sobota, 8 marca 2014

47. Michał Witkowski "Lubiewo bez cenzury"

Lubiewo bez cenzury - Michał WitkowskiMichał Witkowski jest jednym z najgłośniejszych polskich pisarzy. Wydana w 2005 roku powieść "Lubiewo" przyniosła mu dużą sławę, czego namacalnym dowodem jest nominacja do Nagrody Literackiej Nike oraz otrzymanie Literackiej Nagrody Gdynia. "Lubiewo" zostało przetłumaczone na dwadzieścia języków, a angielski przekład został nominowany do The Independent Foregin Fiction Prize).

"Lubiewo bez cenzury" jest poprawioną wersją "Lubiewa", wydanego w 2005 roku. Autor dokonał szeregu poprawek redakcyjnych, dopisał dalsze ciągi historii bohaterów, dodał nowy rozdział, słownik oraz fragmenty, które nie pojawiły się w pierwszym wydaniu powieści.

Dzieło Witkowskiego powinno mieć ostrzeżenie na okładce (takie jak na papierosach), które informowałoby czytelnika, że książka nie jest przeznaczona dla osób wrażliwych, nietolerancyjnych i ceniących  wygładzoną rzeczywistością. "Lubiewo bez cenzury" to odważna, dosadnie napisana powieść, która albo zachwyci, albo zaszokuje. W każdym razie - nie sposób przejść obok niej obojętnie.

W pierwszej części powieści, w "Księdze ulicy", poznajemy dwóch homoseksualistów, mówiących o sobie w rodzaju żeńskim, używających damskich kosmetyków i udających kobiety - Patrycję i Lukrecję. Bohaterowie opowiadają mroczne historie o gejowskiej stronie Wrocławia z lat 70. i 80. Opisują swoje życie erotyczne, "polowania" na heteroseksualnych mężczyzn, a w szczególności na "luji", kontakty z żołnierzami, pijakami, miejsca, do których schodziły się "cioty". Druga część powieści, "Ciotowski bicz", ma miejsce współcześnie na gejowskiej plaży w Lubiewie. Stanowią ją rozmowy, których narratorami są Paula i Michaśka, na temat upodobań, przeżyć, pragnień i obyczajów "ciot". Przytoczone zostają historię, w których główną rolę, podobnie jak w części pierwszej, stanowią poszukiwania "luja". Luj to heteroseksualny mężczyzna, nie zdający sobie sprawy ze swojej seksualności. "Luj" jest obiektem westchnień każdej "cioty" przedstawionej w powieści Witkowskiego.

Wobec recenzowanej pozycji posypało się wiele opinii - od zachwytu, przez obrzydzenie, po zarzucanie nietolerancji i przedstawianie środowiska homoseksualnego od negatywnej strony. Sam autor w przedmowie informuje czytelnika, że lektura "Lubiewa" jest lekturą traumatyczną, wstrętną i miłą naraz. I ja się z tymi słowami zgadzam! Dzieło Witkowskiego z całą pewnością kipi obrzydliwością; i nie wynika to z nastawienia czytelnika do homoseksualizmu. Ale jest w niej także coś takiego, co sprawia, że lektura przebiega z przyjemnością. Wynika to chyba z niebanalności postaci; choć chciałoby się uciec od przedstawionego świata, omijać go szerokim łukiem, to nie sposób odmówić sobie ponownego wejścia w obrzydliwą, wstrętną i szokującą rzeczywistość.

Choć główną zaletą "Lubiewa" jest treść, to największą wadą jest również ona; po lekturze powieści nie wiedziałem, co mam zrobić z przyswojoną materią. Nie miałem pojęcia w jakiej szufladce ją umiejscowić, nie wiedziałem w jakich kategoriach oceniać. Choć szokuje, choć obrzydza, choć traktuje temat  marginalizowany, to zdaje się być wypruta z wartości i prawd.  Treść wydaje się płytka, jednowymiarowa. Poza kontrowersyjnym potokiem słów "Lubiewo" nie oferuje nic interesującego; mimo to uważam, że warto zapoznać się z pozycją Witkowskiego, gdyż wiele osób uważa tę powieść za milowy kamień polskiej literatury.

6/10

6 komentarzy:

  1. cześć :) jestem na twoim blogu po raz pierwszy i jestem zachwycona widać że twoje posty są przemyślane. życzę ci dalszych sukcesów w blogowaniu i zapraszam do mnie :) w wolnych chwilach, będę tu częściej wpadać.

    http://itsgabii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli książka to taki remake? Jakby autor sobie przypomniał, że jeszcze o czyms zapomniał i że jednak warto wspomnieć? Szaleństwo. Zupełnie jak specjalna edycja płyty jakiegoś wokalisty. Nie widzę sensu. Jeszcze jeżeli piszesz, że książka obrzydza i jest jednowymiarowa... to ja podziękuję za taką literaturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno "Lubiewo bez cenzury" jest taką wersją, jaką autor bał się opublikować w 2005 roku. "Lubiewo" jest faktycznie obrzydliwe, nawet autor zdaje sobie z tego sprawę, gdyż informuje nas o tym w przedmowie. Ponadto życzy nam "porzygania się z rozkoszy".

      Usuń
  3. Zachwyciłeś mnie tą recenzją! Uważam, że jest to książka dla ludzi z dystansem, dla ludzi świadomych, że nie wszystko musi być piękne i 'gładkie', że dzieją się na świecie rzeczy, o których nawet nie mamy pojęcia. Bardzo chętnie przeczytam tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mało czytam polskich autorów:( aż wstyd, w 2013 przeczytałam 1 książkę autorstwa Joanny Lustyk "Nad rzeką niepamięci", no i to by było na tyle :D myślę, że tutaj dowiem się co warto przeczytać w przyszłości :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowaliśmy Cię do Liebster Blog Award. Jeśli lubisz takie zabawy, będzie nam bardzo miło, gdy odpowiesz na nasze pytania. ;3
    http://czworgiem-oczu.blogspot.com/2014/03/liebster-blog-award-4.html

    OdpowiedzUsuń