Przejdź do głównej zawartości

Posty

374. Bóg Ojciec S.A. Tomasz Kowalski „Przysionek, dom dla pozornie umarłych”

Tomasz Kowalski wydaje się pisarzem, któremu bardzo zależy na tym, by każde zdanie było ostre i zauważalne. Czytając jego ostatnią książkę, Przysionek, dom dla pozornie umarłych, utwierdziłem się w tym przekonaniu, bo znalazłem tam wiele fragmentów, które wręcz proszą się o to, by wyciągnąć je z ram okładek na rzecz szerokiego cytowania.
Muszę przyznać, że cały czas jestem pod dużym wrażeniem Mędrca kaźni, debiutu prozatorskiego Kowalskiego. Sięgając po recenzowaną książkę, spodziewałem się kontynuacji tego, co zachwycało poprzednio – niebanalnej, nagłej i niespodziewanej akcji, a także wycyzelowanych spostrzeżeń oraz czarnego humoru. I mam wrażenie, że o ile autorowi łatwo było urabiać materię literacką w dłuższej, ciągłej formie powieści, o tyle w wypadku Przysionku, składającego się z krótkich opowiadań, miniatur, trudno mu panować nad stałym napięciem czy ciągłą atrakcyjnością utworu. To bardzo zauważalne, jak poszczególne fragmenty obnażają pewne braki warsztatowe autora, widoczn…
Najnowsze posty

373. Nie-miejsce. Bianca Bellová „Jezioro”

Myślę, że pisanie o Jeziorze należy zacząć od podkreślenia wyjątkowości uniwersum, które Bianca Bellová wykreowała. Ta książka przedstawia świat zupełnie odrębny, uniwersalny, jakby nadrealny – wszak nawet bohater, podróżując, nie wie, jaki jest dzień tygodnia i rok. To bardzo sugestywne, zwłaszcza że cała narracja startuje w przestrzeni wymykającej się normom ujmowania rzeczywistości w konkrety czy detale. Otrzymujemy za to obraz nie-miejsca, na poły realnego, na poły mitologicznego, którego przedstawienie intryguje i ustanawia wobec postrzegania postaci.

To, co muszę na wstępie podkreślić, to pobrzmiewająca w trakcie lektury powieść Jana Pelca, czeskiego prozaika, ...będzie gorzej. Nie twierdzę, że recenzowana książka bazuje na przywołanym utworze, że czerpie z niego pod względem fabularnym lub stylistycznym, ale nie mogę się uwolnić od monumentalnego dzieła Pelca, myśląc o Jeziorze. Oczywiście pochodzenie autorów to nie jedyna rzecz łącząca w moim mniemaniu te dwa tytuły. Paralela…

372. Podania i historie. Ryszard Łuczkiewicz „Dziadka Rocha opowieści z Kaszub”

Książka Dziadka Rocha opowieści z Kaszub w wielu miejscach razi banałem. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta publikacja została pomyślana tak, by jej forma była bardzo przystępna – zwłaszcza dla dzieci – ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że zarówno konstrukcja kolejnych opowiadań (wydawnictwo składa się bowiem z pomniejszych opowieści, historii przedstawianych przez dziadka Rocha), jak i ich treść wydają się zbyt powierzchowne.
Na recenzowaną książkę składa się kilkanaście opowieści, będących przykładem typowo lokalnych legend i ludowych podań. Przedstawiane historie związane są z Kaszubami, m.in. miejscowościami Liniewo, Lubieszyn, Głodów oraz Garczyn, a ukazywane wydarzenia dotyczą na przykład różnego rodzaju wierzeń i przesądów, przekazywanych z pokolenie na pokolenie. W ten sposób audytorium tytułowego dziadka Rocha, miejscowe dzieci, poznaje mniej lub bardziej realnie opowiastki o zdarzeniach i postaciach, które, choć trudno odnaleźć w kronikach, od wielu dekad pozostają żywe w …

