poniedziałek, 21 października 2013

30. Harlan Coben "Bez pożegnania"



http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/170000/170596/119982-352x500.jpg


Kiedy ktoś pyta mnie o ulubionego autora, bez zwątpienia odpowiadam: Coben. Jego dzieła, bo tak należy mówić o Jego pozycjach, za każdym razem zaskakują i porywają. Może to zabrzmi banalnie, ale zawsze podczas czytania książek Harlana Cobena mam wrażenie, że uczestniczę w przedstawionej historii.

Do przeczytania "Bez pożegnania" przygotowywałem się od dłuższego czasu. Od kilku tygodni chodziła mi po głowie myśl "przeczytać "Bez pożegnania"". Odkąd wypożyczyłem ów książkę, patrzyłem na nią z zaciekawieniem i z pytaniem "czym tym razem Coben zaskoczy?". Teraz, gdy jestem świeżo po lekturze, bo skończyłem czytać powieść kilkanaście godzin temu, wiem, że zaskoczy niesamowitymi zwrotami akcji.

Głównym bohaterem książki jest Will Klein. Ów bohater wiedzie szczęśliwe życie z Shelią.  Prowadzi ośrodek, który zajmuje się opieką nad dziećmi w trudnej sytuacji. Zajmuje się dziećmi bezdomnymi, biednymi, samotnymi. Pozornie Jego życie wygląda bardzo zwyczajnie. Lecz jest jedna myśl, która zaprząta Jego głowę: "gdzie jest mój brat?". Brat Willa, Ken, od jedenastu lat ucieka. Ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, gdyż ponad dekadę temu dokonał się czynu haniebnego - zamordował młodą kobietę, Julie, byłą miłość Willa. 

Tuż przed śmiercią matka Willa wyznaje mu, że Jego brat, ścigany listem gończym, którego wiele osób uważa za zmarłego, żyje. Od tego momentu życie głównego bohatera ulega zmianie radykalnej. Życie, którego celem była pomoc obcym, zmienia się w walkę o bliskich i samego siebie. Obraz założenia rodziny z Shelią, z którą był zaręczony, rozmywa się wraz z Jej zniknięciem, dzień po pogrzebie matki. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że kobieta, z którą Will dzielił życie, prawdopodobnie nie była tą osobą, za którą się podawała. FBI poszukuje Jej jako głównej podejrzanej w sprawie podwójnego zabójstwa. Od tej pory wszystko wydaje się klarowne. Ale jak wiadomo - pozory bywają złudne. Tak było tym razem...

Co tak naprawdę powinien zawierać dobry kryminał? Zaskakujące zwroty akcji? Intrygi? Wartką fabułę? Niebanalną treść? Świetnych bohaterów? To "coś", co wywołuje gęsią skórkę? Wszystko to występuje w książce Cobena "Bez pożegnania".

Zacznę od fabuły: brawa, wielkie brawa dla autora, że nie pogubił się w wątkach, których w książce jest od groma, i sprostał każdemu z nich nadając odpowiednie zakończenia. Brawa! Jestem pod wielkim wrażeniem.  W tej materii na wyróżnienie zasługuje także fakt, że fabuła zaczęła się dynamicznie rozwijać już w pierwszym rozdziale. 


Dużym plusem jest także budowanie napięcia od samego początku. Często zdarza się tak, że czytelnik odczuwa silne zaciekawienie dopiero od połowy książki, czy nie daj boże, przy końcu. W przypadku "Bez pożegnania" czytelnik zostaje pochłonięty już od pierwszej strony. Trudno oderwać się od śledzenia losu bohatera (sam przeczytałem powieść jednym tchem, w kilka godzin). Jestem wdzięczny autorowi także za to, że nie umieścił w książce zbędnych treści. Nie spotkamy w niej długich, często nic niewnoszących, opisów. Dzięki temu powieść nie nuży.

Na wyróżnienie zasługują także bohaterowie. Coben, jak zwykle zresztą, stworzył postacie, za którymi snuje się jakaś historia. Mamy do czynienia z żądnym sukcesów agentem FBI, byłą prostytutką, która od lat mści się na swoim zniedołężniałym alfonsie, głodną zemsty sfrustrowaną dziewczyną, kobietą uciekającą przed mężem tyranem. I można wymieniać tak dalej... stworzenie tak wyrazistych postaci sprawia, że każdy dialog, każdy nowy opis pozwala czytelnikowi głębiej zagłębić się w istotę książki.

Ostatnim elementem, o którym chciałbym wspomnieć, to nieprzewidywalne, i kapitalne, zakończenie. Coben w przyzwoity sposób wykończył wszystkie wątki, a samo zakończenie istoty książki, zrobi wrażenie na najbardziej przenikliwym czytelniku.

