sobota, 18 lutego 2017

292. Jarosław Abramow-Newerly "W cieniu paryskiej Kultury"

Elity intelektualne czy środowiska artystyczne to społeczności, o których czytanie – w moim przekonaniu – może być niezwykle inspirujące oraz motywujące. Przede wszystkim na płaszczyźnie samorozwoju oraz poszerzania wiedzy związanej ze sztuką, tworzeniem oraz wszystkim tym, co tożsame z postrzeganiem procesu twórczego.

W cieniu paryskiej Kultury to książka, która ukazuje kilka zależności, kilka płaszczyzn, z których najciekawsze wydają się dwie. Po pierwsze, zróżnicowanie mentalności i wyobrażeń, roztaczanych zarówno po jednej, jak i drugiej stronie muru, powstałego w wyniku zimnej wojny. Obraz tej sytuacji, wymownej relacji, realizującej się w ramach kontaktu tych, którzy funkcjonowali i działali w myśli, że zachód, elity przebywające we Francji, nie tylko różnią się sposobem życia czy ideologiami, ale przede wszystkim wartościami czy postawami, które postrzegane były jako niepoprawne, złe. Wizja świata obcego, nieznanego, żyjącego jakby innym życiem, innymi prawami, podług innych wartości oraz sposobów percepcji, intryguje przede wszystkim zetknięciem z rzeczywistością, poznaną w trakcie podróży. Uwypuklone zostają wszystkie mylne wyobrażenia i złudne postawy, tak jednoznacznie traktujące to, co nieznane, a co tak wielce w obiegu społecznym determinowane było przez ludzi decyzyjnych. To książka, która pokazuje to, zarówno niepoprawność osądów, jak i proces ich weryfikacji, niezwykle dobitnie, traktując właściwie przejście – od kłamstwa do prawdy, od złudy do opinii motywowanych poznaniem, od stereotypu do naocznej obserwacji i wyciągnięcia odpowiednich wniosków – jako coś nadrzędnego, współtworzącego główną oś narracyjną z drugą płaszczyzną – ukazaniem środowisk artystycznych i inteligenckich, skupionych wokół paryskiej Kultury. Jak sam autor mówi, snując refleksje i spostrzeżenia, miejsce ich pracy, ich postawy oraz to, jak zachowywali się zarówno wobec siebie, wykonywanych czynności, jak i gości z Polski, były nie tylko zaskakujące, ale również zdumiewające. Postępowali bowiem i wyrażali takie stanowiska wobec świata i innych, które stały w opozycji do wyobrażeń, którymi nasiąkł autor książki, mieszkając w Polsce. Zaskakiwało go wszystko, począwszy od miejsca, w którym pracowali, przez sam tryb i sposób pracy, po osobowości i charaktery. To pod tym względem pozycja absolutnie frapująca i przynosząca wymierny obraz sytuacji tamtych lat, uwzględniająca nie kontrasty i niepoprawne wyobrażenia, ale także izolację mentalną i ograniczenia percepcyjne.

Jarosław Abramow-Newerly pisze także bezpośrednio o ludziach, których poznaje, których spotyka, dzięki czemu obserwujemy swobodnie przewijające się tak znamienite osoby, jak Czesław Miłosz czy Agnieszka Osiecka. Autor bardzo wyraźnie portretuje społeczności, w których się obraca, ukazując nie tylko ich swoistość, naturę oraz charakterystyczne cechy, ale również swoje nastawienie oraz postawę. Przedstawia działalność, aktywność oraz wszystko to, co związane z życiem zawodowym, a także to, co należy do prywatnej, towarzyskiej sfery życia. Pisząc o tym, jak odnalazł się w środowisku paryskiej Kultury, odsłania realia oraz związki, a także to, co związane z twórczą czy publicystyką: motywacje, pragnienia, problemy i różnego rodzaju wyzwania, wynikające nie tylko z ambicji, ale również z rzeczywistości, stawiającej różne wyzwania i piętrzącej problemy. Recenzowana książka przybiera kolejne znaczenie i pozwala się odczytać na nowo, na inny sposób, w świetle ostatnich  ustępów, które przedstawiają ostatnie tygodnia życia Hertza, i które pokazują relację między nim a autorem. W świetle tych zdarzeń oraz emocji, jakie im towarzyszą, W cieniu paryskiej Kultury można zinterpretować znacznie szerzej, jako manifest, obraz przyjaźni i współpracy ze wspomnianą, istotną nie tylko dla autora, ale także dla portretowanej społeczności oraz kultury, postacią, zawierający w sobie nie tylko zapis znajomości, ale również przemian i wszystkiego tego, co nastąpiło w autorze pod wpływem tej zażyłości.