371. Pod prąd. Jennifer Egan „Manhattan Beach”

Jennifer Egan napisała powieść tematycznie złożoną, pokazującą, jak wielotorowo toczy się życie, zwłaszcza w burzliwych pod względem politycznym czasach. Dla jej bohaterów wojna okazuje się żywiołem, w którym muszą się odnaleźć, jednak dla czytelnika najbardziej frapujący okazuje się wątek na wskroś feministyczny – kobiety, która nie dała się podporządkować mężczyznom, postępując podług własnego uznania. 
To, co wydaje się kluczowe w mówieniu o tej powieści, to właśnie wątek feministyczny. Główna bohaterka, Anna, okazuje się postacią, wokół której skonstruowana jest cała narracja, a losy jej rodziny stanowią kanwę opowieści o doświadczeniach wojennych, miłości i walce (nie tylko militarnej, ale również, co istotne, społecznej). Prawdę mówiąc, gdyby nie kwestia niezgody na męską dominację, ta książka nie byłaby warta większej uwagi. Dlaczego? Co w niej bowiem mamy? Niełatwe czasy wojny, rozbitą rodzinę, nieszczęścia, konieczność prędkiego dorastania, rekonstruowanie przeszłości, scalan…

370. Rozczarowanie. Dominic Smith „Ostatni obraz Sary de Vos”

Ostatni obraz Sary de Vos to książka przeźroczysta, pozbawiona wyrazu i punktu, o który można by się zaczepić, chcąc powiedzieć o niej coś więcej. Trudno właściwie pisać o tej pozycji, bo zarówno na polu czysto krytycznym, jak i – powiedzmy – emocjonalnym, wydaje się błaha, nijaka i mało frapująca.

Należałoby zacząć od tego, że jako czytelnik nie znajduję w tej powieści niczego, co by mogło przykuć moją uwagę na dłużej. Owszem, książka jest naprawdę dobrze napisana, jeśli chodzi o język, styl i sposób obrazowania, ale to za mało, by podtrzymać przez całą lekturę wysokie zainteresowanie. To, co okazuje się zasadniczym problemem tego utworu, to wyraźnie niestabilne napięcie, dające o sobie znać na każdym etapie fabuły. Wszystkie wydarzenia, które mają miejsce w Ostatnim obrazie Sary de Vos rozwijają się dość wolno, ale samo w sobie nie jest to oczywiście niczym złym. Śmiało można by to przekuć w walor, ale niestety w tym wypadku dzieje się zgoła inaczej. Skłonność autora do wprowadzania…

369. Powroty i wspomnienia. Tadeusz Tomaszewski „Wracając do Wilna”

Miałem jeden zasadniczy problem przy lekturze książki Wracając do Wilna. Wynika on ze zjawiska, które bardzo często dotyka publikacji traktujących o Wilnie lub Lwowie. Mam na myśli historyczny sentymentalizm, idealizujący wspomniane miejsca. I choć bynajmniej nie roszczę sobie praw do oceniania czyichś wspomnień czy doświadczeń, to nie raz, nie dwa, także w tej książce, pod względem czysto literackim takie narracje okazują się najzwyczajniej w świecie mało ciekawe, a niekiedy po prostu tandetne.

Zastanawiam się, w jakim stopniu Tadeusz Tomaszewski trafnie dobrał tytuł do prezentowanych czytelnikowi rozmów. Owszem, wszystkie wywiady w istocie dotyczą Wilna, dzisiejszej stolicy Litwy, jednak owe powroty okazują się po pierwsze nie zawsze prawdziwe, a po drugie w brzmieniu przesadnie sentymentalne. Zdaję sobie sprawę z tego, że autor próbuje tytułem „ogarnąć” wszystkich rozmówców, że słowem wrócić wydobywa naprawdę wiele znaczeń (można przecież powrócić geograficznie, historycznie, menta…