Przejdź do głównej zawartości

48. Mariusz Maślankowsi "Na imię mam Jestem"

Na imię mam Jestem - Mariusz MaślankaJestem Jestem - tak przedstawia się główny bohater powieści "Na imię mam Jestem". Dzieło Mariusza Maślanki traktuje o samotności oraz potrzebie bliskości.

Główny bohater powieści, Igor, jest studentem filologi angielskiej. Na ostatnim, piątym, roku studiów dowiaduje się, że jest ojcem dziecka. Prawdopodobnie... potencjalnych ojców jest trzech. Z ciężarna kobietą, Magdą, łączyła go przelotna znajomość. Wieść o rzekomym ojcostwu wydaje się Igorowi nieprawdopodobna; prowadzi życie samotnika. Każdego dnia ucieka od przykrej rzeczywistości, wczytując się w  książki. "Pożera" je masowo; Jego życie toczy się w książkach i we śnie. Kontakt z rzeczywistością nawiązuje tylko wtedy, gdy zaczyna cnić za ludźmi - wtenczas na jakiś czas powraca do świata prawdziwego, który wydaje mu się obcy i trywialny. Podobnie jak życie bohatera, tak i sama powieść toczy się na dwóch płaszczyznach - w teraźniejszości i w przeszłości. Główny bohater, na wskutek informacji o ciąży, wyrusza w sentymentalną podróż po Krakowie, odwiedzając dom dziecka, w którym się wychował, miejsca istotne dla Jego przeszłości; przywołuje postacie, wydarzenia, miejsca, okoliczności, daty, które miały wpływ na ukształtowanie Jego osobowości. Ów podróż skutkuje położeniem podwalin pod nowe życie bohatera; życie, w którym jest miejsce na miłość, na relacje międzyludzkie; życie pełne nadziei i uśmiechu. Podróż przynosi także ukojenie i pogodzenie się z otaczającym światem.

Mariusz Maślanka wykreował świat, który jest mi obcy; nie należę do osób nieśmiałych, choć cenię sobie samotność. Tak zwani "outsiderzy", osoby pozostające na uboczu społeczeństwa, często nieśmiali, od zawsze przykuwali moje zainteresowanie; lektura "Na imię mam Jestem" miała oprowadzić mnie po ich świecie, pozwolić na zgłębienie ludzkiej natury i poszerzyć wiedzę na temat samego siebie. Krótka powieść, bo licząca zaledwie niecałe 150 stron, początkowo uchodziła za taką, która zaspokoi wszystkie moje oczekiwania. Pierwszoosobowa narracja przyczyniła się do powstanie intymnej atmosfery miedzy mną, a bohaterem; lekki i ciekawy język autora potęgował przyjemność z czytania, a przedstawiona historia z każdą kolejną stroną wciągała coraz mocniej.  Wszystko zaczęło się psuć, gdy zmierzałem ku końcowi powieści; cały czas oczekiwałem jakiś prawd, zdań, które na zawsze zostaną w mojej świadomości. Liczyłem na potok słów, który rozszerzy moją  wiedzę o świecie; liczyłem na coś wartościowego. Mariusz Maślanka powieścią "Na imię mam Jestem" pozwolił mi jedynie na bierną obserwację poczynań głównego bohatera. Umożliwił mi jedynie podglądanie przemiany Igora. A szkoda... podróż sentymentalna bohatera mogła być również podróżą czytelnika. Przez bierność odbiorcy wobec powieści, dzieło wydaje się płytkie i jednowymiarowe. A szkoda...



5/10

Komentarze

  1. Chciałam powiedzieć, że jest to dla mnie szok jak Ty pięknie piszesz.. masz 18 lat, jesteś facetem :) ja nie wiem dlaczego mnie to dziwi, ale jest rewelacyjnie. Pewnie nigdy nie sięgnę po te książkę, ale recenzję napisałeś WSPANIALE :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię sposób w jaki piszesz ;) Mam podobną sytuację jak Ty, jestem dosyć towarzyską osobą, jednakże często lubię być sama. Dobrze, że jesteś krytyczny co do książek, które czytasz, a nie przyjmujesz wszystkiego. Bardzo zachęcasz mnie do przeczytania książek, o których piszesz :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Mariuszem Maślanką jest ten problem, że jest on strasznie ciężki. Mentalnie, społecznie, literacko. Jego "Bidul" do dziś mi chodzi po głowie, mimo że czytałam to wieki temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Biudla" zamierzam sięgnąć w przyszłości. Wiele słyszałem o tej książce.

      Usuń
    2. Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy polecam. A może inaczej, nie wiem, czy mogę to polecić z czystym sumieniem.

      Usuń
  4. No są gdzieś tam zawsze nadzieje wobec lektury. Szkoda, że się zawiodłeś. Może znajdziesz jakąś inną na podobny temat, która odpowie na Twoje pytania rzetelniej.
    Outsiderzy mnie również zawsze ciekawili, o wiele bardziej niż osoby pragnące za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę.
    Aż chciałabym przytoczyć słowa:
    "To że milczę, nie oznacza, że nie mam nic do powiedzenia." J. Carroll
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w tym cytacie jest wiele prawdy... jest bardzo przydatny w życiu codziennym ;)

      Usuń
  5. Tytuł tak biblijnie mi się kojarzy ;) Szkoda, że książka nie zgłębia poruszanego tematu, ale mimo wszystko postaram się przeczytać. Skoro to tylko 150 s. to w razie zawodu dużo czasu nie stracę.
    Jeśli interesuje Cię temat "outsiderów", to może przyjrzyj mu się z popularnonaukowego punktu widzenia? Dla mnie bardzo ciekawa była książka Susan Cain "Ciszej proszę" traktująca o introwertyzmie. Taka "amerykańska", ale interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałem o tej książce, rozejrzę się za nią. Dzięki!

      Usuń

Prześlij komentarz