Jednym słowem: "Bez słowa" to bardzo dobry kryminał, uważam, że najlepszy Cobena, który musi się znaleźć na liście "przeczytane" każdego czytelnika kryminałów.

10/10

29. Kamasustra czytania


  Na pewnej stronie, tutaj , znalazłem bardzo ciekawe grafiki. A mianowicie - Kamasutrę czytania :)
Bardzo ważną kwestią jest pozycja, w której czytamy. Musi być wygodna, ale także zdrowa. Ja czytam na leżąco. Tj. leżę podparty o stertę poduszek. Tak mi wygodnie, tak się przyzwyczaiłem. Ale czy ta pozycja jest aby na pewno zdrowa? ;)

 
 
     

                                                                            

poniedziałek, 14 października 2013

28. Aleksandra Marinina "Ukradziony sen"

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/30000/30228/352x500.jpg

"Ukradziony sen" to moje drugie spotkanie z Aleksandrą Marininą. Odkładając pierwszą pozycję, "Śmierć i trochę miłości" [recenzja tutaj], miałem nadzieje, że ta rosyjska, bardzo popularna autorka, kolejną książką mnie oczaruje, gdyż wiele razy słyszałem, że Marinina to warta polecenia autorka. Niestety - "Ukradziony sen" bynajmniej nie zaspokoił moich czytelniczych potrzeb.

Główną bohaterką kryminału jest major moskiewskiej milicji Anastazja Kamińska, która prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa hostessy zatrudnionej w prywatnej firmie handlowej. Śledztwo wyróżnia jeden fakt - poszkodowana przed śmiercią twierdziła, że skradziono Jej sen, który dręczył ją od dzieciństwa. Major Kamińska w trakcie śledztwa nie natrafia na żadne warte uwagi tropy, aż do służbowego wyjazdu do Rzymu, podczas którego w jednej z księgarni dostrzega okładkę przedstawiającą obraz snu poszkodowanej. Od tej pory śledztwo nabiera tępa, gdyż zaczyna ginąć coraz więcej ludzi.

W czytaniu bardzo przeszkadza spora liczba bohaterów, których rosyjskie, podobnie brzmiące nazwiska, wprowadzają czytelnika w dezorientacje. Następnym, dość podobnym, problemem jest zbyt duża liczba wątków, co znacznie utrudnia czytanie.

Kolejną kwestią, która piętrzyła problemy w czytaniu, jest wolno rozwijająca się fabuła, która dopiero w drugiej połowie książki, zaczęła się rozwijać. Dużym minusem kryminału są także długie, nużące, często nic niewnoszące opisy.  

Po przeczytaniu książki mam mieszane uczucia, gdyż wszystkie mankamenty kryminału od strony technicznej "nadrabia" osoba Aleksandry Kamińskiej. Marinina stworzyła postać chwytającą za serce. Postać, która emanuje ciepłem; krucha a rezolutna, leniwa a skuteczna, delikatna a sprytna - to właśnie major Kamińska.

5/10

poniedziałek, 7 października 2013

27. Nie żyje Joanna Chmielewska

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/28757/pap_joanna_chmielewska_600.jpeg

Dziś Wydawnictwo Klin, w którym Chmielewska wydała  ostatnie książki, poinformowało, że autorka niemal 60. pozycji umarła. Pisarka odeszła w wieku 81 lat.

6 października powiedziała mi, że chciałaby za życia napisać jeszcze jedną książkę, do której zgromadziła wszystkie materiały. Odpowiedziałam, że należy to zrobić raczej za życia, bo po śmierci będzie trudniej. Uśmiałyśmy się po pachy - informuje M.Gawlińska

 
Joanna Chmielewska to pseudonim literacki Ireny Kuhn urodzonej 2 kwietnia 1932 roku w Warszawie. Autorka tworzyła powieści sensacyjne, kryminały, komedie obyczajowe oraz książki dla dzieci i młodzieży. 


http://bi.gazeta.pl/im/5/3168/z3168785Q.jpg

Pierwszą damę polskiego kryminału wyróżniał charakterystyczny styl językowy, w którym dominowało specyficzne poczucie humoru.  Autorka, która w 1954 roku ukończyła Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej zdobyła sympatię między innymi rosyjskich czytelników.



