjne i przygodowe. Nie inaczej było w "Błękitnym dymie", dzięki czemu powieść można polecić nie tylko fanom kryminału. Ale rodzi się jedno pytanie - czy warto? 

5/10

Komentarze

  1. Rzeczywiście - okładka jest niezwykle zachęcająca. Nie miałam dotychczas kontaktu z tą aktorką, choć rzecz, rzecz jasna, dużo dobrego o niej słyszałam. Jak widzę - ta pozycja nie jest najlepszym wyborem na początek przygody z Norą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka przepiękna... iście elektryzująca. Szkoda, że się zawiodłeś.
    Ale przynajmniej dzięki Tobie wiem od jakiej książki nie zaczynać przygody z Roberts ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jeszcze nie znam ani jednego tytułu autorki. Sugerując się pierwszym akapitem wypowiedzi, ogromnie zainteresowałam się fabułą. ale stopniowo śledząc Twoją opinię, zapał gasnął. Chyba również zacznę przygodę z twórczością autorki od innego tytułu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama treść jest warta uwagi, aczkolwiek forma pozostawia wiele do życzenia.

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc - nie cierpię Nory Roberts, więc ta pozycja z góry odpada mimo rzeczywiście pięknej okładki i opisu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nieprędko sięgnę po inną pozycję tej autorki, ale kto wie... może kiedyś mi się spodoba Jej proza.

      Usuń
  5. Nie czytałam niczego tej autorki, tak jak piszesz na razie mam tyle innych pozycji "na głowie" :) Okładka przyciągająca. Wiadomo, że przeważnie nijak ma się do treści, ale w głębi duszy wszyscy jesteśmy estetami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie spotkałem się ze słowem "esteta" ;) Sprawdziłem w słowniku - warto je zapamiętać ;)

      Usuń
  6. Ja się nie rozczarowałam jeszcze książkami tej autorki. Może ta pozycja jest po prostu słabsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję w przyszłości z innymi pozycjami tej autorki, może będą lepsze.

      Usuń
  7. Bardzo lubię książki Nory Roberts :) Jeszcze się na nich n ie zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo popularna autorka, ale sama przeczytałam tylko jedną jej książkę. Obiecuję sobie poprawę, ale cóż - na razie nie wychodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie Nora nie zdobyła poklasku. czytałam tylko jej serię wydaną pod pseudonimem J.D.Robb, ale szału nie było. w natłoku średnich kryminałów, lepiej sobie odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też wydała się jakaś taka... miałka?

      Usuń
  10. Mało znam książek tej autorki. Czytałam zaledwie dwie i raczej też mam średnie odczucia. Może po prostu za dużo sławy i zbyt wiele się po niej spodziewałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba z tego samego powodu się zawiodłem; miałem zbyt duże oczekiwania.

      Usuń
  11. To zdecydowanie nie jest moja ulubiona autorka. Czytałam jakiś czas temu jedną jej książkę i nie prędko sięgnę po następną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zamierzam w przyszłości sięgnąć po prozę pani Roberts. Ale w dalekiej przyszłości....

      Usuń

Prześlij komentarz