Ta książka otwarcie zaprasza do świata, który choć przeminął, nieustannie pobrzmiewa. To relacja pisana wspomnieniami, traktująca o inspirujących i ważnych dla naszej kultury osobach. To narracja niekiedy sentymentalna, choć częściej wiernie odzwierciedlająca sytuacje, których dotyczy, dostarczająca czytelnikowi nie tylko konkretnej wiedzy, zapisów sytuacji, znajomości oraz wglądu w zdarzenia z życia i działalności pewnej sfery społecznej, do której należeli wybitni twórcy, ale także źródło ciekawych opowieści oraz anegdot, dotyczących cenionych postaci.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.

środa, 15 lutego 2017

291. "Franciszek Walicki we wspomnieniach Anioła Stróża"

O dość ciekawym sposobie podchodzenia do wspomnień, takim, by wychodził poza ramy typowego snucia refleksji i wydobywania minionych wydarzeń, można by napisać niemało, przywołując wiele tytułów czy postaci. Franciszek Walicki we wspomnieniach Anioła Stróża mogłoby wpisywać się w zbiór pozycji, które podejmują się wspominania nieco inaczej, specyficznie, o czym mówi już sam tytuł. Tytułowe wspomnienia przywoływane są bowiem przez Anioła Stróża, który prowadzi narrację o swoim podopiecznym – Franciszku Walickim. 

Książka ta ma charakter albumowy i prezentuje się – co pragnę podkreślić – niezwykle ładnie. Dołożono wszelkich starań, by jej wydanie przyniosło czytelnikowi poczucie satysfakcji i spełnienie potrzeb estetycznych. Została wydana w dużym formacie, w twardej oprawie, a jej wnętrze zdobią liczne ilustracje, fotografie oraz skany. Zaprezentowane zostają zdjęcia z różnych okresów życia Walickiego, związane zarówno z jego działalnością zawodową, jak i sferą bardziej prywatną – przyjaciółmi, rodziną oraz środowiskiem. Fotografie rzetelnie ilustrują kolejne etapy rozwoju i dorastania, dzięki czemu obserwować możemy wymowny przebieg życia artysty, zaczynając od wczesnego dzieciństwa – zdjęcia rodziców, domu rodzinnego – przez edukację i dorastanie po dorosłość. Ostatniemu etapowi poświęcono najwięcej uwagi, najwięcej też ilustracji wyraża ten okres, w tym czasy związane z żeglarstwem, podróżami oraz życiem prywatnym. Bogato zobrazowana zostaje także sfera artystyczna, m.in. kolejno powstających zespołów oraz rozmaitych współprac i relacji, które mocno zdeterminowały nasz rynek muzyczny oraz kulturę. 

Franciszek Walicki we wspomnieniach Anioła Stróża to jednak nie tylko liczne fotografie i ilustracje, ale również informacje, podawane czytelnikowi przez tytułową – nieziemską – postać. Wspomniany Anioł Stróż przywołuje Walickiego w sposób dość osobliwy, nieco ironiczny i przewrotny, wykorzystujący lekko komediowy obraz zastępów anielskich i  sfery niebiańskiej, nie raz, nie dwa wywołujący uśmiech na twarzy czytelnika. To opowieść snuta raczej niezobowiązująco, która nie pretenduje do tego, by stanowić  obszerne źródło wiedzy na temat wspominanej postaci. To raczej książka, która jest pretekstem do przywołania postaci Walickiego, która jedynie upamiętnia lub zachęca do zagłębienia się w jego przeszłość i historię, bardzo atrakcyjnie – choć powierzchownie – opowiadająca o jego życiu. Przedstawiane wydarzenia, sytuacje, fakty i osoby, ukazywane są dość pobieżnie, na zasadzie przywołania lub uwypuklenia, i realizują się w ramach opowiadania o pewnych kluczowych, jednak stanowiących  swoisty wycinek, zdarzeniach z życia artysty. Wskazuje na to nie tylko ogólny, wybiórczy zarys biograficzny, ale również przywołany stosunek wspominającego Anioła Stróża, który koncentruje się raczej na poszczególnych cechach czy sytuacjach, a nie na ujednoliconym obrazie wspominanej postaci. 

Recenzowana książka to przede wszystkim wgląd w artystyczną działalność Walickiego, głównie w aktywność związaną z tworzeniem zespołów oraz relacji owocujących nie tylko ciekawymi i twórczymi znajomościami, ale również konkretnymi współpracami. Obserwujemy powoływanie do życia – jakże kluczowych zarówno dla tamtych lat, jak i polskiej sceny muzycznej – zespołów, takich jak Rhythm and Blues, Czerwono-Czarni czy Niebiesko-Czarni. Dostajemy także do rąk wybór tekstów autorstwa Walickiego, które wykonywali najwięksi rodzimi artyści, wśród których należy wymienić Niemena, Kubasińską oraz Rusowicz. Do wszystkich utworów, opatrzonych zdjęciem, załączone zostały uwagi lub ciekawostki, co pozwala na szersze poznanie oraz interpretację. Zgodnie z zapewnieniem samego Anioła Stróża, czas, który przeznaczymy na ich lekturę, z pewnością nie okaże się czasem straconym.

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Sztukater.