Debiutowała w 1958 na łamach czasopisma "Kultura i Życie"

 http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/sites/default/files/styles/large/public/en_00153804_0001.jpg

 Nakład powieści Chmielewskiej w Polsce przekroczył 6 mln egzemplarzy, a w Rosji - 8 mln. 



http://duzeka.pl/pic/pic_news/JoannaChmielewska_453.jpg


 Nigdy nie chciała zawieść swoich czytelników. Mam nadzieję, że nie będziecie Jej mieli tego za złe, może chciała trochę odpocząć, albo po prostu zrobić pauzę, żeby później wyjść do Was i jak zwykle zaskoczyć wszystkich swoim humorem lekkością klawiatury i optymizmem, za który wszyscy Ją kochaliśmy. - dodaje M.Gawlińska





sobota, 5 października 2013

26. Harlan Coben "Kilka sekund od śmierci"

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/168000/168261/129918-352x500.jpg

"Kilka sekund od śmierci" to drugi tom serii o Mickeyu Bolitarze, bratanku legendarnego Myrona.

Akcja powieści dzieje się kilka dni od wydarzeń zawartych w "Schronieniu". Mickey Bolitar próbuje wyjaśnić co się stało z Jego ojcem, Bradem Bolitarem, pracownikiem tajemniczej organizacji Abeona, który zginął w wypadku samochodowym na oczach syna. W tej kwestii pomóc może jedynie Nietoperzyca, była więźniarka  z Auschwitz, która pokazuje młodzieńcowi zdjęcie zbrodniarza z SS zwanego "Rzeźnikiem z Łodzi", który zabrał ciało Brada Bolitara do karetki. W tym samym czasie dochodzi do strzelaniny w domu Rachel, przyjaciółki Mickeya, podczas której ginie Jej matka, a Ona sama zostaje poważnie zraniona. Bratanek Myrona, wraz z dwójką przyjaciół - Emą i Łyżką, próbują odkryć prawdę o Ojcu oraz o zabójstwie w domu Rachel.

Najnowsza książka Cobena "Kilka sekund od śmierci" zawiera wszystko to, do czego przyzwyczaił Nas Coben - genialna intryga, dynamicznie rozwijająca się akcja, pogłębione opisy bohaterów, niespodziewane zwroty akcji, dobry humor, zakończenie, którego najbardziej przenikliwy czytelnik się nie domyśli.

Czytając miałem wrażenie, że opisane w książce wydarzenia opowiada mi dobry znajomy. Ów uczucie zawdzięczam między innymi tym zwrotom do czytelnika: "Nawet jeśli nie znacie akurat tej Nietoperzycy...", "Żałosne, no nie?", "Co innego mogłem zrobić?".

Choć nie jest to najlepsza pozycja Cobema, choć prawdę mówiąc nie potrafię wskazać takowej, to ów książka spodoba się wszystkim Fanom dreszczowców, czytelnikom wyczekującym dreszczy emocji.

Wszystkim zabierającym się za czytanie "Kilku sekund od śmierci" polecam na początek lekturę "Schronienia", gdyż fabuła często nawiązuje do wydarzeń z poprzedniego tomu.

Z wielkim zaciekawieniem wyglądam kolejnego tomu o Mickeyu Bolitarze.

9/10

środa, 2 października 2013

25. Graham Masterton "Szary diabeł"

 Szary diabeł - Graham Masterton
 
W Richmond dochodzi do serii porażających zbrodni. Za każdym razem, w brutalny sposób, ginie ofiara. Najdziwniejsze jest to, że zabójca nie zostawia żadnych śladów. Jedyną osobą, która widzi zabójce jest mała dziewczynka z zespołem downa. W tym samym czasie, postrzelona przed laty, narzeczona detektywa informuje go, że święta Barbara pragnienie zemsty.

Sięgając po "Szarego diabła", tak na prawdę, nie wiedziałem za co się zabieram. Szukałem książki na niedzielny wieczór, niewymagającej, prostej, przejrzystej i wciągającej. Jak się okazało, ów pozycja wciąga, ale bynajmniej nie jest dobrą książką na spokojny, cichy niedzielny wieczór...

Już od pierwszych stron byłem zafascynowany pozycją Mastertona. Żwawa akcja, wciągająca fabuła, wyraziści bohaterowie, plastycznie opisy.  Ponadto powieść nie zawiera zbędnych wątków, przez co jest bardzo dynamiczna. Książka to także duża dawka informacji na temat Santeri, z którymi nigdy prędzej nie miałem okazji się spotkać.

Z przyjemnością sięgnę w przyszłości po pozycje Mastertona. Polecam książkę czytelnikom zafascynowanym religiami Afryki, fanom horrorów i powodujących dreszcze powieści. "Szarego diabła" radzę omijać szerokim łukiem czytelnikom o słabych nerwach.

8/10