poniedziałek, 4 listopada 2013

31. James Patterson, Michael Ledwidge "Najgorsza sprawa".




Najgorsza sprawa - James Patterson 




Książka „Najgorsza sprawa” trafiła w moje ręce za sprawą rekomendacji, z którą mogę teraz podzielić się Ja – gdyż ta pozycja zasługuję na nią.
Nowy Jork. Miasto, które widziało wiele. Miasto, które prawdopodobnie nie zaskoczy już nic. A jednak… w tym ogromnym mieście dochodzi do serii zabójstw. Do serii zabójstw, które początkowo wydają się pozbawione sensu. Ktoś porywa dzieci najbogatszych mieszkańców Nowego Jorku. Rodzice, choć majętni, choć na co dzień bardzo wpływowi, okazują się bezsilni. Porywaczowi nie zależy bowiem na okupie. Bynajmniej. Porywacz sprawdza wiedzę zakładników na temat problemów współczesnego świata  - głodu, przemocy, biedy, zmian klimatycznych. Jeżeli porwany nie posiada takowych informacji – ponosi śmierć od kuli. Psychopatycznego zabójcę próbują powstrzymać nowojorski detektyw Michael Bennet wraz z agentką FBI Emily Parker.
 
Miałbym duży problem, gdybym musiał wskazać głównego bohatera „Najgorszej sprawy”. Autorzy, bo książka została napisana przez dwóch, bardzo cenionych, autorów powieści sensacyjnych – Jamesa Pattersona i Michaela Ledwidge, nie uwypuklili w fabule postaci, która wyraźnie wysuwałaby się na pierwszy plan.
Jedną z postaci, która mogłaby aspirować do miana głównego bohatera, jest Michael Bennett. Ów bohater jest pracownikiem nowojorskiej policji. Za każdym razem, gdy mam do czynienia z powieściami sensacyjnymi, w których występuje agent FBI/policjant/detektyw, doszukuję się podobieństw do mojego ulubionego bohatera – Myrona Bolitara. Bennetta i Bolitara łączy naprawdę wiele. Po pierwsze obaj są pozytywnymi postaciami, a po drugie łączy ich wiele wspólnych cech – przebiegłość, spryt, rezolutność, skrupulatność, instynktowność.
Kolejną „główną” postacią jest agentka FBI Emily Parker, o której tak naprawdę dużo nie wiemy. Z treści dowiadujemy się, że wychowuje samotnie córkę, posiada bardzo duże poczucie humoru i wiele cech, które może dzielić z opisanym wyżej bohaterem, z którym, w tak zwanym „międzyczasie”, pogłębia stosunki.
Następna, w moim mniemaniu najciekawsza, postać to Francis Mooney. Ów bohater jest starszym mężczyzną u schyłku życia chorującym na raka płuc. Mooney jest bardzo inteligentną osobą, posiada dużą wiedzę na temat otaczającego go świata. Cieszy się nieposzlakowaną opinią. Jest  zaniepokojony kierunkiem, w który zmierza ówczesny świat. Niepokoi się głodem, biedotą, ociepleniem klimatu. Z trudem obserwuje dysproporcje finansowe. Nie może się pogodzić z otaczającą go rzeczywistością. Początkowo próbuje zmienić ją miłością, ale gdy okazuje się to niemożliwe, obiera inną, znacznie radykalniejszą, taktykę – próbuje zmienić rzeczywistość krwią..
Pod względem technicznym nie mam do zarzucenia autorom nic. Powieść od pierwszych stron „wciąga” czytelnika w sposób, o którym marzy każdy miłośnik dreszczowców. Nie sposób oderwać się od czytania! Jest to zasługa dynamicznie, aczkolwiek stopniowo, rozwijającej się fabuły oraz wielu zwrotom akcji.
W „Najgorszej sprawie” nie spotkamy zbędnych, nic niewnoszących opisów, dzięki czemu Czytelnik nie odczuwa znużenia. Pogłębione opisy bohaterów sprawiają że czytający może „wgryźć” się w przyswajaną historię.
Oprócz dużej dawki dreszczy i dobrej zabawy autorzy serwują  także wiele kwestii, nad którymi, po lekturze, powinniśmy przysiąść. Czytelnik powinien odpowiedzieć sobie na pytanie „Czy cel uświęca środki?” i „Czy można jednoznacznie oceniać postępowanie innych?”.

10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz